"Polskie Kuusamo" na inaugurację

autor: fivb013 | 2019-11-24, 19:40 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
"To był cyrk, a nie inauguracja Pucharu Świata" - grzmiał dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli za zwycięstwo w całym cyklu Janne Ahonen po inaugurującym sezon 2006/2007 jednoseryjnym konkursie na skoczni Rukatunturi w Kuusamo. Fin był wówczas jednym z 13 zawodników ówczesnej najlepszej 15 klasyfikacji klasyfikacji generalnej poprzedniego sezonu która przegrała z naturą i nie znalazła się nawet pośród miejsc punktowanych. Jego zwycięzca, rodak Ahonena, Arttu Lappi nigdy więcej nie stanął na podium PŚ a jego jedyny triumf w jednej z największych parodii konkursu w historii miał miejsce...24 listopada. Dziś może tak wielkiej "rzezi" gwiazd nie widzieliśmy, natomiast nie próbuję nawet wyobrażać sobie co czuł Stefan Horngacher po skoku poza 130 metr Roberta Johanssona, podczas gdy jego podopieczny, mistrz świata Markus Eisenbichler chwilę wcześniej lądował blisko...60 metrów bliżej. A przecież lista pokrzywdzonych przez wiatr, bądź też przez zapalającego zielone światło dla zawodników Borka Sedlaka jest znacznie dłuższa. Właściwie najchętniej dokonując podsumowania niedzielnych zawodów ograniczyłbym się do gratulacji dla Kamila Stocha jego 67 podium w karierze oraz życzeń dla Piotrka Żyły jak najszybszego powrotu do pełnej dyspozycji. Na całe szczęście informacje które napływają do nas ze sztabu reprezentacji są optymistyczne i są duże szanse że nasz zawodnik wystartuje już podczas kolejnych zawodów w Finlandii. Z całego weekendu zapamiętam natomiast emocjonującą walkę podczas sobotniego konkursu drużynowego. Bo wówczas poszczególni zawodnicy opuszczając skocznię im. Adama Małysza rzecz jasna mniej lub bardziej zadowoleni ze swoich występów, nie mieli podstaw do komentarzy po konkursie w stylu "było tak fair, jak granie w piłkę jedenastu na pięciu" jak skwitował Stefan Kraft.

Siła charakteru

Mimo iż szaleństwem byłoby prognozowanie rozstrzygnięć w całym sezonie na podstawie dzisiejszego konkursu, należy jak zawsze poświęcić kilka słów jego zwycięzcom. A wyrazy najwyższego uznania należą się dzisiejszemu zwycięzcy Danielowi-Andre Tandemu. To ten sam chłopak u którego w maju ubiegłego roku wykryto zespół Stevensa Johnsona, w związku z czym rozpoczął przygotowania do zimy z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Który nie znalazł się w drużynie na Mistrzostwach Świata borykając się z problemami na skoczni przez cały ubiegły sezon, który w dodatku zakończył przedwcześnie po upadku upadku na treningu w Lahti na skutek którego doznał kontuzji kolana która uniemożliwiła mu m.in. wzięcie udziału w cyklu Raw Air na obiektach w swojej ojczyźnie. Trzeba być tak odważnym, tak niezwykle zdeterminowanym, by mimo tylu przeciwności losu wrócić do walki z najlepszymi. I to w najlepszy możliwy sposób. Bo można by wiele gorzkich słów poświęcić dzisiejszej inauguracji ale nie można powiedzieć by akurat zwycięstwo Norwega było zupełnym dziełem przypadku. Tande od początku weekendu w Wiśle spisywał się bardzo dobrze, będąc w sobotę obok Johanssona najpewniejszym punktem swojej drużyny. To znakomity prognostyk dla Alexandra Stoeckla który wobec braku Stjernena, Fannemela oraz słabszej dyspozycji Forfanga i Graneruda (który w ogóle nie pojawił się w Polsce) nie mógł być pewny siły swojego zespołu. Tymczasem Norwegowie opuszczają Wisłę jako liderzy klasyfikacji Pucharu Narodów.

Spokój mistrza

Więszą ostrożność należy zachować w przypadku drugiego zawodnika niedzielnej rywalizacji Anže Laniška. Słoweniec stanowi wprawdzie obecnie duże wzmocnienie drużyny Gorazda Bertoncelja, jednak zapewne w bardziej sprawiedliwych warunkach na jego miejscu zobaczylibyśmy Timiego Zajca, a być może odradzającego się po latach dawnego wielkiego dominatora Petera Prevca. Na pewno tego pierwszego obok Dawida Kubackiego, Stefana Krafta i Karla Geigera (który akurat skok finałowy troszeczkę popsuł) zaliczyć można do grona faworytów do wygranej w tegorocznym cyklu Pucharu Świata. Jednakże są to wnioski których akurat na pewno nie wysnułem obserwując przebieg dzisiejszych zawodów.
Niezwykle miłym akcentem jest oczywiście dla nas trzecie miejsce Kamila Stocha. Oglądając próby naszego trzykrotnego mistrza olimpijskiego trudno oprzeć się wrażeniu, że Polak skacze obecnie na 50-60% procent swoich możliwości, zakładając nieco spokojniejsze otwarcie tego sezonu by w pełni być gotowym do startu głównego jakim niewątpliwie będą dla niego Mistrzostwa Świata w Lotach w Planicy. A jeżeli tak sytuacja przedstawia się w istocie, to miejsce na podium już podczas pierwszego konkursu indywidualnego może stanowić dla rywali sygnał że nasz mistrz ustępować ze światowego topu absolutnie nie ma zamiaru.

Zaskoczenia

     Chciałbym, podsumowując każdy weekend z Pucharem Świata pokusić się o wytypowanie jego największej rewelacji i rozczarowania. Zapraszam oczywiście do podawania w komentarzach własnych nominacji. Zaznaczam jednocześnie, że w przypadku Wisły mój wybór opierał się jedynie o sobotni konkurs drużynowy.

Rewelacja - Anže Lanišek. W Pucharze Świata od 2014 roku, jednak jak dotąd poza znakomitym latem trzy lata później, zawsze w cieniu liderów swojej kadry. Tym razem jego nadspodziewanie dobra dyspozycja mogła przyczynić się do miejsca na podium Słoweńców, w czym jednak przeszkodziły pojedyncze słabsze próby Petera Prevca i Timiego Zajca.

Rozczarowanie - Evgeniy Klimov. O braku awansu Rosjan do serii finałowej przesądziła rzecz jasna dyskwalifikacja Michaiła Nazarowa, co jednak nie zmienia faktu że ubiegłoroczny zwycięzca inauguracji w Wiśle przeżywa poważny kryzys formy, prezentując się niewiele lepiej od swoich partnerów z reprezentacji.

Z kabiny komentatorskiej - "To był skok daleki...od ideału" - Przemysław Babiarz o próbie Gregora Schlierenzauera.

Puchar Świata w Wiśle jak dotąd kojarzył nam się fantastyczną atmosferą, wypełnionymi trybunami, odpowiednio przygotowanym obiektem oraz dobrymi warunkami wietrznymi. Tym razem jednak mieliśmy okazję przekonać się jak wiele traci widowisko, gdy tylko zabraknie tego ostatniego. Przed nami konkursy w Kuusamo, które do spokojnych punktów w kalendarzu bynajmniej nie należy, choć akurat w ubiegłym roku aura zlitowała się nad organizatorami oraz zawodnikami i mogliśmy oglądać w miarę sprawiedliwe zawody. Miejmy nadzieję że podobnie stanie się i tym razem. Pozdrawiam

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.