jorzin - lubi - strona 2

  • jorzin lubi Komentarz

    Na pewno żaden z nich nie ucieknie ze stadionu :)

  • jorzin lubi Komentarz

    nie bede tego ogladal bo to stek brdur i klamstw. chcemy znac prawde !!!!!!

  • jorzin lubi Komentarz

    Zakały Polskiego żużla!

  • jorzin lubi Komentarz

    Nie chce mi się oglądać tej mafii.

  • jorzin lubi Komentarz

    Nie odważę się obejrzeć...

  • jorzin lubi Komentarz

    Bandyci z Torunia powinni być dyskwalifikowani na rok albo dwa.
    A sędzia zawieszony na sto.

  • jorzin lubi Komentarz

    Ludzie, dajcie juz spokoj!
    Na NSport w magazynie EE na zbliżeniach wszystko dokładniej było widać:
    1 bieg: Łaguta wywozi z premedytacja Miedziaka ale zostawia mu duzo miejsca pod banda - w rezultacie sędzia winien dać mu ostrzeżenie!
    2 bieg: jest kontakt podczas ataku Pawła na Czaję - zgodnie z regulaminem po ataku z kontaktem przewraca sie Czaja - wykluczenie torunianina.
    7 bieg: Miedziak o błysk szprychy (pół koła - zwracam honor koledze z Czewy, który wcześniej o tym pisał a ja go wyśmiałem) jest przed Emilem i wiedzial dokladnie gdzie on byl a mimo to zostawił mu duuzo mniej miejsca niż Łaguta jemu w 1 biegu - wykluczenie Miedzińskiego i żółta kartka (wywiezienie z premedytacja i tłymaczenie miedzińskiego, że nie ma lusterek jest po prostu śmieszne - mając lusterka i tak by go nie widział bo Emil był w jego "martwej strefie")
    Sędzia odegrał większą rolę niż powinien i to ON ponosi winę za całe to zamieszanie z sobotnim meczem - albo byl bardziej stremowany niż zawodnicy i dlatego podejmował decyzje takie jakie podejmował (wg mnie na korzyść dla Aniołów).
    OUT!

  • jorzin lubi Komentarz

    Mimo, że od sobotniego meczu półfinałowego minęło już trochę czasu, emocje wciąż nie opadły. Wrze w Częstochowie, gdzie całe środowisko jest niezadowolone z pracy sędziego podczas tego meczu.

    Jeszcze w trakcie spotkania Unibaksu Toruń z Dospel Włókniarzem Częstochowa, trener gości, Grzegorz Dzikowski, w wypowiedzi dla telewizji nSport HD twierdził, że arbiter (Wojciech Grodzki) jest sprzymierzeńcem gospodarzy sobotniego starcia. Szkoleniowiec Lwów zdania nie zmienił i ponownie powtórzył je na pomeczowej konferencji prasowej.

    Ostrzejszych słów od Grzegorza Dzikowskiego używa Artur Sukiennik, przedstawiciel sponsora strategicznego częstochowskiego klubu, firmy K.J.G. Company. Główny udziałowiec spółki Włókniarza nie patyczkuje się. - Na wstępie pragnę powiedzieć, że w pierwszym wyścigu Grigorij Łaguta walcząc o pozycję z Adrianem Miedzińskim powinien od arbitra otrzymać upomnienie za niebezpieczną jazdę. Sędzia dysponuje takimi narzędziami, które może stosować w takich sytuacjach. Wówczas sędzia pokazałby zawodnikom, że wiadomo, o co toczy się walka, ale nie będzie przyzwolenia na faulowanie - powiedział specjalnie dla SportoweFakty.pl Artur Sukiennik.

    Częstochowianie nie zgadzają się z wykluczeniem z drugiego wyścigu Artur Czai. - Co do sytuacji Pawła Przedpełskiego i wykluczenia Artura Czai, nasuwa mi się jedno - brak jakiejkolwiek uczciwej oceny przez sędziego. To jest nie tylko moja opinia. W podobnym tonie wypowiadało się wielu komentatorów, ludzi ze świata żużla, ekspertów, którzy widzieli tę sytuację na żywo. Każdy stwierdził, że sędzia popełnił błąd wykluczając naszego zawodnika. Automatycznie sędzia dał przyzwolenie na niebezpieczną jazdę i to na dodatek w wyścigu juniorskim. Miałem okazję zaraz po tej sytuacji rozmawiać z ojcem Artura Czai, który przyszedł do mnie ze świeczkami w oczach. Pytał mnie, co z tym możemy zrobić, jakoś zareagować, bo tak nie może być, że ktoś jawnie krzywdzi jego dziecko. Skontaktowałem się zatem z Jarkiem Dymkiem, by porozmawiał z arbitrem. Jarek próbował dodzwonić się do pana Grodzkiego, ale ten bezczelnie odłożył słuchawkę. To świadczy o poziomie kultury pana sędziego. Najwidoczniej taką samą kulturę chciał wprowadzić na torze - stwierdził dyrektor handlowy K.J.G. Company.

    - Juniorzy to są jeszcze często młode dzieci, które są wspierane głównie przez swoich rodziców. Oni pozwalają im realizować ich pasje i ich najmocniej dopingują. Chciałbym, aby pan Grodzki poczuł się kiedyś tak samo, jak ojciec Artura Czai, którego syn został skrzywdzony. Po tej sytuacji przyszedł do mnie również Adam Strzelec. Widziałem, że też był załamany i że miał możliwości powalczyć. Dostrzegłem także, że dał sobie spokój, bo widział, że jeśli gospodarzom nie będzie się wiodło, to sędzia pozwoli im na jazdę mającą niewiele wspólnego z jazdą fair-play. Adam nie chciał ryzykować zdrowia na torze - kontynuował Sukiennik.

    Artur Sukiennik zgadza się z opinią wspomnianego wyżej Dzikowskiego. - Trener Dzikowski jest autorytetem w świecie żużla i jego oceny były trafione. Zresztą na te sytuacje są miliony świadków, przecież ten mecz był pokazywany w telewizji. Pragnę w tym miejscu powiedzieć, że mam wielu przyjaciół z Torunia i okolic. W smsach przepraszali mnie za te sytuacje. Nie będę ich cytować, bo są niecenzuralne i komuś mogłoby się zrobić przykro. To świadczy również o tym, że miejscowi dostrzegali, że gra nie toczyła się czysto - skomentował.

    Zawodnicy obu drużyn w tym meczu jechali ostro, często przyprawiając obserwatorów o gęsią skórkę. Najgorzej zakończyło się to dla Emila Sajfutdinowa, który doznał kontuzji. - Z całą odpowiedzialnością stwierdzam fakt i bardzo proszę panie redaktorze to podkreślić, iż współudział za kontuzję Emila Sajfutdinowa ponosi sędzia. Takie jest moje zdanie. To sędzia sprowokował całą napiętą atmosferę. Swoim zachowaniem i działaniami od początku do końca meczu. To arbiter wstrzyknął nienawiść w częstochowskich kibiców w stosunku do kibiców toruńskich i Adriana Miedzińskiego. Nie wiadomo, jak to się teraz skończy. Uważam, że nasi kibice okażą się na tyle rozsądni, że nic złego się nie wydarzy. Tym bardziej, że minie trochę czasu i emocje opadną. Jeszcze może się okazać, że kontuzja Emila nie będzie aż tak bardzo skomplikowana. My na pewno zadbamy o bezpieczeństwo całej toruńskiej ekipy - oznajmił Sukiennik.

    - Apeluję do władz Ekstraligi, by w końcu dostrzegli, w którym kierunku to zmierza. Apeluję, by zareagowali i zapobiegli podobnym sytuacjom w przyszłości. Mam informacje, że ludzie związani z toruńskim klubem non stop kręcili się podczas meczu w pobliżu sędziego. Proszę, by było to ujęte. Zwracam również uwagę na zachowanie kierownika startu, który ciągle bezpodstawnie przeszkadzał tuż przed startem naszym zawodnikom. Jestem stosunkowo niedługi okres przy żużlu bliżej, ale to co zdążyłem zauważyć jest przerażające. Sędzia, który jest człowiekiem z Ekstraligi, powinien być jak sąd – niezawisły. W rewanżu będziemy się mocno przyglądać pracy arbitra. Ustalimy, na co zezwala nam regulamin, żeby jak najbardziej przyjrzeć się pracy osób delegowanych do pracy przez Ekstraligę. Nie jest dla mnie zrozumiałe również to, że prezesem Ekstraligi jest człowiek, który jeszcze w zeszłym roku był prezesem Unibaksu Toruń. Nie potrafię tego zrozumieć. Takie sytuacje powodują właśnie niepotrzebne dyskusje, insynuacje - kontynuował dyrektor handlowy K.J.G. Company.

    Udziałowiec Włókniarza nie pozostawił również suchej nitki na Adrianie Miedzińskim. - Wracając do osoby Adriana Miedzińskiego. Dla mnie to jest odmieniec. Bardzo proszę to zacytować. Uważam tak, ponieważ po wyrządzeniu drugiemu człowiekowi krzywdy, tak naprawdę koledze, z którym dobrze się zna, nie stać go na ludzkie odruchy. Po pierwsze, nie czuje się winny upadkowi Emila. Jeżeli rzeczywiście tak jest, to ja stwierdzam, że jego mózg nie funkcjonuje prawidłowo i w ogóle nie ma o czym rozmawiać. To również proszę napisać. Jeżeli nie dostrzega w sobie żadnej winy, to więcej na tor nie powinien wyjeżdżać. Sam doświadczył wielu wypadków, jak chociażby tegoroczny w Czechach. Sam doskonale wie, jak to wygląda. On ze starcia z Emilem wyszedł bez szwanku i nawet nie zdobył się na to, by do niego podjechać i zainteresować się jego stanem zdrowia. Tym bardziej, że w wypadku uczestniczył jego klubowy kolega, którego los Adrianowi najwidoczniej też był obojętny. Zwykły ludzki odruch powinien mieć miejsce. On pojechał do parku maszyn, jakby w ogóle nic się nie wydarzyło. W niedzielę w Tarnowie mieliśmy przykład, jak należy się zachować. Gdy Piotr Protasiewicz wpadł w Janusza Kołodzieja, od razu był przy nim i natychmiast wszystko sobie wyjaśnili. A stawka meczu w Tarnowie była taka sama, jak w Toruniu. Osobę Adriana Miedzińskiego określiłbym jednym słowem, ale jest ono niecenzuralne - powiedział nasz rozmówca.

    Ostatecznie Unibax Toruń pokonał Dospel Włókniarz 49:41. - Z drużyny jestem bardzo dumny i gdy potrzeba, chłopaki potrafią stanąć na wysokości zadania. Po stracie Emila Rafał Szombierski powiedział, że teraz jadą dla niego i walczą o jak najlepszy wynik. Zrobili kawał dobrej roboty i z przewagi Unibaksu, która wynosiła 14 punktów, zrobiło się 8 i za to wielkie słowa uznania - zakończył Artur Sukiennik.

  • jorzin lubi Komentarz

    ok obejrzałem na spokojnie ten wypadek i po pierwsze skoro miedziak nie widział Emila to dlaczego sie tak szeroko wynosił z łuku że znalazł się pod bandą na prostej a po drugie na jednym ujęciu w zwolnionym tempie widać że Emil był o pół koła obok niego czyli miedziak musiał widzieć koło przednie Emila co tłumaczy fakt że się tak wynosił sie pod bandę a tak na koniec to wam powiem jedno !!!!!!! gdyby na miejscu miedziaka był Bally a na miejscu Emila miedziak to wam gwarantuję i dam sobie ręce uciąc że sędzia by Balona wywalił bez zastanowienia i napewno by były jeszcze kartki żółte lub czerwone ?!