Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Były dyrektor sportowy Odry i reprezentacji Polski, a aktualny menedżer oskarżony o korupcję!

Aleksander Wójcik
Aleksander Wójcik
Afera korupcyjna w polskim futbolu wydaje się nie mieć końca i zatacza coraz szersze kręgi. W ostatnich dniach Prokuratura Apelacyjna we Wrocławiu postawiła Edwardowi S. zarzuty korupcyjne.

Zarzut dotyczą udziału Edwarda S. w ustawieniu meczu Odry Wodzisław z Górnikiem Łęczna z 20 września 2003 roku. Wodzisławianie wygrali wtedy na boisku 2:0 i jak się okazało, oskarżony Edward S. przed spotkaniem wręczył arbitrowi Zbigniewowi M. korzyść majątkową w wysokości 10 tysięcy złotych.

Edward S. to jedna z najbardziej znanych postaci w polskim futbolu. Przez wiele lat piastował w Odrze Wodzisław funkcję dyrektora sportowego i menedżera, był także prezesem tego śląskiego klubu. Oskarżony pracował także w Legii Warszawa  i reprezentacji Polski. Jak podaje blog piłkarksamafia.pl w tej samej sprawie na ławie oskarżonych zasiądą również sędziowie piłkarscy: Hieronim T., Andrzej J., Zbigniew M., Jarosław Ż., Sławomir B. i obserwator z ramienia PZPN Marian W. 

- Po przyjeździe na stadion pan Edward S. - chyba dyrektor czy menedżer Odry zaproponował mi za pomoc w zwycięstwie Odry 10 tys. zł. Rozmowa odbyła się na korytarzu budynku klubowego. Rozmawialiśmy tylko we dwóch. Przyjąłem tę propozycję, zgodziłem się pomóc w tym meczu Odrze - zeznawał już we Wrocławiu w tej sprawie arbiter tego spotkania. 

Okazuje się, że Edward S. miał już także zarzuty prokuratorskie we wcześniejszej sprawie! O tym, że wręczał on łapówki, prokuratorzy usłyszeli między innymi od sędziego Krzysztofa S. z Tarnowa, który prowadził spotkanie Odra – Widzew w maju 2001 roku.

- To była końcówka sezonu, mecz o życie. Obserwator Krzysztof P. z Poznania powiedział mi przed zawodami że Edward S. chce ze mną porozmawiać i że proponuje 70 tys. złotych za wygraną Odry do podziału dla mnie i dla obserwatora - zeznał sędzia S.  Jak twierdzi, propozycji nie przyjął. Wtedy menedżer Odry uniknął odpowiedzialności karnej tylko dlatego, że podejrzane mecze zostały rozegrane jeszcze przed wejściem w życie ustawy antykorupcyjnej (lipiec 2003 roku - przyp. red.).

Obecnie raczej pewne jest jego ukaranie przez prokuraturę, tym bardziej, że sam oskarżony na łamach lokalnej prasy przyznał się do obecnie stawianych mu zarzutów, a co więcej zdecydował , że jego nazwisko może być oficjalnie w mediach podawane w pełnym brzmieniu! Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do Sądu Rejonowego w Opolu, który wyznaczył już termin przesłuchania Edwarda S.

Sama sprawa może mieć o wiele  większe konsekwencje dla oskarżonego, gdyż aktualnie zajmuje się on już tylko menedżerką. Edward S. posiada licencję menedżera FIFA wydana przez PZPN, a w swojej stajni menedżerskiej kilkunastu polskich ligowców. Zgodnie z przepisami FIFA i PZPN każdy licencjonowany agent nie może być karany sądownie. W przeciwnym wypadku grozi mu utrata licencji lub brak jej wydania.

Czy wszystkie osoby (piłkarze, trenerzy, sędziowie, działacze etc) zamieszane w korupcję, powinny być dożywotnio wykluczone z polskiej piłki?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (3):

Komentarze (3)

×
PRZEJDŹ NA WP.PL