LW - lubi - strona 2

  • LW lubi Komentarz

    Ale dzięki maturze skończyłeś studia, potem dostałeś dobrą pracę, więc zarabiasz na chleb.
    W moim drugim kraju matura też jest w maju, a terminy dodatkowe w czerwcu. Z tym, że tu zdaje się egzaminy ze wszystkich przedmiotów, których młody człowiek uczył się przez ostatnie 2-3 lata. A wyniki podawane są przez telefon.
    Ot, taka ciekawostka :-)

  • LW lubi Komentarz

    Tom, często tak w życiu bywa, że nie można złapać dwóch srok za ogon i trzeba dokonać wyboru.
    Maturę zdaje się raz, a RG jest co roku.
    Iga zda maturę i będzie mogła grać, grać i jeszcze raz grać :-)

  • LW lubi Komentarz

    No nie było tak źle, pomijając to, że trochę za często trafiła gdzieś koło ramy z forhendu i tym samym podarowała parę punktów, raz w nie aż tak istostnych, a raz w nieco ważniejszych momentach. Drugi set był do wzięcia przy odrobinie więszej dokładności, może i szczęścia, aczkolwiek w tym meczu to ostatnie nie odgrywało jakiejś roli. Pierwsze odczucia natomiast takie, jak ją ujrzałem po tych kilku latach przerwy (wcześniej tam może raz czy dwa mignęła u Matsa i Barbary, ale jakoś szczególnie nie przyglądałem jej się), że BUUUM - że trochę " maszyna" z niej się zrobiła taka narawdę ;) jakolwiek figury modelki nigdy nie miała. No ale może ten powrót do tenisa po części w ramach... no już nie będę kończył, bo i tak już mówię to wszystko zbyt otwarcie :) W każdym razie jak grać nie zapomniała, chociaż przy siatce tak sobie z kontrolowaniem zagrań. Kilka weszło fajnie, a kilka wyraźnie bardzo niepewnych. I czego mi jeszcze brakowało ze strony Kim, to trochę więcej forhendu po linii, żeby Garbinkę trochę bardziej poruszać, gdyż na wymiany krosowe Hiszpanka była dobrze przygotowana. I jeśli Kim miała faktycznie jakiś pomysł, czym by się tu dobrać do dzisiejszej rywalki, którą ponoć mniej lub bardziej uważnie oglądała przez ostatnie lata, to niespecjalnie dało się jakiś zauważyć. Inna oczywiście sprawa, że gra się często, jak przeciwnik pozwala, a co by nie mówić, to jednak Muguruza jest na dzisiaj lepszą tenisistką, od początku roku w bardzo dobrej formie i tak po prostu nie pozwoliła za bardzo Kim na jakieś ewentualne wdrażanie uprzednio przygotowanych planów taktycznych na ten mecz. Wynik taki, jaki można było chyba najbardziej się spodziewać. Trochę walki i mimo że blisko było doprowadzenia do trzeciej partii, to jednak przez praktycznie cały czas czuło się, że nawet jeśli Garbi nie ma pod pełną kontolą wydarzeń, to na końcu będzie lepsza o te kilka najważniejszych piłek. Jak chodzi natomiast o przyszłość Clijsters, to chyba nie ma się co spodziewać czegoś spektakularnego. Nawet wygranie jakiegoś małego turnieju będzie sukcesem, zaś z każdych pojedynczych zwycięstw powinna być zadowolona (jeśli takowe oczywiście nadejdą, a niewątpliwie trochę szczęścia by się jednak przydało w losowaniu, jakkolwiek bez rankingu, nie mówiąc o jakimkolwiek rozstawieniu, non stop może wpadać na kolejne czołowe zawodniczki). Od dziki kart na pewno się nie opędzi, więc przynajmniej nie musi się martwić o możliwość następnych startów. Szkoda, że nie rozpoczęła od Australian Open, bo tam teoretycznie była większa szansa, że na otwarcie trafi, na którąś z rywalek na dziś bardziej w jej zasięgu, czy nawet ewidentnie słabszą i tym samym 1-2 mecze może by przeszła. W Dubaju zamiana Bertens na Muguruzę, to właściwie gorzej jeszcze tylko. No to tak na gorąco tyle moich refleksji. Nieźle zagrała, ale jakoś nie napawają wielkim optymizmem jej kolejne występy i jestem tylko ciekawy, czy po kilku ewnetualnych porażkach nie zrazi się bardzo szybko, bezwzględu na to, że nie ma wielkich oczekiwań i wiadomo, że nie chodzi tu o żadne powroty na szczyt rankingu, czy też sprzątanie sprzed nosa szlemów tym, które najbardziej na nie polują, czy też coraz bardziej dochodzą do głosu. Tak czy inaczej życzę powodzenia Belgijce (przez moment chciałem napisać Australijce, ale związek z Lleytonem to już historia i se ne vrati).

  • LW lubi Komentarz

    Biorąc pod uwagę okoliczności, naprawdę dobry mecz Clijsters. Jakoś mi się przyjemnie ogląda jej tenis, ma taką łatwość uderzeń. Ale powiedzmy sobie szczerze: powinna schudnąć. Nigdy nie była szczupłą zawodniczką, ale teraz jest jej naprawdę za dużo.

  • LW lubi Komentarz

    Eee no, bez przesady.
    Widziałem mecz i powiem Ci, że Kim dobrze się w nim zaprezentowała (jak na pierwszy mecz po tak długiej przerwie i jej wiek), szczególnie w drugim secie, w którym Mugu kolanka lekko zmiękły.
    Kim dalej ma szybką rękę, gra kątowa też była ok.
    Szkoda tylko, że drugi serwis jej nie siedział (58%) i trochę przeszkadzały zbędne kilogramy.

  • LW lubi Komentarz

    Pięknie Madziulka :) Wbrew obawom, zwycięstwo nad utalentowaną Szwajcarką bez większych problemów. W live rankingu Madzia wyprzedza m.in. Goerges, Stephens i notuje życiową pozycję 33 WTA. Brawo!!

  • LW lubi Komentarz

    Brawo Magda! Drugi tytuł do kolekcji i cenne punkty w walce o ranking olimpijski. Powodzenia w kolejnych turniejach! :)

  • LW lubi Komentarz

    @pareidolia. Nawet hejt powinien mieć sens. To nie turniej WS a International i obsadę ma odpowiednią do rangi, grały m.in. Switolina(4 WTA), Martic(15), Wang(27), Zheng(36) i nie jest winą Linette, że ww. odpadły wcześniej.

  • LW lubi Komentarz

    Iga niech walczy z Magdą o pierwszą rakietę Polski i obie do Top 30! :D

  • LW lubi Komentarz

    Brawo Madzia!!!!! Wygrana w Dubaju, była by lepsza, ale te eliminacje! Dobry wybór!!!

  • LW lubi Dawaj Magda! :)

  • LW lubi Komentarz

    Coraz bliżej finałów AO, przed nami półfinały. Ciekawe, jaki będzie poziom tegorocznych finałów. Jak było w ubiegłym roku? Krótko o moich wrażeniach związanych z finałami pań.
    Nikt chyba nie ma wątpliwości, że ubiegłoroczny finał pań w AO był najlepszym finałem w całym roku – poziom niebotyczny, pozytywne emocje do ostatniej piłki meczu. Naomi i Petra uraczyły nas znakomitym widowiskiem, trudno będzie to powtórzyć. Na pewno warto także pamiętać, że ten finał był o dwie klasy lepszy od finału męskiego, był także dłuższy, co jest samo w sobie znaczące. Pisząc to, wyrażam chyba zdanie większości.
    Niekoniecznie jednak musicie zgadzać się z moim zdaniem o jakości pozostałych wielkoszlemowych finałów pań. Jeśli miałbym określić poziom pozostałych finałów, to na drugim miejscu ex aequo umieściłbym finały RG i Wimbledonu (no, może trochę wyżej, finał Wimbledonu, ale tylko trochę). Owszem, te mecze nie dostarczyły emocji i dramaturgii, były teatrem jednego aktora. Ale za to na jakim poziomie! Zarówno Ash, jak i Simona rozegrały mecze z gatunku profesorskich, demonstrując to, co w ich grze najlepsze, deklasując swoje przeciwniczki. Czy Ash i Simonie poszłoby równie łatwo, gdyby po drugiej stronie napotkały większy opór? Zapewne nie, ale wydaje się, że i tak by wygrały – wygrały całe turnieje zasłużenie. Finalistki nie mogły im sprostać w tych finałach przede wszystkim dlatego, że ogólnie nie były równie mocne w przekroju całego turnieju, były także słabsze danego dnia, w samym finale. Marketa zapłaciła frycowe za swój pierwszy finał wielkoszlemowy, była wyraźnie stremowana i speszona, Serena natomiast dotarła za daleko w turnieju, nie prezentowała poziomu umożliwiającego jakąkolwiek skuteczną konfrontację ze znakomicie dysponowaną Simoną. Takie mecze mają swoją wartość i z tego powodu uważam poziom obu finałów za bardzo wysoki.
    Zdecydowanie najsłabszym ubiegłorocznym finałem był, moim zdaniem, finał USO. Dlaczego? Był przecież ciekawy i emocjonujący. Ale jednak… Dla mnie poziom tego finału, w porównaniu z trzema poprzednimi, był od strony czysto tenisowej niepokojąco niski (jak na finał oczywiście). Doszło do kuriozalnej sytuacji – możliwe było wygranie finału wielkoszlemowego przez tenisistkę, która co najmniej przez połowę tego meczu nie dysponowała W OGÓLE pierwszym podaniem. To jest możliwe, zrozumiałe, ale nie na poziomie finału turnieju wielkoszlemowego. W normalnej sytuacji nawet średnio dysponowana przeciwniczka byłaby w stanie wykorzystać niedyspozycję serwisową rywalki. W tym przypadku to nie nastąpiło, co wskazuje, niestety, na słabość przeciwniczki. Serena nie grała dobrze w tym turnieju, nie była wystarczająco szybka, brakowało jej odpowiedniego rytmu zagrań. O ile pamiętam, w gemie lacostowskim pierwszego seta Bianca zagrała po kolei trzy trochę skrócone piłki, a Serena do żadnej z nich nie doszła prawidłowo, była zbyt wolna. Wiedziała, że nie będzie miała szans w tym meczu, jeżeli trzeba go będzie grać na dystansie trzech setów, po przegraniu pierwszego po prostu nie wierzyła już w możliwość wygranej. Powiem tak – może Bianca wygrała USO zasłużenie, ale patrząc w przekroju całego turnieju, bez uwzględnienia finału. Moim zdaniem Bianca rozegrała najlepszy mecz z Elise Mertens, natomiast półfinał i finał grała na oparach. Wygrała turniej, ale głównie za sprawą słabszej na tym poziomie gry przeciwniczek. Półfinał bardziej przegrała Belinda niż wygrała go Bianca. A finał… Gdyby Bianca trafiła na inną przeciwniczkę, raczej nie miałaby swojego pierwszego tytułu wielkoszlemowego. Co nie znaczy, że mam cokolwiek przeciwko jej tytułowi, absolutnie nie – wykorzystać nadarzającą się okazję to bardzo ważna umiejętność. W tamtym turnieju tej szczególnej umiejętności zabrakło Belindzie oraz Elinie, właściwie to one powinny zagrać w finale. Belinda zagrała jednak zbyt nerwowo i mało zdecydowanie z Biancą, a Elina przegrała swój mecz z Sereną już w szatni. Obie panie prezentowały wcześniej poziom wystarczający do pokonania swoich półfinałowych przeciwniczek. Niewykluczone, że będą kiedyś mocno żałować zmarnowania nadarzającej się okazji na tytuł wielkoszlemowy.
    Jak będzie w tym AO? Czy najlepsze tenisistki wykorzystają swoje szanse w półfinałach? Czy spotkają się tenisistki najlepsze w przekroju całego turnieju? Jaki będzie poziom finału?

  • LW lubi Komentarz

    PS: Mówiąc szczerze z Andzią to tak jak z Igą, raczej nikt nie liczył, że zajdzie aż tak daleko...

  • LW lubi Komentarz

    Nieszczególna wypowiedź Sereny, całkowicie mieszcząca się w nurcie "disrespectfull". Chyba naprawdę jest w szoku. Mecz oddaje rzeczywisty stan rzeczy w kobiecym tenisie i Serena tego nie zmieni postawą roszczeniową, czy może życzeniową. Co ważne - rozegrała bardzo dobre spotkanie, nie musi się go wstydzić. Jednak Serena nie przegrała tego meczu swoimi błędami, często miewała podobne statystyki piłek wygranych do niewymuszonych błędów. Serena gra obecnie na najwyższym osiągalnym dla siebie poziomie, lepiej grać nie jest w stanie. Po prostu przeciwniczki ją dogoniły i przegoniły. Ten mecz WYGRAŁA Qiang Wang. Powinna go spokojnie wygrać w dwóch setach. To błędy Qiang pozwoliły Serenie pograć w tym meczu. Qiang tym razem nie ugięła się pod presją meczu z "wielką mistrzynią", grała swoje i okazało się, że ten poziom pozwala wygrywać z Sereną, nawet wtedy, gdy ta gra swój najlepszy obecnie tenis. Czy to wypowiedzi na potrzeby oczekiwań medialnych, czy też Serenie po prostu wciąż trudno oswoić się z nowymi realiami kobiecego tenisa?

  • LW lubi Komentarz

    ===============================================
    SZABLON 1 AO-20 -------> RaFanka
    ===============================================
    OBOWIĄZKOWY KOD LITERKOWY: aaab.aacb
    ===============================================
    1. Wozniacki C. - Ahn K. 2:0
    2. Goerges J. - Kuzmova V. 2:0
    3. Linette M. - Rus A. 2:0
    4. Świątek I. - Babos T. 2:1
    _______________________________________________
    5. Kvitova P. - Siniakova K. 2:0
    6. Bertens K. - Begu I. 2:0
    7. Mladenovic K. - Pliskova Ka. 1:2
    8. Vekic D. - Szarapowa M. 2:1
    .
    Normalnie bym zapomniała zatypkować!!!
    Chciałam oddać typ na Mladenkę, bo w kryzysie powstaje najlepsza sztuka, ale nie wiem kto kogo rzucił ;)
    .
    Prowadzącemu życzę radości człowieka pracującego, a nam wszystkim dobrej zabawy!
    VAMOS!!!

  • LW lubi Komentarz

    Peterson jest już w finale i może się okazać, że Linette była dla Szwedki najtrudniejszą przeszkodą w drodze po tytuł. Ćwierćfinałem Nanchang Magda utrzymała stan posiadania (1113 pkt), spadła jedynie o 3 miejsca na 48 WTA w live rankingu. W następnych turniejach: Seul (w ub. roku Tokio - porażka w 2 r. el.), Wuhan (w 2018 - 1 r. el.), Pekin (tak samo) może tylko zyskiwać.
    W Seulu Magda jest nr 4 i począwszy od Begu w 1 r. każda jest w zasięgu możliwości Polki, łącznie z nr 1 Sakkari (z którą Magda wygrała w styczniu w Hobart), więc..... przy dobrej dyspozycji tytuł dla Linette? ;)
    Trzymajmy kciuki, powodzenia Madziu!


  • LW lubi Komentarz

    To świetna wiadomość :)))

  • LW lubi Komentarz

    Moim zdaniem nietrafiony zarzut, bo jak tenisistka może się za bardzo spiąć? To jest Wielki Szlem, jego istotą jest gra na poważnie o najwyższą stawkę. Wypominając Serenie spinkę to trochę tak, jakby wypominać Nadalowi, że za dobrze gra w Paryżu i mógłby wyluzować.

  • LW lubi Komentarz

    Znam ten mit założycielski i jak to mit robi na mnie wrażenie, chociaż w niego jak to w mit nie wierzę. :) Ze "szczerą nienawiścią" Sereny jest jak z obrazą uczuć religijnych - kto ją ustali? Jak zmierzyć poziom uczucia? Jak zbadać, czy ta nienawiść w ogóle występuje? Fakt prasowy to za mało dla zarzutu tak dużego kalibru. Poza tym abstrahując od podłoża wygrana w takim stylu, Top 10 w wieku 38 lat robi wrażenie i pozwala rywalizować na kortach z podniesionym czołem.

  • LW lubi Komentarz

    Pleć pleciugo. Byle nie za długo, bo przynudzasz.
    Infantylizm - może być pocieszny ale na krótko.