Ostatnie akcje użytkownika, Tablica użytkownika

Ostatnie akcje użytkownika

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Kurde, słabo panie Marku. Fajnie, że sobie wygraliście, ale nie róbcie z siebie słabeuszy a z nas dream teamu aby podkreślić, że nie wiadomo czego dokonaliście......
    Odnośnie toru to i Vacul tez troszeczkę presadza, ale dobrze, że wyciągnął Pan wnioski po poprzednich latach pracy i tym razem nie chciał pozabijać także swoich.... I ogólnie nie cwaniakuj tak, bo nagle zrobiłeś się rozmowny po meczach.

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    A jaki jest powód że pana zespół jest w dołku? odpowiadam dla tego ze ma cieniasa trenera .

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Straszne są twoje opowiastki o Cieślaku .Krótko nie jedna drużyna by chciała go mieć .Bo np. Skórnicki to cienki bolo .I tyle w tym temacie.

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    - A co niby "trener" Adaś Skóra myślał że Cieślak uszykuje tor pod jego zawodników i Falubaz wygra w Częstochowie ? - Stało się inaczej Włókniarz walczył a Przedpełski zaliczył nareszcie pierwszy mecz w sezonie w którym widać było jego zaangażowanie i wolę walki , oby nie ostatni... - Temat Mateja Z. jego dyspozycji i bezczelnych wywiadów i uśmieszku zostawiam bez komentarza...

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Tor torem, ale niemoc niektórych zawodników Falubazu była kompromitująca. Wygrane z GKM, Lublinem i CKM u siebie wcale nie były przekonujące. Teraz u siebie Unia, Sparta i Gorzów, więc nie ma żadnej pewności, że będą bonusy, a nawet zwycięstwa. A na wyjeździe mecze z ekipami z dołu tabeli, które będą miały "nóż na gardle". Z taką jazdą jak wczoraj nawet pozycja w play-off nie jest pewna, bo liga w tym roku okazuje się bardzo wyrównana, a zespół niestety nie jest dobrze zbilansowany. Czas chyba wziąć się do galopu, a nie głaskać się po plecach i opowiadać, że po rundzie pierwszej mamy 2-gie miejsce w tabeli, bo za moment możemy nie mieć nawet 4-tego. I nie traktujmy straconego bonusa jak "wypadek przy pracy", ale poważne ostrzeżenie. Pozdrawiam.

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Mecz odjechane, wynik poszedł w świat a wy tłuczecie pianę i wymyslacie teorie spiskowe. Niedziela się skończyła i czas myśleć o następnym spotkaniu:))

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Cieślak wydymał Falubaz jak chciał. Dwa wcześniejsze mecze nie mógł ingerować w tor, to i Cz-wa nie jechała. Teraz zaszalał i wyszedł na swoje. Również uważam, że dobry zawodnik wszędzie musi jechać. Zawodnicy tej klasy powinni się spodziewać, że Marek coś wywinie. Słaba młodzież, plus przygasłe (poza Vaculikiem) gwiazdy sukcesu nie wróżą.

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Cieslak po beczce emila stwierdzil ze latanie po plocie nie ma sensu,i zrobil tor do polowy,falubazy sie pogubily zwlaszcza pepe.

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    bzdura...Galewski dostaje od nas 2

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Oczywiście że to wina Miedziaka. Podobnie jak w sytuacji gdy niesłusznie ukarano Boyca za uderzenie Golloba. Tomek mógł się uchylić od ciosu, ale tego nie zrobił więc ewidentnie zawinił. Można by rzec, że sam sobie dał w papę tak jak Miedziak sam sobie pourywał szprychy ;)

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    "To Miedziński był z tyłu i dojechał do żużlowca gospodarzy. "
    Ciekawa interpretacja.. Miedziak jedzie po lini prostej wzdłuż bandy, dojeżdża do niego "dzik" który nie miał zamiaru robić czegokolwiek by uniknąć kontaktu. Może chciał wjechać mu przed koło, ale (jak ze swoim kolegą z pary) przeliczył się ze swoją prędkością. Miedziak w niczym nie zawinił w tej sytuacji, bo to dzik z pod krawężnika pokonał całą szerokość toru by uderzyć w przednie koło..

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    To ten opasły regulamin nie przewiduje takich sytuacji? Skoro sędzia może wykluczyć zawodnika po biegu za np. zbyt ostrą jazdę to powinien móc także za dotknięcie taśmy. Przecież Jepsen i tak został kilka metrów z tyłu , gdyby faktycznie kogoś wyprzedził to po biegu sędzia sprawdza i jeśli była taśma to wyklucza . Bo teraz mamy paradoks i za próbe kradzieży startu MJJ dostał w nagrodę kolejną szanse. Co do sytuacji Miedziaka to już kolejny raz gdy jakiś zawodnik ma uszkodzone szprychy przez innego i jeszcze zostaje wykluczony ( sytuacja Buczek-Gruchalski w zeszłym roku) . Jak dla mnie jeśli w czasie ataku lub zablokowania przeciwnika zawodnik doprowadza do takiego kontaktu któr skutkuje uszkodzeniem motocykla przeciwnika powinien byc odrazu wykluczony

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Miedziak jechał pod płotem, a Dzik poszerzał tor jazdy i wpakował hak w przednie koło.... Dzik do wykluczenia ewidentnie! Nie dziwię się Adrianowi zachowania. Skąd biorą tych sędziów? Z łapanki???

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    To raczej Galewski w roli pismaka to wielki błąd.

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    A może szanowny pan Galewski spróbuje prowadzić motor bez szprych?

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Co do proponowanej kartki dla Miedzińskiego absolutnie bym sie nie zgodził.
    Zawodnik upadł nie wiadomo czy coś mu sie stało czy nie , to wiemy dopiero po konsultacji z lekarzem. Czasem wstaja w szoku nie wiedząc ze coś im jest.
    Prosze przypomniec sobie jak kilka sezonów temu Miedziński schodził z toru z motorem pół przytomny i się przewracał niemogąc go wyprowadzić z toru po upadku.
    Ponadto motor był uszkodzony co mogło też byc utrudnieniem.
    Kto twierdzi ze powinien dostac kartke pojecia nie ma i bezwzględu czy do Demski czy inny mądrala.

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Z tym Miedzińskim to nie byłbym taki pewny, samo tłumaczenie Demskiego jest nielogiczne. Upadek własny ale spowodowany usterką która była efektem kontaktu który z kolei był wynikiem poszerzenia toru jazdy przez Nickiego. Nie do końca też trafia do mnie porównanie wyłamanych przez motocykl rywala szprych z mechaniczną awarią łańcuszka sprzęgłowego. Jedno jest wynikiem kontaktu z rywalem drugie losowym przypadkiem na który rywal nie ma wpływu.
    Miedziński w tym biegu jechał przy bandzie napędzając się, a Nicki po prostu w niego wjechał (nie wiem czy celowo, ale w niego wjechał). Miedziak nie miał już za bardzo gdzie uciec więc doszło do kontaktu podczas którego motocykl Pedersena uszkodził motocykl Adriana i ten chcąc nie chcąc musiał położyć motor.
    Czy Adrian powinien był opuścić tor? Uważał, że to nie jest jego wina (ja też tak uważam, kontakt do kontaktu doprowadził Nicki i to on uszkodził maszynę rywala, powodując jego upadek), a skoro nie jego wina to jedyną szansą na sprawiedliwość jest przerwanie biegu, zejście z toru skutkuje tylko tym, że przyklepuje się sytuację niezależnie od winy.
    Coś mi się wydaje, że należałoby wprowadzić zapis o tym, że każdy upadek skutkuje natychmiastowym przerwaniem biegu. Skończy się kombinowanie zawodników, schodzić czy nie schodzić?

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Bardzo słabe te oceny od strony merytorycznej. 90 % sytuacji na torze ewidentnych, sędziowie bez błędów, nie wiem co to ma na celu że za trafne decyzje nota w górę. To jest standard pracy sędziego, extra w górę powinno być za coś extra... Np szybkie prowadzenie zawodów, brak lotnych startów tj.oznacza to że sędzia dobrze puszcza taśmę, potrafi zawodników przytrzymać itp...
    Sytuacja z Jemsenem bardzo jasna, zachodziło podejrzenie dotknięcia taśmy, sędzia musiał to przerwać i zobaczyć powtórki . Jak by to było że po taśmie zawodnika nie jest on W? Tu była sytuacja bardzo stykowa.
    Miedziński i wypruty szprychy? Pytanie czy sam zawodnik mógł ten motor prowadzić?
    A może nie mógł?

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Komentarz usunięty

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    szkoda ze Gajewski wszystkich tych madrosci jakie posiada i glosi nie potrafil przekuc w sukces w Toruniu

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Martw się pierniku o swoich kolarzy.

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Też tak to widzę Te dwa mecze z zielonką odpowiedzą na pytanie czy jedziemy o baraże czy o play-offy

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Przed sezonem 0.7 nie chciał pracować w Częstochowie niby z prezesem się dogadali ale teraz widzę że dalej jest konflikt, a to wam nie wróży nic dobrego.

  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Samoobrona Drylsona. Co z Dariuszem Ostafińskim?
    Tomasz Dryła / 25 marca 2019
    Wolter, wielki francuski humanista XVIII wieku, przejrzał nas na wskroś. Powiedział kiedyś, że: „Jeden Polak to istny czar, dwóch Polaków – to awantura, a trzech Polaków – och, to już jest polski problem”. Niezmierniem rad, że po dwustu latach nie musim już walczyć o niepodległość, drżyć o przyszłość naszych dzieci i gotować do poświęceń największych. Znów możem beztrosko uprawiać filozofię, zapomnić o problemach, a o głupotach nieskończenie rozprawiać i żyć dostatnio. Nie może inaczej być, skoro wielu zajmuje to, czy Dryła powinien komentować mecze Motoru. Jakiż to piękny a snadny musi być żywot i lekki, jeśli nie przynosi trosk znaczniejszych i pozwala czas przeznaczać na dywagacje takiego kalibra! Zazdrość, szczera zazdrość bierze na myśl samą, że po łez padole i tacy stąpią, co dla których to właśnie jest problem wart zachodu…
    Pan Dariusz Ostafiński zaprosił do swojego programu mojego szefa i oznajmił mu, że według niego nie powinienem komentować meczów drużyny z Lublina. Wpadł na taką myśl po przeczytaniu felietonu. Felietonu, który zresztą obiecał opublikować, a nie opublikował, bo mu się nie spodobał. Pomijając to, że Pan Ostafiński nic z tego tekstu nie zrozumiał (albo sprytnie udaje, że nie zrozumiał – tak, jak udaje, że go w ogóle nie było), nie do końca odczytuję sens zatytułowania materiału na ten temat „Co z Tomaszem Dryłą?”… I rozprawiania nie o tym, jak komentuję, jakie błędy popełniam, co w mojej pracy jest nie do przyjęcia, ale… czy w ogóle powinienem czymś się zajmować! Ja też uważam, że Pan Ostafiński nie powinien robić wielu rzeczy, które robi. Bardzo wielu…
    Tak, potwierdzam: jestem rudy, mam metr osiemdziesiąt, dziesięć tatuaży i urodziłem się w Lublinie, oraz – co gorsza – jestem z tego dumny i nie zamierzam owego faktu taić. By udobruchać Pana Ostafińskiego i tych, którym to nie odpowiada, tj. widzą w tym jakiś zgrzyt, bądź niemoralność – nie zacznę nagle udawać, że tak naprawdę to słaby ze mnie Lubelak. Że Ojciec urodził się w Białce, a Mama w Hrubieszowie. Takie zachowanie byłoby dopiero, według mnie, brakiem rzetelności i ośmieszaniem nie tyle siebie, co Odbiorców.
    Oczywiście – dla niektórych obiektywny komentator żużlowy powinien urodzić się w Suwałkach, najlepiej nie chodzić nigdy na stadion, nie kibicować żadnej drużynie, nie znać się prywatnie z zawodnikami/trenerami/prezesami i generalnie – jak wnioskuję – najlepiej nie interesować się tym sportem. Żeby nie budzić podejrzeń i nie narażać na zarzut stronniczości. Tylko, że speedway to nie koszykówka. Gdzieś trzeba się nim zarazić, jakiś tor w pacholęcym wieku uznać za swój drugi dom i którąś drużynę pokochać. Taka specyfika tego sportu, że zdecydowana większość zajmujących się nim ludzi pochodzi właśnie z „żużlowych miast”, została zaciągnięta na stadion przez kogoś z rodziny, albo znajomych i tak zostało.
    Zastanówmy się, czyje mecze mógłbym komentować? Najprościej będzie to zrobić przez eliminację tych, których oczywiście komentować nie mam prawa. Jasne, że Motor odpada w pierwszej kolejności. Bo pochodzę z Lublina i otwarcie to przyznaję, znam się z żużlowcami i zarządem. No i grzech największy – odwiedzałem Grzegorza Zengotę w szpitalu. Tu sprawa jest dość oczywista. Wątek szpitalny od razu elegancko wyklucza nam Toruń, bo przecież odwiedziłem swego czasu w angielskim hospitalu Chrisa Holdera, tuż po jego najpoważniejszej kontuzji w karierze. Tak być nie może. Kurczę… byłem też u Jarka Hampela, kiedy roztrzaskał nogę w Gnieźnie. A potem jeszcze odwiedzałem go w trakcie rehabilitacji. Odpada. Ale Unia Leszno i tak by odpadła, i to potrójnie. Już „Czarne Charaktery” z Emilem Sajfutdinowem i Januszem Kołodziejem załatwiłyby sprawę, a dochodzą przecież jeszcze serdeczne znajomości z Jarkiem, Piotrem Pawlickim oraz młodzieżowcami – Bartkiem Smektałą i Dominikiem Kuberą, który w swoim busie targał mój mandżur przez dwa tysiące kilometrów, a jakby mało było crossowych gratów, dołożyłem mu fotelik dziecięcy i dwie beczki oliwy… Właśnie! Mój motor, narażając się na mandat za przeciążenie, wiózł do Hiszpanii trener Piotr Baron. Poza tym, nie czarujmy się – czy mecze Unii może komentować gość, który na tyle złapał klimat z drużyną, że dostał zaproszenie na obóz przygotowawczy w Hiszpanii? I jeszcze bezczelnie z tego zaproszenia skorzystał? Oczywista, że nie.
    „Czarne Charaktery”, które zrealizowałem dla nSport+, też będą pomocnym kluczem do eliminacji kolejnych drużyn. Wiadomo przecież, że przy pracy nad takim reportażem poznaję lepiej ludzi, zżywam się z nimi, a niektórych – ku trwodze – mogę jeszcze polubić. Tu odpada przede wszystkim Falubaz: „Czarny” z trenerem Adamem Skórnickim i dwa (pisemnie: 2!) z Nickim Pedersenem. Wykreślamy też Włókniarza – przez reportaż z Pawłem Przedpełskim, no i wspólną eskapadę z trenerem Markiem Cieślakiem do Australii. Żagara też lubię, a to przecież grzech niemal niewybaczalny!
    Grudziądz odpada. Prowadziłem przecież przedsezonową prezentację drużyny i zakończenie roku. Dobrze znam się z Przemkiem Pawlickim i noszę jego czapkę, bo mi się podoba. No i z Robertem Kościechą. Z Kennethem Bjerre byłem niedawno w Gorican. Lubię też prezesa. Nie, z GKM nie ma opcji.
    Wydawać by się mogło, że Sparta będzie w tym zestawieniu bezpieczna. Nic bardziej mylnego! Zbyt blisko koleguję się z Vaclavem Milikiem, który pomagał mi w pewnej podróży, przechowując motocykl w swoim pardubickim warsztacie i którego kilka razy odwiedziłem tam poza sezonem. No i Maciej Janowski – na pewno znamy się zbyt dobrze, żebym mógł komentować mecze z jego udziałem.
    Gorzów był pierwszym miastem, w którym skomentowałem mecz Ekstraligi i, nie ma co dłużej kryć, czuję sentyment do tego miejsca. Więcej – jestem zauroczony Zawarciem i mam dobry klimat z Szymonem Woźniakiem. Karygodne.
    Przejdźmy stopień niżej. Łódź, Piła i Gniezno odpadają z automatu. Jeleniewski, Bober, Jabłoński. Ostrów też podejrzany – Grzegorz Walasek, z którym byłem na crossie w Hiszpanii i cała rodzina Porzeraczy Puul. Rybnik byłby bezpieczny, gdyby nie znajomość z Kacprem Woryną. Dużo czasu już upłynęło i tak sobie myślę, że może upublicznilibyśmy już nasze „lotnicze”, mrożące krew w żyłach i realnie zagrażające życiu wyczyny z Zakopanego? Jasno wynika, że w niedalekiej przyszłości mógłbym ewentualnie komentować mecze Unii Tarnów z Lokomotivem Daugavpils, lub Wybrzeżem Gdańsk. O ile, oczywiście, awansując do PGE Ekstraligi, nie wzmocnią się zawodnikiem, z którym się przyjaźnię.
    O ww., dyskwalifikujących mnie faktach raczej powszechnie wiadomo. A są przecież jeszcze różne wspólne wypady, imprezy, ogniska i zajawki z różnymi zawodnikami, które miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego… I nie ujrzą.
    Ja wcale nie muszę mieć racji. Ale mogę i zazwyczaj mam swoje zdanie. I od tego właśnie jest felieton. Nie pozjadałem wszystkich rozumów i wcale nie jestem pewien, że idę dobrą drogą. Może faktycznie powinienem w tym środowisku ucinać wszelkie kontakty i pozostawiać je na poziomie przedmeczowych rozmów w parkach maszyn? Wykasować wszystkie numery telefonów? Najdziwniejsze jest to, że sam nie wiem, jak skomentowałbym mecz Motoru Lublin. Nie mam pojęcia, jakby to wyszło. Nie wiem, czy byłbym w stanie zachować obiektywizm i zrobić to przynajmniej poprawnie. Nie wiem z prostej przyczyny – nigdy tego nie robiłem. Choć zawsze o tym marzyłem. Z tego, że nigdy dotąd tego nie robiłem wynika jeden, niektórych być może zaskakujący, fakt – ja jeszcze niczego nie zawaliłem, nie zepsułem, nie dałem jeszcze żadnych podstaw do skreślania mnie, nie skalałem się jeszcze skrajnym brakiem obiektywizmu. Jeśli to zrobię – sam pewnie wyczuję kwas i pierwszy poproszę o to, by nie wyznaczać mnie do kolejnych tego typu wyzwań. Na razie jednak kartę mam czystą i jeśli zostanę wyznaczony do komentowania meczu w Lublinie, na pewno dołożę wszelkich starań, by zrobić to jak najlepiej.
    A może to mógłby być mój atut? Skoro od komentatora wymaga się, by „wiedział więcej” – przecież to on jest na miejscu właśnie po to, by zastąpić oczy, uszy i pamięć Widza przed telewizorem? Znać kulisy, historię i jak najwięcej ciekawostek. Pod tym kątem, na pewno najlepiej znam Motor. To naturalne. Może dzięki temu Kibic dowie się czegoś interesującego w trakcie transmisji? Nie wiem, tak tylko głośno myślę, bo wydaje mi się, że to część mojej pracy… Być może ktoś, kto stale funkcjonuje tak, by szkodzić, jątrzyć i wszędzie doszukiwać się złych intencji, oraz sensacji, w ogóle nie jest w stanie pomyśleć, że mógłbym wiedzy i znajomości nie wykorzystać w niecnym celu, a wręcz przeciwnie – podnieść jakość relacji? Jeśli niezłe kontakty w środowisku są grzechem, to… chyba będę jednak grzeszył nadal.
    Nie zazdroszczę Marcinowi Majewskiemu, który musi już niedługo wysłać obsady na mecze. Jeśli pośle mnie do Leszna – w opinii niektórych w jakimś sensie przyzna, że obawia się spekulacji, a to niedobre. Jeśli pojadę do Lublina – nie czarujmy się, pewnie wszystko sknocę. Wiecie, dlaczego? Bo niezależnie od tego, jak dobrze wykonałbym swoją robotę i tak znajdzie się paru ludzi, którzy usłyszą nie to, co powiem, a to, co zechcą usłyszeć. Pochwała Grudziądza będzie czymś oczywistym, pochwała Lublina – brakiem obiektywizmu. I, w pewnym sensie, to cały urok kibicowania – emocje, utrata zdrowego rozsądku na czas trwania meczu, chwilowa niezdolność racjonalnego postrzegania rzeczywistości. Taka prawda – każdy tak ma i sam też się na tym łapię.
    To jak – może poczekajmy? My, Polacy, lubimy wydawać wyroki bardzo szybko. To taki nasz, polski problem, kiedy jest nas więcej, niż dwoje. Wytykać potknięcia, pastwić się, szczuć, mieszać z błotem i ordynarnie obrażać. Często robimy to przed procesem i zapoznaniem się z materiałem dowodowym. Tacy już jesteśmy, od setek lat. A przynajmniej od czasów Woltera.
    TOMASZ DRYŁA


  • SzpilaCz lubi Komentarz

    Idąc taki tokiem rozumowania Niki w niedzielnym meczu wychodząc ostro pod płot celował w Kasprzaka :-) Niedługo narysujemy linię na torze. Ponadto cały czas kibice z Torunia odnoszą się do sytuacji Żagara, natomiast żaden z nich nie odnosi sie do sytuacji kulosa australyjczyka i kopania Żagara na mecie, wtedy było cacy :-)

pokaż więcej

Tablica użytkownika

Tablica to miejsce gdzie możesz zostawić komentarz użytkownikowi.
Komentarze umieszczone na tablicy są publiczne i widoczne przez wszystkich. ok

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.