Wątek dotyczący artykułu

MŚ 2018. Walka z czasem i słabościami. Nawałka daje piłkarzom w kość

Żarty się skończyły, rozpoczęła walka na całego. Piłkarze na treningach "jeżdżą na tyłkach" i niemal na pięści biją się o bilety na mundial. Są tacy, którym mistrzostwa zaczęły już znikać za horyzontem.

przeczytaj cały artykuł


CKM-Włókniarz

to jest żenujące żeby trener reprezentacji narodowej Nawałka wykorzystując swoje stanowisko występował w reklamach telewizyjnych i robił kasę czyżby nie wierzył w sukces swojej drużyny i jest pewny że po 1 fazie rozgrywek polacy wrócą do domu a trener w niesławie odejdzie w zapomnienie więc orze póki może ,liczy się tylko kasa

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|2)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Esco1982

Ty pewnie nie skorzystałbyś z takiej okazji hehe - żenujący człowieku. Przed Euro tacy krzykacze jak TY też pisali że nie wyjdziemy z grupy a później siedzieli cicho - NOSACZOM MÓWIMY NIE - SPADAJCIE NA DRZEWO!!!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
pablo80 - RSKZ

To jest ta różnica między piłką, a żużlem. Trenera Nawałkę zna każdy, Cieślaka pasjonaci ścigania się w lewo... Możesz biadolić, ale nie ma to żadnego wpływu na zasobność portfela trenera... Nawet jak nie kupisz produktów reklamowanych przez niego :D

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
mtay

Spoko CKM. Prawie każdy chce skorzystać i zarobić, gdy ma swoje 5 minut, bo po mundialu może być z tym różnie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.