molka - lubi

  • molka lubi Komentarz

    S-jak-Stal kiedyś trzeba w końcu coś jechać i to jest ten czas !!
    Krosno walczymy ,,,

  • molka lubi Komentarz

    przecierz jako falubaz nic wiecej nie napiszesz poza slowem przyzwoity.Slowo piekny lub ladny itp nie przejdzie ci nawet przez palce na klawiaturze.Rico nigdy nie reprezentowal Stali.Zobaczymy jak Falubaz uczci smierc swojego bylego zawodnika.Bede z ciekawoscia obserwowal mecz w niedziele z Unia.

  • molka lubi Komentarz

    Ładny i ciekawy mecz. Takie mecze jak ten są najciekawsze, wynik rozstrzyga się w ostatnim biegu. Gratulacje dla zawodników za walkę. Pozdro.

  • molka lubi Komentarz

    Generalnie to Gratulacje dla obydwóch drużyn za piękne i trzymające w napięciu widowisko :)

  • molka lubi Pościg Stancla w finale Zlatej Prilby (wideo)

  • molka lubi Zobacz upadek Dery i Kalinowskiego oraz walkę Ślączki ze Skupieniem (wideo)

  • molka lubi Komentarz

    Oni po prostu zrobili to samo co wiekszosc normalnych ludzi - chwała wrecz im za to ze dosadnie to powiedzieli


    Tyle, że dziennikarz ma o wiele większą siłę rażenia niż NORMALNY CZŁOWIEK. Spoczywa na nim ogromna odpowiedzialność za każde słowo wypowiedziane na antenie dlatego generalnie w świecie mediów przyjęta jest zasada że profesjonalny dziennikarz powinien powstrzymywać się od wygłaszania swoich PRYWATNYCH opinii. Mikrofon i kamera to ogromna siła i przekaz do milionów ludzi, naprawdę w takich okolicznościach jak te niedzielne trzeba bardzo uważać co się mówi a wszelką prywatę odłożyć na bok.
    Oni pozwolili sobie jednak zasugerować widzom jakie jest JEDYNIE SŁUSZNE wyjście. Nie mieli prawa wykorzystując media narzucać innym swojej opinii. Tym bardziej, że przerwanie meczu w Gorzowie było precedensem w historii speedwaya. Jeszcze nigdy nie przerwano meczu żużlowego w skutek tragicznego wypadku NA INNYM TORZE. Dlatego nie dla wszystkich przerwanie tego meczu było tak oczywiste jak dla Cegielskiego. Nie było to oczywiste dla mnie i paradoksalnie dla samego Darżynkiewicza, który w pierwszej chwili był za kontynuowaniem zawodów ale w odpowiedniej do okoliczności atmosferze. On sam niejako zmieniał swą opinię w trakcie i pewnie wpływ na nią miała także bliska obecność wyraźnie podłamanego Cegły.
    Jeśli w końcu obaj doszli do wniosku że uczczą pamięć Richardsona zaprzestając komentarza - jako ludzie dotknięci tragedią mieli pełne prawo do tego pięknego gestu. Wystarczyło jednak powiedzieć coś w stylu: "Proszę państwa, wspólnie z Krzysztofem postanowiliśmy oddać hołd Richardsonowi w postaci zaprzestania naszego komentarza" i wyłączyć mikrofony.
    Oni tymczasem pozwolili sobie na krytyczne oceny innych decyzji niż swojej własnej. Krytyczne komentarze odnośnie decyzji kontynuowania meczu: "na miłość boską czy w parkingu nie ma nikogo...", "przecież to jest jedyne rozwiązanie", "my się odcinamy od tego wszystkiego, a jeśli ktoś chce jechać dalej niech jedzie" etc. z pewnością do załagodzenia atmosfery w parkingu się nie przyczyniły.
    Takie wywieranie nacisku publicznego powinno charakteryzować Peję na koncercie w Z.G a nie zawodowego dziennikarza. To jest kanon etyki tego zawodu. Choćby ostatni skandal w wykonaniu Kolendy-Zaleskiej, która dała na wizji upust swej osobistej niechęci do Rutkowskiego.
    Ze względu na okoliczności skłonny jednak jestem przymknąć oko na publiczne uzewnętrznienie emocji przez komentatorów TVP SPORT. Ich pięknu gest podziwiam bezwarunkowo ale uważam że tak naprawdę nikt nie zdał tej trudnej próby. Wszystkimi zawładnęły emocje i nikt tak naprawdę nad nimi nie zapanował. Jadąc od góry:
    - władze ligi
    - sędzia zawodów
    - kierownictwo Falubazu
    - kierownictwo Gorzowa
    - prezes Dowhan
    - kibice gorzowscy
    - kibice zielonogórscy
    - komentatorzy TVP SPORT
    - i także my wszyscy, forumowicze którzy też zamiast powyłączać telewizory, komputery na bieżąco pasjonowaliśmy się tym przedstawieniem jeszcze bardziej nakręcając tą spiralę.
    Cóż - w niedzielę wyszło jacy jesteśmy. Nie ONI, TAMCI Ci z Zielonej czy z Gorzowa. Po prostu MY. A przynajmniej zdecydowana większość.

  • molka lubi Komentarz

    To absurdalne jak media w tym kraju kreują rzeczywistość zamiast ja komentować. Panie Cegielski czy w momencie ukazania się banera prowokacyjnego i gorszącego w sektorze Falubazu skomentował to Pan czy przemilczał? Gdy zadymiarze z Zielonej używali zabronionych petard i rac w czasie meczu czy podjął Pan jakiś komentarz? Bo ja usłyszałem jedynie idiotyczny tekst zdziwionego Pana kolegi od mikrofonu, że przedłuza sie kosmetyka toru nie wiadomo dlaczego. Nie słyszeliście komentarzy spikera proszącego o spokój w zielonogórskim sektorze gdyż grozi to przerwaniem meczu? To co teraz robicie publicznie w kwestii tego meczu i tej tragedii to tworzenie historii która ma usprawiedliwić waszą publiczną decyzję na antenie TVP Sport. Ani sędzia ani zawodnicy (a wszyscy znaja regulamin) nie wiedzieli jak maja się zachować w tym momencie gdyż w regulaminie taka sytuacja nie jest opisana a stworzyło ją życie. Teraz wszyscy są mądrzy. Powien Pan dodać że jest to tylko i wyłącznie Pana subiektywna ocena wydarzeń i subiektywna decyzja. Uszanuj Pan decyzję jaka podjęli zawodnicy w parkingu i weź się Pan do pracy bo w niedzielę płacone miałeć za komentarz do wydarzen a nie milczenie i fochy. Poza tym to właśnie Pana TVP Sport zrobiła ten ,,piękny show" z parkingu.... Tu zabrakło odwagi by wyłączyć kamerę?????

  • molka lubi Komentarz

    Całą prawdę napisał pewien dziennikarz. Przeczytajcie:


    Dziennikarstwem zajmuję się od kilkunastu lat, a na żużel chodzę od prawie trzydziestu. O tym meczu, a dokładnie o klimacie tego, co się działo podczas niedzielnego wieczoru nie zapomnę długo. Coś we mnie pękło. Przestaję wierzyć w magię tego sportu, bo w moim odczuciu - przynajmniej na kilku płaszczyznach - została przekroczona bariera dobrego smaku. I co gorsza – w dużym stopniu przegrała drużyna Falubazu.

    Śmierć Lee Richardsona – jak na ironię – mogła być okazją do tego, by dwa zwaśnione obozy mogły choć przez chwilę przemówić jednym głosem. Nie będę wdawał się w żałosną polemikę, kto chciał, a kto nie chciał jechać. Chciałbym się skupić na faktach, które pokazują w szczególności Falubaz w świetle bardzo niekorzystnym. Oto dowody:

    1. Wczorajsze oświadczenie Speedway-Ekstraligi zamyka usta wszelkim dyskusjom jak mogło być. Decyzja o kontynuowaniu zawodów została zapisana w protokole i podpisana przez kierowników obu drużyn. To – parafrazując słowa menedżera sportowego Falubazu Jacka Frątczaka – zamyka dyskusję. Falubaz – nie bójmy się tego powiedzieć – w pierwotnej wersji CHCIAŁ JECHAĆ. Dlaczego zmienił zdanie? Może dlatego, że…

    2. …do parkingu wszedł Robert Dowhan? Z jednej strony dobrze, że prezes postanowił uderzyć mocno pięścią w stół i powiedzieć – bez względu na to w jakiej formie – czapki z głów, nie jedziemy bez względu na konsekwencje. To należało zrobić tuż po tym, jak potwierdzona została tragiczna wiadomość o śmierci Richardsona. Czy jednak Dowhan musiał łaskawie zejść z loży VIP-ów, by poinformować o tym kilkuosobowe grono działaczy będące w parkingu? Inna sprawa to powody. Dowhan mówi wprost – przełóżmy mecz, „bo cała Polska nap…”. Więc gdyby prezes nie miał przy sobie telefonu, znajomi by w niego nie „nap…”, to nie przyszedłby do parkingu?

    3. Piotr Kuźniak – kierownik drużyny. Może się przejęzyczył, może w ferworze walki i emocji się zapomniał. Jak bolesne są jednak jego słowa wypowiedziane w budce parkingowej, że „wiedzieliśmy o jego śmierci już po pierwszym biegu”. Analizując doniesienia medialne już o godzinie 20.37 pojawiła się na portalu Onet.pl wiadomość o śmierci Richardsona. Czy Kuźniak wiedział o śmierci Brytyjczyka wcześniej niż po piątym lub szóstym wyścigu? Jeśli rzeczywiście tak było, to…No właśnie.

    4. Sektorówka i Katarzyna Jancarz. Ręce opadają, gdy widzę w jaki sposób kibice Falubazu – kimkolwiek dziś są – rozmieniają na drobne tzw. magię. Nie czuję dowcipu, nie czuję tego bluesa. Nie rozumiem też, dlaczego kibice nie chcą oficjalnie zabrać głosu w tej sprawie. Dlaczego nikt nie chce powiedzieć wprost: przepraszamy – to było przegięcie. A race, petardy? Też tak miało być? Gorszą sprawą jest jednak brak jakiegokolwiek oficjalnego stanowiska ze strony klubu. Odnoszę wrażenie, że działacze dają przyzwolenie na tego typu zachowanie. Dlaczego nikt w klubie nie zajmie oficjalnego stanowiska w sprawie błazenady, żenady i debilizmu związanego z haniebną sektorówką?

    Przegrał nie tylko Falubaz. Przegrał również polski żużel i pozbawiona decyzyjności spółka zwana „Enea Speedway-Ekstraligą”. W sytuacjach ekstremalnych nie wiadomo, kto ma podejmować decyzję: zagubiony sędzia Marek Wojaczek czy błądzący w chmurach prezes Ryszard Kowalski.

    Przegrali także sami żużlowcy, których głos powinien być najdonośniejszy. Wyobraźmy sobie sytuację, która wcale nie jest pozbawiona sensu: kapitanowie zwaśnionych drużyn: Tomasz Gollob i Piotr Protasiewicz wychodzą do kibiców i mówią: „Ustaliliśmy wspólnie, że nie jedziemy” lub „Doszliśmy do wniosku, że dla Lee odjedziemy te zawody” Gdzie oni byli? Przecież cały cyrk kręci się wokół nich! Dlaczego chowają głowę w piasek? Kiedy próbowałem o tym rozmawiać z Tomaszem Gollobem w gorzowskim parkingu, były mistrz świata przekonywał mnie, że nikt z żużlowców nie będzie zabierał głosu w tej sprawie. Wiem, tak najłatwiej. Czy jednak ktokolwiek odważyłby się mówić o karach i zawieszaniu, gdyby żużlowcy mówili jednym rozsądnym głosem?

    „Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz. Tylko mądrzej” – mawiał niegdyś Henry Ford. W tym wypadku boje się, że druga mądrzejsza próba nie nastąpi…

  • molka lubi Komentarz

    Paweł Bartosik- Gdańsk o komentatorach lubuskich derbów:

    "...TVP Sport czyli „Reality Show”
    Temat transmisji oraz komentatorów TVP Sport nie jest poboczny wobec niedzielnych zajść. Redaktorzy Cegielski i Darżynkiewicz stali się głównymi aktorami tego spektaklu mimo iż po 8 biegu sami postanowili się z niego wycofać. Należą do negatywnych bohaterów niedzieli. Panowie zamiast komentować wydarzenia dziejące się na torze i w parkingu, studzić emocje telewidzów... sami dali się im ponieść. Powiedzmy sobie uczciwie: to co zrobili dwaj komentatorzy TVP Sport to nie decyzja o wyłączeniu dźwięku (dla uczczenia pamięci Lee Richardssona, w ramach protestu itp.). To decyzja, że lepszym spektaklem dla widzów będzie "Reality Show" czyli słuchanie dźwięków i komentarzy z parkingu.

    Rezygnacja komentatorów nie wynikała obiektywnej niezdolności do dalszej pracy (np. problem z emisją głosu po tak szokującej informacji itp). Słychać było natomiast dwóch „obrażonych chłopców”, którzy od aktorów widowiska stanowczo wymagali takiego, a nie innego scenariusza. Scenariusz okazał się być inny więc „obrażeni chłopcy” dali wszystkim do zrozumienia (sędziemu, żużlowcom, działaczom i widzom): Mamy was w ... nosie. Nie będziemy uczestniczyli w waszej zabawie. Albo nie! Będziemy, tyle, że jedynie obserwując.

    Redaktorzy Darżynkiewcz z Cegielskim powinni na stałe wejść do kronik polskich komentatorów. Oto bowiem podjęli się pionierskiej, trudniej roli wytyczania nowej drogi dla roli komentatora sportowego. Do tej pory polegała ona na relacjonowaniu wydarzeń z areny zawodów. W niedzielę komentatorzy postanowili stawiać oczekiwania sędziemu i sportowcom. Co więcej: wygenerowali i wytworzyli to co się działo później przed kamerami, ekranami telewizorów, w internecie. Nadmuchali balon presji i napięcia twardo informując jaka decyzja jest oczekiwana przez TVP Sport, którą reprezentowali, następnie "podkulili ogonki" gdy sprawy na torze przyjęły inny obrót od wyrażonych oczekiwań. Ich rola jednak nie zakończyła się na 8 biegu. To o czym obecnie słuchamy i czytamy w mediach, na forach dyskusyjnych, całe napięcie związane z wzajemnymi oskarżeniami, licytacja form „żałoby” (na zasadzie „kto da więcej”) to w znacznej mierze efekt komunikatu wysłanego przez komentatorów TVP Sport, którzy żużlowemu środowisku dali do zrozumienia, że decydując się na kontynuowanie meczu sędzia, zawodnicy z Gorzowa i Zielonej Góry zdeptali pamięć o Lee Richardssonie oraz stracili „nasz szacunek”. Wasz też powinni. I my wam o tym jasno mówimy - wyłączając nasze mikrofony odcinamy się od tego co tu się dzieje. No, może niezupełnie, bo chętnie wam usłużymy naszymi kamerami i innymi mikrofonami z parkingu. Zostańcie państwo z nami.

    Honor nie pozwolił dwójce redaktorów na używanie mikrofonów przy słuchawkach. Pozwolił im (i ekipie TVP Sport) natomiast na używanie mikrofonów i kamer w parkingu. I prawie wszyscy... to „łyknęli” naprężając mięśnie i podnosząc święte oburzenie: jak oni mogli?! Jaka jednak może być inna reakcja na to co działo się w Gorzowie, skoro telewizja już wszystkim podała jedyną właściwą interpretację wydarzeń? Kto się teraz wyłamie nie rzucając „klątwy” na aktorów z niedzieli? Kto się wyłamie generując komentarz inny od obowiązującego?..."

  • molka lubi Komentarz

    Mądry jesteś człowieku? Nawet śmierć Naszego zawodnika, nie może pokonać głupoty i napinki takich kibiców jak ty. Całe zamieszanie było żenujące, zachowanie niektórych zawodników i kibiców z Gorzowa fatalne, ale nie może to rzutować na wszystkich kibiców z Gorzowa. Kobiety z małymi dziećmi też będziesz "witał" w Rzeszowie? Ogarnijcie się bo niestety taka prawda, że też przez presję stwarzaną przez kibiców i obrażanie na forach zawodnicy często jeżdżą na granicy ryzyka. A później tydzień żałoby po śmierci, żeby za dwa tygodnie obrażać innych zawodników... Jacy ludzie, taki kraj!

  • molka lubi Komentarz

    niezla manipulacja, wlasnie przeczytalem post z forum gazetulubuskiej - kibica ktory to byl na meczu - JAN:
    Właśnie wróciłem z meczu i nie mogę czytać niektórych komentarzy. Rozmawiałem z rodziną i wiem, że w telewizji wyglądało to tak, jakby to Stal chciała jechać, kibice to bydło a falubaz jedyny sprawiedliwy i współpczujący.
    No cóż, kolejny raz zdaję sobie sprawę z tego, jak telewizja potrafi manipulować.
    Z mojej perspektywy - sektoru 68 na pierwszym wirażu wyglądało to wszystko tak.

    Najpierw kibice z Zielonej Góry wywiesili transparent: KATARZYNA JANCARZ.
    Odpowiedzi od naszych nie było. Bez przerwy prowadzący doping krzyczał, abyśmy pozytywnym dopingiem pokazali gościom, kto jak się kibicuje. Nie było bluzgów.

    Po pierwszej przerwie technicznej kibice z Zielonej Góry zaczęli machać setkami flag klubowych by zasłonić tych, którzy odpalali race. Rac było bardzo dużo - około 50. Zadymili cały stadion. Poleciały na tor i sektory buforowe petardy. Było bardzo głośno i nieprzyjemnie. Na prośby spikera - nikt nie reagował. Myślałem, że ich wyprowadzą - jak naszych dwa lata temu. Nic z tego - kibice zostali.

    Wreszcie jest koniec siódmego biegu. Na stadionie konsternacja bo zawodnicy nie wyjeżdżają do biegu ósmego. Nie wiadomo dlaczego. Ja początkowo myślałem, że chodziło o akcję Kasprzaka z biegu poprzedniego, na pierwszym wirażu wyglądało to tak, jakby wyjechał dwoma kołami za linię i powinna być dyskwalifikacja. Myślałem, że przerwa to z tego powodu. Niektórzy kibice zaczęli krzyczeć: jedziemy! jedziemy!.
    Po chwili spiker zawodów stwierdził, że nie żyje Lee. Na stadionie krótka cisza. Kibice z ZG zaczęli skandować jego nazwisko. Po tym dołączyli kibice z Gorzowa. Kilkukrotnie trwały takie akcje. Kibice z ZG zdjęli obrażający Stal transparent za co dostali brawa.

    W międzyczasie było widać jak sędzia zawodów zmierza przez cały stadion do parku maszyn. Na telebimach nie było relacji z tego, co się dzieje poza stadionem. Po kilkunastu minutach na ekranach pojawiła się jednak krótka relacja z sędzią zawodów. Wywiad z nim przeprowadzał chyba Mateusz Karkoszka. Początkowo nie było dźwięku ale organizatorom udało się go włączyć i usłyszeliśmy tylko, że zawodnicy wspólnie postanowili, że jedziemy.
    Dostali za to brawa on kibiców z Gorzowa i gwizdy od kibiców z ZG.
    Kibice z ZG zaczęli szykować się do wyjścia.
    Prowadzący doping z Gorzowa przez mikrofon oświadczył, że nie będziemy prowadzili dopingu i niech nikt nie odważy się wyłamać. Apel powtórzył dwa-trzy razy, bo jakieś bałwany zaczęły coś krzyczeć. Były zaczepki ze strony kibiców z ZG, którzy wychodząc ze stadionu zaczęli coć bluzgać. Wtedy znowu prowadzący doping się odezwał, w ten sposób, że niech tam sobie krzyczą, mają prawo, bo Lee kiedyś u nich jeździł. Pokrzyczą sobie i wyjdą a od nas ma nie być żadnych bluzgów.

    Na stadion wyjeźdżają zawodnicy. Za wyjazd brawami zostali wszyscy - nawet zawodnicy z ZG. Dwa biegi i po 5-1. Po drugim biegu już kibiców z ZG nie było. Wreszcie kolejny bieg i wyjechali tylko zawodnicy z Gorzowa.
    Przyznam, że te dwa biegi po 5-1 dziwnie mi się oglądało i muszę powiedzieć, że ten mecz już wtedy dla mnie się skończył. U mnie w sektorze ktoś usłyszał, że Darżynkiewicz nie chce prowadzić komentarza. Niektórzy się do niego wybrali, by spytać dlaczego. Wszystko było przez siatkę - dziennikarza sam widziałem kilkanaście metrów ode mnie. Z tego, co mi się udało usłyszeć powiedział, że to jego prywatna decyzja i kropka.

    Bieg na 5-0 wiadomo, jak wyglądał. Po nim chciałem wyjść ze stadionu.
    I tutaj kolejny szok. Bramy stadionu zamknięte. Nie chcą nikogo wypuszczać, bo na ten pomysł co ja wpadło kilka tysięcy innych osób. Z tego, co tłum prawił, nikogo nie puszczą dopóki kibice z ZG nie wyjadą. Trwało to wszystko chyba z godzinę - może krócej ale dla mnie była to wieczność Do gromadzących się przed bramą kibiców policja wystrzeliła gaz łzawiący - którym sam oberwałem. Co to k....wa jest?!! Do własnych kibiców?!! Nie było niebezpiecznie, nikt nie był rozjuszony. Sam k..wa stałem normalnie a tu pach, gazem po oczach. Po ciężkich bojach wróciłem na stadion, aby tam oczekiwać otwarcia bram, bo bałem się rzeczywiście, że policja prowokując, wreszcie kogoś zdenerwuje i zrobi się niebezpiecznie.
    Po jakiejś chwili bramy otwarte. Dojeżdżam do domu a tam słyszę, że to wszystko działo się inaczej.....

  • molka lubi Jedyne zwycięstwo Wigga w barwach ZKŻ-u (wideo)

  • molka lubi Kawicki kierował pod wpływem alkoholu

  • molka lubi Niespełniona nadzieja zielonogórskiego żużla? (wideo)