Dahomej - lubi

  • Dahomej lubi Komentarz

    Co za idiotyczny komentarz do artykułu na starej polskiej zasadzie: a przypierdzielę się, byle się przypierdzielić. Albo inna: przeczytam tytuł i na tej podstawie ocenię artykuł. Nie będę czytać tego co w środku bo po co. Słabiutkie to Poznaniaku z Gorzowa...

  • Dahomej lubi Komentarz

    Jeden sensowny argument za KSM. Podkreślam: jeden :))))))
    Od razu mówię, że mowa o tym, że liga będzie bardziej wyrównana i nieprzewidywalna to mit i to łatwy do obalenia. Bez KSM liga też taka jest, czego przykładów na przestrzeni lat była cała masa. Toruń był o krok od spadku w 2017, Zielonka w 2018. Przewidziałbyś to przed sezonem? Że będą do końca drżeli? To że beniaminek z reguły nie ma łatwo to zjawisko, które dotyczy wszystkich sportów, gdzie są ligi z awansami i spadkami. Miedź Legnica nie bije się od razu o podium tylko o utrzymanie. Legia Warszawa w kosza tak samo. Weszła do Ekstraklasy i też jest jej trudno. Cała idea sportu. Gdzie jest napisane, że beniaminkowi należy ułatwiać pracę w pierwszym roku, czy w ogóle ułatwiać pracę? Nikt Lublinowi nie broni szkolić jak Leszno i juniorami budować powoli pozycję. Wrocław męczył się kilka lat na dole, aż wrócił do jazdy o medale. Czewa weszła z marszu w 2017 i zajęła 5 miejsce. Lublin ma pecha, ale to jest efekt tego, że rynek wygląda teraz jak wygląda. W najlepszych klubach postawiono na stabilizację, ucząc się na błędach sprzed lat, gdy kombinowano ze składami, gdzie KSM też wymuszał wiele decyzji i przeszkadzał. Nikt nie mówi, że to ma trwać permanentnie. Być może za 3 lata wejdzie do Ekstraligi np. Gdańsk, ruch się zrobi większy, ściągną dwie gwiazdy i pojadą nawet o play-off. Teraz mamy normalność - wnioski po błędach, analiza i w efekcie odpowiednia dla każdego polityka kadrowa. Dlaczego Leszno miałoby zmieniać więc strategię, która daje mu sukcesy i na którą ciężko pracowała? Bo Lublin będzie skazany na spadek? To jest problem Lublina. Teraz go ma, za 2-4 lata może go nie mieć. Trudno, taki jest sport. Ktoś musi wygrać, ktoś przegrać, ktoś być DMP, a ktoś spaść. To tak jakbyś szedł do pracy jako stażysta i na wstępie dostał pensję zbliżoną do tej dyrektora. Żeby Ci się łatwiej było zaaklimatyzować, wdrożyć i polepszyć sobie humor, pomóc walczyć ze stresem, bo nie zna się środowiska i ludzi. Na wszystko trzeba zapracować, tym bardziej w sporcie. Leszno chce mieć Sajfutdinowa, Kołodzieja, Pawlickiego i dobrych juniorów to ma. Przy KSM np. Kołodziej (mocny przez lata, więc jego KSM liczony z 3-4 lat byłby wysoki) musiałby odejść, bo juniorów przecież nie oddadzą. Nie mówiąc już o tym, że bez KSM-u łatwiej budować skład, który w przypadku kontuzji znaczącego zawodnika tego tak nie odczuje. Pamiętasz Toruń w 2013? Czy Brzozowski, który być musiał, bo miał 2,50 załatał lukę po Holderze? Szukali Kennettów, Kusów, cudawianek. Teraz np. wyleci Chris, to go Jack jest w stanie zastąpić, albo wypożyczą niezłego gościa z pierwszej ligi. Itd itd.
    Przypominam też, że w Lublinie pieniądze są i to bardzo duże, a mimo to nie udało się podbić rynku. Nie tylko przez to, że ktoś inny dał więcej. Zawodnicy niby jeżdżą dla kasy, ale nie każdego da się kupić jak różowego Griszkę. Mamy walczyć z mentalnością, że jego brat Artiom, choć stać na niego wiele klubów, gdzie dostałby znacznie więcej, woli być tam, gdzie mu dobrze? Zagar musiał odejść z Gorzowa w 2013, nad czym ubolewał i jeszcze potem mu nie płacili, co tylko doprowadzało go do wściekłości. Hancock chyba też wtedy był zmuszony odejść z Tarnowa, do którego za moment wrócił. To są nienormalne sytuacje, wypaczające budowanie pozycji klubu i zawodnika. Inaczej działa salary cup, bo tam jest mowa tylko o hajsie. Tam nikt nie broni budować dream-teamów. Kwestia mentalu, dogadania się. Golden State Warriors mają w piątce same gwiazdy z topu. Dogadali się, podzielili tort odpowiednio i mają od lat potęgę. W żużlu salary nie przejdzie, co jasne, a na podstawie statystyk tylko się najlepszych krzywdzi i nie wiadomo czemu pomaga słabszym. Beniaminkom bardziej pomogłaby znacznie 10-zespołowa liga. Byłaby ona IMO bardziej "spłaszczona", byłaby większa nieprzewidywalność i większy ruch zawodników po klubach z chęcią uzyskania statusu lidera w nawet słabszym klubie, czy nawet jednego z dwóch najlepszych. Przy 8 klubach margines błędu jest bardzo mały, więc ryzyka się nie bierze pod uwagę. Przy 10 nawet jakieś problemy (zdrowotne itp) mogłyby dać 7-8 miejsce i bezpieczne utrzymanie. A wyniki 60:30 trafiają się i z KSMem i bez niego. Od X lat. To jest sport, a nie zabawa z dzieciakami w przedszkolu, gdzie daje się fory, byle tylko się nie zasmarkały z płaczu. Pozdrix.

  • Dahomej lubi Komentarz

    Zgadzam się z autorem, że klub wyzbył się tożsamości gdzie Frątczak pozbył się wychowanków, oraz wiernymi sponsorami. Szczególnie ta wierność, determinacja i zaangażowanie było widoczne podczas pamiętnych baraży z Wybrzeżem.

  • Dahomej lubi Komentarz

    Tomasz Janiszewski +. Zgadzam się z tym tekstem. Toruń nie jest już swój ;/

  • Dahomej lubi Komentarz

    Hancock jako człowiek, całe to jego postępowanie, jest jednak dla mnie nie do zaakceptowania. Generalnie to bardzo się dziwię Bartoszowi Zmarzlikowi, że podał Hancockowi rękę na podium w Melbourne i jeszcze się z nim wyściskał. Zrobił to z facetem, który chwilę wcześniej chciał go zrobić w konia i zabrać mu medal. Cały świat to widział.

    Fragment felietonu Ostafińskiego sprzed zaledwie półtora roku. Wtedy było piętnowanie i teksty o nie podawaniu ręki. Teraz kiedy Polacy mogli zyskać na podobnej zagrywce to są zadawane pytania dlaczego nie zrobili tego samego co Hancock z Holderem. Żałosna hipokryzja, ale w sumie po redaktorze 2.0 trudno spodziewać się czegoś innego...

  • Dahomej lubi Komentarz

    Komentarz usunięty przez użytkownika

  • Dahomej lubi Komentarz

    Brawo, brawo , brawo. Dużo czasu na pewno musiałeś spędzić przy klawiaturze aby to napisać, więc doceniam ;-). Świetnie obalone bzdury Pana prezesa i jego klakiera Ostafka. Ten artykuł to olejna próba zamydlenia oczu innym i próba zrobienia z nich idiotów.

  • Dahomej lubi Komentarz

    1. POLADa nie ma ani narzędzi ani uprawnień do weryfikacji wyników spotkań.
    2. O tym, czy bezprawnie rozstrzygnie dziś Trybunał PZM, a nie Synowiec w wywiadzie z Ostafińskim.
    Weryfikacja wyniku indywidualnego Grigorija Łaguty pociąga za sobą , to OCZYWISTE, weryfikację wyniku spotkania objętego tą weryfikacją. Tylko tyle zrobiono. Jeśli widziałeś w uzasadnieniu decyzji weryfikacyjnej klauzulę "anuluje punkty", "odejmuje punkty" lub podobną to zmień leki.
    Punkty do tabeli DMP wpisuje się na podstawie decyzji zatwierdzających ich wyniki, wydawanych przez spółkę zarządzającą. Ekstraliga S.A. jest jedynym organem uprawnionym do ich wydania, dokonuje tego na podstawie m.in. protokołu meczowego. W związku z tym Ekstraliga Żużlowa S.A. jest jedynym organem, który jest również uprawniony do zmiany tejże decyzji zatwierdzającej wynik spotkania, co też musiała zrobić, ponieważ po odjęciu indywidualnego dorobku punktowego Łaguty Rybnik miał ich mniej niż Częstochowa w tym przypadku. Unieważnienie indywidualnej zobyczy punktowej następuje z mocy prawa, na podstawie art bodaj 10.1 przepisów antydopingowych.
    Szkoda, że Synowiec nie przeczytał uważnie przepisów, które komentował, szczególnie definicji sportu drużynowego. Odkryłby wtedy, że żużel takowym sportem nie jest - a jest sportem indywidualnym, w którym nagradza się drużyny (ot, taka regulaminowa konstrukcja), a w konsekwencji odkryłby, że pie*doli głupoty. :)

  • Dahomej lubi Komentarz

    A co tak szybko Panie Mrozek? Tym razem nie przedłużamy?

  • Dahomej lubi Komentarz

    Kolego zupełnie nie masz pojęcia o czym mówisz. Chcesz kwesthonować, że w jego organizmie była zakazana substancja? Co potwierdziły próbka A i B, czy to czy znalazła się ona tam świadomie. Nie ma znaczenia jak się tam znalazła, była to jest bezsprzeczne, wiec nie można zaliczyć punktów komuś kto był na dopingu, bo to nie jest sportowa rywalizacja. Więc punkty tak czy inaczej muszą być odjęte. Zwlekanie jest kompromitacją i ośmieszaniem żużla.

  • Dahomej lubi Komentarz

    Co ty Kugler pier...isz, jakie punkty ujemne za rok dla ROW u , po co, na co, musztarda po obiedzie. To karać drużynę czy nie? Sam sobie zaprzeczasz! Niestety ,ale Łaguta brał udział w zawodach DRUŻYNOWYCH jakimi są zawody ligowe i skoro został złapany na dopingu to musi mieć odjęte punkty ze skutkiem dla wyniku całego zespołu. O jakim karaniu drużyny ROWu piszesz chłopie.To tylko odprysk 'sprawy Łaguty'. Gdyby ROW wygrał różnicą większą niż zdobycz Łaguty to problemu by nie było??? bo nawet po odjęciu punktów Griszy ROW miałby zwycięstwo, a tak to lament. Dlaczego nikt nie wypowiada się o meczu z Lesznem? Bo ROW przegrał??? Jak u zawodnika któremu podano Mildronate przed sezonem na Łotwie , (zresztą to łotewski wynalazek) można wykryć meldonium w moczu po trzech miesiącach? Przecież okres połowicznego rozkładu meldonium w moczu wynosi 18 godzin! Brał i to regularnie jak Szarapowa. Czy w POLADA zasiadają laicy? Jak już brał to mógł mądrzej np. mexidol lub hypoxen których nie ma na liście WADA ;-)).

  • Dahomej lubi Komentarz

    20 lat temu na obecnych motocyklach by sie pozabijali. Dla Ciebie zuzel, to tylko terminarz, wyniki i tabela? :)

  • Dahomej lubi Komentarz

    "Kugler doskonale rozumie, że nie może być żadnej tolerancji dla dopingu w sporcie, ale jego zdaniem za wpadkę Grigorija Łaguty nie należy karać rybniczan."- to kogo należy ukarać? Legię Warszawa? Klub ponosi odpowiedzialność za swoich zawodników. Przecież za wpadkę dopingową zostaną odjęte punkty zdobyte przez Łagutę w meczach. To nie wina Torunia, że w tych meczach Łaguta jadąc na dopingu zdobył ich dużo. Gdyby zdobył ich 2 lub 3 to odjęte punkty niczego by nie zmieniły. Jeszcze trochę to przez zazdrość do toruńskiego stadionu, wypłacalności klubu i tego, że nigdy nie spadł pojawi się artykuł, że to wina Torunia, że złapali Łagutę na dopingu, a pierwsze skrzypce będą grali Ostafiński, Synowiec i Kugler. Panowie powiedzcie wprost, że jesteście za braniem sterydów.
    Zapytam się jeszcze, co zrobić z punktami zdobytymi przez Łagutę od momentu "niewiadomego podania w szpitalu" do nieszczęśliwej wpadki (dla całego środowiska żużlowego)?Wtedy to dopiero jeździł naszprycowany!!!

  • Dahomej lubi Komentarz

    "- Swoją drogą, to WADA zaleca, żeby w sportach zespołowych, a według mnie żużel takim jest, nie karać drużyny za grzechy zawodnika - stwierdza Synowiec. - To oznacza, że ROW nie powinien mieć odjętego ani jednego punktu. Nawet tych za mecz z Włókniarzem." - BUHAHAHAHAH :D Gdzie on był jak zabierali punkty Falubazom za PAtryka ?? :D

  • Dahomej lubi Komentarz

    Ostafiński kogo obchodzi co cie przekonuje a co nie, albo co chciałeś oglądać a czego nie. Kim ty w ogóle jesteś? Zejdź na ziemie i odejdź z tego portalu. Fakt czeka.

  • Dahomej lubi Komentarz

    Gdzie Synowcze byłeś jak Dudka i Loktajewa dyskwalifikowano. Nie broniłeś ich chłopie. To zwykła zawiść.

  • Dahomej lubi Komentarz

    Napisałeś prawie wszystko, co chciałbym i ja napisać. Pięknie.
    Jeszcze tylko mam nadzieję, że uzyskam odpowiedź na zadanie niżej pytanie, którym będę spamował tak długo, aż mi Ostafiński ze swoim ekspertem odpowiedzą :
    "Skoro zgodnie z przepisami dopingowymi zawodnik zostaje zawieszony od dnia wpadki dopingowej, to na jakiej podstawie należy uznać jego wyniki sportowe już po wpadce? Na jakiej podstawie uznać osiągnięcia sportowe zawodnika de facto i de lege zawieszonego?" ;)

  • Dahomej lubi Komentarz

    Jak to fajnie ,że są na tym forum ludzie naprawdę znający się na żużlu i do tego jeszcze inteligentni. Człowieku zmień tego Ostafińskiego albo pisz częściej na forum to chociaż będzie można coś poczytać. Ciągłe oglądanie podprowadzających może się znudzić :).

  • Dahomej lubi Komentarz

    Świetny tekst Dahomej. Nic dodać nić ująć

  • Dahomej lubi Komentarz

    Czy w tekście jest choćby pół słowa o tym, że Polska to SZEŚCIOKROTNY drużynowy mistrz świata? Proszę o odpowiedź. Materiał jest (powtarzam) w okresie odkąd zespoły walczą o DPŚ i trofeum Fundina, czyli 2001-2015, po tym jak przeszły metamorfozę, której nie można podważyć. Bo nie można i nieważne czy dokonało tego BSI czy dokonałby tego Jaś spod sklepu. Czy wcześniej DMŚ miały taką samą formę jak obecny DPŚ? Czy odbywały się w krótkim okresie czasu (w którym nie jadą ligi, nie jedzie GP itd.) czy na przestrzeni całego sezonu? Bo z tego co czytam powyżej to treść tyczy się właśnie tego. Stąd informacje o liczbie finałów, turniejów, Jokerów itp.
    I raz jeszcze zapytam. Skoro tak, to dlaczego powszechnie uznaje się podział GP od IMŚ, w którym jednak każda inteligentna jednostka doskonale zdaje sobie sprawę, że tytuł przed 1995 i po to to samo? Dlaczego wśród dziennikarzy, ogólnie mediów, wielokrotnie można spotkać się z uwzględnianiem tego co działo się od 1995 roku a nie od 1936 (głupia Wikipedia, która jest encyklopedią internetową)? I podaje się, że Gollob wygrał 22 razy turnieje? Tak samo można wyodrębnić jego 5 złotych medali w DPŚ czy zdobytych 358 punktów. Czy użytkownik czefan dostrzega analogię, której też chyba po części sam chce zaprzeczyć?
    p.s.
    Proszę przeczytać tytuł. Nie ma tam DMŚ w pigłuce, tylko DPŚ. A mistrzostwa pod taką nazwą jadą od 2001 roku do dziś. Pozdrawiam.