Dyskusja

fabioGKM

przejdź na stronę użytkownika


kmz lw

Witaj Fabian. Zdaję sobie sprawę, że jest Ci teraz ciężko... Cholera, mi jest ciężko, gdy o tym wszystkim pomyślę, od niedzieli nie ma dnia, w którym nie uroniłbym kilku łez, a co dopiero mówić o osobie, która znała Grzegorza. Siedzi wszystko w głowie i dalej nie daje się pojąć... Jednak jeśli nie masz nic przeciwko i czujesz się na siłach, mógłbyś w kilku zdaniach napisać, jak to dzisiaj wyglądało na pogrzebie? Oglądałem galerię na SF, aż w gardle ściska widok trumny z kaskiem i plastronem Gladiatora Grzegorza... i ten ogrom kwiatów... Na jednym ze zdjęć poznałem też chyba brata Grzegorza (z wąsami, prawda? takie same oczy!!!). Zastanawiałem się także, czemu na miejsce pochówku wybrano Radzyń? Czy Grzegorz tam mieszkał? Czy może ze względu na rodziców (obok grób Stefana Knappa)? Kurczę, bardzo żałuję, że nie mogłem dzisiaj być z Wami i żegnać Grzegorza, od kilku miesięcy nie ma mnie w kraju. Na pewno przyjechałbym, gdybym był w Lublinie...:( Oczywiście, jeśli nic nie napiszesz, w pełni zrozumiem...
Trudno też uwierzyć w to, co piszesz, że nikt z PZM nie pomagał Grześkowi, że wszystko organizował praktycznie sam. Potwierdza to tylko Jego upór i wytrwałość w dążeniu do celu. A w przypadku marynarek potwierdza, że są bezdusznymi darmozjadami nie wartymi nawet splunięcia. Wychodzi też na to, że te kłamliwe gęby tylko lansowały się wszem i wobec na nazwisku Grzegorza. ŻENADA!!! Wydaję mi się, że dobrze zgadnę ryzykując stwierdzenie, że żaden się dziś nie pojawił? Miałem jeszcze zapytać o obecność pana 'przyjaciela' ruszkiewicza, ale już widziałem, że wyjaśniłeś tą kwestię.
Jeszcze raz wielkie dzięki za modlitwę i pożegnanie Grzegorza w moim imieniu, jesteś Super Gość i oby takich kibiców jak najwięcej. Może kiedyś będzie okazja porozmawiać na stadionie, podczas zawodów? Trzymaj się mocno Fabian, pozdrawiam
Seba

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
fabioGKM

Witaj. Jak widać jeszcze nie śpię, nie mogę. Na pogrzeb wybrałem się z Bratem i Leszkiem ,który też często tu pisze K 53 GKM.
Pytasz o Radzyń, tak Grzesiek tu mieszkał z rodziną. Co do braci to ja znam Andrzeja, ale ten o którym piszesz to najstarszy brat.Grzesiek miał więcej rodzeństwa. Radzyń Chełmiński to malutkie miasteczko 15 km od Grudziądza. Grześ pochodził z Wąbrzeźna oddalonego o kolejne 20 km.
Co do przebiegu pogrzebu.Weszliśmy do kościoła dość szybko około 11:30 gdy trwała modlitwa różańcowa i zostaliśmy do końca mszy choć tłum ludzi stał przed kościołem. Sam proboszcz parafii ,który prowadził mszę nie był jakimś szczególnym mówcą ,ale może to i dobrze bo atmosfera rozpaczy i tak była wielka. Podczas mszy złożyliśmy ofiarę na kolejną mszę w intencji Grzesia ,która odbędzie się 9 sierpnia o 8:30 w tym samym kościele.
Poproszono nas o przybycie na tę mszę lub o modlitwę szczególnie w tym czasie w miejscach zamieszkania.Najgorsze chwile zaczęły się gdy trumnę wyprowadzono z kościoła...Nigdy nie zapomnę tego widoku...Trumna ,na niej kask ,a obok plastron z nr.8 i nazwiskiem Knapp. Za trumną Andrzej, brat i żona Grzegorza z córką ledwo powłuczący nogami, trzymający się za ręce...
Trumna w otwartym karawanie ruszyła wolniutko w stronę cmentarza, a za nią rodzina i my wszyscy. Szliśmy obok dwóch chłopaków w koszulkach KMŻ, z jednym z nich chwilkę rozmawiał Leszek.
Cmentarz leży niecały kilometr od kościoła. Staliśmy blisko miejsca pochówku, masa ludzi, morze kwiatów i łez. Przemówił nasz prezydent Grudziądza, Malinowski,krótko i pięknie prawie płacząc, po nim burmistrz Radzynia, obiecując długotrwałą pomoc żonie i córce Grześka. Podczas składania ciała Grzesia do grobu zza drzew wydobył się ryk dwóch maszyn żużlowych, które swą piękną melodię grały przez 2 może 3 minuty...wszyscy których obejmowałem wzrokiem płakali...
Potem gdy zgasły, zapanowała taka niezwykła cisza...Zgasły tak jak życie Grześka, to była straszna chwila...Choć grób tonął w wieńcach ludzie podchodzili i kładli kolejne kwiaty składając kondolencje rodzinie i to jest kolejny moment o którym nie chcę pamiętać...Żona Grześka i córeczka, to straszne, ta rozpacz...płacz, histeria...dramat.
Myślę, że pożegnaliśmy Go z należytym Honorem, godnie.
Twoją prośbę spełniłem...modląc się za Niego w Twoim imieniu.
Trzymaj się.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.