WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Getty Images / Kevin C. Cox / Na zdjęciu: Marcin Gortat

Marcin Gortat zmieniał kluby dwa razy. Może szykować się na kolejny transfer

Krzysztof Gieszczyk
Krzysztof Gieszczyk
Mijający sezon NBA nie był najlepszy w wykonaniu polskiego środkowego i jego Washington Wizards. Polak już siedział na walizkach i prawie zmienił drużynę. Co nie dokonało się zimą, powinno stać się latem.

Marcin Gortat zaczynał występy w NBA jako koszykarz Orlando Magic. Zadebiutował w lidze w 2008 roku, dwa lata później został oddany w wymianie do Phoenix Suns. W 2013 roku znowu był częścią większej transakcji i trafił do stolicy. W Washington Wizards spędził pięć lat, ale wydaje się, że więcej nie będzie. Wiele wskazuje na to, że polski środkowy zmieni otoczenie.

Nasz koszykarz był już w tym sezonie bliski transferu. W pierwszej połowie sezonu coraz głośniej - do 8. lutego, kiedy minął termin dokonywania zmian klubowych - mówiło się, że Gortat odejdzie. Najgłośniej było o przenosinach do Los Angeles Clippers.

Miał dość

Nieoficjalnie wiadomo, że to nasz koszykarz chciał transferu. W lutym, kiedy kontuzjowany był John Wall, Gortat zamieścił wpis na Twitterze. Pisał o "wspaniałej zespołowej wygranej", co wielu odebrało jako atak na egoistycznie grającego najlepszego zawodnika Waszyngtonu. Rozgrywający Wizards również zrozumiał słowa Gortata jako krytykę i odpowiedział w mediach.

ZOBACZ WIDEO Ekspert wróży Kubicy błyskawiczny powrót. "Jego wyniki są niewiarygodne!"

- Jestem dumny z tego, że ułatwiam moim kolegom zdobywanie punktów. To szokujące, że słyszę to od niego, który ode mnie dostaje najwięcej asyst i punkty ma podane jak na tacy - powiedział Wall. Swoje dołożył drugi najlepszy koszykarz zespołu, Bradley Beal, który również mówił o zespołowej grze. Wszystko pod nieobecność rozgrywającego, który od stycznia leczył kontuzję kolana.

Pyskówka w mediach pokazała, że między najważniejszymi koszykarzami Wizards nie ma dobrej chemii, a Wall ma wielu przeciwników. To zły znak, bowiem mowa o najważniejszym zawodniku i kreatorze gry zespołu z Waszyngtonu. Podobno sam Gortat w końcu naciskał na przenosiny, jednak dograł sezon w barwach Wizards. Notował najsłabsze liczby od lat - miał 8,4 pkt i 7,1 zb. na mecz. W play offie było jeszcze gorzej - 6,4 pkt i 6,1 zb.

- Wall ma niezaprzeczalne zalety, jeśli chodzi o grę Wizards. Jego postawa typu "sam przeciwko światu" sprawdza się, gdy drużyna wygrywa. Pokazuje jednak swoje ego, gdy Wizards przegrywają. I co najgorsze, niektóre z tych spraw wychodzą na światło dzienne - skomentował Kevin Craft z theatlantic.com.

Gortat w zeszłym sezonie mówił publicznie, że rezerwowi Wizards nie wnoszą wiele do gry. Narzekał - i to nie raz - że nie jest odpowiednio wykorzystywany w ataku. Jak na zwykle dyplomatycznie odpowiadającego Polaka, to były zaskakujące słowa. Działaczom nie spodobały się również wypowiedzi z ubiegłego roku. Gortat mówił, że nie wie, czy dokończy sezon 2018/2019 w Waszyngtonie (ostatni z obowiązującej umowy), że może zakończyć karierę, że jego ostatnim klubem mogłoby być Orlando, w którym grał w przeszłości i gdzie ma dom.

Zapomnijcie o "trójkach"

Wizards zakończyli sezon po porażce w play offie z Toronto Raptors. Wall od razu zaczął udzielać wywiadów, co drużyna powinna zmienić przed startem nowych rozgrywek. Wskazał nie tylko na "lepszą" ławkę, ale również na zmiany na pozycjach Gortata i Ian Mahinmiego. - Widzimy, dokąd zmierza liga. Musisz mieć bardziej atletycznych wysokich. Ian i Marcin są coraz starsi - powiedział rozgrywający klubu z Waszyngtonu. Zasugerował, że nie wszyscy koszykarze nadają na tych samych falach co on i akceptują system gry Wizards. System, czyli grę z generałem Wallem na czele. Wśród nich ma być Gortat.

Kontrakty podpisane przez Wizards powodują, że mają małe szanse na pozyskanie wartościowych koszykarzy na rynku wolnych agentów. Pozostaje wymiana, a w razie rewolucyjnego podejścia do tematu może ona objąć również Beala lub Walla. Ta ostatnia opcja wydaje się jednak mało prawdopodobna.

Candace Buckner z "Washington Post" wytyka Wizards, że w 2016 podpisali koszmarną umowę z Mahinmim (64 mln dolarów za 4 lata), co powoduje, że drużyna nie ma środków na nowych zawodników. Obrywa się jednak także Gortatowi, m.in. za to, że do swojego repertuaru nie chce dodać rzutów za trzy. To kolejny mały przytyk, który może zakończyć się przejściem Polaka do innego zespołu. - Mam zamiar popracować nad bicepsami, ale nie nad "trójkami". Wiem, jak działa NBA. Jeśli coś się wydarzy, chcę być poinformowany. Nie dowiedzieć się z paska w ESPN, ale od mojego agenta - powiedział 34-letni Gortat podczas spotkania z dziennikarzami.

W nowym sezonie nasz zawodnik zarobi 13,6 mln dolarów. Amerykańskie media, lubujące się w spekulacjach transferowych, wskazują, że czas naszego zawodnika w Wizards dobiega końca. Trener Scott Brooks lubi grać niższym składem. Polak spędzał na parkiecie nieco ponad 25 minut w meczu, najmniej od sezonu 2009/2010. Media już wskazują, kto mógłby zastąpić Gortata. Padają nazwiska Masona Plumlee, Kenneth Faried, Trey Lyles czy nawet wymiana za Whitesaidea z Miami Heat.

Czy Marcin Gortat latem zmieni pracodawcę?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (6):

    Pokaż więcej komentarzy (3)
    PRZEJDŹ NA WP.PL