Pożegnanie Mistrza… Dziękuję Tomek!

autor: Hockley | 2015-04-17, 13:45 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Mówisz żużel, myślisz Tomasz Gollob. Dla żużla w naszym kraju znaczy on tyle samo, co Adam Małysz dla skoków narciarskich. Idol, champion, wirtuoz, legenda. Takich określeń można wypisać dziesiątki, jeśli spojrzeć na karierę urodzonego w Bydgoszczy multimedalisty sportu żużlowego. Mistrza Świata.

Moje pierwsze wspomnienie z Gollobem, to Grand Prix Szwecji w Linköping w 1997 roku. Nazajutrz po turnieju wczesnym rankiem obejrzałem nagrane przez ojca na kasecie video zawody, które reprezentant Polski wygrał w znakomitym stylu. Agresywny, dynamiczny, szalony, z niesamowitą sylwetką, z naturalną łatwością atakowania po szerokiej, czyli to z czego słynął od początku przygody ze sportem żużlowym. Dla bydgoszczanina był to drugi triumf w karierze w Grand Prix, ale pierwszy na obcej ziemi. Wcześniej zwyciężył w historycznym debiucie nowej serii we Wrocławiu w roku 1995. Kasetę z turniejem w Linköping mam do dziś. Uznaję ją za unikat.

W 1997 roku Gollob zdobył swój pierwszy medal Grand Prix

Następnie nastał sezon 1998, który pamiętam już o wiele lepiej. Na jednym video mam nagrane pierwsze trzy turnieje: Pragę, Pocking i Vojens. W dwóch pierwszych Gollob plasował się tuż za podium. Dwukrotnie w finale defektował mu motocykl. W Danii nie przebił się do półfinału. Na drugiej taśmie z tego sezonu mam nagrane zawody z Coventry, gdzie Polak stanął już na podium, będąc trzecim. Umknęło mi za to Linköping (w zamian mam te z roku poprzedniego). W końcu ostatnie zawody w Bydgoszczy okazały się być zwycięskie. Jeździł jak natchniony, w finale rozprowadzając całą stawkę, w tym swojego idola legendarnego Duńczyka Hansa Nielsena. Zdobył drugi w życiu brązowy medal Indywidualnych Mistrzostw Świata. Taśmę z finalnej imprezy miałem, ale przepadła. Do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć…

Trójka najlepszych żużlowców świata 1999: Gollob, Rickardsson, Nielsen

W końcu przyszedł pamiętny rok 1999. Zaczęło się od deszczowej i błotnistej Pragi. Tak, w takich warunkach jeżdżono kiedyś w elicie i nikt nie robił z tego wielkiej tragedii. Zawody oglądałem u jednego z sąsiadów, który dysponował telewizją satelitarną WizjaTV. Transmitowała ona wówczas turnieje GP. Mam do dzisiaj w pamięci obrazki, kiedy cały pokój gościnny wypełniony był znajomymi, zainteresowanymi zmaganiami polskiego zawodnika i który to pokój szalał z radości, po tym jak Gollob wygrał te zawody, a broniący tytułu Tony Rickardsson nie wszedł nawet do fazy półfinałowej. Po niezłym turnieju w Linkoping, gdzie wygrywał jadący, jako dzika karta szalony Mark Loram przyszły legendarne zawody we Wrocławiu. Myślę, że każdy kibic żużla powinien wiedzieć, co 3 lipca tamtego roku wydarzyło się na Stadionie Olimpijskim. Genialna gonitwa za Jimmy’m Nilsenem (Szwed nigdy nie wygrał pojedynczego turnieju) w wielkim finale to majstersztyk, który można oglądać setki razy, a i tak za każdym razem będzie robił wrażenie. Pościg, jaki zdarza się raz na wiele lat, prawdziwa poezja speedwaya. Miałem to szczęście, że zawody te oglądałem na żywo przed telewizorem, słuchając nieodżałowanego śp. Roberta Rymarowicza, hasającego w parku maszyn młodziutkiego Tomka Lorka i koślawym jeszcze pismem wypełniając program z lokalnej gazety. Niezapominane chwile.

Rickardsson w drugiej połowie sezonu zaczął jednak odrabiać straty. Udane występy w Coventry i Bydgoszczy sprawiły, że do Golloba popularny „Ricki” tracił już tylko 4 punkty. Na tydzień przed finałem GP w Vojens marzenia o upragnionym mistrzostwie tak naprawdę jednak prysły jak mydlana bańka. W tym samym Wrocławiu, w którym dwa miesiące wcześniej Gollob doprowadził do ekstazy tysiące polskich kibiców… Potworny karambol w Złotym Kasku, wstrząśnienie mózgu, kontuzja małego palca (amputacja opuszka), liczne potłuczenia. Cała sportowa Polska wstrzymała oddech. Turniej we Wrocławiu także oglądałem. Po upadku wróciliśmy z ojcem do domu, nie kontynuując oglądania finału. Szok, niedowierzanie. Zawody w Danii, w których Tomasz jechał, będąc półprzytomnym oglądaliśmy w minorowych nastrojach, łudząc się tylko, że reprezentant Polski będzie mógł odbierać po zawodach złoty medal, choć i tak każdy zdawał sobie sprawę, że jest to wręcz niemożliwe do wykonania. Rozpędzony szwedzki mistrz wyrwał ostatecznie naszemu rodakowi tak długo wyczekiwany tytuł…

Medaliści SGP 2001: Crump, Rickardsson, Gollob

Po pechowej i nieudanej sportowo milenijnej edycji SGP (dopiero VII miejsce, a w międzyczasie wypadek drogowy w Pniewach), kapitalnie rozpoczął się rok 2001. W kolejnym deszczowym, błotnistym turnieju, tym razem w Berlinie Gollob zwyciężył i znowu rozbudził apetyty polskich kibiców. Turniej ten słuchałem w Radiu PiK i bardzo żałowałem, że nie mogłem obejrzeć tej wygranej na żywo. Mimo wszystko radość była wielka. Dobre nastroje towarzyszyły nam także po kolejnych zawodach w Cardiff, gdzie żużlowa elita przyjechała po raz pierwszy w historii i gdzie turnieje na Millenium Stadium odbywają się do dnia dzisiejszego. Gollob był trzeci, a jasny sygnał do walki o tytuł wysłali niesamowity Rickardsson i Jason Crump, obaj plasujący się przed zawodnikiem Polonii. W sumie obydwaj na sześć rund, aż w pięciu meldowali się w finałach, zaś Tomasz w czterech. Na dwie imprezy przed końcem Gollob tracił do Szweda 11 punktów, mając w zanadrzu turniej w Bydgoszczy. Niestety słaby występ przed własną publiką pogrzebał szanse na tytuł (ponownie złoty Rickardsson), a rewelacyjny Crump, triumfując w obu ostatnich turniejach zdecydowanie wyprzedził naszego reprezentanta w klasyfikacji. Trzeci brązowy krążek stał się, więc faktem, choć ponownie polscy fani i sam zawodnik czuli pewien niedosyt.

Przez wiele lat na zawodach towarzyszyła mu była już żona Brygida

Od 2002 roku SGP weszło w nieco inną erę, bowiem zwiększono liczbę zawodów, a także zdecydowano się wprowadzić światową elitę na większe niż do tej pory stadiony (w efekcie z torami nazywanymi „sztucznymi”). Patrząc na statystyki do roku 2006 włącznie, zmiana liczebności zawodów i częstsze organizacje zawodów na nawierzchniach jednodniowych nie wpłynęły na Golloba korzystnie. W latach 2002-2005 bydgoszczanin seryjnie wygrywał tylko na torze w swoim rodzinnym mieście. Mógł zawodzić w pozostałych turniejach, ale gdy przychodziło do jazdy na Sportowej 2, nie miał sobie równych. Jeździł w stylu, do jakiego wszystkich przyzwyczaił, a ówcześni zawodnicy z wyższych miejsc klasyfikacji nie mieli z nim najmniejszych szans. Niestety nie przekładało się to na jazdę na przestrzeni całych sezonów i po za paroma udanymi występami, gdzie Gollob stawał na podium (w ciągu czterech sezonów tylko dziesięć razy w trójce!) nie miał on szans na walkę o medale. Brakowało regularności i szaleństwa, jakim charakteryzował się w latach 90. Kiedy zapowiadało się na słaby występ „Chudy” jakby odpuszczał i rywale natychmiast uciekali. Przez te lata oglądając zawody w sobotnie wieczory nie nastawiałem się niestety na to, że Tomasz będzie w stanie nawiązać skuteczną walkę z dominatorami z tego okresu: Rickardssonem, Crumpem, Hancockiem, Adamsem, czy też Pedersenem, a jeśli już to tylko sporadycznie. Poza zawodami w Bydgoszczy ciężko było u nas kibiców o spokój i pewność, że polski żużlowiec będzie zdobywał pokaźne zdobycze punktowe, które pozwolą mu nawiązać skuteczną walkę o pozycje medalowe.

W latach 1998, 2002-2005 i 2007 nie miał sobie równych na torze w Bydgoszczy

W 2007 roku nastąpił przełom w wynikach polskiego mistrza w cyklu Grand Prix. Przełom ten nadszedł jednak dopiero w drugiej części sezonu. Pierwsza połowa ponownie była bardzo słaba. Od zawodów w Malilli zaczął się jednak marsz Golloba w górę klasyfikacji. Miał nawet szanse na brązowy medal przed ostatnimi zawodami w Niemczech, ale Crump nie dał sobie wyrwać krążka i nasz rodak zajął miejsce tuż za podium. Nawiasem mówiąc były to setne w historii zawody formuły autorstwa Ole Olsena. Wygrał je Andreas Jonsson zgarniając przy okazji 100 000 dolarów. Po raz pierwszy od 2001 roku mogliśmy za to zobaczyć Golloba w najlepszej czwórce cyklu GP. Rosnącą dyspozycję i pewność siebie ujrzeliśmy na sam początek roku 2008, kiedy to już, jako zawodnik gorzowskiej Stali wygrał w Krsko. Powtórzył ten wyczyn w Kopenhadze i mimo słabszego występu w Cardiff liczył się w batalii o podium. Bezpośrednim konkurentem był Greg Hancock. Udane występy w Daugavpils i Bydgoszczy, (choć wygrał tam Amerykanin) i przyzwoite punkty w Lonigo sprawiły, że przed ostatnią rundą… w Bydgoszczy (zawody z Gelsenkirchen po klęsce organizacyjnej zostały przeniesione do miasta nad Brdą) Gollob tracił do starszego o rok rywala tylko 2 punkty. Pamiętam, że na początek zawodów nieco się spóźniłem z powodu obowiązków edukacyjnych, ale oczywiście już po chwili podziwiałem znakomitą jazdę bydgoszczanina, który po siedmiu chudych latach wrócił na podium GP. Droga na szczyt postępowała, więc planowo. Krok po kroku…

"Chudy" dwukrotnie wygrywał na torze w Kopenhadze - tutaj w roku 2008

Rok później kolejny raz wysoką formę potwierdził Crump, a do czołówki w świetnym stylu przebił się młody Rosjanin Emil Sajfutdinow. Po pierwszych trzech turniejach Tomasz plasował się na piątej pozycji z dużą już stratą do australijskiego multimedalisty. Od podium w imprezie w stolicy Danii zaczął się jednak marsz Golloba w górę tabeli. Kolejne miejsce w trójce na Łotwie, wygrana w Malilli i zacząłem wierzyć, że to będzie kolejny udany sezon kapitana reprezentacji, a co najważniejsze okraszony medalem. Crump jednak wydawał się być nie do złapania i tak też się stało. Wprawdzie po wygranej w Terenzano (bardzo słaby występ „Kangura”), była jeszcze szansa na złoty medal, ale konkurent Polaka przypieczętował swój trzeci tytuł na początku zawodów w Bydgoszczy. Mimo to srebro smakowało znakomicie i kibice w Polsce po cichu liczyli, że coroczna wspinaczka w górę hierarchii cyklu zakończy się triumfem w roku kolejnym.

Po wielu latach ciężkiej pracy nastał upragniony moment - odbiór złotego medalu IMŚ

Zapowiadana przed sezonem 2010 wielka forma Golloba stała się faktem. O ile w inauguracyjnych zawodach w Lesznie rozczarował, o tyle od turnieju w Goteborgu (II miejsce po fantastycznej walce z Kennethem Bjerre) i przy tym w zawodach ligowych w Polsce – gdzie był znowu najlepszym zawodnikiem Ekstraligi – Tomasz potwierdził, że szykuje się do kolejnego ataku na wymarzony złoty medal IMŚ. I miejsce w Pradze (po 11 latach), II miejsce w Kopenhadze, fenomenalny, bezbłędny występ na m.in. moich oczach w Toruniu (cóż to był za start Polaków!), pechowe Cardiff (Hampel był jeszcze minimalnie lepszy w klasyfikacji) i w końcu udany start w Malilli wywindowały Golloba na czoło klasyfikacji generalnej i którego jak się później okazało nie oddał już do samego końca. Hampel jeszcze naciskał, ale starszy z biało-czerwonych w drugiej części sezonu systematycznie powiększał przewagę nad „Małym”, triumfując m.in. z kompletem punktów w Vojens, co sprawiło, że w przedostatnich zawodach w Terenzano Gollob mógł zapewnić już sobie mistrzostwo świata. Tak też się stało. Znakomita dyspozycja przez cały wieczór (aż sześć wygranych biegów), Chris Harris minimalnie lepszy od Hampela w półfinale i moment, na który bydgoszczanin czekał ponad 20 lat, a polski żużel dokładnie 37 lat w końcu nastąpił…

Radość przeogromna, bo byliśmy świadkami historycznego momentu. Drugi tytuł indywidualnego mistrza świata dla Polaka po wielu latach stał się faktem, a pierwszy za życia wielu tysięcy kibiców, w tym mnie. Na dodatek zdobył go ten, który jak nikt inny na ten tytuł zasłużył. Mimo, że bliżej mi oczywiście do Torunia niż Bydgoszczy i mimo że Gollob to były zawodnik Polonii to, gdy ścigał się czy to w Grand Prix czy w kadrze narodowej zawsze był przeze mnie gorąco dopingowany. Jako sportowiec jest prawdziwą wizytówką Polski (został także osobistością FIM na rok 2010).. Warte uwagi jest szczególnie to, że Tomasz zawsze podkreślał, że jazda dla kraju i kibiców jest dla niego rzeczą najważniejszą.

Złoto to okazało się być ostatnim medalem IMŚ w karierze Tomasza. W 2011 i 2012 roku kończył rywalizację na V i IV miejscu. Jeździł w kratkę, choć nadal potrafił uszczęśliwiać polskich fanów, wygrywając po razie w każdym z tych sezonów: analogicznie w Kopenhadze i Malilli. Blisko medalu było szczególnie w 2012 (zabrakło 6 oczek), ale tym razem górą był systematyczny Hancock. Szkoda, że nie mogłem doświadczyć drugiej wygranej Golloba w Toruniu w ostatnich zawodach tej edycji, ale w finale minimalnie lepszy okazał się, mający wówczas sezon życia Antonio Lindbäck.

Sztokholm 2013 - jeden z najgorszych momentów w karierze bydgoszczanina

XIX edycja w historii SGP okazała się być ostatnią, w której był pełnoprawnym uczestnikiem. Okazała się też bardzo pechowa, bo zakończona fatalnym w skutkach upadkiem podczas przedostatniej rundy w Sztokholmie. Staranowany przez zmierzającego po złoto Taia Woffindena w swoim pierwszym starcie doznał uszkodzenia siódmego kręgu piersiowego i silnego wstrząśnienia mózgu. Oglądałem i byłem przerażony, bo od uderzenia o tor było pewne, że sprawa jest bardzo poważna. Skutki uboczne miało to także w kontekście polskiej ligi i finału Falubaz-Unibax… Suma summarum był to smutny koniec wieloletniej kariery Tomasza, jako stałego uczestnika. Dostał wprawdzie od BSI stałą dziką kartę na rok 2014 (był na IX miejscu w klasyfikacji), ale z niej zrezygnował tłumacząc, że w Grand Prix zdobył wszystko, co było do zdobycia.

Nie sposób się z tym nie zgodzić, bowiem jeśli spojrzeć na dorobek medalowy i punktowy, to widzimy jednego z najlepszych zawodników w historii, obowiązującej od 1995 roku formuły. Kogoś, kto przez wiele długich lat porywał swoją jazdą tłumy kibiców, którzy podróżowali za nim po całym świecie. Porywał także mnie, kiedy byłem jeszcze małym dzieciakiem, który niegdyś zakochał się w tej pięknej dyscyplinie od pierwszego wejrzenia pewnego dnia na stadionie przy ulic Broniewskiego 98 w Toruniu. Bydgoszczanin był kimś, dla kogo warto było poświecić swój czas, oglądając relacje z turniejów, słuchając ich w radiu, ucząc się przy tym pisać czy czytać zanim poszło się do szkoły czy też oglądając zmagania na stadionie na żywo. I nie interesowało mnie to, że był wówczas zawodnikiem największego rywala mojego Apatora i że kiedy gościł na meczach ligowych w grodzie Kopernika był witany gwizdami. To przede wszystkim mój rodak, który przez ponad 20 lat w zawodach międzynarodowych jechał o sukcesy dla mojego kraju. Wspomnień z lat dzieciństwa, kiedy startował w GP nikt mi nigdy nie zabierze.

Tomasz zawsze podkreślał przywiązanie do barw narodowych

Tomasz Gollob jest postacią, którą się można kochać albo nienawidzić. Potrafił i nadal potrafi być kontrowersyjny. W historii speedwaya takich charyzmatycznych postaci jednak nie brakowało. Każdy z wielkich miał swoje za uszami. Tomaszowi zarzucano zbytnią pewność siebie, a na początku międzynarodowej kariery zawodnicy z zachodu mieli pretensje o zbyt ostrą jazdę, która prokurowała niebezpieczne sytuacje na torze. Byli i tacy, którzy zarzucali mu nieznajomość języka angielskiego, przez co wywiady dla zagranicznych stacji telewizyjnych nie wyglądały zbyt profesjonalnie. Można nie darzyć go sympatią, można być wobec niego obojętnym, ale za osiągnięcia sportowe szanować trzeba w sposób szczególny. Wielki sportowiec, po prostu.

18 kwietnia 2015 roku w Warszawie zostanie uroczyście pożegnany i odjedzie swoje ostatnie zawody w GP. Ponad 50 000 kibiców na stojąco, owacyjnie pożegna polskiego mistrza świata i podziękuje za te wszystkie wspaniała lata, za przezwyciężanie bólu, walkę z przeciwnościami losu, za zwycięstwa, za porażki, za medale i w szczególności za złoty medal sprzed pięciu lat. Myślę, że tysiące kibiców przed telewizorami także. Na Stadionie Narodowym Gollob już nic jednak nie musi. Nie musi wygrać, nie musi stanąć na podium. Po prostu niech wyjdzie na tor, niech cieszy się jazdą i zamknie raz na zawsze piękny rozdział swojej kariery. Rozdział, w którym uczestniczyli polscy fani, w tym moja skromna osoba. Widziałem z perspektywy trybun porażkę podczas zawodów w Chorzowie w 2002 roku, widziałem wspaniały triumf w Toruniu osiem lat później. Kawał wspomnień, kawał pamiątek, które są zebrane w jednym miejscu w domu i które niekiedy przypominają te stare, dobre czasy. Cieszy mnie przede wszystkim wygrana z Torunia, bowiem mogę powiedzieć, że widziałem na żywo jeden z 22 wygranych turniejów. Najważniejsze jednak było to, że 25 września 2010 roku mogłem unieść ręce w gorę i krzyknąć „Jest!”. Po wielu latach nadziei na złoto i trzymania kciuków…

Dziękuję za wszystko Tomek!

Tomasz Gollob to jeden z najbardziej utytułowanych żużlowców w historii

TOMASZ GOLLOB W SPEEDWAY GRAND PRIX *

 

* dane na dzień 17 kwietnia 2015 roku

WYGRANE TURNIEJE

 

Część moich prywatnych zbiorów, dotyczących kariery polskiego Mistrza

 

CIEKAWOSTKI

  • Dokładnie 432 dni był w swojej karierze liderem klasyfikacji generalnej Grand Prix. Najdłużej, bo 140 w sezonie 1999. W sezonie mistrzowskim był nim przez 78 dni.
  • Najwięcej razy wygrywał w Polsce – 10, co jest rekordem w wygranych jednego zawodnika w jednym kraju.
  • Najwięcej razy wygrywał w Bydgoszczy – 7, co jest rekordem w wygranych jednego zawodnika na jednym i tym samym torze.
  • Na dziewiętnaście sezonów w Grand Prix, w których startował, w aż siedemnastu był najlepszym z Polaków. Było to w latach 1995-2010 i 2012. W latach 2011 i 2013 lepszy był Jarosław Hampel.
  • Trzy turnieje wygrał z kompletem biegowych zwycięstw: Bydgoszcz 2003, Toruń 2010 i Vojens 2010.
  • Spośród dziewiętnastu sezonów w Grand Prix tylko w jednym z nich nie był pełnoprawnym uczestnikiem. W sezonie 1996 był rezerwowym, a raz jechał, jako dzika karta. Z cyklu wypadł rok wcześniej po przegranym biegu dodatkowym z Henrikiem Gustafssonem o utrzymanie w najlepszej ósemce oraz nieudanym starcie w Grand Prix Challenge w Lonigo, gdzie także przegrał w biegu dodatkowym o awans, z Craigiem Boyce’m i Andy Smithem.
  • Podczas turnieju na Hackney w Londynie w sezonie 1995 został znokautowany prawym prostym przez Craiga Boyce’a, po tym jak chwilę wcześniej spowodował upadek Australijczyka. Po kilku latach Boyce przeprosił Polaka.
  • Mało brakowało, a nie zdobyłby swojego pierwszego medalu. W sezonie 1997 w ostatnich zawodach w Vojens, Tony Rickardsson musiał odrobić 6 punktów straty, by móc wyprzedzić Polaka w klasyfikacji końcowej. Obaj startowali w finale A. Turniej wygrał jednak Mark Loram, Rickardsson był drugi i Gollob, choć przyjechał w tym biegu ostatni mógł cieszyć się z brązowego krążka. Szwedowi zabrakło do szczęścia 2 punktów.
  • Jest pierwszym w historii żużlowcem, który wygrał zawody w formule Grand Prix. Miało to miejsce we Wrocławiu 20 maja 1995 roku.
  • Jest pierwszym w historii Grand Prix żużlowcem, który wygrał zawody na torze jednodniowym („sztucznym”). Miało to miejsce w Berlinie 5 maja 2001 roku.
  • Jest trzecim najstarszym indywidualnym mistrzem świata na żużlu w historii. Mistrzostwo wywalczył, mając 39 lat i 167 dni. Starszymi championami od Tomasza byli tylko Greg Hancock, który zdobył w 2014 roku swój trzeci w karierze tytuł, mając dokładnie 44 lata i 130 dni oraz Ivan Mauger, który swoje szóste złoto zdobywał w 1979 roku, mając 39 lat i 339 dni.
  • Jest jedynym w historii triumfatorem mini cyklu Super Prix. W biegu, który został rozegrany po ostatnich zawodach w sezonie 2008 startowała czwórka zawodników, która triumfowała w zawodach rozgrywanych na torach jednodniowych (Goteborg, Kopenhaga, Cardiff i w miejsce Gelsenkirchen Bydgoszcz) w tej samej edycji. Za wygraną Gollob dostał 120 000 dolarów.
  • Na 163 turnieje tylko w jednym nie zdobył punktów. Było to w feralnym turnieju w Sztokholmie w 2013 roku (jak dotąd ostatnim w karierze), kiedy został już w pierwszym biegu przewrócony przez Taia Woffindena, w efekcie doznając ciężkiej kontuzji kręgosłupa.
  • Jedna jedyna taśma (wykluczenie), którą dotknął (na 901 biegów) miała miejsce na turnieju w Pradze w 2001 roku. Był to finał zawodów.
  • Do końca 2013 roku opuścił tylko 5 turniejów spośród wszystkich 168. Były to: Lonigo 1996, Pocking 1996, Vojens 1996, Coventry 2000 i Toruń 2013. Po rezygnacji w roku 2014 nie wystartował w żadnych zawodach.
  • Jedyną osobą, która towarzyszyła mu podczas wszystkich, dotychczasowych 163 startów w cyklu był jego manager Tomasz Gaszyński.

Ze sportowym pozdrowieniem,

Hockley

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
You Dash

Nie każdy musi lubić Małysza, czy Golloba, więc jest to raczej mocno przesadzony tekst już od pierwszych dwóch linijek :)
Ja jak myślę żużel, widzę przed oczyma ściganie, wyobrażam sobie hałas, smrodek, widzę walczącego Adamsa, Kołodzieja, Crumpa, Pedersena, czy Balińskiego. O Gollobie mi się raczej przypomina, gdy pomyślę "panienka" albo "zawodnicy nie chcą jechać" :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|3)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley - RSKŻ

Miło mi niezmiernie, że Tobie także przypadł do gustu ten tekst ;) Starałem się jak mogłem i cieszy mnie akceptacja ze strony Was, kibiców speedwaya ;) Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Pelen szacunek dla ciebie Hockley.Artykul mistrzostwo . Szacunek dla mistrza Tomka od prawdziwych kibicow nawet mysle i z Torunia. pozdrowienia dla wszystkich normalnych kibicow naszego ukochanego sportu....

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
ROSE - RSKŻ

Przejrzałem to jeszcze raz.
Możesz być dumny z tego bloga. To nie jest pisane na szybko tylko się do tego przygotowywałeś.
Ja miałem taki, z którego byłem w pełni zadowolony na Wszystkich Świętych. Warto robić takie blogi dla ludzi na tym forum bo oni jak nikt to docenią :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley - RSKŻ
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley - RSKŻ

Bardzo mi miło, że tak to odebrałeś. Zrobiło mi się bardzo przyjemnie ;) Od kibica bardziej doświadczonego i kibica z Bydgoszczy, skąd wywodzi się przecież nasz Mistrz takie słowa wiele dla mnie znaczą. Dzięki Big.
No tak, widać to gołym okiem. Chociażby w wywiadzie w sobotę na sam koniec "zawodów". Wymienił wszystkich oprócz kibiców bydgoskich. Wielka szkoda, że tak to sie wszystko potoczyło. Kiedyś nie wyobrażałem sobie Polonii bez Golloba i zapewne takich kibiców była cała masa.
Pozdrawiam także!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Wielka pasja, ogrom pracy, niesłychana dokładność i rzetelność. Świetnie się to czyta, a i wspomnienia własne od razu odżywają. Pamiętam wszystko z kariery Tomka. Kiedyś na rękach na podium Go stawiałem....

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
GieKaeMówka

W natłoku całej tej sobotniej sytuacji i wszelkich negatywnych wpisów, komentarzy (oczywiście w pełni uzasadnionych) które jeszcze długo będą się przewijać.. BARDZO przyjemnie było się oderwać i poczytać tak dobry i jak to niżej już wspomniane także obiektywny tekst. Gratuluję i pozdrawiam! :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

ostatnia odpowiedź: 20 kwietnia 2015 [1 komentarz tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley - RSKŻ

Dziękuję. Masz rację, dlatego wiedząc, że wpadną na ten blog osoby, które niekoniecznie za nim przepadają, tak po ludzku, stąd zdecydowałem się to szczególnie podkreślić.
Kiedy zacząłem pisać od razu wiedziałem, że zacznę tymi słowami ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Swietna robota!! Mozna Tomka nie lubic ale swoje trzeba mu oddac! Pierwsze zdanie tego felietonu jest najwazniejsze ...''Mówisz żużel, myślisz Tomasz Gollob'' :)!

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley - RSKŻ

Dzięki bardzo. Eh, nic nie mów. Oczywiście, że zasłużył na dużo więcej. Wszystko, dosłownie wszystko wyszło nie tak jak powinno. Bardzo przykro się to oglądało. Na dodatek NC+ puściło fajny materiał, który nagle przerwało... Fatalny to był wieczór.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Świetnie napisane. Szacunek. Szkoda tylko, ze tak Wielki żużlowiec odszedł z GP w tak fatalnie przeprowadzonych zawodach. Zasłużył na dużo więcej...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley - RSKŻ

Bo to prawda ;) było to bardzo blisko mojego miejsca na trybunach, ale nie bezpośrednio w sektorze, w którym spadła część motocykla. On wpadł chyba w O albo N, a ja jestem w P ;)
Na ostatnim meczu nie mówiłem nic nikomu o Gollobie, więc to nie mogłem być ja, ale piwko czemu nie, haha ;) Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [6 komentarzy tej dyskusji]

Gdzieś na SF napisałeś, że na meczu ze Spartą byłeś kilkanaście metrów od lecącej kierownicy Woofindena, więc niedaleko też mnie. Z kolei za mną siedział gość podobnie twierdzący o Tomku i speedwayu jak...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
tomek_trn

Gdzieś na SF napisałeś, że na meczu ze Spartą byłeś kilkanaście metrów od lecącej kierownicy Woofindena, więc niedaleko też mnie. Z kolei za mną siedział gość podobnie twierdzący o Tomku i speedwayu jak Ty, więc pomyślałem, że gdybyś to był Ty, to jakie piwko by się na meczu wypiło ;) Stąd to pytanie, pozdro ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [6 komentarzy tej dyskusji]

Haha, tego akurat się na pewno nie spodziewam i nie piszę, by ktoś ewentualnie to tam wrzucił, tylko piszę to dla Was i siebie samego. Odczułem taką potrzebę już rok temu, kiedy były szanse na start Golloba...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
BDG
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Big Lebowski

Wielka pasja, ogrom pracy, niesłychana dokładność i rzetelność. Świetnie się to czyta, a i wspomnienia własne od razu odżywają.
Pamiętam wszystko z kariery Tomka. Kiedyś na rękach na podium Go stawiałem.
A to Twoje 1-sze wspomnienie z Linkoping '97 jest dla mnie również osobliwym wspomnieniem. Choć rzecz jasna z innego powodu. Z resztą, dla mnie kiedyś każdy Jego sukces, wiązał się z czymś istotnym, zwariowanym lub emocjonującym. I choć to już przeszłość to najważniejsze, że mogłem być świadkiem tej niezwykłej kariery i to z naszej najbliższej, bo bydgoskiej perspektywy.
Pewnie jeszcze ze dwa sezony pojeździ, trochę punktów w lidze zdobędzie, ale w Bydgoszczy już Go pewnie nie zobaczymy. Szkoda, że przepychanki z klubowymi działaczami i politykami, oraz zacietrzewienie w swym postępowaniu przerzucił na nas kibiców, których od lat olewa. Przez 11 lat nigdy nie wspomniał o swych pierwszych i najwierniejszych kibicach, a to niestety świadczy o małości, a nie wielkości. To jednak dzisiaj zostawiam na boku, życząc Mu udanego zakończenia ścigania w GP. Pzdr!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

ostatnia odpowiedź: 20 kwietnia 2015 [1 komentarz tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Na zawsze Falubaz RSKŻ

Taki bardzo sympatyczny powrót do przeszłości.
Fajnie sie czytało, fajnie wspominało.
Cieszę się, że mogłem żyć w czasach,
kiedy powstawała Historia Tomka Golloba.
Dla Autora tekstu przeogromne brawa.
BRAWO,BRAWO,BRAWO,BRAWO,BRAWO,BRAWO,BRAWO,

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Grześ, wzruszyłem się!
.
Jak się cieplej zrobi to przyjadę na Myślęcinek z synem. Jeśli miałbyś czas to chętnie byśmy se pogadali! Na pewno dam znać kiedy.
.
P.S. HWDM czyli HWD modkom! Trzymaj się razem z nami!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

piekny opis pieknej kariery... szacunek i pozdrowienia dla autora ;)) osobne dla Tomka z Gniezna... You now ;) trzymasz mnie tutaj Tomciu ;)

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
mirek65

Pelen szacunek dla ciebie Hockley.Artykul mistrzostwo . Szacunek dla mistrza Tomka od prawdziwych kibicow nawet mysle i z Torunia. pozdrowienia dla wszystkich normalnych kibicow naszego ukochanego sportu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

ostatnia odpowiedź: 20 kwietnia 2015 [1 komentarz tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Ja kilka razy już o tym pisałem: w moim TOP100 najlepszych wyścigów wszechczasów połowa należy do Golloba. Nie dlatego, że to Polak czy cuś. Po prostu tomek był kozakiem, jakiego świat nie widział.
Pozdrawiam!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [2 komentarze tej dyskusji]

Nie ma za co, mnie również się podoba ;) Być na pierwszych zawodach GP i jeszcze widzieć wygraną Polaka to musiało być naprawdę coś ;) Nie wspomnę już o finale z 1999 roku, o którym wspomniałeś. Gonił,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
tom26 rzeszow

Dołaczam sie do podziekowań .Tomek Gollob legenda polskiego i światowego żużla.Zdecydowanie najlepszy polski zawodnik w historii.Dzieki Tomasz za te lata w ktorych dostarczales nam tyle emocji.Szacun.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley - RSKŻ

Dzięki szakaluch, udanego wyjazdu i samych pozytywnych emocji ;)
Jak przyjeżdżał na ligę w barwach Polonii nawet ode mnie dostawał małą porcyjkę "gwizdów" (chociaż nie potrafiłem gwizdać :p), bo tak robili wszyscy wokół ;) Nie mniej jednak jak przychodziło GP siadało się i dopingowało go z całych sił. Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (5|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Świetna robota Hockley :) Mój pierwszy avek był z Tomkiem, jutro jadę go pożegnać. Kiedy indziej się zagłębie bardziej. Mój stosunek do niego ewoluował, od nienawiści(dawne derby pomorza;)) do wielkiego...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley - RSKŻ

Nie ma za co, mnie również się podoba ;)
Być na pierwszych zawodach GP i jeszcze widzieć wygraną Polaka to musiało być naprawdę coś ;) Nie wspomnę już o finale z 1999 roku, o którym wspomniałeś. Gonił, gonił i dogonił. Wyobrażam sobie tą euforię... Takie wyścigi zostają w pamięci na wieki wieków. Wspaniałe czasy.
Mistrz, jakiego już nie będzie. Tacy są jedyni i niepowtarzalni. Gdyby zebrać jego najbardziej spektakualrne akcje, wyszłoby zapewne kilka godzin dobrego filmu ;) Można oglądać do znudzenia.
Dzięki i pozdrawiam również.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [2 komentarze tej dyskusji]

Dzięki za artykuł!! Ja akurat mam to szczęście, że oglądałem naocznie wszystkie GP we Wrocku. Cieszyłem się w 95 skacząc na drewnianych wówczas ławkach tak energicznie, że złamała się biedaczka! Na szczęście...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley - RSKŻ

Haha, tego akurat się na pewno nie spodziewam i nie piszę, by ktoś ewentualnie to tam wrzucił, tylko piszę to dla Was i siebie samego. Odczułem taką potrzebę już rok temu, kiedy były szanse na start Golloba w Bydgoszczy. Wtedy zrodził się ten pomysł. A po tym jak okazało się, że pojedzie w Warszawie, zdecydowałem, że na dzień przed turniejem dodam coś takiego, co napiszę w spokoju i z jakimś pomysłem, choć jak pisałem, to niektóre zrodziły się w trakcie.
Bardzo dziękuję za tak miłe słowa i przyznaję rację, co do kwestii o kibicach. Tak jak już pisałem. Podczas jazdy w Grand Prix nie interesowało mnie to z jakiego jest klubu. To wówczas nie jest istotne.
Na "O" nie, ale blisko. A skąd pytanie? ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [6 komentarzy tej dyskusji]

Kolego ten artykuł powinien wylądować na stronie głównej SF i nie tylko. Bardzo dobrze opisane całe sportowe życie Tomka. Miło to czytać ze świadomością, że pisał to człowiek z Torunia. W świetle tego,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley - RSKŻ

Dzięki. Zgadza się, wszystko się zgadza. Nie miał łatwo, bo ze wschodu był jedynym, który się przebił i był w stanie rywalizować jak równy z równym z koalicją duńską, szwedzką, brytyjską i amerykańską.
Jego jazda parowa, to coś czego powinno uczyć się młodych adeptów. Majstersztyk ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Super materiał, Tomek tej dyscyplinie poświęcił całe swoje życie. Pokazał jak walczyć ze swoimi słabościami i trudnościami w życiu, by osiągnąć sukces. Wiele poświęceń i wyrzeczeń. Na drodze wielu wrogów...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.