WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Newspix / MICHAL CHWIEDUK / FOKUSMEDIA.COM.PL / Na zdjęciu: Andrzej Wasilewski

Boks. Zarządziłby natychmiast kolejną sekcję. Andrzej Wasilewski zabrał głos ws. Dawida Kosteckiego

Piotr Bobakowski
Piotr Bobakowski
Były promotor Dawida Kosteckiego, Andrzej Wasilewski, uważa że wszystkim powinno zależeć na wyjaśnieniu okoliczności śmierci byłego boksera. - Dla mnie to było oczywiste, że nikt nie zrobił mu dwóch zastrzyków w szyję - przekonuje prawnik i menedżer.

- Jeżeli rodzina domaga się przeprowadzenia kolejnej sekcji to wydaje się, że nic złego by się nie stało, gdyby takową zarządzono. Były już przecież w Polsce sytuacje, że odkopywano po latach groby, robiono ekshumacje i to nawet wbrew rodzinom, dla których to było bardzo bolesne - powiedział Andrzej Wasilewski w rozmowie z "Super Expressem".

Zdaniem byłego promotora Dawida Kosteckiego, z przeprowadzeniem kolejnej sekcji nie należy zwlekać. Wasilewski nie rozumie opieszałości Prokuratury w tej sprawie. Tym bardziej, że domagają się tego bliscy zmarłego. - Gdybym był decydentem, natychmiast bym ją zarządził - przyznał szef i założyciel grupy KnockOut Promotions.

Prawnik, promotor i menedżer bokserski podkreślił, że dwa ślady na szyi Kosteckiego przypominające wkłucia igłą mogą sugerować, że użyto paralizatora. Taką tezę przedstawił dziennik "Rzeczpospolita".

ZOBACZ: Boks. Pełnomocnicy rodziny Dawida Kosteckiego wydali oświadczenie >>

- Dla mnie to było oczywiste, że nikt nie zrobił mu dwóch zastrzyków w szyję. (...) Teoretycznie jest to możliwe (użycie paralizatora - przyp. red.), bo to jedyna metoda, by próbować kogoś zabić, by nie było śladów walki. Nie jestem patologiem, ale wiem, że w środowisku prawniczym mówiło się o podobnych przypadkach - podsumował "Wasyl".

Wasilewski zdradził też, że dochodziły go sygnały na temat tego, że Kostecki nie był dobrze traktowany przez współosadzonych. Zaznaczył, iż informacje o próbie samobójczej boksera w 2015 r. być może miały tylko przykryć fakt ewentualnego, ciężkiego pobicia sportowca przez więźniów.

Kostecki zmarł 2 sierpnia w celi więziennej na warszawskiej Białołęce. Rodzina, którą reprezentują pełnomocnicy: Roman Giertych i Jacek Dubois, nie wierzy w oficjalną wersję o samobójczej śmierci przedstawioną przez Służbę Więzienną.

ZOBACZ: Boks. Prokuratura wydała komunikat ws. śmierci Dawida Kosteckiego. "Każdy ślad na ciele był zweryfikowany" >>

Komentarze (0):

    PRZEJDŹ NA WP.PL