Austria jak za Pointnera? Po zawodach drużynowych w Wiśle

autor: fivb013 | 2019-11-23, 23:26 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Gregor Schlierenzauer, Thomas Morgenstern, Andreas Kofler i... kto jako czwarty? Jeżeli przed nami drużynowe zawody Pucharu świata na skoczni mamuciej, wybór musi paść na wyśmienitego lotnika, Martina Kocha. Jeżeli na mniejszej - warto postawić na stabilność i doświadczenie, które uosabia Wolfgang Loitzl. Giganci skoczni. Zespół przygotowany perfekcyjnie na każdy obiekt i każdą okazję. A przecież w zanadrzu mamy jeszcze wielu znakomitych zawodników, których obecność dla niejednej ekipy byłaby zbawienna. Tak w telegraficznym skrócie można by przedstawić sytuację w austriackiej kadrze A na przestrzeni lat złotej dekady prowadzonego przez Alexandra Pointnera zespołu. Ich dominacja była chwilami w tamtym okresie na tyle zauważalna, że odbywające się wówczas zmagania drużynowe były niejako walką o drugą i dalsze lokaty. I choć o nawiązaniu przynajmniej do tamtego czasu w wykonaniu nie tylko austriackiej, ale jakiejkolwiek ekipy obecnie nie może być nawet mowy, a w ostatnich latach Austriacy pod wodzą Heinza Kuttina a następnie Andreasa Feldera znajdowali się w sporym dołku, to zwycięstwo drużynowe od którego rozpoczeli nowy sezon pokazuje, że austriackie skoki to już nie tylko Stefan Kraft.

Kluczowa stabilność

     Nareszcie Austriacy doczekali się zawodów, w którym cała czwórka zaprezentowała wysoki i równy poziom. Warunki wietrzne podczas sobotniego konkursu były oczywiście dość zmienne, jednak siła podmuchów nie przekraczała zwykle 1 metra na sekundę i o wypaczeniu w jakimkolwiek stopniu wyników mówić nie możemy. Ku wyraźnej wygranej prowadził Austriaków oczywiście ich niezawodny lider i jedna ze znaczących postaci skoków ostatnich lat, dwukrotny mistrz świata z Lahti, Stefan Kraft. Miał jednak tym razem duże wsparcie ze strony kolegów, szczególnie Daniela Hubera, który stał już na podium PŚ w poprzednim sezonie, oraz Philippa Aschenwalda, który zajął czwarte miejsce podczas tak szczęśliwego dla nas konkursu o tytuł mistrza świata na normalnej skoczni w Seefeld. Ci dwaj zawodnicy mający już pewne doświadczenie w zawodach najwyższej rangi znają także smak medalu wielkiej narciarskiej imprezy - będąc członkami srebrnej drużyny podczas rozgrywanych na własnej ziemi mistrzostw. Do tej solidnej trójki Andreas Felder dokoptował na konkurs w Wiśle zawodnika, który jeszcze w tym roku debiutował i zdobył pierwsze punkty PŚ w karierze - 21-letniego Jana Hoerla. O wysokiej formie zawodnika klubu SC Bischofschofen zaczęto mówić po treningach, które kadra austriacka odbywała na skoczni Bergisel w Innsbrucku przed wyjazdem do Polski. Hoerl nie zawiódł zaufania trenera, prezentując się znakomicie podczas pierwszej serii (130m). Gorzej było podczas drugiej kolejki gdy wiatr zaczął nieco zaciągać z tyłu skoczni. Jednak fakt, że Felder zdecydował się na powołanie do składu już na pierwszy weekend w miejsce znacznie bardziej doświadczonych Manuela Fettnera i Clemensa Aignera tego młodego zawodnika wskazuje, iż ma wobec niego spore oczekiwania podczas tego sezonu. Na razie jednak Hoerl musi jednak uporać się z problemem z którym boryka się wielu młodych, rozpoczynających walkę w gronie wielkich sław skoków - brakiem stabilizacji i powtarzalności swoich prób.

Inauguracyjne obawy

Słabsi podczas poprzedniego sezonu Norwegowie muszą radzić sobie w tym roku bez mistrza olimpijskiego w drużynie Andreasa Stjernena oraz przechodzącego rehabilitację po poważnym urazie kolana jakiego doznał podczas sezonu letniego Andersa Fannemela. Dziury te udało się załatać głownie za sprawą świetnej postawy ich zdecydowanego lidera Roberta Johannsona i powracającego do dobrej dyspozycji mistrza świata w lotach z Vikersund Daniela-Andre Tandego. Drugie miejsce to na ten moment znakomita wiadomość dla trapionej ostatnio problemami drużyny Alexandra Stoeckla. O drobnym pechu mogą mówić Słoweńcy. Nieudana pierwsza próba Petera Prevca, a zwłaszcza druga w wykonaniu najlepszego obecnie z nich Timiego Zajca, podczas skoku którego podmuch bocznego wiatru tuż po wyjściu z progu spowodował obniżenie toru lotu i w efekcie skrócenie odległości spowodowały, iż nie mogli skutecznie powalczyć o podium. W kontekście jednak całego sezonu należy na pewno zwracać baczną uwagę na podopiecznych Gorazda Bertoncelja. W sporym kłopocie są natomiast Niemcy którym jak widać na razie bardzo doskwiera brak mistrza olimpijskiego Andreasa Wellingera, jak również Davida Siegela. Sporo wątpliwości czeka zatem przy ustalaniu kadry na kolejne zawody Stefana Horngachera.

A jak na tle światowej czołówki u progu nowego sezonu wypadli biało-czerwoni? Niepoważne byłoby rzecz jasna ocenianie pracy trenera po jednych zawodach zimowych, z drugiej jednak strony po kosmicznych wynikach jakie wykręcała przez ostatnie lata drużyna Horngachera okazało się że trzeci stopień podium jest naszym nagorszym rezultatem jaki odnotowaliśmy, od czasu, gdy na skoczni im. Adama Małysza ma miejsce inauguracja PŚ. Dodać również należy, że na skutek braku wielkiej imprezy mistrzowskiej w tym sezonie, weekend w Wiśle należy do najważniejszych wydarzeń w tegorocznym kalendarzu. Na pewno zbyt wielu znaków zapytania trener Dolezal nie miał, ustalając czwórkę na dzisiejsze zawody. Obok naszej żelaznej trójki - Żyły, Stocha i Kubackiego, naturalnym wyborem wydaje się prezentujący od ubiegłego sezonu ustabilizowaną na pewnym poziomie formę Jakub Wolny. I były mistrz świata juniorów potwierdził ją także w tym konkursie. Z kolei nasz "człowiek - zagadka", prezentując w sobotę dwie zupełnie różne próby, nie dał jasnej odpowiedzi na pytanie w jakiej formie przystępuje do tego sezonu, choć nieco słabszy drugi skok można po części zrzucić na karb odpowiadającego za wypuszczanie zawodników, Borka Sedlaka. Pełen spokój możemy zachowywać w kontekście dyspozycji Kamila Stocha i Dawida Kubackiego. Moje obawy budzą jednak nieco inne kwestie. Kamil Stoch, będący wielkim mistrzem który osiągnął w tej dyscyplinie niemal wszystko, od dawna pełni rolę lidera naszego zespołu. Co sezon w związku z tym wymaga się od niego walki o najwyższe cele. Nie należy jednak zapominać, że po tylu latach startów i on może doznawać chwil pewnego zmęczenia, znużenia pucharową codziennością, że być może należało by przeorientować nieco oczekiwania względem Kamila, dla którego, co niewykluczone wydarzeniem sezonu są Mistrzostwa Świata w Lotach i przygotowywał się do niego docelowo. Wiele wskazuje więc na to, że będzie to dla naszej kadry sezon przełomowy, w którym dojdzie do symbolicznego przekazania pałeczki lidera zawodnikowi w stu procentach już ukształtowanemu sportowo, czyli Dawidowi Kubackiemu, co nieco oczywiście zdjęłoby nieco presji z barków naszego trzykrotnego mistrza olimpijskiego.

A co z pozostałymi naszymi reprezentantami? Przypomnijmy że kwalifikację do niedzielnych zawodów indywidualnych poza wspomnianą czwórką uzyskali Maciej Kot, Stefan Hula, Paweł Wąsek i Aleksander Zniszczoł. Cieszy szczególnie powolny wprawdzie ale jednak wioczny powrót do formy Kota, który ubiegły sezon musiał spisać na straty w związku z ciągłymi problemami w locie, przy skręcie tułowia w powietrzu. Zwróćmy jednak uwagę że żaden z naszych młodych zawodników kadry narodowej nie zbliżył się nawet w piątek do wyników umożliwiającego start w konkursie. Nie pokażemy zatem nikogo z naszych nowych twarzy. Mówiąc krótko - kto miał awansować, zrobił to, kto miał przepaść - przepadł. Niemiłym zaskoczeniem jest także brak awansu Klemensa Murański, tak dobrze spisującego się w Letnim Cyklu Pucharu Kontynentalnego. Przed sezonem mówiło się o tym, że praca Michala Dolezala będzie się w dużej mierze opierać na kontynuacji działań obranych przez Stefana Horngachera. Niestety, jak widać w przypadku kadry B prowadzonej przez trenera Maciusiaka stan naszego zaplecza ani drgnie.

Zapraszam do komentowania i wspólnej dyskusji. W niedzielę czekają nas niemniejsze emocje związane z rywalizacją indywidualną w której w głównych rolach powinniśmy zobaczyć przynajmniej dwójkę naszych reprezentantów. Obyśmy zakończyli ten inauguracyjny weekend ze skocznią im. Adama Małysza w dobrych nastrojach. Pozdrawiam

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.