Wątek dotyczący artykułu

"Sprowadzenie zwłok leży w gestii rodziny". Jacek Berbeka o dramacie na Nanga Parbat

- Sprowadzenie zwłok nie jest łatwe, ale najbliżsi mając taką wolę i możliwości mogą zrobić w tej kwestii wszystko - ocenia w rozmowie z PAP Jacek Berbeka, który w 2013 r. wyruszył na Broad Peak, by odnaleźć ciało swojego brata.

przeczytaj cały artykuł


Paweł - słowo Boże

Ja napiszę tak, może to ktoś pochwalić, może to ktoś opluć - to, czy Tomek żyje, czy nie, wie tylko Bóg Wszechmogący. Może Tomek jeszcze żyje i wtedy trzeba go ratować, a może jest już za późno ze względu na jego śmierć. Bóg najsprawiedliwiej oceni jego życie, jego dokonania dla rodziny i jego pasję, która zaprowadziła go w Himalaje. Dla mnie jedynym wykładnikiem aktualnej akcji ratunkowej może być tylko pogoda na tej górze i możliwości prowadzenia w danych i aktualnych warunkach poszukiwań Tomka, żywego, czy martwego. Osobiście podziwiam i chylę czoła przed alpinistami ,którzy w nocy i w znanych wszystkim warunkach pogodowych wspinali się na ratunek obojgu. Jednak podobnie jak wielu uważam, że są pasje, które nie powinny kolidować z dobrem i wspólnotą rodziny. Można mieć swoje pasje, ale w określonych sytuacjach powinno się je odłożyć do szuflady, bo rodzina jest najważniejsza,zwłaszcza , gdy są dzieci.Bóg dał człowiekowi życie i powinno ono być na Boga ukierunkowane, Bóg daje rodzinę i dzieci i wtedy rodzina i dzieci powinny stać się jedyną pasją, zapatrzenie w siebie i swoje koncepcje,zachcianki lub jakiekolwiek hobby może prowadzić do stanu pychy i egoizmu, gdy jakieś hobby lub pasja stają się dla człowieka zaślepieniem, zniewoleniem - po prostu swoistym bożkiem w życiu. A przecież pierwsze przykazanie Boże brzmi- "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną".... Małe dzieci nie zrozumieją pasji matki lub ojca, one myślą innymi kategoriami. Dziecko małe myśli inaczej, dorosłe też myśli inaczej.Każde dziecko,zwłaszcza małe potrzebuje opieki, miłości i obecności ojca i matki,bo taki jest święty zamysł Boży. Ja dla dzieci i rodziny ze swojej pasji lub takiego czy innego hobby bym bez dyskusji zrezygnował, gdyby stanowiła zagrożenie dla rodziny i dzieci, może poszukałbym jakiegoś bezpiecznego hobby....Śmierć może nas spotkać w każdej chwili, ale co innego odejść z tego świata w stanie poświęcenia i służby dla rodziny, niż w oddaniu się osobistej pasji... A jedno jest pewne - dokonania życiowe każdego z nas Bóg w swoim czasie odpowiednio oceni i sprawiedliwie skomentuje. Ogarniam modlitwą rodzinę, a w szczególności trójkę dzieci Tomka nieustającą modlitwą, by jeżeli będzie to zgodne z Wolą Bożą odzyskały ojca żywego cudem Miłosierdzia Bożego, lub w innym przypadku o dar ukojenia w bólu po śmierci Tomka. Napisałem swoje zdanie i zaznaczam,że nie przewiduję polemiki z moim komentarzem, zwłaszcza z powodu braku wolnego czasu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|5)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Marek organowy

Nie bierz sie za Filozofie bo Ci nie wychodzi. Gadasz jak ciota. Wg Ciebie facet ma siedziec w domu i byc co najwyzej szewcem albo pastuchem owiec? Bo przeciez nie moze byc policjantem, zolnierzem, gornikiem, marynarzem... To przeciez ryzyko dla rodziny! Bredzisz. Zycie nie jest najwieksza wartoscia i trwa tylko chwile. Wielu osob co stracilo meza, ojca czy Matke osiagnelo w pewnym sensie dzieki temu bardzo wiele duchowo i nie tylko. Siedz w kapciach na tylku, zmieniaj pieluchy i ogladaj z zona M jak milosc...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Kibic____

Musisz byc strasznie chory i pozostaje Ci współczuć.
A jeśli naprawdę wierzysz w Boga ocenę innych ludzi zostaw jemu.
To na co ma być rzekomo ukierunkowane życie katolika wymyślił kościół katolicki, a nie żaden bóg. Bóg podobno z jakiegoś powodu dał ludziom wolną wolę. Wolną wolę mają alpinisci i żony alpinistów, ktore takie życie wybierają. Czy bardziej ryzykuja niż żony strażaków, żony żołnierzy lub żony zawodowych kierowców mozesz statystycznie obliczyć. Wyniki mogłyby Cię zaskoczyć.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
ZulluGulla

A ja napiszę tak. Cie przyszło Ci do głowy że być może wiara w sprawczą moc "Boga" go zabiła? Fakty wskazywały, rozum i wiedza podpowiadała mu że zaczynają się odmrożenia, spłycony oddech wskazywały na obrzęk płuc, zawroty i ból głowy wskazywały na obrzęk mózgu - zamiast podjąć decyzję o schodzeniu powiedział: "Boże! Jestem tak blisko pomóż mi wejść na szczyt". Jak już ten szczyt osiągnął (bo jeszcze choroba nie była w tak zaawansowanym stanie) a na zejście zabrakło sił - to być może powiedział: "Boże pomóż mi zejść"? (wierzył że: "Pan Jezus ["wszechmogący"] weźmie go na plecy i zniesie" (słowa jego syna) - nie zniósł! Tak samo jak "Bóg" nie pomógł mu zejść (jeśli oczywiście się do niego zwrócił i pokładał w nim nadzieję) - tzn pomógł zejść -ale z tego świata. Z jednej strony uważasz że to co się Tomkowi przydarzyło to "wola Boga wszechmogącego" a z drugiej strony zarzucasz mu że ją wypełnił - zostawiając dzieci i żonę wchodząc na Nanga Parbat.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.