Motor Lublin A.D. 2018 - laurki dla bohaterów

autor: Zimny81 | 2018-09-24, 16:02 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Sezon 2018 dla lubelskiego Motoru dobiegł końca. Skończył się w najlepszy możliwy sposób – pierwszym od 23 lat awansem do żużlowej ekstraligi. Nie będę się opisywać, czy Motor był faworytem, czy nie, czy miał szczęście, czy pomogli sędziowie, GKSŻ czy siły nieczyste. To jest nieistotne. Liczy się efekt końcowy. Lublin za rok będzie gościć u siebie najlepszych żużlowców na świecie i pytanie podstawowe, które ciśnie się na usta, to który z zawodników obecnego składu powinien dostać szanse rywalizacji z nimi. Poniżej krótkie cenzurki dla zawodników Speed Car Motoru Lublin za sezon 2018 i ocena ich ewentualnej przydatności dla zespołu w najwyższej klasie rozrywkowej.

Zanim zaczniemy to jedna uwaga. W swoim podsumowaniu wziąłem pod uwagę jedynie 13 spotkań ligowych z tego sezonu. Oba mecze z Wanda Kraków, domowe spotkania z Polonią Piła i Lokomotivem (z sezonu zasadniczego) oraz wyjazdowy mecz z Łodzią pominąłem. Pierwsze cztery z tego względu, ze były to mecze do jednej bramki, służące jedynie podbijaniu statystyk. Zdobycie np. 12 punktów z bardzo słabą Wandą nie ma nawet takiego wymiary jak 5 pkt z Rybnikiem. Natomiast mecz w Łodzi Motor pojechał wybitnie treningowo, zawodnicy jechali na różnym sprzęcie i ich występy nie były miarodajne. No to zaczynamy (skala ocen 1-10)

Dawid Lampart: ocena 6 – Do Lublin ściągano go z myślą, ze będzie krajowym liderem zespołu. Niezły poprzedni sezon w Stali Rzeszów (średnia nieco ponad 2,0 na bieg) pozwalały przypuszczać, ze podoła tej roli. Niestety tak do końca nie było. Był to zawodnik o dwóch obliczach – domowym i wyjazdowym. W meczach wyjazdowych Dawid był pewnym punktem zespołu. 10 punktów w Gnieźnie, 9 w Gdańsku, 9 pkt w obu meczach na Łotwie, 7 pkt w Pile i Rybniku (RZ). Właściwie jedyny słabszy wyjazd to pierwszy mecz finałowy, gdzie uzbierał raptem 4 oczka. Ale ok, jeden słabszy mecz każdemu może się przytrafić. Niestety, na lubelskim owalu starszy z braci był cieniem samego siebie. Na inaugurację sezonu 3 pkt z Orłem, 4 z ROWem (RZ), 3 z Wybrzeżem, 6 z Lokomotivem. Jedynie niezły mecz ze Startem Gniezno gdzie zdobył 8 punktów. Tyle samo miał w finałowym starciu z Rybnikiem. Ale nawet mimo tych 8 punktów mógł zostać negatywnym bohaterem. Najpierw stracił punkt na rzecz Lebiedievsa jadąc po prostu nierozważnie (napędzając się ciągle po szerokiej, zamiast trzymać krawężnik), a potem w 14 biegu mógł wprowadzić nas do Eligi jadąc na 5:1 z Miesiącem. Niestety, podniosło mu motocykl i spadł na ostatnie miejsce. Na jego szczęście nasi strainieri załatwili sprawę bieg później. I to właśnie jego trudna miłość z lubelskim torem budzi największe obawy w kontekście występów Dawida w Ekstralidze. Tam trzeba przede wszystkim gromadzić punkty u siebie. A skoro nie bardzo to wychodziło przeciwko zawodnikom pokroju Szczepaniaka, Fajfera, Kościucha czy Gały, to trudno oczekiwać poprawy gdy pod taśmą staną Zmarzlik, Janowski czy Lindgren. Także dziękujemy Dawid za wkład w awans Motoru, ale życie toczy się dalej, a i dla samego zawodnika chyba lepiej będzie jeśli poszuka zatrudnienia w Nice 1 Lidze.

Daniel Jeleniewski: ocena 7 – ocenić sezon w wykonaniu Daniela nie jest sprawą łatwą, bo drugą połowę stracił w wyniku kontuzji. Pojechał w sumie w 8 meczach notując średnią biegową 1.917. Jak na ridera drugiej linii – wynik znakomity. Ale jeśli przyjrzeć się bliżej, to podbijał tą średnią głównie spotkaniami z Wandą, Polonią i Lokomotivem u siebie. W meczach z mocniejszymi rywalami już tak różowo nie było. 6 pkt z Orłem i 9 z Rybnikiem u siebie, a na wyjazdach nie przekroczył 6 oczek (Gdańsk – 5, Łotwa – 5, Pila – 6). W pozostałych już nie pojechał. To dalej są bardzo przyzwoite wyniki jak na drugą linię i oceniając pod tym kontem naszego kapitana, to ze swojej roli się wywiązał. Stąd nota 7. Ale ekstraliga to już raczej dla wychowanka Motoru zdecydowanie za wysokie progi. Tym większy żal rozstawać się z Danielem, bo to właśnie on i Paweł Miesiąc są poniekąd symbolami odbydowy żużla w Lublinie. Ale czas na sentymenty się skończył jeśli za rok nie chcemy wrócić do 1 ligi.

Paweł Miesiąc: ocena 8 – No właśnie, jak ocenić popularnego Łełka? Podobnie jak Dawid Lampart, był to zawodnik o dwóch twarzach. Pierwsze dwa mecze jeszcze były nienajgorsze. 6 pkt z Orłem i Startem Gniezno – jak na doparowego wyniki przyzwoite. Potem jednak było albo źle (2 i 3 pkt w dwumeczu z ROWem) albo bardzo źle (strata miejsca w składzie). Wrócił do niego po kontuzji Daniela Jeleniewskiego i nic nie wskazywało na to, żeby miałaby być jakaś poprawa. Z Wybrzeżem u siebie przywiózł raptem 3 punkty. I wtedy nastąpiła kompletna metamorfoza. Światełko zaświeciło się już w Gnieznie, gdzie był obok Lamberta najlepszym zawodnikiem Motoru, a w PO tylko potwierdził swoją fantastyczną dyspozycję na koniec sezonu. PO to jego popis. 11 i 10 punktów w półfinale oraz 8 i 10 punktów w wielkim finale. Wrócił ten Łełek, którego kocha lubelska publiczność. Walczący na całej długości i szerokości toru, nigdy nie odpuszczający. Tak jak w sezonie zasadniczym Wiktor był tym ogniwem, które dawało nam przewagę nad rywalami, tak w PO był nim Paweł. A jako ze liczy się przede wszystkim efekt końcowy, to i Paweł dostaje najwyższą notę z krajowych seniorów. Pytanie co dalej? Czy Łełek jest w stanie podołać wyzwaniu pod nazwą Ekstraliga? Nie wiem, bo tego chyba nikt nie wie. W przyszłym sezonie nie będzie bardzo czasu na kilkumiesięczne szukanie sprzętu i odpalenie na koniec. Bo zabawa dla Motoru może skończyć się dużo wcześniej. Jednak postawa Miesiąca w Play-Off nakazuje dać mu chociaż szansę powalczyć o skład. W końcu rywalizacja w drużynie tez jest potrzebna.

Robert Lambert: ocena 8 – Ulubieniec lubelskiej publiczności. Większość kibiców nie wyobraża sobie składu Koziołków bez młodego Anglika. CO się rzuca w oczy analizując tegoroczne mecze ligowe Mistrza Anglii (juniorów i seniorów) to niezwykle równa forma. Na 13 spotkań, które brałem pod uwagę, aż w 10 kończył ze zdobyczą miedzy 8-11 punktów. Wiec nie notował praktycznie żadnych spektakularnych występów (najlepszy mecz to wczorajszy finał – 12 pkt), ale też nie miewał praktycznie wpadek. Taka zdarzyła mu się jedynie w dwumeczu z Wybrzeżem (1 i 5 pkt). Wydaje się, ze nawet lepiej prezentował się na Arenie międzynarodowej i turniejach indywidualnych. Najlepszy zawodnik Ligi angielskiej, czołowy ligi szwedzkiej, brązowy medal SEC, mistrzostwo kraju zarówno juniorów i seniorów, no i wciąż jest w walce o medal IMŚJ. Warto też zaznaczyć, ze 2 pkt w GP challenge dzieliły tego wciąż juniora od miejsca w SGP 2019. Ogółem bardzo udany sezon i jeden z architektów awansu Motoru. Oczywiście zarząd powinien zrobić wszystko, żeby Roberta w klubie zatrzymać. Bo nawet, jeśli na chwile obecną jest to zawodnik na drugą linię Eligi, to patrząc na tempo w jakim się rozwija, bardzo szybko może zostać jednym z liderów nawet w najwyższej klasie rozgrywkowej. Co więcej, jeśli utrzymany zostanie regulamin rozgrywek, to daje duże pole manewru jako opcja pod nr. 8.

Andreas Jonsson: ocena 9 – Dużo było niepewności co do Andreasa w Lublinie. Przychodził po bardzo słabym sezonie w Ekstralidze. Pojawiały się nawet głosy prześmiewcze, ze kim to chce Lublin w tej Nice 1 lidze walczyć? 38-letnim zawodnikiem, który woził ogony w Ekstralidze? Rzeczywistość okazała się dla tych prześmiewców bardzo brutalna. Jonsson okazał się być najlepszym zawodnikiem Nice 1 ligi. Do tego nie było dla niego straconych pozycji, nie ważne czy na trudnym lubelskim torze, czy na innych stadionach pierwszoligowych. Do fantastyczna jazda w parze, gdzie właśnie w dużej mierze dzięki Andreasowi, on i Wiktor Lampart byli najlepsza parą ligi. 38-latek do spółki z 17-latkiem. Właściwie jedyny powód, dla którego nie dałem Jonssonowi „dychy” to brak takich spektakularnych występów pod względem punktowym. Miał taki chyba tylko jeden – w debiucie z Orłem, gdzie zdobył 145 punktów i uratował remis w ostatnim biegu. A tak to jeździł na równym, bardzo wysokim poziomie (w okolicach 10-13 punktów). Kwestia przydatnosci Jonssona w ekstralidze nie jest tak jednoznaczna. Sam Szwed sparzył się w swoim ostatnim sezonie tam dość mocno. Jego wyniki w tym sezonie poza Nice 1 liga tak naprawde nie powalają. Wchodzenie do Eligi z Jonssonem jako jednym z liderów jest duzym ryzykiem. 2-linia. Ok, jak najbardziej, ale wtedy potrzebny byłby Polak, który prowadziłby parę. No i nie wiadomo jak na powrót zapatruje się sam zainteresowany. Czy nie uzna, ze jego czas w Elidze juz minał i moze lepiej skupić sie na pomocy w awansie innemu pierwszoligowcowi.

Sam Masters: ocena 3 – O Australijczyku kibice Motoru napisali już chyba w tym sezonie wszystko. A nawet więcej niż wszystko . Ciężko dokładnie określić w jakiej roli brano go do klubu. Jako jednego z liderów? Czy może bardziej na drugą linie? Jednak jaka ona nie była, to się z niej nie wywiązał. Nie będę się zastanawiać dlaczego, bo nie ma to wielkiego znaczenia. Czy kontuzja, czy kłopoty sprzętowe. Fakty są takie, ze Masters miewał przebłyski w pojedynczych biegach, ale żeby odjechać całe spotkanie na dobrym, równym poziomie, to było już ponad jego możliwości. Swoją cegiełkę do wyników Motoru dołożył. W Rybniku powiózł Worynę w jednym z biegów na 5:1. W pierwszym meczu na Łotwie jego przebudzenie w drugiej fazie zawodów dało nam zwycięstwo, w Pile też było całkiem przyzwoicie. Ale paradoksalnie im więcej szans dostawał, tym bardziej zawodził. Odstawiony od składu po pierwszym meczu półfinałowym już do niego nie wrócił. I już nie wróci.

Joel Kling: ocena 7 – Tak wysoka ocena dla młodego Szweda, który pojechał raptem w 3 meczach może dziwić, ale jego transfer był z gatunku tych „zadaniowych”. Ściągnięty na zastępstwo za coraz słabszego Mastersa, miał za zadanie nie wypaść gorzej od niego. I to mu się udało. Świetny debiut z Loko, potem dobry występ w Rybniku (5 pkt) i w końcu 2 pkt wczoraj. Tylko dwa punkty, ale oba zdobyte na rywalach. Bez nich nie byłoby Motoru w elidze. Oczywiście Eliga to za wysokie progi dla młodego Szweda i raczej nie ma możliwości, żeby zabawił w Lublinie na dłużej. Chyba że działacze mają co do niego jakieś długofalowe plany. To w końcu mistrz Szwecji juniorów, a Szwedzi mają to do siebie, ze lubią wystrzelić z formą w dość późnym wieku. Wiec być może jakiś dłuższy kontrakt i wypożyczenie do 1 lub drugiej ligi?

Oskar Bober: ocena 5 – „Najpopularniejszy” żużlowiec Motoru Lublin A.D. 2018. A ze z niekoniecznie sportowych powodów to inna sprawa. Nie będę się tu nad Boberem pastwić za jego zachowanie. Wystarczy. Ze obniżyłem mu ocenę. Normalnie pewnie dałbym 7, bo swoje robił. Miał ogrywać juniorów rywali i wywiązywał się z tego bez zarzutu. Czas coś się udało dorzucić na seniorach. Jednak niewiele brakowało, ze to on byłby głównym winowajcą braku awansu. Na szczęście dla niego samego i klubu, wrócił na decydujący mecz i zdobył w nim cholernie ważne 5 pkt. Największym problemem Oskara jest jednak to, ze kończy wiek juniora. Ten sezon mógł być dla niego przełomowy. Świetnie jeździł w 2 lidze, w tym roku jednak nie zrobił postępów. Jako senior do Eligi się nie nadaje, nawet pod nr. 8. Będzie musiał poszukać klubu w niższej klasie rozgrywkowej i tam budować swoja pozycję w „seniorskim” świecie.

Wiktor Lampart: ocena 9,5 – Właściwie to byłem gotowy dać dychę, ale jednak te pół punkciku odebrałem za słabszy finał z ROWem. Nie zmienia to jednak faktu, ze to Wiktor był najważniejszym zawodnikiem w drużynie. To on wygrywał nam mecze, nadrabiał za słabsze wyniki Mastersa, Miesiąca czy swojego brata. Jego mecze w Gdańsku czy Rybniku to był kosmos jak na 17-latka. 4 razy zdobywał 10 pkt i więcej. Właściwie nie ma co się tu szerzej rozpisywać. Motor powinien zacząć budować swój ekstraligowy skład właśnie od Wiktora.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Zimny81

Dzieki za miłe słowa :) Chciałem jakoś wyrazić swoją opinię, bo sezon był dla Motoru historyczny, a tak dozo tekstu szybko zginęło by w natłoku komentarzy na SF. CO do sezonu 2019, to zobaczymy. Mam w planach napisać jeszcze jeden tekst o składzie na przyszły rok, ale co z tego wyjdzie to się okaże :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
kibic84

Gratulacje za bardzo fajny tekst, bardzo dobrze się go czyta. Zgadzam się z Twoimi ocenami niemal w 100%. Dodał bym jeszcze tylko ocenę za atmosferę a tu bym wystawił 10:). Chłopaki walczyli jeden za drugiego, żaden nie gwiazdorzył. Pomagali sobie wzajemnie, nakręcali się pozytywnie i to dało awans. W pierwszej kolejności poszukałbym zawodników dla których właśnie najważniejsza jest drużyna i którzy będą potrafili się jej podporządkować. Może spróbować ściągnąć Kennetta Bjerre i Patryka Rolnickiego? Zobaczymy za kilka tygodni tylko mam wrażenie, że w tej Ekstralidze też padnie parę zaskakujących wyników na naszą korzyść. Paradoksalnie długa nieobecność może nam wyjść na dobre, bo zawodnicy z najlepszych klubów dawno u nas nie jeździli i dojdzie element zaskoczenia rywali. Zarządu w tym głowa aby wszyscy poza rywalami byli zadowoleni:). Pozdrawiam

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.