Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Robert Kubica w barwach BMW SauberGetty Images / Na zdjęciu: Robert Kubica w barwach BMW Sauber

12 lat od przełomowego momentu. Robert Kubica debiutował w F1

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Równo 12 lat temu Robert Kubica zadebiutował w Formule 1. Występ w Grand Prix Węgier miał jednak słodko-gorzki smak dla Polaka. Chociaż dojechał do mety na punktowanej pozycji, to został zdyskwalifikowany za zbyt niską masę pojazdu.

Przed dwunastoma laty realia w Formule 1 były nieco inne. Kierowca testowy miał więcej okazji, by wykazać się za kierownicą samochodu. Dlatego też na początku sezonu 2006 Roberta Kubicę widywaliśmy podczas sesji treningowych, w których pokazywał się z bardzo dobrej strony.
Nie jest bowiem tajemnicą, że Polak bardzo szybko wywarł wrażenie na inżynierach i szefach BMW Sauber swoją pracowitością i zawziętością.

Koniec kariery Villeneuve'a
 
W tamtym okresie trudno było takimi słowami opisać Jacquesa Villeneuve'a. Kanadyjczyk miał już 35 lat. Był cieniem kierowcy, który w roku 1997 sięgał po tytuł mistrzowski. Miał na swoim koncie tylko 7 punktów, więc zespół postanowił spróbować czegoś innego.

ZOBACZ WIDEO: Szlak na K2 naznaczony śmiercią. Andrzej Bargiel: Musiałem wspiąć się na wyżyny


Pożegnanie nie przebiegło jednak po dżentelmeńsku. 1 sierpnia 2006 r. zespół poinformował, że Kubica zajmie miejsce Villeneuve'a na Węgrzech, bo Kanadyjczyk miał być "niegotowy" do startu. Wcześniej nie informowano jednak, by Villeneuve odniósł jakąś kontuzję w wypadku podczas wcześniejszego Grand Prix Niemiec.

O zakończeniu współpracy z byłym mistrzem świata poinformowano dopiero po Grand Prix Węgier, 7 sierpnia 2006 r. - BMW poinformowało mnie, że chce przyjrzeć się różnym opcjom na kolejny sezon, wliczając do tego danie szansy Robertowi Kubicy. Postanowili go sprawdzić w warunkach w wyścigu na Węgrzech, bez gwarancji, że wrócę do samochodu w dalszej fazie sezonu. Dlatego postanowiliśmy się rozstać ze skutkiem natychmiastowym. To ogromne rozczarowanie, bo byłem otwarty na współpracę z BMW i uważałem to za długofalowy projekt - mówił wtedy Villeneuve.

W ten sposób dobiegła końca kariera Kanadyjczyka w F1, bo nikt inny nie dał mu szansy w królowej motorsportu. Villeneuve zajął się startami w wyścigach długodystansowych. Próbował też założyć własny zespół i w ten sposób powrócić do padoku F1. Misja zakończyła się jednak niepowodzeniem, więc byłemu kierowcy pozostała rola eksperta telewizyjnego. Spełnia się w niej po dziś.

Kubica zachwycał od początku

O tym, że Kubica może zająć miejsce Villeneuve'a w padoku F1 mówiło się od dłuższego czasu. Polaka wychwalano pod niebiosa już w czerwcu, gdy na Silverstone wygrał jedną z sesji treningowych przed Grand Prix Wielkiej Brytanii. Był wtedy szybszy od Michaela Schumachera, Fernando Alonso czy Jensona Buttona. Partnerów z zespołu pokonał o prawie trzy sekundy. To była przepaść.

- To był pozytywny dzień. Robert nie tylko osiągnął doskonałe wyniki, ale też miał ogromny wkład w dobór opon i konfigurację samochodu. Wierzę, że informacje posłużą za jak najlepsze ustawienie pojazdu do kwalifikacji i wyścigu - chwalił krakowianina Mario Theissen, szef BMW.

Dyspozycję Polaka chwaliły wówczas zagraniczne serwisy. - Polska jest kolejnym niewykorzystanym rynkiem dla F1. 21-letni Kubica może wpłynąć na wzrost zainteresowania tym sportem nie tylko w swojej ojczyźnie, ale też w całej Europie Wschodniej. Ten rejon nie miał jeszcze utalentowanego kierowcy w F1. Heidfeld ma kontrakt na rok 2007, a bitwa o drugi fotel powinna się rozegrać między Kubicą a Villeneuve'm. Zobaczymy czy BMW postawi na doświadczenie czy młodzież - pisał w czerwcu 2006 roku serwis crash.net.

Nieudany debiut

Kubica od początku swojej kariery spokojnie podchodził do pochwał. Gdy chwalono go za kolejne udane występy w sesjach treningowych, nie podpalał się. Wiedział, że kierowcy nie zawsze pokazują to co najlepsze podczas piątkowej rywalizacji.  - Warunki na torze były inne niż zazwyczaj. Musimy to brać pod uwagę. Przyczepność w ciągu weekendu się poprawi i to zmieni układ stawki - powtarzał na Silverstone po wykręceniu najlepszego czasu w treningu.

Debiut Kubicy przypadł na Grand Prix Węgier, które odbywało się 6 sierpnia 2006 roku. - Przygotowywałem się cały rok na taki moment. Do tej pory nie brałem udziału w wyścigach, ale cieszę się, że dostanę szansę. To powód do dumy, że BMW Sauber obdarzyło mnie takim zaufaniem. Postaram się ich nie zawieść - wypalił Kubica po ogłoszeniu świetnej dla niego nowiny.

Jak powiedział, tak zrobił. W kwalifikacjach wykręcił dziesiąty czas, ale następnego dnia ruszył z pozycji dziewiątej, bo karę otrzymał Button. Polak po starcie zyskał kolejne dwa miejsca, ale szybko je stracił. Na drugim okrążeniu w jednej z szykan popełnił błąd i spadł na 16. lokatę. Solidne tempo wyścigowe oraz problemy innych sprawiły, że na mecie zameldował się jako siódmy.

Wtedy też rozegrał się dramat Kubicy. Po zakończeniu rywalizacji zważono pojazd Polaka i nie spełniał on wymogów regulaminowych. Ważył "tylko" 598 kg, podczas gdy przepisy w tamtym momencie określały minimalną wagę na poziomie 600 kg. Początkowo podtrzymywano, że to efekt nadmiernego zużycia opon. Wewnętrzna analiza wykazała jednak, że w trakcie wyścigu doszło do opróżnienia gaśnicy. To zadecydowało o tym, że Kubica opuścił Hungaroring bez punktów.

W BMW aż do końca

W roku 2006 na Węgrzech byliśmy świadkami kilku "debiutów". Pierwsze zwycięstwo w F1 odniósł Button, po raz pierwszy i ostatni na podium zobaczyliśmy Pedro de la Rosę. I co najważniejsze dla BMW Sauber, pierwsze "pudło" dla tej ekipy wywalczył Nick Heidfeld.

Wewnętrzna rywalizacja z Heidfeldem naznaczyła starty Kubicy w zespole z Hinwil. Niemiec był jego partnerem aż do końca sezonu 2009, kiedy to BMW postanowiło wycofać się z F1 ze względu na osiąganie kiepskich rezultatów. Polak był lepszy od swojego kolegi jedynie w sezonie 2008. Wtedy też wygrał jedyny wyścig w historii tej ekipy, odnosząc sukces na torze w Kanadzie. 

Po zwycięstwie w Kanadzie, gdzie BMW Sauber zgarnęło dublet, nastroje w zespole były wspaniałe. Kubica był bowiem liderem klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Polak, co charakterystyczne dla niego, nie popadał jednak w euforię. Wiedział już wtedy, że w fabryce podjęto decyzję, by nie rozwijać aktualnej maszyny, by skupić się na pracach nad systemem KERS. Miał on wejść do F1 w roku 2009 i Niemcy uważali, że dzięki niemu zdominują rywalizację.

Tak się nie stało. Historia, która zaczęła się od Grand Prix Węgier w roku 2006, nie miała happy endu. Kubica, bez odpowiedniego wsparcia zespołu, nie miał szans w rywalizacji z Lewisem Hamiltonem czy Felipe Massą. Dlatego też nie sięgnął po tytuł mistrzowski, a rok później BMW po cichu zdecydowało się opuścić F1.

Czy Robert Kubica wróci do regularnych startów w F1?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (2):

  • Gregory62 Zgłoś
    Nikt Kubicy nie odbierze tego co osiągnął durnymi zawistnym gadaniem...walcz dalej Robert.
    • Darek Pol Zgłoś
      Co ?? Klepiemy dalej temacik o człowieku , który spierdzielił sobie karierę tylko i wyłącznie przez swoją ignorancje w stosunku do wszystkiego i wszystkich. Kubica był i jest tępym i
      Czytaj całość
      zarozumiałym człowiekiem i już nigdy nie zasiądzie za kierownicą F1 , no chyba że jako "tester" czyli człowiek od niczego...... Ile to można czytać?? Kubica płaci wam po 50zł za każdy materiał na jego żałosny temat czy już macie takich pismaków,że piszą byleby pisać??? Sądzę ,że obie opcje są poprawne xD

      Komentarze (2)

      PRZEJDŹ NA WP.PL