Decyzyjny MELOdramat w NBA

autor: szenojek | 2014-07-26, 11:13 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Od kilku tygodni emocjonujemy się wydarzeniami sezonu transferowego za oceanem. Jak co roku na rynku wolnych agentów jest wielu utalentowanych graczy. Jednak nie zawsze zdarza się, że są dostępni tacy jak Carmelo Anthony, LeBron James czy Kevin Love. Dodatkowego smaczku w tym roku dodawał nieprzyzwoicie bogaty w talenty DRAFT ‘14. Niektórzy przyrównywali go nawet do tego sprzed trzydziestu lat kiedy do NBA trafili Hakeem Olajuwon, Michael Jordan, Charles Barkley oraz John Stockton.

Osobiście uważam, że sezon transferowy i DRAFT mają na siebie bardzo duży wpływ. Z jednej strony drużyny robią co mogą i modlą się o jak najwyższy numer wyboru w loterii DRAFT bo to daje możliwość wyboru najlepszego gracza lub tego, który najlepiej pasuje do koncepcji zespołu. Oczywiście jednocześnie jest to ogromna szansa na pozyskanie potencjalnej gwiazdy. Z drugiej strony pozyskanie młodego perspektywicznego gracza może też skusić wielką gwiazdę do tego by jednak wybrać młody zespół z potencjałem na mistrzostwo.

W tym roku jako pierwsi znów wybierali Cleveland Cavaliers, którzy zgarnęli 1szy pick drugi rok z rzędu pomimo, iż mieli w tym roku 1,7% szansy na taki scenariusz. Chyba maja niezłe chody tam na górze albo sypnęli grubą kasą na niedzielną tacę. Tym sposobem Cavs mają 3 z 4 pierwszych wyborów. No właśnie 3 bo przecież w 2011 dogadali się z LA Clippers i wyciągnęli z loterii niesamowitego Kyrie Irvinga popularnie zwanego „Onckle Drew”. W zeszłym roku wybrali Anthony Bennetta, a w obecnym Andew Wigginsa. Całkiem niezła paczka młodocianych wymiataczy parkietów.

Taka sytuacja skusiła, moim zdaniem, samego LeBona Jamesa do tego by zacząć myśleć o powrocie do Cavs. Blisko dwa tygodnie temu The King zamieścił na swojej oficjalnej stronie internetowej informację pt. „I’m coming home” czyli „Wracam do domu”, a dom króla jest w Ohio. Cztery lata temu przenosiny do Miami Heat dały mu się ostro we znaki. Kibice z Kawalerzystów zaczęli go opluwać i wyzywać, a nawet niszczyć koszulki swojego niedawnego idola. Decyzja ta przyniosła jednak LeBronowi 4 finały z rzędu i 2 mistrzostwa. Czyli to o czym inni mogą tylko pomarzyć. Daleko szukać nie trzeba. Najlepszymi przykładami wielkich graczy, którzy nigdy nie zdobyli mistrzostwa są Karl Malone i Charles Barkley. Wracając do LBJa. Cztery wspaniałe sezony na Florydzie dające koszykarskie spełnienie oraz młody perspektywiczny zespół Cavaliers zmobilizowały go do powrotu w miejsce, do którego należy jego serce. Wszystko co robi najlepszy koszykarz świata jest spektakularne i nietuzinkowe. Jak wspomniałem decyzję o powrocie zamieścił na swojej stronie www oraz oficjalnym serwisie instagram. Motywy swojej decyzji wyjawił w otwartym liście na łamach najsłynniejszego czasopisma Sports Illustrated. Jego słowa brzmiały „Zawsze wierzyłem, że wrócę do Cleveland i tutaj zakończę karierę”. Dwu letnia umowa z Cleveland Cavaliers ma wartość ponad 42 milionów dolarów.

Carmelo Anthony i LeBron James są rówieśnikami. Skrzydłowy pochodzący z Nowego Yorku chciał być gwiazdą tego sezonu transferowego. Jego metoda wyboru klubu była zupełnie inne niż u LBJa. Podczas gdy LeBron siedział grzecznie z rodziną i zachowywał tzw. ciszę w eterze, Melo robił wokół siebie spory szum. Latał po całym kraju, spotykał się z właścicielami, managerami i gwiazdami klubów. Dużo mówiło się o parciu na szkło życiowej partnerki Melo. Stąd przymierzano go do LA Lakers. Walczyli o niego również Chicago Bulls i Huston Rockets. Ci ostatni jednak szybko odpadli z rywalizacji. Melo zafundował nam niezłe przedstawienie jednak mam wrażenie, że decyzja Jamesa przysłoniła wszystko co robił Anthony.

Ostatecznie Anthony zdecydował się na ponowne podpisanie kontraktu z NYK. Tym razem za nie bagatelną sumę 123 milionów dolarów płatnych w pięć lat. Osobiście nie pojmuję decyzji Carmelo. Odnoszę wrażenie, że pokusił się na kilka dolarów więcej i wygodne życie w rodzinnym mieście. O ile mogę zrozumieć przywiązanie do miasta o tyle nie mogę zrozumieć przewagi dolara nad pierścieniem mistrzowskim. Dlaczego Melo nie wybrał drużyny, która ma szansę na tytuł? Czy naprawdę tak ślepo wierzy Philowi Jacksonowi? Tak wiem, Phil to istny mag koszykówki przez wielkie M. Jednak czasy byczej trylogii to odległą przeszłość, a Jacksonowska filozofia skupia się teraz na zarządzaniu klubem, a nie wyznaczaniu kolejnego celu dla MJ’a. Może i Melo gra w jego butach, ale MJ jest 6Rings Star, a Melo póki co może jedynie marzyć choćby o jednym.

Właśnie dlatego uważam, że Anthony podjął MELOdramatyczną decyzję o związaniu się z Knicks na 5 lat. Nie wierzę by NYK mieli w tym czasie jakąkolwiek szansę na pierścień. Poprzez tę decyzję Melo bardzo stracił w moich oczach bo postawił chciwość ponad ambicje sportowe. Po co mu 5cio letni kontrakt? LBJ podpisał na dwa lata i jak nie uda się zdobyć pierścienia z Cavs to pójdzie realizować swoje marzenia gdzie indziej.

Melo bierz przykład z LBJa. Pieniądze to nie wszystko!

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
amatorkosza

jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kase. streetball to jest chyba ostatnie miejsce gdzie gra się dla samej gry, kasa jest na 5 planie

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.