Wątek dotyczący artykułu

Tokio 2020 turniej kwalifikacyjny. Siatkówka nie z tej ziemi. Igrzyska jeszcze nie dla reprezentacji Polski

Reprezentacja Serbii okazała się lepsza w ostatnim dniu turnieju we Wrocławiu, pokonała Polskę (3:1) i zdobyła kwalifikację na igrzyska olimpijskie. Biało-Czerwone będą miały na jej zdobycie jeszcze jedną szansę.

przeczytaj cały artykuł


italianista

Jest jeszcze jedna rzecz, którą warto napisać: przygotowanie atletyczne polskich siatkarek było raczej dobre z tego co było widać na przykładzie meczu z Serbią, a te siatkarki, którym czasem brakowało siły zbicia mają z tym problemy przez całą karierę jak np. Kąkolewska. Problem jest inny czyli błędna dystrybucja wystaw, mocno improwizacyjna siatkówka, brak systemu gry - przedostatnia piłka wystawiona do Kąkolewskiej, a na skrzydłach Smarzek i Stysiak w pierwszej linii... Wołosz w ogóle nie grała na początku meczu do Mędrzyk na lewe skrzydło, tylko szukała Stysiak w niewyćwiczonym prowizorycznym ataku z szóstej strefy. Jak usłyszałem słowa Nawrockiego w trzecim secie na przerwie, że Stysiak ma atakować z szóstej strefy tak mocno jak się da albo szukać palców w bloku to czułem rozgoryczenie i niesmak. Szósta strefa to jest już wisienka na torcie, ukoronowanie gry całego zespołu jak już jest finalnie poukładany. Tego się nie powinno grać tylko dlatego, że Mędrzyk jest na lewym skrzydle kiedy jest w drugiej strefie a Smarzek na prawym w drugiej linii, kiedy jest w trzeciej strefie. Takie szukanie na siłę Magdy, która dzisiaj włożyła ogromne serce do gry i udowodniła, że zawsze gra o zwycięstwo, jest niepoważne. Można też obciążyć współpracę na linii Wołosz-Smarzek głównie w wystawach sytuacyjnych. Jednak po grze Wołosz widać, że trener przyznaje jej status gwiazdy, bo o ile wystawa na lewe skrzydło wyglądało ok w szczególności do Magdy, która już nie dostawała takich piłek jakie dostaje Mędrzyk, o tyle gra ze Smarzek w bezcennych kontratakach nie była wzorowa, a najgorsze było pierwsze tempo ze środkowymi... W tym miejscu naprawdę można pochwalić Zaborowską, która ładnie grała i z Centką głównie przesuniętą krótką i z Laskowską fasta na MŚ juniorek. Gdyby pierwsza reprezentacja grała fasta, to serbski blok musiałby od razu zmieniać całkowicie taktykę na cały mecz. Niestety Zaroślińska za status gwiazdy dostała powołanie z niczego do czternastki, a Wójcik była we wstępnej szesnastce, w której nie powinna w ogóle być. Ale tak działa Nawrocki, co już wiedziałem na miesiąc przed. Dziewczyny udowodniły, że tkwi w nich ogromny potencjał, ale trener udowodnił po meczu swoimi wypowiedziami, że jest ostatnim człowiekiem do prowadzenia tej reprezentacji. Kibicowałem im ogromnie, ale dzisiaj mam już pewność, że z tym trenerem nie zostaną wprowadzone drobne korekty w czternastce, jakie powinny zostać przeprowadzone ani nie zostanie wprowadzony system gry i nie zostaną poprawione błędy w samej grze. Drugi set je ugotował a w czwartym trener przyciągnął porażkę. Po raz kolejny winny jest tylko Nawrocki. A liczba błędów własnych u Polek ze strony FIVB są ewidentnie zaniżone, bo podają 18. No i Serbki mają awans, bo potrafią wystawiać dyszlem, bo są do tego przyzwyczajone ze względu na mierne przyjęcie, a Polki piąty rok z rzędu z tym trenerem znowu przegrały marzenia, ale już nie kryją łez i oburzenia. Więc może w przyszłym roku albo za 2 lata jak np. Smarzek odechce się grać, to w końcu dojdzie do zmiany trenera. Ale do tego czasu wiele wygranych meczów Nawrocki zdąży jeszcze przegrać.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (7|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.