Jerry Jerry - lubi

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Tylko nie Azja...

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Komentarz usunięty

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Nie wiem czego się spodziewać po grze, ale oby Rafie nic nie dolegało.

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Komentarz usunięty

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Komentarz usunięty

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Zagrał o te dwa mecze za dużo, miał przecież pewną jedynkę po wygranej z Chungiem. W dodatku to były trzysetowe starcia, zarówno z Cuevasem w Paryżu jak i z Goffinem w Londynie.

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Dokładnie. Aż do 2017 roku Nadal miał wyśmienite wspomnienia z pojedynków z Federerem i nawet gdy Szwajcar był w absolutnym prime (2004-2007) to młody Hiszpan zdołał wygrać więcej (w tym okresie bilans wyniósł 8-6). W latach 2004-2007 zagrali 7 spotkań na cegle, 5 na hardzie i 2 na trawie, ale nawet na tych dwóch nawierzchniach faworyzujących Feda młodziutki Rafa wygrał dwa razy (Miami 2004 i Dubaj 2006), a w dwóch innych spotkaniach przegrał dopiero po 5 setowych bojach (Miami 2005 i Wimbledon 2007). Z kolei na swojej ulubionej nawierzchni Nadal przegrał tylko jeden mecz, ale żeby być uczciwym Roger był bardzo bliski triumfu w w 2006 w Rzymie (gdzie miał 2 meczbole).
    Największe wrażenie robi seria 7 spotkań wygranych przez Novaka pod rząd z będącym wciąż w wybornej formie Nadalem - cały sezon 2011 i Australia 2012. A jakie to były mecze - same finały, w tym trzy Wielkoszlemowe i dwa na cegle. Była jeszcze druga seria 7 kolejno wygranych spotkań, o wiele mniej spektakularna bo z okresu gdy Hiszpan był poza formą (2015-2016) i w mniej znaczących turniejach, ale na uwagę zasługuje fakt, że Djokovic nie stracił w tych meczach ani jednego seta. Wygrał 15 z rzędu, w tym 11 w stosunku 6-3 i wyżej. To była absolutna dominacja. Nie dziwota więc, że Rafa wskazuje Djokovica jako tego trudniejszego rywala. Z Federerem Hiszpan przegrał w sumie 15 razy, a z Djokovicem na 26 porażek aż 20 była bez ugranego seta. Wychodzi mi, że tak naprawdę Rafa mógłby sobie coś zarzucić jedynie w 2 przegranych meczach z Novakiem - W Miami 2011 i Australii 2012 choć nie zapominajmy, że w Australii Nadal jakimś cudem doprowadził do 5 seta mimo, że był wyraźnie słabszy w pierwszych czterech. Po prostu gdy Novak wygrywał to Rafa nigdy nie miał za wiele do powiedzenia, a z Federerem nie dość, że przegrywał rzadziej to dodatkowo miał więcej stykowych pojedynków.

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Znakomita analiza.
    Ja przypomne inne zestawienie, ktore umiescilem pod innym artykulem, odnoszac sie do tego, ze rozpatrujac tych dwoch Wielkich zapomina sie o Tym Trzecim, ktory wyskoczyl kiedys jak Joker z pudelka - i jak joker bije ich obu:)
    Bo to Djoker w bezpośrednich starciach wygrywa zarowno z Federerem jak i z Nadalem.
    Bilans meczow :
    * Djokovic - Federer 23 -22
    (wynik jest dodatni dla Djokera nawet na tych "lepszych" nawierzchniach Rogera, czyli na hardzie i trawie : 19 -18)
    * Djokovic - Nadal 26 -24
    (na clayu 7-14 ale to Djoker nadrabia z duza gorka na hardzie 19 -7)
    .....
    A jednak nie rozpatrujemy tu takiej opcji, ze to Djokovic jest najwybitniejszym tenisista wszechczasow

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Chcę tylko zaznaczyć, że "prime time" Federera to lata 2004-2007 i wtedy z Novakiem zagrał jedynie 6 razy i bilans wynosił 5-1 (Djokovic wygrał bardzo wyrówany finał w Kandzie i Federer wygrał również trudny mecz w Nowym Jorku, więc ewentualnie mogło być 4-2 lub nawet 6-0).
    Natomiast od 2011 Serb grał kosmos i od tamtej pory zagrali aż 26 razy. Roger do tamtego sezonu prowadził 13-6 a teraz przegrywa 22-23, czyli od 2011 wygrał tylko 9 meczów a przegrał aż 17.
    Na pewno gdyby grali więcej do 2007 i mniej od 2011 to Szwajcar miałby dalej lepszy bilans. Ciekaw jestem w jakiej formie Novak wróci, bo jeżeli szału nie będzie a Federer utrzyma formę, to oprócz mączki powinien wygrywać mecze i wyjść na prowadzenie.
    No i nie oszukujmy się, zwolnienie nawierzchni też miało wpływ na lepszą formę Novaka. Bilans 2-1 na jego korzyść na trawie dalej mnie dziwi. Tak samo jak na twardym, gdzie jest remis po 17 i na mączce też jest remis (po 4), a to przecież najgorsza nawierzchnia Rogera.

    I jeśli chodzi o Fedal to tak, dużo meczów było na mącze, które Rafa wygrywał i zbudował sobie przewagę mentalną. Dodatkowo styl Szwajcara (prawa ręka, 1-ręczny bekhend, dobra technika) bardzo pasuje Hiszpanowi, wystarczy zobaczyć jego bilanse z podobnie grającymi do Rogera tenisitami jak Gasquet (15-0), Haas (5-0, w tym 10-0 w setach), Youzhny (13-4), Dimitrov (10-1), Robredo (7-0) czy Kohlschreiber (14-1).
    Cieszę się, że Federer ostatnimi czasy odrabia straty, bo bilans 10-23 wyglądał wprost fatalnie, 15-23 jest dużo lepszy. Mogliby więcej meczów na trawie zagrać, bo w całej rywalizacji były tylko 3 spotkania, łącznie z bardzo wyrówanym finałem Wimbledonu w 2008, który Nadal minimalnie wygrał. Myślę, że gdyby teraz spotkali się na trawie, to Rafa nie ma za bardzo szans, podobnie jak Roger prawie na pewno nie wygrałby z Nadalem na mączce (chociaż z nowym lepszym bekhendem kto wie). Na hardzie Szwajcar będzie faworytem, ale nie jakimś ogromnym. W meczach do 3 wygranych setów jego przewaga oczywiście maleje.

    Federer nie dogoni już na pewno Rafy, ale możliwe że zakończy z całkiem sensownym bilansem, powiedzmy 20-25 i ma szansę wygrać więcej meczów od Novaka.

    I H2H nie przejmowałbym się za bardzo. Czasami komuś pasuje styl gry przeciwnika i ogrywa go po prostu. Safin miał bilans 2-7 z Santoro, ale oczywiście ten pierwszy był dużo lepszym tenisistą, prawda?

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Co się odwlecze to nie uciecze. W piątek Mikaela przegrała na górnym odcinku, więc gdy trasę okrojono o górny odcinek zwycięzca mógł być tylko jeden. Ciekawe jak Shiffrin będzie sobie radziła na trudniejszych trasach zjazdowych i czy jak nie postawi w przygotowaniach bardziej na zjazd nie odbije się to na jej koronnych konkurencjach.

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Oprócz tego, że po 7 latach Rafa i Roger zajmują dwa pierwsze miejsca w rankingu warto przytoczyć jeszcze inne istotne fakty. Także po 7 letniej przerwie wygrali oni wspólnie wszystkie 4 Szlemu w sezonie i co ciekawe po raz pierwszy podzielili się nimi równo. Wcześniej wszystkie Szlemy w jednym sezonie zdobywali w 2006, 2007 i 2010 roku, ale zawsze w stosunku 3-1 (2006 i 2007 dla Federera, a w 2010 dla Nadala). Ich liczby w latach dwutysięcznych robią olbrzymie wrażenie, od 2004 do 2010 roku dwójka ta miała serię w której zdobywała minimum 3 Szlemy w roku. 7 lat z rzędu. Jednak od 2011 roku głównie za sprawą Djokovica, ale też kontuzji osiągnięcia Hiszpana i Szwajcara spadły. Od 2011 do 2016 zdobyli łącznie "zaledwie" 6 Szlemów, a tylko w 2012 wygrali wspólnie w jednym sezonie (i były to oczywiście ukochane French Open i Wimbledon). Czy w 2018 Ci legendarni panowie znów zdominują rozgrywki? Strasznie trudne pytanie. Jest tyle okoliczności, które mogą mieć wpływ na kluczowe rozstrzygnięcia w 2018 roku... Osobiście postawiłbym na 2 Szlemy wygrane przez Feda i Nadala (sądzę, że byłby to świetny wynik), a przy bardzo szczęśliwych okolicznościach mogą oni wygrać 3, ale znowu 4? - szczerze wątpię. Nie zapominajmy, że w w 2015 i 2016 Panowie Ci nie wygrali ani jednego Szlema więc naprawdę ten 2017 rok jest swoistym cudem.

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Zgadza się , może nawet Dubaj można odpuścić, a Stuttgart tylko z powodu zaliczenia treningu na trawie. Ale niech gra , niech gra jak najdłużej !

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Brawo dla Rogera ! niestety nie mogłam oglądać ale widzę że dziś wieczorem na supertennis jest powtórka to już na spokojnie obejrzę. Co do Paryża - jeśli to fakt, to jest to dla mnie zrozumiała decyzja. Roger jeśli wygra Londyn ( a żeby to zrobić Paryż musi odpuścić ) to podkreśli iż tak naprawdę to był jego sezon, nawet jeśli formalnie będzie drugi w rankingu. Bo pamiętać trzeba że grał mniej niż Rafa. Londyn to absolutny priorytet.

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    Jeśli Roger wygra w Bazylei raczej nie wystąpi w Paryżu. Gdy przeanalizujemy jego starty w tym roku byłoby to chyba zbyt ryzykowne. Szwajcar bardzo mądrze dobierał kalendarz. Zagrał do tej pory tylko w 10 turniejach. W 5 z nich (trzy Szlemy, Indian Wells i Miami) są przerwy bo każdym meczu. W Dubaju i Stuttgarcie odpadał bardzo szybko. Tylko w Halle, w Kanadzie i ostatnio w Szanghaju musiał Roger grać dzień po dniu. A w Bazylei i Paryżu gra się właśnie dzień po dniu. Rozegranie trzech takich turniejów w ciągu 4 tygodni? W Szanghaju stracił 1 seta, jeśli w Bazylei uporałby się szybko to może jednak zagra w Paryżu. Ale żeby gonienie Rafy miało sens trzeba wszystko wygrać, ewentualnie być w finale (co i tak daje tyle samo spotkań). Od Szanghaju wychodzi 15 meczy w ciągu 26 dni, a od Bazylei to 10 w ciągu 14 dni. Gdyby nie plecy to Fed nie bałby się i grałby jak najwięcej. Teraz jego głównym celem jest Londyn, a tam są przerwy pomiędzy kilkoma meczami co jest dla niego świetne.
    Myślę, że jeśli nie teraz to w przyszłym sezonie Roger będzie miał szanse na numer jeden. Broni 4000 pkt w pierwszej części to prawda, ale Nadal broni 2235 pkt. Szwajcar może zakończyć rok ze stratą kilkuset punktów do Hiszpana, a jeśli utrzyma świetną formę to może niewiele stracić na początku przyszłego roku i np. będzie tracił 1000-1500 pkt do Rafy przed sezonem ceglastym. Jeśli Fed zdecydowałby się grać na mączce to ma punkty na czysto, a Nadal powinien dodatkowo coś stracić bo wątpię by zdobył znów tyle pkt na mączce (w 2017 było to aż 4680 na 5500 możliwych).

  • Jerry Jerry lubi Komentarz

    albo "co i raz", "co ktorys raz" (i tylko wtedy rozlacznie!) albo "coraz".
    Tak samo "nie raz nie dwa" (i tylko w tym wypadku rozlacznie!) albo "nieraz"
    (to drobna ale -oby!- pozyteczna uwaga)