Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Igor MilicićNewspix / Paweł Pietranik / Na zdjęciu: Igor Milicić

Igor Milicić: To nie był nasz wieczór

Karol Wasiek
Karol Wasiek
Duża liczba strat i słaba skuteczność z dystansu zadecydowały o porażce Anwilu Włocławek w meczu z tureckim Banvitem (68:75) w ramach Basketball Champions League. - To nie był nasz wieczór, podejmowaliśmy złe decyzje - mówi trener Igor Milicić.

- Mieliśmy ten mecz w swoich rękach - mówi Walerij Lichodiej, rosyjski podkoszowy Anwilu Włocławek, który wspomina, że kluczowy dla losów meczu był początek drugiej połowy.

Wtedy to mistrzowie Polski wyszli na siedmiopunktowe prowadzenie (38:31) i mieli piłkę w swoich rękach. Mateusz Kostrzewski zdecydował się jednak na zbyt szybki rzut, a gospodarze wyprowadzili błyskawiczny kontrakt, który zakończyli akcją "2+1" w wykonaniu McKenzie Moore'a.

To był moment zwrotny meczu. Banvit BC od stanu 31:38 zdobył 18 punktów, samemu tracąc tylko cztery "oczka". Świetnie w tym czasie grali Alex Perez, Tolga Gecim czy wspomniany wcześniej Moore. - Nie zaczęliśmy drugiej połowy tak, jak chcieliśmy i powinniśmy to zrobić. Popełniliśmy za dużo prostych błędów - twierdzi Lichodiej.

W czwartej kwarcie włocławianie zdołali odrobić 12-punktową, ale w końcówce znów obudziły się stare demony, czyli proste, niewymuszone straty: niedokładne podania czy błędy w kozłowaniu. W całym meczu Anwil popełnił aż 18 strat, do tego szwankowała skuteczność z dystansu - tylko trzy trafione rzuty na 17 prób.

- To nie był nasz wieczór. Nie zagraliśmy dobrych zawodów, podejmowaliśmy wiele złych decyzji. Nie realizowaliśmy założeń, o których sobie wcześniej mówiliśmy. 6-7 zawodników nie mogło złapać odpowiedniego rytmu, byli jakby poza grą. I nawet jak zdobyliśmy kilka punktów z rzędu, nawet jak prowadziliśmy, to nie graliśmy tak, jak tego chcieliśmy. Rywale wykorzystali nasze błędy - podkreśla Igor Milicić, szkoleniowiec Anwilu.

Włocławianie po sześciu meczach w Basketball Champions League mają bilans 2:4 i zajmują czwarte miejsce w grupie A. W następnej serii gier zagrają z francuskim Le Mans. Wcześniej formę mistrzów Polski sprawdzi Rosa. Rottweilery w Polsce wylądują w środę wieczorem. Drużyna od razu z Okęcia uda się w podróż do Radomia (mecz w piątek o 18:00).

ZOBACZ WIDEO PGNiG Superliga: Mecz Niepodległościowy dla Gwardii Opole

Czy Anwil Włocławek pokona Rosę Radom?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (3):

  • prawus Zgłoś
    Myślę że głupiego tłumaczenia ciąg dalszy .. Anwil ma naprawdę nie zły skład , tylko Miliciciowi słabo idzie poskładanie tego wszystkiego do kupy . Już bodaj 6 od początku sezonu
    Czytaj całość
    mecz , w ktòrym zespòł schodzi z parkietu pokonany , mimo tego że na kilka chwil przed jego zakończeniem prowadził . Brak jest koncentracji w zespole , bardzo słaba skuteczność rzutowa , mnustwo strat , nie trafione kontrakty ( Wadowski i Parzeński ) , i kilku zawodnikòw ktòrzy jakby staneli z formą w miejscu , to obecny stan zespołu i zganianie wszystkiego na zawodnikòw jest delikatnie mòwiąc nieporozumieniem ..
    • anwil89 Zgłoś
      Nie rozumiem...mamy całkiem dobry skład, długa lawke, co prawda jednego rasowego rozgrywającego a gramy jakbyśmy zaczynali dopiero przygodę z koszykówką..hmm czy to jest efekt podróż
      Czytaj całość
      Polska-Europa???jeśli tak to nie jest wytłumaczenie...może się odpali w końcu ten zespół bo jak narazie to Lipnie wyglądamy przy takich zespołach jak Stelmet,Stal,Polpharma czy Cukier...
      • Tańczący z łopatą Zgłoś
        "W całym meczu Anwil popełnił aż 18 strat, do tego szwankowała skuteczność z dystansu - tylko trzy trafione rzuty na 17 prób."Rychło w czas władze rozgrywek pochwaliły grę
        Czytaj całość
        miszczów :)

        Komentarze (3)

        PRZEJDŹ NA WP.PL