Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Robert KubicaMateriały prasowe / Williams / Na zdjęciu: Robert Kubica

F1: kara dla Roberta Kubicy nie była zbyt surowa. "Zero tolerancji dla jakichkolwiek wykroczeń"

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Robert Kubica nic nie zyskał na tym, że przedwcześnie opuścił garaż przed startem do wyścigu w Baku. Mimo to, Polak został surowo ukarany przez sędziów. - Nowa władza szybko pokazała, że wyznaje zasadę "zero tolerancji" - twierdzi Mark Hughes.

Robert Kubica musiał startować z pit-lane, po tym jak w jego samochodzie wymieniono szereg części po wypadku w sobotnich kwalifikacjach. Mechanicy Williamsa popełnili jednak błąd, bo przedwcześnie nakazali wyjechać 34-latkowi z garażu. Polak zameldował się na początku alei serwisowej aż o dziewięć minut za wcześnie.

- To nie jest tak, że sam zapalam auto i wyjeżdżam. Nie wiem skąd to się wzięło - tłumaczył Kubica przed kamerami Eleven Sports.

Czytaj także: Kolejna fuszerka w wykonaniu Williamsa. Czy to jeszcze dziwi? 

Przewinienie ekipy z Grove było oczywiste, ale Kubica nic nie zyskał na przedwczesnym opuszczeniu garażu. Polak i tak miał zagwarantowane pierwsze miejsce w alei serwisowej. Kimi Raikkonen i Pierre Gasly musieli ustawić się za nim, bo zostali wykluczeni z wyników kwalifikacji. Czy decyzja sędziów nie była zatem zbyt surowa?

ZOBACZ WIDEO: Spróbowaliśmy sił w symulatorze Formuły 1. Teraz każdy może poczuć się jak Robert Kubica!

- Zostały naruszone przepisy dotyczące tego, kiedy można się ustawić w kolejce do startu z pit-lane. Regulamin to regulamin. Od momentu śmierci Charliego Whitinga nowa władza szybko pokazała, że wyznaje zasadę "zero tolerancji" dla jakichkolwiek wykroczeń. To dość zrozumiałe - skomentował sytuację Mark Hughes z "Motorsport Magazine".

Należy bowiem pamiętać, że sędziowie w ubiegły weekend w Baku mieli ogrom pracy. To właśnie Michael Masi, który zastąpił niedawno zmarłego Charliego Whitinga na stanowisku dyrektora wyścigowego F1, zarządził przerwanie piątkowego treningu po wystąpieniu problemów ze studzienką kanalizacyjną i wypadku George'a Russella.

Sędziowie w Baku wykazali się też konsekwencją. Tak samo jak Kubica nie zyskał na przedwczesnym opuszczeniu garażu, tak Gasly nie miał korzyści z pominięcia ważenia samochodu po piątkowym treningu. Karą za zignorowanie tej procedury jest start z pit-lane. Dlatego jeszcze w piątek Francuz dowiedział się, że przyjdzie mu ruszać do wyścigu z alei serwisowej.

Czytaj także: Williams przeprosił Kubicę 

Nie można zatem twierdzić, że Kubica został potraktowany przez sędziów zbyt surowo. Polak zapłacił wysoką cenę za błąd własnej ekipy, która zanotowała kolejne fatalne Grand Prix w tym sezonie F1.

- To był koszmarny weekend dla Williamsa. W piątek zespół stracił podwozie Russella po kontakcie ze studzienką kanalizacyjną, potem doszło do wypadku Kubicy. Obu kierowców dzieliło pół sekundy na tyłach stawki, do czołówki tracili ponad cztery sekundy - podsumował Hughes weekend w wykonaniu stajni z Grove.

Czy ktoś w Williamsie powinien ponieść konsekwencje za wydarzenia z Baku?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (0):

Komentarze (0)

PRZEJDŹ NA WP.PL