Wątek dotyczący artykułu

Brąz Bieglera na barkach polskiej husarii

Biało-czerwoni pod wodzą Michaela Bieglera zdobyli brązowy medal MŚ. Sam trener nie miał jednak decydującego wpływu na zespół. Dużo zależało od doświadczonych zawodników i ich indywidualnych zagrań.

przeczytaj cały artykuł


RedEvil

Dopiero w ostatnim meczu Biegler* pozytywnie zaskoczył pod względem zmian, czy początkowego składu. Nie, przepraszam, jeszcze za poukładanie obrony będę mu wdzięczny. Niemniej, jak sam przyznaje, o medale nigdy się nie bił, to jego pierwszy w karierze. Atak cały czas polegał wyłącznie na improwizacji i przy całej wdzięczności za wywalczony brąz, nie da się o tym "szczególe" zapomnieć. I właśnie ten "szczegół" odpowiada za fakt, że dreszczowce były nie tylko z Hiszpanią, Szewcją czy Chorwacją, ale z ostatecznie słabą Rosją i z Argentyną - też. Tylko... czy związek miałby możliwość zakontraktowania naprawdę wielkiego trenerskiego autorytetu? Paka, jaką stanowią Polacy aż się prosi o fachowca z prawdziwego zdarzenia, wielkie rzeczy można by było z nimi osiągać. Jeśli zamiana ma być z siekierki na kijek, to ja, mimo wszystko, jestem przeciwny. Czy raczej nie widzę w takiej zmianie sensu. Już prędzej zgodziłbym się na to, by postawić na handbalowego odpowiednika Antigi. Byle tylko nie kolejny trenerski średniak, który będzie potrzebował paru lat, by... i tak się nie dowiedzieć, jaki zawodnik jakie ma możliwości (jak Szyba).

* Patrząc na komentarz RaduOP można mieć wątpliwości co do autora pozytywnych zmian.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (4|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
RaduOP

Biegler* - masz oczywiscie racje . Ja bym postawil na jakiegos bylego zawodnika . Przybecki , Kuptel kogos kto jest na miejscu zna zawodnikow i realia naszej ligi

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|2)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tępy_Scyzoryk

Polemizowałbym z pewnym skrótem myślowym, który zawarłeś w swojej wypowiedzi. Wpierw jednak nadmienię, że bardzo szanuję i podziwiam Stephana Antige i ten podziw bynajmniej trwa od czasów jego kariery zawodniczej. Niemniej ostatnie jego osiągnięcia już jako trenera kadry narodowej trzeba traktować z dużą dozą obiektywizmu i przymrużenia oka. PZPS zatrudnił Antige bo ten faktycznie jest profesjonalistą ale co najważniejsze zna doskonale całe środowisko siatkarskie w Polsce, w zamyśle chodziło o przekonanie do gry z orzełkiem na piersi tych nieprzekonanych i wahających się. Co więcej PZPS ubezpieczył swój śmiały ruch osobą Philippe Blaina, który stał bezpośrednio za Stephanem jako ten starszy i bardziej doświadczony. Oficjalnie kadrę prowadził Antiga a Blain mu asystował ale nie oszukujmy się z czyjego tak naprawdę doświadczenia trenerskiego ta kadra korzystała...
Kto oglądał choćby LŚ w zeszłym roku widział jak wyglądały 'bardziej nerwowe' czasy reprezentacji polski i kto na nich zabierał głos.
Żeby było jasne nie chcę nic ujmować roli jaką Antiga odegrał w sukcesie naszych siatkarzy, bo jego zatrudnienie niewątpliwie przyniosło nam wiele dobrego, niemniej nie pomijamy w tej układance Blaina, którego PZPS zatrudnił w roli opiekuna 'inwestycji' i mentora.
Reasumując 'handballowy odpowiednik Antigi' to nie taki prosty temat jak się wydaje i niech ten precedens nie prowadzi do tak śmiałych skrótów myślowych.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (4|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
RedEvil

Dzięki za wpis, cenię sobie Twoje wypowiedzi, przynajmniej te dłuższe ;)
Zdanie o "odpowiedniku Antigi" zacząłem od zwrotu "już prędzej", które powinno zasugerować, że wolałbym takie rozwiązanie względem "bieglerowego" średniaka, ale mimo wszystko jako ostateczność. Takie powiedzmy 90% na klasowego trenera, kontra 10% na zagranie a la Antiga. Rozumiem, że "nasz" Francuz jest raczej wyjątkiem od reguły, świat sportu nie zna aż tak wielu jemu podobnych, którzy od razu z marszu zdobywali najcenniejsze trofea. Gdyby było inaczej, to ani kibice nie pukaliby się w czoło w momencie ogłaszania wyboru, ani taka decyzja nie wywoływałaby zdziwienia u fachowców, nie pisałoby się o dużym ryzyku i wielkiej niewiadomej, co z tego wyniknie. A że dodatkowo za tym wszystkim stał Blain... tu przyznaję, jakoś za mało utkwił on w mojej świadomości, za mało uwypuklano jego rolę w sukcesie siatkarzy. Mówiąc wprost dla mnie to był sukces Antigi, o Blainie czytałem jedynie w nielicznych komentarzach, przy czym pisanych w mniej przekonującym tonie, niż Twoje wypowiedzi. Ale to pewnie przez to, że sam zaobserwować obecności Blaina nie mogłem, bo nie oglądałem ani jednego meczu siatkarzy (tam, gdzie pracuję za granicą net jest nędzny, na streaming nie pozwala, a t. Uznajmy więc, że skrót "odpowiednik Antigi" w domyśle zawiera również "odpowiednika Blaina"... i tak takie wyjście zaakceptowałbym w ostateczności, przypominam to. Byle nie zamieniać Bieglera, na "Bieglera 2". Już lepiej, niech pozostanie obecny trener, skoro bez strzelania fochów pozwala bardziej doświadczonym zawodnikom decydować o drużynie. Przynajmniej dopóki ma to odzwierciedlenie w osiąganych wynikach. Może i sam się czegoś nauczy na stare lata teraz, gdy już wie, jak smakuje walka o medale? Niemniej zwolennikiem Bieglera póki co nie jestem i wiele zapowiada, że nie będę - pal licho wiecznie narzekających dziennikarzy, czy pojedynczych osób "ze środowiska", które zawsze mają dużo do powiedzenia, byle o nich nie zapomniano. Tu jednak całkiem sporo i trenerów i zawodników, mówiąc delikatnie, nie jest zachwyconych jakością pracy Bieglera. Ja osobiście nie śmiem podważać ich opinii, bo przesłanek ku temu nie dostrzegam (z zastrzeżeniem, że za organizację obrony autentycznie należą się Bieglerowi brawa. Tyle, że nasi, to drużyna prosząca się o bardziej kompleksową opiekę trenerską, niż tylko w obronie).

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (4|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tępy_Scyzoryk

W temacie Herr. Bieglera zostało już przedstawione tyle argumentów i hipotez za i przeciw, że na tej podstawie można by napisać niezłą rozprawkę naukową. Jak było w rzeczywistości to wiedzą tylko zawodnicy tejże kadry i podejrzewam, że być może za jakieś kilka lat w jednej z biografii przeczytamy jak naprawdę wyglądała praca Bieglera z naszą reprezentacją. Patrząc na to wszystko powierzchownie z perspektywy widza, kibica również przyłączam się do stwierdzenia, że gra naszych zawodników mogła wyglądać jeszcze lepiej a przez to i efektywniej. Swego czasu naśmiewałem się, że jedynym wypracowanym rozwiązaniem Bieglera w ataku pozycyjnym jest "szarańcza", która sprowadzała się bardzo często do istnego chaosu w poczynaniach ofensywnych. Skoro świat nauki traktuje niezwykle poważnie pojęcie jakim jest 'chaos', skoro również starożytni filozofie wywodzili od tego terminu początki świata, to może faktycznie za tym wszystkim krył się pewien geniusz, którego my zwykli zjadacze chleba nie jesteśmy w tej chwili w stanie pojąć. Może najzwyczajniej w świecie Biegler zaufał swoim w dużej mierze bardzo doświadczonym i walecznym zawodnikom i wyszedł przy okazji z prostego założenia, że schematami ofensywnymi nie zaskoczy czołowych drużyn i ich utytułowanych szkoleniowców, których niejeden kibic handballa widziałaby na miejscu Niemca. Schematy, strategie jak to wszystkie "zdarzenia uporządkowane" co wytrawniejsi obserwatorzy, trenerzy wyłapią i nakreślą odpowiednie kontr przeciwdziałania, w skrócie nie będzie zaskoczenia. Stąd może i lepiej było zawrzeć niepisaną umowę z własnymi kadrowiczami "ja się nie wtrącam i nie strofuje Was za Wasze poczynania ofensywne, Wy natomiast w oparciu o Wasze wieloletnie doświadczenie i gotowe klubowe schematy dogadujcie się sami". Jakby nie patrzeć większość kadrowiczów wywodzi się z Kielc i Płocka, gdzie na co dzień mają okazję współpracować z naprawdę niezłymi trenerami i może faktycznie bezsensowne było poprawianie czegokolwiek po nich. Niemniej brąz jest i należy uznać to za spory sukces, oczywiście patrząc przez pryzmat tego kogo pokonaliśmy na tych MŚ chciałoby się więcej, pozostaje mała doza niedosytu. Pytaniem , które należałoby również rozważać i poruszać jest to jakby reprezentacja polski wygląda i funkcjonował bez Bieglera a np. z Jackiem Będzikowskim w roli głównej?. Co więcej może faktycznie trzeba zdroworozsądkowo odwoływać się w kontekście PZPR do maksymy "mierz siły na zamiary", a co za tym idzie nie stać nas w chwili obecnej na lepszego szkoleniowca. Zdaje się, że jest w tym nieco zasadności skoro kadrowicze otrzymali do podziału za 3 miejsce Mistrzostw Świata 'aż' 500 tysięcy złotych, licząc w najbardziej prozaiczny sposób wychodzi ledwie 27.800 zł na głowę... Reasumując może wypadałoby już faktycznie zostawić Bieglera w spokoju, a skupić się na tym aby ten heroiczny sukces został spożytkowany w jak najlepszy sposób dla całej dyscypliny jak i samej reprezentacji.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
RedEvil

Kibiców domagających się zwolnienia Bieglera jeszcze jestem w stanie zrozumieć - przesłanek ku temu jest sporo (pomimo sukcesu), a i oni nie muszą martwić się tym, kto będzie następcą (w sensie, nie w ich gestii jest załatwianie takiej sprawy, mogą co najwyżej życzeniowo wypluć z siebie kilka fajnych nazwisk, choćby nie wiem, jak dużą było to abstrakcją na obecną chwilę). Ale, jak czytam w niektórych komentarzach, dziennikarze równie ochoczo, jak i masowo, podsycają nagonkę na Bieglera... aż mam ochotę stanąć w jego obronie. Czy "znawcy"-dziennikarze przy tej okazji równie ochoczo rzucają nazwiskami następców? Ale takich, którzy faktycznie "mają warsztat", są w zasięgu możliwości finansowych ZPRP i do tego obecnie nie mają niczego ciekawego do roboty?
Jeśli nie ma kim zastąpić Bieglera, to już lepiej cały ten hejt ukierunkować w taki sposób, by domagać się popracowania nad atakiem, żeby nie zostawiać aż tyle miejsca na improwizację. Jeśli on sam nie jest w stanie sobie z tym poradzić, niech oddeleguje do tej roli zawodnika, który najlepiej się nada. Bo w sumie to też można mu oddać, że jeśli nie może sam pomóc, to przynajmniej nie próbuje przeszkadzać, gdy to zawodnicy biorą sprawy w swoje ręce. Byłoby to z większym pożytkiem dla kadry, niż zwalniać go na siłę nawet, jeśli w oczach niektórych (i moich także) zastrzeżenia do jego pracy są poważne. Aż się martwię, że w obecnej atmosferze Biegler wybierze HSV dla świętego spokoju, po czym przyjdzie na jego miejsce inny wcale nie lepszy trener, który zanim "się nauczy" naszych zawodników, będzie po Mistrzostwach Europy :/
Nadal dostrzegam niedostatki, też co nieco "jarzę" po niemiecku i mogę tylko przytaknąć wszelkiej konstruktywnej krytyce, jaka się tu do tej pory pojawiła w kwestii brania czasu... ale jak zwalniać, to z głową i z gotowym, dobrym kandydatem na zastępcę. A nie, jak teraz, "bo go nie lubię", "bo to Niemiec". Zgadzam się więc z Twoim ostatnim zdaniem.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.