Siódemki Andy'ego Murraya

autor: Fabby | 2013-08-19, 21:13 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Witam!

Pamiętam o swojej obietnicy niepisania już o Wimbledonie- tym bardziej, że od kolejnego Wielkiego Szlema dzieli nas zaledwie tydzień. Jednak ostatnio natknęłam się na ciekawe podsumowanie triumfu Andy'ego Murraya, które na tyle mi się spodobało, iż postanowiłam złamać tę zasadę.
Autorzy dodatku do "Daily Mirror" o tytule "Magnificent Murray- History Maker" zauważyli, że liczba 7 najwyraźniej jest dla Szkota szczęśliwą. A przynajmniej okazała się takową podczas tegorocznych zmagań na kortach All England Lawn Tennis and Crocquet Club. A oto dlaczego...

- 77 lat minęło od ostatniego triumfu Brytyjczyka w męskim turnieju singlowym.

- Andy przełamywał serwis swojego finałowego rywala, Novaka Djokovicia w 7 gemie
każdego z trzech rozegranych setów. W całym spotkaniu przełamał też Serba 7 razy.

- Faworyt gospodarzy urodził się dokładnie 7 dni wcześniej niż jego finałowy rywal w 1987 roku.

-Finał Wimbledonu 2013 był dla Brytyjczyka 7 wielkoszlemowym finałem.

-Wielka wygrana padła 07.07 - siódmego dnia siódmego miesiąca roku.

-Ostatnim Szkotem, który wygrał wimbledoński turniej w singlu był Harold Mahoney. Zrobił to 117 lat temu.

-Virginia Wade, ostatnia reprezentantka Wielkiej Brytanii, która sięgnęła po najważniejsze dla swoich rodaków tenisowe trofeum, zdobyła je w 1977 roku.

Historyczny dla Brytyjczyków triumf nastąpił więc pod magicznym wpływem sprzyjającej ich faworytowi liczby 7. Wszelkie zamieszczone przeze mnie wyżej dowody na poparcie tej tezy są bardzo drobiazgowe i nic nie zmieniają w obliczu przygotowań najlepszych zawodników świata do zawodów na Flushing Meadows. Mimo wszystko uważam jednak tę "siódemkową" prawidłowość za wartą opisania ciekawostkę- mam nadzieję, że niektórych z Was zdołałam nią zainteresować.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Fabby

Poważnie? Ale dlaczego właśnie Borna, wytłumacz nam to, bo pierwszy raz spotykamy się z jego fanem na tym forum. Chciałabym to zrozumieć.
Nie wiem, czy da radę zdobyć jeszcze więcej Szlemów, ale z oczywistych względów mu tego na razie nie życzę, bo póki co w liczbie tytułów zrównał się z Muzzmanem. Naturalnie, jestem pełna podziwu dla jego wyczynu z Roland Garros. Mój respekt dla niego wzrasta o tyle, że przerwał minidominację Djokovicia, która mogłaby przybrać znacznie większe rozmiary. Szczerze mówiąc, nie przepadam za Serbem, ale jego porażka w Paryżu ucieszyła mnie z innych powodów. Triumf Wawrinki pokazał, że nie musi nas czekać hegemonia zawodnika, a Nolemur nie jest nie do skruszenia. Ma z Novakiem bilans 4:17, ale dwa swoje najważniejsze mecze przeciwko liderowi światowego rankingu wygrał. W przeciwieństwie do Andy'ego, nie pęka, gdy po drugiej stronie siatki staje Dżok. Za to bardzo go podziwiam i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że swoją postawą zainspiruje mojego ulubieńca do nieustępliwości w starciach z niewygodnym rywalem z Bałkanów.
Też nie jesteśmy fankami Berdycha lub Raonicia. Pierwszy po prostu przegrywa wszystkie wielkie mecze z wielkimi rywalami, stało się to już regułą. Drugi ma tak nieruchomy, beznamiętny wyraz twarzy, że można go porównać jedynie z jego sztywną, ułożoną za sprawą co najmniej tubki żelu fryzurą. Nie kibicuję im negatywnie, po prostu rzadko interesują mnie ich mecze. Tomasa oglądam, gdy podejmuje Andy'ego, a Milosa, gdy mierzy się z Kingiem Kyrgiosem.
Co do Andersona, to od razu wiedziałam, że nie wygra seta z brejkiem. Wraz z oddaniem przez niego czwartego seta Dżokowi, jego szanse na wygraną stały się bliskie zeru.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [3 komentarze tej dyskusji]

Ta dziewczyna z czarnym tłem w avacie zapytała mnie dziś , kogo z czołówki ATP lubię. Odpowiedziałem że nie mam tam ulubieńca , bo dla mnie najbardziej Borna Coric się liczy i czekam aż on będzie na szczycie....

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
omi5
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
omi5

Ta dziewczyna z czarnym tłem w avacie zapytała mnie dziś , kogo z czołówki ATP lubię. Odpowiedziałem że nie mam tam ulubieńca , bo dla mnie najbardziej Borna Coric się liczy i czekam aż on będzie na szczycie.
Gdybym już jednak miał wskazać komu życzę wygrania tutaj z tych tenisistów z czołówki , to byłby to Stan. Chciałbym bowiem aby udało mu się skompletować wszystkie szlemy. A skoro ma już AO i RG , to why not wimbledon? and up next USO.
Wawrinka gra obecnie życiowy tenis i to byłoby coś pięknego jakby ten do niedawna niedoceniany tenisista będący od zawsze w cieniu Federera , dokonał czegoś tak niesamowitego !
Nie lubię natomiast drewnianych tenisistów jak Berdych czy Raonic. Ale jeśli tylko jakiś fajnie gra i prezentuje wysoki poziom , to nie ma we mnie czegoś takiego jak negatywne kibicowanie że oglądam mecz tylko z nastawieniem przeciwko komuś.
Nawet jak jednemu życzę tego bardziej a drugiemu mniej , to tylko na zasadzie niech wygra lepszy.
Dzisiaj skrytykowałem Andersona ale nie za to że nie wygonił Djokovica bo tego chciałem , lecz za to jakim frajerem się okazał mając niemal wygrany taki mecz przeciwko liderowi. Takie sensacje są ciekawe.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [3 komentarze tej dyskusji]

Zazwyczaj nie wyłapują, ale ta wygrana była dla Brytyjczyków wyjątkowym prezentem. Jak tak teraz czytam autobiografię Muzzy, to on w niej pisze: Maybe after the US Open, I felt that playing a Slam wouldn't...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Paper Monster

Natomiast drugie jest domeną Paper, nazywam jej podejście 'tough love'.

znowu mi się dostaje, że cisnę z miernoty...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

Niedawno byłam na niego trochę zła, mianowicie po porażce z Borną w Dubaju. Właśnie jakoś wtedy nastąpiła zmiana ava, na którym przez jakiś czas gościł Thanasi Kokkinakis, moja ulubiona 'young gun'. Dopiero...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Fabby

Niedawno byłam na niego trochę zła, mianowicie po porażce z Borną w Dubaju. Właśnie jakoś wtedy nastąpiła zmiana ava, na którym przez jakiś czas gościł Thanasi Kokkinakis, moja ulubiona 'young gun'. Dopiero na Wimbledon moje nadzieje odżyły, więc wstawiłam Andy'ego w bieli sprzed paru lat.

nie śpisz po nocach czekając na jego mecze , a gdy przegra grając jak partacz to słyszy od ciebie najgorsze przekleństwa ;p


To pierwsze- rzadko się zdarza, jak już to na amerykańskich turniajch. Natomiast drugie jest domeną Paper, nazywam jej podejście 'tough love'. Moje najmocniejsze słowa to "szkocki patałach". Po autobiografii zmieniam jednak swoje nastawienie o 180 stopni. Liczę na wygraną w finale, ale niczego od niego nie wymagam. Cieszę się z każdego zwycięstwa. To naprawdę wspaniały człowiek.
Zawsze tak obszernie odpisuję, przyzwyczaisz się :) Potter moje posty kwituje hashtagiem #elaboratyFabby :) I nie umniejszaj tak sobie, dlaczego nie wierzysz we własną wartość?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

To znaczy że ty lubisz Andyego !? No patrz! czyli są jeszcze na świecie rzeczy prawidłowo coś sugerujące ;) Zdążyłem zauważyć i avatar i to jak piszesz o nim , ale że nachodzi to aż na psychofanatyzm...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
omi5

To znaczy że ty lubisz Andyego !?
No patrz! czyli są jeszcze na świecie rzeczy prawidłowo coś sugerujące ;)
Zdążyłem zauważyć i avatar i to jak piszesz o nim , ale że nachodzi to aż na psychofanatyzm to dobrze że mówisz. I jeśli dobrze rozumiem to określenie , to nie śpisz po nocach czekając na jego mecze , a gdy przegra grając jak partacz to słyszy od ciebie najgorsze przekleństwa ;p
Sprawiasz wrażenie bardzo pozytywnej osoby , a najbardziej zaskakujesz mnie tym że poraz któryś chce ci się tak obszernie mi odpisywać. To bardzo miłe choć przyznam że pojawiając się tu nie byłem na coś takiego gotowy.
Przy tym co ty piszesz , to co ja pewnie wygląda żałośnie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

Mijają dziś dwa lata od ostastniej wygranej Murray'a z Djokoviciem. Pora coś z tym zrobić. (Już chyba zauważyłeś, że na tym forum funkcjonuję jako jego psychofanka. Mam jednak nadzieję, że taka pozytywnie...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Fabby

Mijają dziś dwa lata od ostastniej wygranej Murray'a z Djokoviciem. Pora coś z tym zrobić.
(Już chyba zauważyłeś, że na tym forum funkcjonuję jako jego psychofanka. Mam jednak nadzieję, że taka pozytywnie zakręcona :D)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

Właśnie doszło do mnie że przecież dziś jest 7.7 i akurat tu wpadłem i przeczytałem ten wpis! hmm zaraz zacznę wierzyć w moc siódemki

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Fabby

Zazwyczaj nie wyłapują, ale ta wygrana była dla Brytyjczyków wyjątkowym prezentem. Jak tak teraz czytam autobiografię Muzzy, to on w niej pisze:

Maybe after the US Open, I felt that playing a Slam wouldn't be the same arduous challenge anymore because I had won one, but for 99 per cent of the British population Wimbledon is the only one that really counts fot the British players. I couldnt change that. I felt the pressure.


Po tej wygranej media na Wyspach wpadły na jakiś czas w obsesję na punkcie Andy'ego. Właśnie na przełomie lipca i sierpnia 2013 byłam na wakacjach w Anglii i wtedy wpadł w moje ręce ten dodatek "Magnificent Murray: History Maker". To wydanie specjalne 'Daily Mirror' w całości poświęcone tej wimbledońskiej wiktorii. Rozebrano ją i życiorys Muzzarda na części pierwsze. Ta ciekawostka była małym fragmentem publikacji. Z twoimi spostrzeżeniami się zgodzę, część z tych punkcików odnaleziono zapewne trochę "na siłę". Przełamywał oczywiście więcej razy, ale, pomimo odłamań Dżoka, zapamiętałam ten mecz jednak jako pewne zwycięstwo mojego "fawora". Wciąż nie mogę się doczekać kolejnego. Przewidywałam, że w tej edycji do półfinału nie będzie problemu. Boję się dopiero Federera. Djokovicia też. Anderson pokazał, że "nie taki diabeł straszny, jak go malują", ale i tak 8 kolejnych porażek to fakt.
Ostatnio niczego tutaj nie wstawiałam, choć dwukrotnie miałam nawet taki zamiar. Chyba nie będziesz zaskoczony, że również dwukrotnie wpisy miały być o Murray'u. Raz o jego nowej znajomości z Thanasim Kokkinakisem, a ostatnio- tu jeszcze się nie rozmyśliłam- chciałam odnieść się do jego słów o prawdziwych fanach. Dodatkowo w autobiografii podobały mi się jeszcze emocjonalne fragmenty o tym, jak czuł się po czterech przegranych finałach wielkoszlemowych oraz o swoim wpływie na innych ludzi. Wpływie, w który powątpiewa, ale kiedy ludzie go o niego pytają, to ma w zanadrzu pewną anegdotę.
Właściwie, może to i niezły pomysł na pierwszego od dwóch lat bloga.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [3 komentarze tej dyskusji]

Zawsze się zastanawiam jak ludzie wyłapują takie rzeczy? ;) Dużo tych 7, faktycznie , ale czy to nie jest tak że jak się uprzesz to zawsze uda ci się dopasowywać najbardziej podstawowe informacje jak...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
omi5

Zawsze się zastanawiam jak ludzie wyłapują takie rzeczy? ;)
Dużo tych 7, faktycznie , ale czy to nie jest tak że jak się uprzesz to zawsze uda ci się dopasowywać najbardziej podstawowe informacje jak np takie liczby?
Taka statystyka że przełamał go w każdym siódmym gemie jest ciekawa lecz reguła lacostowska już trochę temu została odkryta ;) Poza tym przełamał go aż 7 razy , więc te przełamania w siódmym nie były takie wyjątkowe i jedyne aby czynić je szczególnymi ;p
Czepiam się co nie? ;)
żeby nie było że ja taki co się czepia , to bardzo spodobał mi się ten wpis , choć jak widzę po dacie trochę tu już spędza czasu i dobrze by było aby Andy dołożył kolejny sukces pod jakieś nowe statystyki. Może nawet będą jeszcze bardziej magiczne!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

ostatnia odpowiedź: 7 lipca 2015 [3 komentarze tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Alk

DelPo, zyskał moją sympatię po 2009r., ale od tamtej pory też czuję, że zawodzi; wydawało mi się, że stać go na więcej, ale niestety dzisiejszy tenis to sport tytanów, w którym każda słabość fizyczna jest wykorzystywana przez jedynie trzech, czterech zawodników. Wracając do Fedala - opinie w przyrodzie krążą różne, spora ich część jest przychylna Maestrowi. Ja natomiast myślę, iż bardzo dobre dwa pierwsze sety były jednak zasługą gorszej gry Rafy niespowodowanej przez jego przeciwnika. Kwestia odczuć,ew. tenisowego oka - jednak patrząc drugi raz na tamto spotkanie - byłem trochę zawiedziony postawą Feda; ciekawi mnie czy wróci do tej większej główki pomiędzy sezonami, czy znajdzie inne rozwiązanie na pogłębiające się niedokładności czy zwyczajnie będzie liczył, że jakoś to będzie (a na jakiś zryw paru-miesięczny pewnie będzie go jeszcze stać).

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

Też nie dawałam mu żadnych szans z KOT-em. Spodziewałam się raczej jednostronnego pojedynku- podobnego do tego w Rzymie, gdzie Maestro na ulubionej nawierzchni swojego wielkiego rywala wygrał zaledwie...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Fabulous_Killjoy

Też nie dawałam mu żadnych szans z KOT-em. Spodziewałam się raczej jednostronnego pojedynku- podobnego do tego w Rzymie, gdzie Maestro na ulubionej nawierzchni swojego wielkiego rywala wygrał zaledwie 4 gemy! Tymczasem Szwajcar wbrew wszystkim sceptycznym głosom był w stanie urwać Rafie nawet seta. Zgadzam się z Tobą, że z tą formą Nadala by nie pokonał, ale zagrał całkiem niezły mecz. Dla mnie to dobry omen, choć również szczerze wątpię, by zrobił ten SF w Nowym Jorku. Ku mojemu rozczarowaniu, bo ostatnie o czym marzę to kolejne jednostronne spotkanie Ferrera z obecną Wielką Trójką. Cóż- mam nadzieję, że Gabi Ci te słowa wypomni, a jeżeli Roger zawiedzie, to może chociaż drabinka ułoży się na korzyść DelPo.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

Ja tam stawiam na Berdycha od Marsylii, niestety sezon się kończy a będący w wybornej formie Czech daje ciała na całej linii. Cztery (zdaje się) półfinały ATP1000 to nie jest to czego od Niego oczekiwałem....

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Gabi

Nie przyjmuje do serca nic a nic z tego, co napisałeś o moim Maestro. Jak już Ci FedEx na USO nosa utrze, to ja się jeszcze później dołożę i wypomnę Ci Alku słowo w słowo to, co napisałeś. Niedowiarku. ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

Ja tam stawiam na Berdycha od Marsylii, niestety sezon się kończy a będący w wybornej formie Czech daje ciała na całej linii. Cztery (zdaje się) półfinały ATP1000 to nie jest to czego od Niego oczekiwałem....

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Alk

Ja tam stawiam na Berdycha od Marsylii, niestety sezon się kończy a będący w wybornej formie Czech daje ciała na całej linii. Cztery (zdaje się) półfinały ATP1000 to nie jest to czego od Niego oczekiwałem. Nie bardzo mnie to martwi skoro i tak go nie darzę sympatią (no, zdjęcie z kotkiem było urocze, ale..). Co do pojedynku Feda z KOTem, katowałem się tym spotkaniem jeszcze raz i muszę pozostać przy swojej opinii, że w takiej formie nie było szans na wygranie przez Maestra z Nadalem. Rafa, można by napisać, przeżywa sezon życia - jego serwis, który był często na hardzie piętą achillesową stał się atutem, gość jest niezniszczalny. Cóż, nadzieja w sercu się tli, że Fedzio zrobi SF na juesie, ale nie daję mu żadnych szans w pięciosetówkach z czołówką. Czołówką do której w tym sezonie Szwajcar na pewno nie należy. Obym się mylił i czekam jak ktoś wypomni mi te słowa. Na przykład Gabi ;D

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

Widziałam najnowsze rankingi. Mam nadzieję, że Roger jak najszybciej pokona swój kryzys i powróci na swoje dawne miejsce. Teraz już nie tylko TOP4 nie wygląda po ludzku, ale moim zdaniem również TOP5....

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Fabulous_Killjoy

Widziałam najnowsze rankingi. Mam nadzieję, że Roger jak najszybciej pokona swój kryzys i powróci na swoje dawne miejsce. Teraz już nie tylko TOP4 nie wygląda po ludzku, ale moim zdaniem również TOP5. Wielu zachwycało się Berdychem po Cincy i jego sukcesie w postaci pokonania Andy'ego i awansu do półfinału. Dla mnie tego typu zachwyty są przedwczesne i niezrozumiałe. Choć go nie lubię, to cenię Tomasa, ale moim zdaniem nie zawojuje kortów na Flushing Meadows. On nie wygrywa ważnych meczów- szczególnie dobrze było to widoczne podczas sezonu na mączce ceglanej. Widziałam kilka jego spotkań i grał naprawdę świetnie. W ostatecznym rozrachunku przegrywał jednak najistotniejsze pojedynki. Wydawał mi się na przykład świetnie przygotowany na Garrosa, typowałam go nawet na "czarnego konia" tego turnieju. I co było? Porażka w pierwszej rundzie z faworytem gospodarzy, Monfilsem, któremu zresztą kibicowałam.
Z kolei na Wimblu planowo zameldował się w tym ćwierćfinale, ale poza dość wyrównanym pierwszym setem krzywdy Novakovi nie zrobił. Dlatego więc sceptycznie na niego patrzę, jeżeli chodzi o nadchodzący turniej w Nowym Jorku.
Z kolei jeżeli chodzi o Rogera to wyrównany mecz z KOT-em dobrze zwiastuje na przyszłość. Mam nadzieję, że odnajduje zagubioną formę i jeszcze będzie zwyciężał.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

kolejny ważny fakt związany z magiczną 7. w tym samym dniu, w którym napisałaś ten tekst, Roger Federer spadł na siódme miejsce w rankingu ATP.

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Fabulous_Killjoy

Co to to nie! Ja będę tu hurraoptymistką, bo ze strony Andy'ego liczę na powtórkę w przyszłym roku :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Nigdy nie wierzyłam w magie liczb, ale trzeba przyznać,że tutaj nieźle to wyszło. :) Oby tylko Brytyjczycy nie musieli czekać kolejnych 77 lat na triumf rodaka na Wimbledonie, bo to byłaby okrutna ironia...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Gabi

Nigdy nie wierzyłam w magie liczb, ale trzeba przyznać,że tutaj nieźle to wyszło. :) Oby tylko Brytyjczycy nie musieli czekać kolejnych 77 lat na triumf rodaka na Wimbledonie, bo to byłaby okrutna ironia losu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

ostatnia odpowiedź: 20 sierpnia 2013 [1 komentarz tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.