Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Michael SchumacherNewspix / Piotr Nowak / Na zdjęciu: Michael Schumacher

F1: Michael Schumacher mógł mieć więcej tytułów, gdyby nie dołączył do Ferrari

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
- Gdyby Schumacher nie zdecydował się na transfer do Ferrari, to miałby więcej wygranych wyścigów i tytułów mistrzowskich w F1 - uważa Eddie Irvine, jego były zespołowy kolega. Zdaniem Brytyjczyka, w latach 90. każda ekipa F1 chciała Niemca u siebie.

Michael Schumacher zaczął zbieranie tytułów mistrzowskich w F1 od roku 1994, gdy był kierowcą Benettona. W kolejnym sezonie obronił mistrzostwo, ale już na kolejne sukcesy musiał czekać aż do sezonu 2000. "Schumi" zdecydował się bowiem na transfer do Ferrari, które w tamtym okresie nie było zbyt konkurencyjne.

Dość powiedzieć, że Ferrari przed erą Schumachera ostatni tytuł w klasyfikacji kierowców F1 wygrało w roku 1977. Niemiec potrzebował aż pięciu lat, by doprowadzić stajnię z Maranello na szczyt.

Czytaj także: Kubica ma plan. Chce walczyć o miejsce w Haasie w roku 2021

- Michael był typowym Niemcem, może z wyjątkiem podejścia do alkoholu. Był profesjonalistą i ciężko pracował na swój sukces. W Ferrari każdy miał swoją rolę i wszyscy wiedzieli, co mają robić. Gdy trafiliśmy do Ferrari, to zespół był mocno w tyle. Jednak Michael obrał sobie za cel wygrywanie w F1 właśnie z tym zespołem - powiedział Eddie Irvine podczas festiwalu Ferrari, a jego słowa cytuje planetf1.com.

ZOBACZ WIDEO: Artur Szalpuk: Na zakończenie padały mocne słowa, że będziemy za sobą tęsknić

Irvine startował we włoskiej ekipie w latach 1996-1999. - Schumacher w tym okresie był bardzo zdeterminowany. Chciały go wszystkie ekipy w F1, ale on chciał wygrywać z Ferrari. Myślę, że gdyby nie zdecydował się na ten transfer, to miałby więcej wygranych wyścigów i tytułów mistrzowskich. Gdy dopiął swego, czuł dumę z tego powodu. Wykazał się ogromną wytrwałością i determinacją - dodał Irvine.

Schumacher w barwach Ferrari zdobył pięć kolejnych tytułów mistrzowskich (2000-2004). Łącznie w swojej karierze siedmiokrotnie zostawał najlepszym kierowcą F1, co czyni z niego lidera klasyfikacji wszech czasów pod tym względem.

Czytaj także: Orlen przed ogromną szansą

- Pamiętam sezon 2002. Wygraliśmy 15 z 17 wyścigów. Mimo to, każdego ranka baliśmy się, że nie wygramy wyścigu. Schumacher i Todt (szef zespołu - dop. aut.) chcieli wygrywać każde Grand Prix. Jak skończyliśmy rywalizację w jednym, to myśleliśmy już o kolejnym. Schumacher i Todt mieli obsesję na punkcie zwyciężania. Dlatego tworzyli tak udany duet. Byli blisko siebie, bo obaj wyrażali podobne podejście do ścigania. Klucz do sukcesu Ferrari tkwił w ich relacji - ocenił podczas festiwalu Stefano Domenicali, były szef Ferrari.

Czy Michael Schumacher to największy kierowca w historii F1?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (1):

  • Niewierny Tomasz Zgłoś
    Pamiętam 1994 rok. ten rok w formule 1 był rokiem tragicznym ginie dwóch kierowców najwybitniejszy kierowca w historii tego sportu Ayrton Senna i Karl Wendlinger. Schumacher obok
    Czytaj całość
    Senny, Fangio, Nicky Laudy, Jackie Stuart to żywa legenda tego sportu. Senna nie mógł mieć lepszego następcy. Eddy Irvine ma rację, tych tytułow mogłoby być znacznie więcej. Nikomu nie znany młody i niezwykle utalentowany kierowca Michael Schumacher ze stajnią Benetton Mild SevenRenault zdobywa dwa tytuły mistrzowskie - wchodząc w paradę najbardziej utytułowanej stajni F1 Williams Renault prowadzonej przez Franka Williamsa (żywą legendę Formuły 1). Był to zloty okres dla Williamsa jego kierowcy niemal z automatu zdobywali mistrzostwa Formuły 1 zarówno indywidualnie jak i zespołowo. Michael Schumacher swój drugi tytuł zdobył w dość dramatycznych okolicznościach na torze ginie dwóch kierowców Ayrotn Senna i Wendlinger - tragiczny wypadek senny rzuca cień na ten sport. Śmierć senny to też koniec pewnej epoki w Formule 1. Umarł król niech żyje król. Ayrton Senna jest uważany za najlepszego lub jednego z najlepszych kierowców w historii tego sportu, nie mógł mieć chyba lepszego następcy. Śmierć Senny to koniec pewnej epoki, pewnego romantyzmu w tym sporcie. Stopniowo kończy się era rodzinnych stajni takich jak Williams, a zaczyna era zespołów fabrycznych Ferrari i Mercedesa Po latach niebytu do gry wchodzi legendarna Stajnia Ferrarii - trudno dziwić się, że proponują współpracę Schumacherowi, dzięki niej Schumacher jest najlepiej opłacanym sportowcem świata - być może przez pięć lat Schumacher nie zdobył tytułów mistrzowskich, ale po pięciu chudych latach zdobywa pięć tytułów pod rząd. Pieniądze jakie zarabiał i to nawet jako nie mistrz Schumacher były bez porównania większe aniżeli kontrakty mistrzów świata i to z kilku lat razem wzięte. Czy wybór Schumachera był słuszny - na pewno tak - ten sport, zresztą inne dyscypliny znają wiele przypadków mistrzów, którzy po zakończeniu kariery, klepią przysłowiową biedę. Rodak Senny dwukrotny mistrz świata w piłce nożnej Garincha zmarł w skrajnym ubóstwie, co więcej o byłych mistrzach nikt już nie pamięta, a tym bardziej nie docenia. Nierzadko wielu z nich zmaga się z biedą, nierzadko problemami alkoholowymi - przede wszystkim odtrąceniem i pogardą.

    Komentarze (1)

    PRZEJDŹ NA WP.PL