Wątek dotyczący artykułu

Brąz Bieglera na barkach polskiej husarii

Biało-czerwoni pod wodzą Michaela Bieglera zdobyli brązowy medal MŚ. Sam trener nie miał jednak decydującego wpływu na zespół. Dużo zależało od doświadczonych zawodników i ich indywidualnych zagrań.

przeczytaj cały artykuł


hbll

Dajcie już spokój z Bieglerem, bo szkoda Waszych klawiatur. Oceniać go można różnie, ale nikt go nie zwolni.
Podrzucę za to co innego do dyskusji:
Budżet PZPS w 2004 roku wynosił 4 mln zł, w roku 2014 ok. 60-75 mln (wg. różnych szacunków).
Budżet ZPRP to obecnie ok. 30 mln zł, czyli również niemało.
Każdy trener siatkówki z nawet z Koziej Wólki może korzystać z takiego projektu: http://www.mlodziezowasiatkowka.pl/
A jaką pomoc ma pasjonat, trener piłki ręcznej?
Blain o polskim systemie szkolenia siatkarzy mówi, że to jest światowy wzór.
Czy ktoś na świecie słyszał o polskim systemie szkolenia piłkarzy ręcznych?
Warto zwrócić uwagę na S.O.S - nieco ponad 2 lata akcji, prawie 140 ośrodków na dziś.
Co mamy w piłce ręcznej...?
Nawet tak banalna sprawa jak strona www rozgrywek. Siatkarze mają świetną, a ręczni żadnej. Z czym do ludzi...?!
Chciałbym, żeby ZPRP pochwalił się swoimi osiągnięciami w rozwoju piłki ręcznej...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (8|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
into the vortex

Trener ręcznej może korzystać z czegoś takiego: http://smykinaorliki.z...rg.pl/edu/

Wg mnie dobrym pomysłem byłoby dogadać się z ministerstwem sportu i zorganizować jakiś program doszkalania nauczycieli WF-u, tak aby potrafili trenować podstawy piłki ręcznej i wychwytywać co lepiej rokujących zawodników. I potem ZPRP powinien mocno wspierać kluby prowadzące grupy młodzieżowe. Nie jestem też pewien czy obecna forma rozgrywek juniorskich jest optymalna (najpierw jakieś grupowe eliminacje a potem kolejne fazy MP - 1/8, 1/4 itd.) - może lepiej byłoby aby mocne ekipy rywalizowały ze sobą częściej - ale do tego potrzeba by kasy. Chętnie posłuchałbym jakiejś mądrej głowy w tym temacie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Ukassiu

Przydaly by się jeszcze z przynajmniej 2 mocne kluby jak Kielce i Płock. Może Wybrzeże pójdzie śladem Lotosy Gdańsk w siatkę? Mozr Pogoń która ma dużego sponsora? Poza tym przydałby się nowy SMS i więcej akademii, bo te 16 które prowadzi Suodniak to trochę mało....

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
jaco65

I najlepiej jakby to były kluby z dużych miast np. Gdańsk, Wrocław, Warszawa. Tam są tradycje i fundamenty by odbudować bardzo silne kluby. Liczę na to, że swoją drogą konsekwentnie będzie szła Pogoń Szczecin.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
MS_

W Warszawie liczy się tylko kopana.
Najlepiej dać 2 mln prywatnej szkółce Barcelony niż wspomóc inne kluby.
Buduje się stadion dla Legii za 500 mln, a obok Stadion Narodowy. Piłka nożna rządzi. Inne sporty? A kogo one interesują?
Młodzieżowe kluby szczypiorniaka, które są przy szkole? Płaćcie za halę.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tępy_Scyzoryk

To wstyd, że w stolicy polski nie ma nic poza piłką nożną, mam tu na myśli aspekt czysto sportowy a konkretnie sporty drużynowe. Miasto liczące blisko 1.800.000 mieszkańców z cała masą firm, przedsiębiorstw i międzynarodowych korporacji ma tylko jedną jedyną Legię Warszawa, która reprezentuje miasto w Ekstraklasie jak i w europejskich pucharach. Co prawda jest jeszcze ASZ Politechnika Warszawska regularnie grająca w Plus Lidze ale mnogość problemów finansowych tego klubu przyprawia o ból głowy. Co więcej AZS PW to ligowy średniak o którego obliczu stanowią młodzi i utalentowani zawodnicy plus trener cudotwórca. Szkoda, skoro w takim Rzeszowie, Jastrzębiu, Bełchatowie czy Kędzierzynie Koźlu można było stworzyć siatkówkę na najwyższym poziomie w Polsce, to zastanawia dlaczego nieporównywalnie większy i bogatszy rynek Warszawski jest ledwie średniakiem. Taka sama sytuacja jest w koszykówce gdzie też kluby z o wiele mniejszych miast rozdają karty w rozgrywkach ligowych, o piłce ręcznej nie wspominając. Z całym szacunkiem i bez obrazy ale Płock czy Kielce nie należą do największych metropolii w Polsce a jednak szczypiorniak się tam kręci. W Płocku blisko 120 tysięcy mieszkańców, Kielce blisko 200 tysięcy mieszkańców, Warszawa prawie 9 razy większa i swego czasu bo w 2009 roku spuściła Warszawiankę w niebyt czasu. Klub niezwykle zasłużony i równie utytułowany w historii polskiego handballa przestaje istnieć z powodu problemów finansowych. Całe szczęście w 2012 roku dzięki zaangażowaniu pasjonatów udało się reaktywować sekcję Warszawianki ale dalej sytuacja tego klubu nie jest za ciekawa. Jak to jest, że w nieporównywalnie mniejszych miastach tworzą się prawdziwe 'stolice' w danych dyscyplinach? pasja i miłość ludzi? lokalne firmy związane z miastem i społecznością? pasjonaci?
Nadmienię, że podobna analogia jest w innych dużych polskich miastach typu: Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań czy Gdańsk (metropolie blisko lub przeszło 0,5 mln). Czyżby biznes i sponsorzy bali się inwestować w coś więcej niż tylko piłkę nożną?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (4|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
MS_

Tak na dobrą sprawę, to w Warszawie nawet nie ma porządnej hali;) Za to stadiony są.. 3?, w tym jeden z najwyższej półki.
To co piszesz jest bardzo ciekawe, jednak w wielu przypadkach to miasto pomaga klubom, mniej lub bardziej. Warszawa nie chcę się promować przez 'zaściankowe' sporty. Woli dać 500 baniek Legii, kolejnych parę na prywatną, komercyjną szkółkę piłkarską Barcelony. Jak się promować, to na całego, poprzez futbol. Taka jest smutna prawda. Jeszcze parę lat temu Warszawa miała drużyny w ekstraklasie koszykówki, hokeja, piłki ręcznej. Chyba to nie przypadek?
Mnie już po prostu szlag trafia, że wszędzie wciskają mi piłkę nożną, która zazwyczaj powoduję, że zasypiam po parunastu minutach.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tępy_Scyzoryk

To prawda, w Warszawie brakuje hali widowisko sportowej z prawdziwego zdarzenia, największym w tej chwili tego typu obiektem jest przestarzały i mały Torwar (4000 miejsc siedzących stałych + 800 dostawianych). Co do przytaczanych wcześniej siatkarzy to przeważnie grywają oni w Arenie Ursynów (2000 miejsc), Warszawianka natomiast mogła pomieścić na swoim obiekcie blisko 300 kibiców. Przytoczę jeszcze koszykarzy Polonii Warbud Warszawa, którzy grali na hali "Koło", mogącej pomieścić jedynie 900 widzów. Jak na stolicę polski i tak duże miasto z aspiracjami, taka infrastruktura to żenada i powód do wstydu. Stadiony z prawdziwego zdarzenia w Warszawie są zasadniczo dwa: Narodowy i Stadion Legii Warszawa przy ulicy Łazienkowskiej, jest jeszcze stadion Polonii Warszawa przy ulicy Konwiktorskiej ale to jest obiekt kameralny, mogący pomieścić około 8000 tysięcy kibiców. Wracając do tematu spróbuję poszukać analogii za naszą zachodnią granicą. Piłka nożna - Bundesliga: Herta Berlin, Siatkówka - Volleyball Bundesliga: Berlin Recycling Volleys i VCO Berlin, Koszykówka - Beko BBL: Alba Berlin, Piła ręczna - DKB Handball Bundesliga: Fuchse Berlin, Hokej na lodzie - Deutsche Eishockey Liga: Eisbären Berlin, Hokej na trawie - Hockeyliga: Berliner HC i BW Berlin. Nawiasem mówiąc wszystkie wcześniej wymienione dyscypliny drużynowe wliczają się do programu olimpijskiego. Chyba nikogo nie zdziwi, że między Warszawą a Berlinem nie ma analogii nawet na poziomie sportowym (zmagania drużynowe). Fakt faktem, Berlin liczy blisko 3.500.000 mieszkańców czyli zasadniczo jest dwa razy liczebniejszy od stolicy Polski. Być może ktoś zarzuci nieproporcjonalny rozwój gospodarek krajowych, no ale proszę Was w Warszawie nie można powiedzieć, że nie ma kapitału tak krajowego jak i zagranicznego. Z całym przekonanie mogę dodać, że w Warszawie na pewno siatkówka, piłka ręczna, hokej czy koszykówka nie mogłyby narzekać na brak kibiców, zainteresowanie sportem jest tu równie duże w co pozostałych miastach polski. Status piłki tak w wymiarze marketingowym/medialnym jak i czysto kibicowskim jest co najmniej dziwny, nie mamy żadnych sukcesów a zapotrzebowanie zdaje się, że nie słabnie. Co innego siatkówka czy piłka ręczna a nawet ostatnio i koszykówka, tu są sukcesy i to duże ale nie przekłada się to aż tak wydatnie na rozwój (rozkwit) tych dyscyplin w kraju, a już dobitnie boli to w przypadku dużych miast gdzie potencjał finansowy i ludzki jest znacznie większy. Ma ktoś coś ciekawego do dodania w tym temacie? dlaczego tacy Niemcy mogą a my nie?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
MS_

W skrócie - sądzę, że to kwestia m.in. pracy WFistów. Ile to razy człowiek słyszał, widział, doświadczył, że przychodzi nauczyciel, rzuca piłkę do nogi i grajcie. Nauczenie reguł podstawowych ruchów, zagrań ręcznej, kosza zajmuje trochę czasu, to i nie wszystkim się chce. Wiadomo, jak ktoś co pozna, to łatwiej się tym zainteresować.
Sporo winy w tym też krajowych mediów, które na co dzień bombardują nas informacjami, nie zawsze wartymi uwagi, w większości o piłce nożnej, spychając resztę dyscyplin na kolejne podstrony. I przeciętny Kowalski o piłce ręcznej, hokeju na głównych portalach może przeczytać bardzo rzadko.
Co lepsze, Rzeczypospolita, jak była faza grupowa, czasami nawet nie wspominała o występach Polakach na mundialu w Katarze;)
Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tępy_Scyzoryk

Nie kwalifikowałbym lekcji wychowania fizycznego i samych nauczycieli wf do grona głównych przyczyn fatalnej sytuacji sportów drużynowych w dużych polskich ośrodkach miejskich. Sam temat, który przywołujesz to również duży i złożony problem i warto by o nim publicznie podyskutować.
Wróćmy jednak do poprzedniego wątku, liczyłem co prawda na więcej głosów, stanowisk, opinii i spostrzeżeń w dyskusji, no ale zdaje się, że większość wychodzi ze słusznego założenia, że nasze gadanie na nic się zda. Niemniej pozwolę sobie na dalsze kontynuowanie poruszonego tematu i przytoczę 4 według mnie najważniejsze czynniki sprzyjające rozwojowi dowolnej dyscypliny sportowej:
1) Pieniądze
W dzisiejszych czasach trudno sobie wyobrazić rywalizację na najwyższym poziomie tak krajowym jak i europejskim bez odpowiednich środków finansowych. Utrzymanie jakiejkolwiek drużyny to szereg wydatków zarówno bezpośrednich jak i pośrednich. Niestety tam gdzie nie ma pieniędzy albo jest ich zwyczajnie niewystarczająco dużo, sport przeważnie upada.
2) Osoba prezesa/właściciela
Sternik, boss, prezes, właściciel jest równie istotnym elementem tejże układanki, używając policyjno-kryminalnej terminologii należy sklasyfikować go jako mózg całej operacji. To właśnie od wizji, filozofii i talentów tego człowieka w dużej mierze zależy jak dany klub funkcjonuje. Z punktu widzenia sportowego ważny jest wynik, z punku stricte biznesowego odpowiednie przychody/dochody. Tylko najlepsi potrafią to pogodzić i odpowiednio wyważyć.
3) Kibice
Grupa docelowa bez której zainteresowania i aktywności, funkcjonowanie danego klubu może zostać mocno zachwiane, tak samo należy rozpatrywać to w kontekście całej dyscypliny. Kibice oprócz niosącego dopingu to również marketing, sprzedane bilety i klubowe ciuchy, pamiątki, gadżety. Przy odpowiednich warunkach związanych z infrastrukturą, jak i popularnością danej dyscypliny generuje to oczywiście dochody, które w kontekście klubowego bilansu są ważne.
4) Medialność
Bez telewizji i tej tak zwanej medialności trudno będzie sprzedać produkt jakim jest klub sportowy. Stąd ważne jest wykorzystanie wszystkich dostępnych w dzisiejszych czasach węzłów komunikacji aby dotrzeć do jak najszerszej grupy kibiców/widzów. Klubowi sponsorzy przeważnie nie kierują się dobrodusznością tylko względami marketingowymi i przed popisaniem umowy sponsorskiej bardzo skrupulatnie liczą swoje przyszłe zyski.
Jeśli te wszystkie elementy funkcjonują prawidłowo to udaje się przeważnie stworzyć coś naprawdę bardzo fajnego, coś z czego można być dumnym tak w skali lokalnej jak i krajowej. Przykłady to między innymi Bertus Servaas i jego Vive Kielce, Konrad Piechocki i PGE SKRA Bełchatów, Asseco Resovia Rzeszów i zdaje się, że na dobrej drodze jest również Legia Warszawa pod rządami Panów Leśnodorskiego i Miodulskiego. W świetle tego co przytoczyłem zastanawia mnie nadal dlaczego sport lokuje swoje główne, silne i dobrze prosperujące centra w małych miastach typu Bełchatów, Rzeszów czy Kielce. Patrząc przez pryzmat wszystkich rozgrywek ligowych w sportach drużynowych status dużych ośrodków miejskich jest bardzo słaby. W poprzednim wpisie w kontekście Warszawy przywoływałem Berlin, teraz uznałem, że może było to faktycznie niesprawiedliwe i udałem się na południe. Stolica Czech Praga to miasto liczące blisko 1.300.000 mieszkańców, jak wygląda tam sytuacja w omawianym temacie?. Otóż kluby z Pragi mają swoich przedstawicieli we wszystkich najwyższych klasach rozgrywkowych: piłka nożna, piłka ręczna, siatkówka, koszykówka i hokej.
W czym zatem tkwi problem w Polsce, że duże aglomeracje miejskie są tak słabo reprezentowane i przegrywają rywalizację z przytaczanymi wcześniej małymi miastami, skoro wydawać by się mogło, że w dużym mieście łatwiej o pieniądze, kibiców, medialność i ludzi z głową na karku.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
kordekk

Tak jak napisałeś, jest najwyższa klasa rozgrywkowa siatkówki i zaplecza ekstraklas koszykówki czy hokeja. A praktycznie nie ma takich miast, że są, powiedzmy, 3 kluby na wysokim poziomie (no akurat Lubin jest takim ośrodkiem, ale to jest rodzynek), więc raczej nie powinno się wymagać tego od Warszawy. Wszystkie miasta, które wymieniłeś mają swoją specjalność - Płock czy Kielce - szczypiorniak, Bełchatów - siatkówka, ale to są miasta, gdzie po pierwsze: jest kasa (z kopalni, z paliwa) lub znalazł się poważny, zaangażowany sponsor, po drugie: gdzie inne sporty tak na dobrą sprawę są na drugim planie. Korona cudem uchroniła się przed bankructwem, a PGE GKS najlepsze lata ma dawno za sobą. A przypominam że, mimo wszystko, to piłka nożna jest najpopularniejszym i najbardziej medialnym sportem w naszym kraju, a tu dominuje już stolica.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
sonszaj

napisałeś, że Lubin ma 3 kluby na wysokim poziomie, a za chwilę, że Kielce to tylko szczypiorniak. Owszem w piłce ręcznej w Kielcach są większe sukcesy niż w innych dyscyplinach, jednak zapomniałeś, że 3 kluby z Kielce są w Ekstraklasach (Lubin tylko w ręcznej i siatce), czyli Korona, która jeszcze 2 sezony temu na 2 kolejki przed końcem miała szanse na mistrza oraz Effector, który gra PlusLidze. Jeszcze niedawno dobre wyniki robiła drużyna KSS, ale wiadomo jak się skończyła ich przygoda w SL

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
kordekk

Odniosłem się do wypowiedzi, w której Scyzoryk nazywa Politechnikę "ligowym średniakiem" i z tego powodu, wydaje się, nie uznaje jej jako godnego klubu. Posłużyłem się tymi samymi kategoriami, a więc skoro o AZS PW nie dało się nic pozytywnego napisać, tym bardziej nie można o Effectorze, który jest dużo niżej w ligowej tabeli. Napisał też o problemach finansowych Politechniki, a przecież o kieleckiej Koronie z takich właśnie przykrych powodów było ostatnio głośno. A Lubin dałem jako przykład dlatego, że jest co prawda odrobinę gorszy w ręcznej od Kielc, ale już Cuprum jest rewelacją PlusLigi, a Zagłębie trzyma się w ścisłej czołówce 1 ligi i może być tak, że w przyszłym sezonie "zamienią" się ligami z Koroną. Ale poza tym oczywiście masz rację, w tej chwili faktycznie Kielce są takim miastem, gdzie działają 3 kluby na wysokim poziomie i rzeczywiście przyznaję, że mojej Warszawie powinno być trochę wstyd, że ma tylko dwóch przedstawicieli w najwyższych ligach.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tępy_Scyzoryk

Ligowy status i problemy organizacyjno-finansowe AZS PW są zwyczajnie w świecie smutne biorąc pod uwagę z jak dużego miasta ten klub się wywodzi. Rok rocznie są problemy ze skompletowaniem kadry i co jakiś czas jak bumerang w prasie pojawia się wzmianka o zaległościach finansowych klubu względem siatkarzy. Niestety Politechnika w większości aspektów jest typowym ligowym średniakiem i piszę to z ogromnym bólem w sercu. Niemniej trochę źle to ująłeś, ja bardziej relacji i związków na linii miasto-klub nie uznaję za godne. Natomiast sam klub, biorąc pod uwagę jego problemy trzeba przyznać, że reprezentuje Warszawę bardzo dobrze.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.