Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Witold Bańka, minister sportu i turystykiWP SportoweFakty / Łukasz Trzeszczkowski / Na zdjęciu: Witold Bańka, minister sportu i turystyki

Kolarska afera w Sejmie. Wotum nieufności wobec ministra sportu?

Kamil Kołsut
Kamil Kołsut
- To naruszenie autonomii i zamach personalny na związek - mówi poseł Platformy Obywatelskiej Ireneusz Raś. - Minister Witold Bańka wziął na siebie olbrzymią odpowiedzialność. Jeżeli nie ma racji, musi liczyć się z wnioskiem o wotum nieufności.

Afera w Polskim Związku Kolarskim wykroczyła poza sport i stała się także elementem politycznej gry. We wtorek jej głównych aktorów - prezesa PZKol Dariusza Banaszka oraz ministra Bańkę - wezwał na posiedzenie przewodniczący Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki. Pierwszy z nich na miejsce dotarł, choć spóźniony. Drugi delegował do dyskusji podsekretarza stanu Jana Widerę.

Minister kontra prezes

Stanowisko strony rządowej jest jasne.

Widera: - Ministerstwo nie widzi możliwości współpracy z kimkolwiek z obecnych władz PZKol. Ten zarząd skompromitował się biernością i niechęcią do ujawnienia prawdy. Jego członkowie dla dobra kolarstwa muszą odejść. Sportowców nie zostawimy samych i - jeżeli będzie trzeba - znajdziemy inne sposoby finansowania - przekonywał.

"Nie było molestowania ani gwałtów"

Prezes PZKol winny się nie czuje. I przyznaje, że za nim koszmarne tygodnie.
Banaszek: - Jestem prezesem od 10 grudnia tamtego roku. Za mojego urzędowania nie ma i nie było malwersacji, molestowania, ani gwałtów. To sytuacje historyczne, sprzed 8-10 lat. Zleciłem audyt, chciałem normalności działania. Wyników nie otrzymałem, choć prosiłem firmę audytorską o monity. Strasznie przeżyłem ostatnie miesiące. Jestem zbulwersowany sytuacją i nie poczuwam się nawet do jednego procenta winy, o jaką się mnie oskarża - mówił.

Komisja po dymisję?

Podczas posiedzenia komisji Widera nie potwierdził, że do narzuszeń - które miał wykazać audyt - doszło za kadencji prezesa Banaszka. - Działo się to w okresie ostatnich 10 lat. Kiedy dokładnie, powinna wyjaśnić prokuratura - mówi Widera.

I podkreśla: - Nazwisko Banaszka w moim oświadczeniu nie padło ani razu. Mówimy o zarządzie,  który - są przesłanki, by sądzić - wiedział o pewnych nieprawidłowościach. Gdybyśmy nie zgłosili tej sprawy do prokuratury, mogłaby ona trafić pod dywan. 

ZOBACZ WIDEO: Nowy trening Agnieszki Radwańskiej? Dawid Celt wyjaśnia

Dla przewodniczącego Rasia sprawa nie jest tak oczywista. - Z oświadczenia wynika, że minister Bańka chce dymisji zarządu niezależnie od tego, czy ktoś jest winny, czy nie. Komisja nie dała ani jednego dowodu na to, że ten człowiek (Banaszek - przyp. red.) jest w sprawę zamieszany. I nie jest tak, że związek nie zrobił nic. Okazuje się, że zlecił audyt - mówi.

Zapowiada też dalsze działania. - Bańka wziął na siebie olbrzymią odpowiedzialność. Może dojść do tego, że posłowie Komisji będą - po decyzjach prokuratury - wnioskować o wotum nieufności. To naruszenie autonomii, zamach personalny na związek, jeśli minister nie będzie miał racji. Musimy się liczyć z taką ewentualnością - zapowiada Raś. - Nie można tak traktować innych bez argumentów i pełnej wiedzy.

Strateg Raś

Bańka na Twitterze do wydarzeń z posiedzenia Komisji zachowuje dystans.

Sam przewodniczący oskarża zaś ministra o to, że jego nieobecność to efekt strachu.

Minister pisze do Komisji

Uczestnicy wtorkowego posiedzenia otrzymali pismo, które 11 grudnia MSiT wystosowało do przewodniczącego komisji, czyli Rasia. Podpisał je Widera. Zgodnie z jego treścią w 2017 roku PZKol zawarł z Departamentem Sportu Wyczynowego MSiT 6 umów dotacyjnych.

Współpraca ze związkiem miała być "bardzo trudna". Sprawozdanie z realizacji umów za I półrocze zostały złożone terminowo (31 sierpnia), ale ze względu na wymóg licznych poprawek ostatnie aneksy podpisano dopiero 18 października.

Sprawozdanie z realizacji umów za II półrocze należało złożyć do 30 listopada. 4 grudnia do MSiT wpłynęło datowane na 30 listopada pismo z prośbą o przedłużenie terminu do 8 grudnia. MSiT wyraziło na to zgodę, a sprawozdania zostały złożone w wyznaczonym dniu.

24 listopada minister Bańka anulował przyznanie PZKol przyznanie 515 tysięcy złotych z budżetu państwa na dofinansowanie zadań w zakresie programu przygotowań do igrzysk olimpijskich oraz mistrzostw świata i Europy w 2017 roku.

Ministerstwo prowadzi obecnie kontrolę w PZKol. Jej zakres został rozszerzony na wszystkie umowy o dofinansowanie zawarte w 2017 roku, a termin został przedłużony do końca stycznia 2018 roku. Po zakończeniu kontroli jej podsumowanie trafi do Biuletynu Informacji Publicznej.

O co chodzi w kolarskiej aferze

Zastraszanie, seks z podopiecznymi, w tym z nieletnimi, a nawet gwałt. Słowa Piotra Kosmali, które padły w rozmowie z WP SportoweFakty, wstrząsnęły Polską. Natychmiastowa reakcja ministerstwa sportu, zapowiedź bardzo dokładnego zbadania sprawy z ust Zbigniewa Ziobro, pierwsze kroki prokuratury oraz list szefa Międzynarodowej Federacji Kolarskiej.

W ciągu tygodnia od ujawnienia seksafery do dymisji podało się ośmiu (z dziewięciu) członków zarządu PZKol. Jedynie prezes Banaszek nie odpowiedział na apel ministra sportu i zapowiedział, że dopiero 22 grudnia (na ten dzień jest zaplanowane Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Delegatów) odda się do dyspozycji środowiska.

Zaatakował przy okazji ministra Bańkę sugerując, że ten "wymieniał się telefonami i żył w bardzo dobrych stosunkach" z oskarżanym o molestowanie trenerem. Tymi słowami całkowicie przeciął sobie jakąkolwiek możliwość współpracy i rozmowy z ministerstwem. - Gdybym traktował prezesa Banaszka poważnie, wytoczyłbym mu proces - odpowiedział Bańka.

Czy Dariusz Banaszek powinien podać się do dymisji?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (5):

  • grolo Zgłoś
    Artykuł jest wyraźnie stronniczy, a to przecież nie felieton, który służy do ujawniania osobistych ocen i poglądów autora. W artykule informacyjnym konieczne jest obiektywne
    Czytaj całość
    przedstawienie faktów. A tu ten dziennikarz nie trzyma standardów zawodowych i nadużywa zaufania czytelników ujmując domniemania jako stwierdzenie faktów. Pisze "O co chodzi w kolarskiej aferze . Zastraszanie, seks z podopiecznymi, w tym z nieletnimi, a nawet gwałt " - a przecież jeszcze nie wiadomo jak było, przecież dopiero trwa postępowanie.Pisze : "Bańka na Twitterze do wydarzeń z posiedzenia Komisji zachowuje dystans. Na dowód tego załącza twitt Bańki, w którym Bańka żadnego dystansu nie zachowuje, wręcz przeciwnie - szydzi i atakuje personalnie oraz politycznie osobę, przed którą miał się tłumaczyć. No właśnie, miał ale się nie stawił. Zamiast się stawić wysłał pracownika a sam atakuje zza węgła. Robi to w bardzo nieelegancki sposób, zupełnie nie licujący z ministerialnym stanowiskiem. Dowód na "dystans" Bańki sam tej tezie zaprzecza. Dziennikarz tak wyraźnie trzymający jedną stronę zaprzecza standardom zawodu
    • poważny.grzesznik Zgłoś
      nie darzę sympatią PIS-u ale Raś chyba za bystry nie jest. W tej sytuacji gdzie są osoby które mimo posiadanej wiedzy na temat przestępstw nie robią nic lub wręcz starają się to
      Czytaj całość
      ukryć atak na ministra to jak strzał w stopę
      • Błażej Mania Zgłoś
        A może by tak ciebie Raś prześwietlić. Podobno ten parszywiec, który sobie używał ma spore plecy i te plecy to właśnie ty i twoja klika? Mam nadzieję, że Bańka się nie wystraszy
        Czytaj całość
        tego stracha na wróble.
        Wszystkie komentarze (5)

        Komentarze (5)

        ×
        PRZEJDŹ NA WP.PL