Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Materiały prasowe / Florida Police Department / To zdjęcie jednego z najwybitniejszych zawodników w historii sportu zszokowało miliony kibiców

To zdjęcie mogło zniszczyć Tigera Woodsa. Nic z tego, słynny golfista wraca na szczyt

Marek Bobakowski
Marek Bobakowski
W maju 2017 roku fotografia opuchniętej i zmęczonej twarzy oraz zamroczonych i niewyraźnych oczu Tigera Woodsa lotem błyskawicy obiegła świat. Wydawało się, że ujęcie z policyjnej kartoteki zakończy na dobre jego karierę. Nic z tych rzeczy.

Niespełna rok po zatrzymaniu przez policję na Florydzie, jeden z najbardziej utytułowanych, popularnych i najbogatszych sportowców na Ziemi ponownie jest na ustach kibiców i dziennikarzy. Tym razem Tiger Woods ma powody do zadowolenia. Po trzech latach przerwy znów zagra w wielkoszlemowym turnieju Masters i jakby tego było mało, jest wymieniany w gronie faworytów. Wygląda na to, że Woods poradził sobie zarówno z seksoholizmem, jak i problemami z nadużywaniem środków odurzających i wraca na szczyt.

W czwartek (5 kwietnia) na polach Augusta National Golf Club rozpocznie się Masters Tournament 2018. 9 kwietnia poznamy zwycięzcę, który oprócz wielkich pieniędzy (około dwa miliony dolarów) i sławy otrzyma zieloną marynarkę - symboliczną nagrodę. - Ależ to ironia losu - śmieje się Woods. - Gdyby mi ktoś kilka miesięcy temu powiedział, że tutaj zagram i będę miał szansę na wygraną, to uznałbym go za szaleńca. 

Nike Golf stawia na niego

"Tiger Woods is back" - wielkimi literami "New York Times" ogłosił powrót słynnego golfisty. Po aferach, które wyrzuciły go na margines (piszemy o nich poniżej), Woods marzy o powrocie na szczyt. Co ciekawe, kibice wybaczyli mu już błędy z przeszłości. Oto zdjęcie z Vispar Championship, z marca 2018 roku.

Fot. Michael Reaves/Getty ImagesFot. Michael Reaves/Getty Images
Woods rozdał tysiące autografów, był w samym środku zainteresowania rozentuzjazmowanego tłumu. 

Dziennikarze "New York Timesa" przekonują, że Woods może liczyć także na wsparcie sponsorów. A przecież to oni gremialnie go opuścili w 2009 i 2010 roku. - Ma wiatr w żaglach - powiedział David Carter, profesor biznesu sportowego na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. - Jeżeli będzie zdrowy i w formie, to ma szansę jeszcze raz wrócić na szczyt i zarobić wielkie pieniądze.

Firma Nike, która współpracuje z Woodsem od samego początku jego kariery, już zapowiedziała, że latem 2018 roku to właśnie on będzie głównym motorem napędowym kolekcji golfowej. - Woods będzie obecny na billboardach i w reklamach telewizyjnych - obiecał Martin Buckley, dyrektor generalny Nike Golf.

Peter Land - współwłaściciel firmy Finsbury, która zajmuje się sportowym marketingiem - jest pewny, że kolejka chętnych do odnowienia kontraktów reklamowych będzie się wydłużała z tygodnia na tydzień. - Ludzie już zapomnieli o błędach Woodsa - stwierdził. - Wkrótce wróci do czołówki rankingów najbogatszych sportowców świata.

Jako pierwszy w historii zarobił ponad miliard dolarów

Woods to fenomen, sportowiec-instytucja, człowiek, który udowodnił, że uprawiając nawet tak specyficzną dyscyplinę jak golf, można przebić się do czołówki. Można wejść między Michaela Jordana, Rogera Federera, Władimira Kliczkę czy wreszcie Cristiano Ronaldo. Od 1996 roku wygrał już 79 najbardziej prestiżowych turniejów golfowych świata (PGA Tour) i zajmuje drugie miejsce w tabeli wszech czasów (tuż za Samem Sneadem, który w latach 1936-55 wygrał 82 razy). Gdyby nie poważne problemy Woodsa, pewnie dzisiaj byłby już niezagrożonym liderem tej tabeli.

Wygrane turnieje to jedno, a popularność, która przełożyła się na kontrakty reklamowe, to drugie. Wedle wyliczeń magazynu "Forbes", jesienią 2009 roku Woods został pierwszym w historii sportowcem, który zarobił ponad... miliard (tak, to nie jest pomyłka!) dolarów. Dla porównania: Jordan podniósł z koszykarskich parkietów ok. 800 mln dolarów, a Michael Schumacher osiągnął poziom 700 mln. 

Na wspomniany powyżej miliard oczywiście nie złożyły się tylko nagrody za kolejne wygrane w turniejach, a głównie kontrakty reklamowe. Nike, General Motors, American Express, Gillette, Tag Heuer, Electronics Arts, Gatorade - nazwy kolejnych przedsiębiorstw, z którymi współpracował golfista, można by wyliczać i wyliczać. - Woods jest świetnym sportowcem, krystalicznie uczciwym człowiekiem i uprawia dyscyplinę wolną od dopingu, brutalności i oszustw - szefowie największych firm świata nie mieli wątpliwości, że kontrakt z amerykańskim zawodnikiem jest wart każdych pieniędzy.

ZOBACZ WIDEO: Biało-Czerwone celują w rekord Polski. Małgorzata Hołub-Kowalik: Wierzmy, że przejdziemy do historii

13 kochanek

I nagle przyszło załamanie. W listopadzie 2009 roku amerykański tabloid "National Enquirer" opublikował artykuł, w którym oskarżył Woodsa o pozamałżeński romans z Rachel Uchitel, hostessą i kierowniczką jednego z nocnych klubów. Kibice nie uwierzyli w rewelacje magazynu. Kiedy jednak kilka dni później "US Weekly" opublikował treść wiadomości głosowej skierowanej do kolejnej kochanki (Jaimee Grubbs, kelnerki z Los Angeles), ruszyła lawina. Ostatecznie amerykańskie media dotarły do 13 kochanek sportowca, ten przeprosił za swoje zachowanie, przyznał się, że jest seksoholikiem. 

Afera rozpętała się na taką skalę, że wróżono mu koniec. Kolejni sponsorzy zrywali umowy, Woods tracił pieniądze. Stracił również rodzinę. W sierpniu 2010 roku rozwiódł się z piękną modelką Elin Nordegren, z którą ma dwójkę dzieci. - Koniec Tigera, koniec oszusta - amerykańskie media go nie oszczędzały. 

W maju 2017 roku Woods znów stał się antybohaterem. Policjanci z Florydy zatrzymali go o trzeciej nad ranem. Spał w swoim samochodzie, na drodze, z włączonym silnikiem. Niewyraźnie mówił, miał problemy z koncentracją, wyglądał, jakby wracał z kilkudniowej libacji. Policja opublikowała zdjęcie, które wykonano po przewiezieniu na posterunek. Fotografia obiegła cały świat (patrz zdjęcie tytułowe).

Okazało się, że to nie alkohol. Dokładne badania wykazały, że w jego organizmie była niebezpieczna mieszanka leków przeciwbólowych, przeciwlękowych oraz środków nasennych. Sportowiec posypał głowę popiołem, odbył 50 godzin robót publicznych i zaczął ciężko trenować. W ostatnich tygodniach 2017 roku - po dwóch latach przerwy - wrócił do swojego ukochanego golfa. Po kilku udanych startach awansował z 674. miejsca na 103. miejsce w światowym rankingu. W połowie marca 2018 zajął drugą pozycję w Valspar Championship. A teraz przed nim Masters Tournament. - Czuję się, jakbym dopiero zaczynał wielką karierę - przyznał Woods. - Jestem zdrowy, pełen energii i nie zapomniałem jak się gra i co najważniejsze wygrywa. Wracam!



Czy Tiger Woods jest w stanie wrócić jeszcze na sportowy szczyt?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (3):

Komentarze (3)

PRZEJDŹ NA WP.PL