Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Niezwykle trudna przeprawa faworyta - relacja z meczu WKS Śląsk Wrocław - Znicz Basket Pruszków

Artur Długosz
Artur Długosz
Koszykarze Śląska Wrocław pokonali Znicz Basket Pruszków, ale faworyzowanej drużynie WKS-u zwycięstwo przyszło niezwykle trudno. Zespół z Pruszkowa postawił bowiem wrocławianom bardzo trudne warunki.

W latach 90 WKS Śląsk Wrocław toczył z zespołem z Pruszkowa emocjonujące pojedynki w batalii o mistrzostwo Polski. Specjalnie z tej okazji klub postanowił zaprosić byłych zawodników i trenerów WKS-u. I tak oto na trybunach w Orbicie kibice zobaczyli Andreja Urlepa, Tomasa Pacesasa czy Mieczysława Łopatkę.

Śląsk, który idzie jak burza i wygrywa wszystkie ligowe mecze poza małą wpadką w pierwszej kolejce ze Spójnią, już przed rozpoczęciem spotkania był zdecydowanym faworytem i ciężko było przypuszczać, aby Znicz postawił taki opór, z którym wrocławianie by sobie nie poradzili. Początek sobotniej potyczki był jednak bardzo wyrównany. Goście wcale nie chcieli dać bowiem "odjechać" drużynie prowadzonej przez Tomasza Jankowskiego. Dopiero od stanu 8:8 koszykarze Śląska zaczęli coraz śmielej poczynać sobie na parkiecie. Po ładnej indywidualnej akcji Radosława Hyżego gospodarze objęli prowadzenie 13:8. W zespole Znicza ciężar gry starali się brać na siebie Michał Kwiatkowski i Tomasz Pisarczyk. Ten drugi zawodnik w pierwszej kwarcie zdobył aż 11 punktów. Tuż przed końcówką pierwszej odsłony zawodów ambitnie grający goście zdołali zmiejszyć stratę do trzech punktów. Ostatecznie jednak wrocławianie zwyciężyli 18:15. Spora w tym zasługa Hyżego, który swoją zmianą ożywił grę Śląska.

Początek drugiej kwarty także był bardzo wyrównany. W pewnym momencie to goście wyszli nawet na prowadzenie. Zawodnicy z Pruszkowa mieli minimalną przewagę w zbiórkach, co powodowało spore problemy we wrocławskiej ekipie. Po dwóch skutecznych akcjach Dominika Czubka goście nad Śląskiem mieli trzy punkty zapasu. Dzięki dobrym zmianom wrocławianie odrobili jednak stratę i chwilę później sami wyszli na prowadzenie 22:21.

W kolejnych minutach obie drużyny popełniały sporo prostych błędów, przez co wynik cały czas oscylował wokoło remisu. W drugiej kwarcie Paweł Kikowski, lider zespołu i najlepszy strzelec Śląska, miał na swoim koncie już trzy faule, co znacznie komplikowało grę WKS-u. Tomasz Jankowski na parkiet znów wpuścił więc Radosława Hyżego, który po raz kolejny wziął sprawy w swoje ręce i pomógł wrocławianom odzyskać prowadzenie. Ostatecznie to jednak goście po pierwszej połowie prowadzili we Wrocławiu 38:37, co na pewno dla wszystkich kibiców zgromadzonych w Hali Orbita było sporym zaskoczeniem.

Po wznowieniu spotkania rywalizacja dalej była bardzo zacięta, a wrocławianie nie potrafili poradzić sobie z dobrze prezentującym się rywalem. Po blisko trzech minutach na boisku w drużynie Śląska znów pojawił się Paweł Kikowski, lecz także i on miał spore problemy ze zdobyciem punktów. Chwilę później "Kiko" złapał czwarty faul i został zdjęty z boiska.

Z niemocy Śląska szybko skorzystali goście, którzy wyszli na prowadzenie 44:39. Stratę starał się zniwelować Radosław Hyży, lecz szybko "trójką" odpowiedział mu Dominik Czubek. Zapoczątkowało to prawdziwą serię celnych rzutów za trzy punkty po której to Znicz Basket Pruszków prowadził 51:44! Tę stratę gospodarze tuż przed końcem trzeciej kwarty, po skutecznej pogoni za rywalem, zdołali zniwelować do zaledwie jednego oczka.

W ostatniej części meczu dzięki dobrej grze Marcina Fliegera wrocławianie zdołali wyjść na dwupunktowe prowadzenie. Rozgrywający Śląska wymuszał błędy rywala. Przebudził się także Paweł Kikowski, po którego dwóch celnych "trójkach" z rzędu Śląsk wyszedł na prowadzenie 64:56. Zespół WKS-u po tym, jak wypracował sobie przewagę, zaczął grać pewniej i dowiózł zwycięstwo do końca spotkania. Ostatecznie Śląsk drużynę Znicz Basket Pruszków pokonał 75:69. Wrocławianie musieli się jednak tym razem sporo namęczyć, aby sprostać przeciwnikowi i podtrzymać swoją serię zwycięskich meczów, która wynosi już 23 spotkania. Wojskowi, którzy są liderem tabeli, śrubują więc rekord wszechczasów.

Śląsk Wrocław - Znicz Basket Pruszków  75:69 (18:15, 19:23, 16:16, 22:15)

Śląsk: Hyży 16, Flieger 14, Mroczek-Truskowski 11, Kikowski 10, Diduszko 9, Gabiński 8, Norbert Kulon 3, Bochenkiewicz 2, Prostak 2, Ochońko 0.

Znicz: Szymański 16, Pisarczyk 14, Czubek 10, Bonarek 9, Matuszewski 8, Aleksandrowicz 6, Malewski 6, Kwiatkowski 0.

Komentarze (5):

  • Sawczenkos Zgłoś
    Śląsk Wrocław jest zbyt silny na tą ligą i każdy mecz to potwierdza. Owszem, wiadomo że się mogą trochę pomęczyć, ale ostatecznie i tak mecz wygrają. To pokazuje cały poziom w
    Czytaj całość
    polskiej lidze koszykówki. Ten sport w naszym kraju większej przyszłości nie ma, jak się będzie sprowadzać hurtem samyuch amerykańców., Cierpi na tym reprezentacja, cierpią i kibice, bo nie ma się z kim identyfikować.
    • daveed Zgłoś
      olbrzymie słowa uznania dla Znicza. postawili się absolutnemu faworytowi i pogromu nie było. gorzej, że stracili zapewne masę sił, no i skład coraz to bardziej się kruszy... cokolwiek
      Czytaj całość
      się jednak nie stanie, to muszą się utrzymać, bo gdyby ekpiy, której miejsce jest w ekstraklasie, miało jeszcze zabraknąć na jej zapleczu, to byłby wielki szok.
      • birdman Zgłoś
        Jako kibic pruszkowski cieszę się że chłopaki pokazali charakter i powalczyli, choć przewidywałem że będzie rzeź... Nie zmienia to faktu że sytuacja Znicza Basket robi się
        Czytaj całość
        beznadziejna a do tego tracimy Aleksandrowicza któremu odnowiła się kontuzja stawu skokowego. Astoria nas ciśnie i coraz realniejsze stają się derby Mazowsza w fazie play-out. Jak dla mnie najgorszy z możliwych scenariusz dla pruszkowian...
        Wszystkie komentarze (5)

        Komentarze (5)

        ×
        PRZEJDŹ NA WP.PL