WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Materiały prasowe / Red Bull / Na zdjęciu: Pierre Gasly przed Maxem Verstappenem

F1: zakamuflowane team orders w Red Bullu. Verstappen ważniejszy od Gasly’ego

Katarzyna Łapczyńska
Katarzyna Łapczyńska
Max Verstappen to zdecydowany numer jeden w ekipie Red Bulla. Zespół "czerwonych byków" podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii dał jasno do zrozumienia, że Pierre Gasly ma za zadanie przede wszystkim nie przeszkadzać Holendrowi.

Dla Gasly’ego weekend na Silverstone był najlepszym w tym sezonie. Francuz wygrał jeden z treningów i zakwalifikował się do wyścigu na piątej pozycji. Podczas niedzielnej rywalizacji 23-latek znajdował się w czołówce.

Gdy na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, Max Verstappen został wezwany do boksów na zmianę opon. Oznaczało to, że Pierre Gasly znalazł się przed Holendrem, a tuż za Sebastianem Vettelem. Gdy okazało się, że Francuz nie dogania Niemca, dostał polecenie od zespołu, by przepuścić kolegę z ekipy.

Czytaj także: Robert Kubica dba o formę

- Mieliśmy inną strategię. Patrząc bardziej ogólnie, wydawało się, że takie rozegranie wyścigu będzie lepsze. Może straciliśmy na tym nieco czasu, ale niewiele. Po prostu realizowaliśmy inny plan niż Verstappen - powiedział Gasly w Sky Sports.

ZOBACZ WIDEO: Robert Lewandowski dla WP SportoweFakty: Szansa na medal na wielkim turnieju jest znikoma, ale chcemy dać Polakom radość i dumę

Czytaj także: Leclerc i Verstappen stworzyli świetne widowisko

Zapis rozmów w trakcie wyścigu pomiędzy Francuzem a zespołem nie pozostawia złudzeń. W dialog włączył się nawet sam szef Red Bulla, Christian Horner.

Zespół: Pamiętaj, że macie inne strategie. Nie przytrzymuj za sobą Maxa. Ma inny plan na wyścig.
Zespół: Nie trać z Maxem czasu, przepuść go, jeśli będzie chciał Cię wyprzedzić. Jedź za nim i gońcie Vettela.
Zespół: Nie zatrzymuj Maxa, nie blokuj go.
Gasly: Nie blokuję go.
Horner: Pierre, tu Christian. Powinieneś przepuścić Maxa, macie zupełnie inne strategie.

Mimo team orders, Pierre Gasly ostatecznie znalazł się na mecie przed Maxem Verstappenem. Wszystko przez Sebastiana Vettela, który wjechał w Holendra podczas walki na torze.

Czy uważasz, że zespoły powinny zmuszać zawodników numer dwa do oddawania pozycji?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (1):

    PRZEJDŹ NA WP.PL