Bayern Monachium a Robert Lewandowski.

autor: użytkownik usunięty | 2018-05-02, 14:32 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Oglądałem przedwczesny finał Ligi Mistrzów (półfinał tych europejskich rozgrywek): Bayern Monachium - Real Madryt i mam mieszane odczucia po tym dwumeczu. Dla niektórych super wydarzeniu piłkarskim być może roku. Widowisko w Monachium było słabe natomiast w Madrycie trochę lepsze. W meczach tych zagrał po 90 minut w każdym z nich - Robert "RL9" Lewandowski zwany dalej naszym rodakiem - Polakiem. Jeżeli niemieckie media plują na Roberta, po tych dwóch meczach (co dla mnie jest niezrozumiałe) to tym bardziej niezrozumiałe jest, że obywatele polscy w Polsce ujeżdżają na panu Robercie jeszcze więcej niż Niemcy. Dla nich nieważne jest, że Lewandowski w najsilniejszej lidze świata (obligatoryjnie) zdobędzie za chwilę kolejny tytuł króla strzelców tej ligi - Bundesligi i mistrzostwo Niemiec, ale ważne jest dla nich by mu niesamowicie dokopać czy skopać go w biały dzień tudzież w białych rękawiczkach. Kopanie to polega na opluwaniu go, że jest: drewnem, cienkim Bolkiem, słabym grajkiem klasy C i innymi inwektywami. Nie ma to nic wspólnego z konstruktywną krytyką tych osób co do Lewego. W dwumeczu z Realem Madryt Lewandowski, moim subiektywnym zdaniem, nie był na pewno najsłabszym aktorem tych sportowych - piłkarskich wydarzeń. Jeżeli tak ktoś sądzi, to jest muł, cep i wielki ignorant, nieznający się na piłce nożnej, w szczególności na tej międzynarodowej. Nie wiem co się stało, że w tych meczach z Realem Madryt praktycznie nic nie wychodziło Robertowi w grze, ale też zauważyłem, że niepotrzebnie wielu graczy Bayernu, jak Hummels i inni pchali sie by wyręczyć Lewego w zdobywaniu bramek. A to nie jest w pierwszej kolejności ich rolą (tak mi się wydaje). I myślę, że to w pierwszej kolejności było porażką Bayernu w dwumeczu przeciw Realowi. Także zejście zaraz na początku pierwszej połowy, najpierw Boatenga (stopera niemieckiej obrony) potem Robbena - prawoskrzydłowego napastnika - pomocnika Bawarczyków. Zastanawia też fakt, że taki wielki klub jak FC Bayern München nieposiada wartościowych zmienników. Było to widoczne aż nadto po zejściu z placu gry w/w Boatenga i Robbena. Nagle domek z kart - Bayern Monachiuum zaczął się sypać. Można gdybać także, gdyby w bramce Bayernu stał zdrowy Neuer, to i w Monachium by wygrali Niemcy a także w Hiszpanii. Jednak bramkarz Bawarczyków Sven Ulreich do meczy z Hiszpanami z Madrytu spisywał się bez zarzutu, a momentami grał rewelacyjnie w bramce wczesnych mistrzów Niemiec i Bundesligi. Do czasu. Do czasu dwumeczu z Realem Madryt, w których był jednym z najsłabszych aktorów tych meczy półfinałowych Ligi Mistrzów. Nie piszę, żeby z niego zrobić kozła ofiarnego (Svena Ulreicha), ale też nie zamierzam być jego obrońcą tudzież Roberta Lewandowskiego. Na pewno Bayern mógł sobie zapewnić awans u siebie, a na pewno w Madrycie, gdzie Real raczej momentami bronił się rozpaczliwie, a jego mega gwiazda Ronaldo był zagubiony jak chłopiec we mgle. Na pewno też błędy popełnił w przygotowaniach do tych super meczy trener - Jupp Heynckes, no nie wiem, w taktyce, w ustawieniu zawodnikami poszczególnych formacji, przygotowaniu mentalnym tych swoich graczy, etc, etc. Co dalej? Jeżeli w Bayernie nie nastąpi trzęsienie ziemi, od samej góry po sam dół. To ten zespół, TAK UWAŻAM, NIC WIELKIEGO NIE OSIĄGNIE W PRZECIĄGU DZIESIĘCIU LAT NA ARENIE MIĘDZYNARODOWEJ. Oby się to nie sprawdziło, i nie stało się regułą.
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.