Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Piotr PamułaWP SportoweFakty / Rafał Sobierański / Na zdjęciu: Piotr Pamuła

Piotr Pamuła: Zaległości to temat tabu w PLK. Czas to w końcu zmienić

Karol Wasiek
Karol Wasiek
- Koszykarze są poniekąd temu winni, że zaległości to tematu tabu w PLK, dlatego zacząłem otwarcie o tym mówić - przyznaje Piotr Pamuła, który otrzymał zaległe pieniądze za grę w MKS-ie. Koszykarz liczy na przebudzenie Spójni, która jest na dnie EBL.

Karol Wasiek, WP SportoweFakty: Odetchnął pan?

Piotr Pamuła, koszykarz Spójni Stargard: Bardzo, bo martwiłem się, że zaległości ze strony MKSu nie zostaną spłacone i tym samym zostałbym "na lodzie". A dobrze wiemy, że suma była całkiem pokaźna. Cieszę, że wszystko zostało załatwione zgodnie z planem.

Otrzymał pan całą sumę, razem z odsetkami? (Więcej o całej sytuacji TUTAJ).

Tak, choć na początku przyszedł przelew bez odsetek. Sytuacja szybko się jednak wyjaśniła, bo na drugi dzień dotarł drugi przelew. Była to kwota odsetek.

Czy poleciłby pan innym zawodnikom instytucję KTA, czyli Koszykarskiego Trybunału Arbitrażowego?

Jak najbardziej. Generalnie uważam, że jeśli ktoś ma taką możliwość w kontrakcie, to niech z niej korzysta. Werdykt w mojej sprawie zapadł bardzo szybko. Po sześciu tygodniach wszystko było jasne. Choć uważam, że te przepisy mogłyby być nieco bardziej przyjazne zawodnikom. Skoro klub przyznaje się w KTA do zaległości, to po co w ogóle ma odbywać się rozprawa? Wiem, że nie wszyscy zawodnicy mają taki zapis w umowie, bo przed zmianami przepisów w sprawie weryfikacji klubów nie za wiele się o tej instytucji mówiło. Myślę jednak, że z biegiem czasu to się zmieni.

Jako jeden z nielicznych wystąpił pan do mediów z otwartym tekstem, że były pracodawca zalega panu spore pieniądze. Czym było to podyktowane? Kwestia irytacji czy raczej desperacji?

Mogę przyznać, że już wcześniej z innymi zawodnikami próbowaliśmy ten temat nieoficjalnie "załatwić" przez media. Pojawił się artykuł, ale niewiele "wskórał". Byłem podirytowany, pojawiła się też lekka desperacja. Tym bardziej, że nie było w ogóle kontaktu z prezesami MKSu. Ich obietnice nie były spełniane. Pomyślałem sobie, że czas wyjść z tym tematem do mediów i otwarcie powiedzieć, jak wygląda sytuacja. Tak samo jest w życiu: jeśli są problemy, to się o nich mówi.

Liczył pan na rozpoczęcie dyskusji w sprawie zaległości?

Tak, bo to temat tabu w PLK. Uważam, że czas z tym skończyć. Padają zarzuty, że to wina zawodników, bo nie walczą o swoje i na dodatek siedzą cicho. Wiadomo, że to temat na osobny wywiad, ale generalnie uważam, że taka jest prawda. Koszykarze są poniekąd temu winni, dlatego zacząłem otwarcie mówić o zaległościach.

Zobacz także: Igor Milicić: Zespół pokazał ogromną klasę. Zmiany? Analizujemy sytuację

Kiedy odetchnie pan w sprawie wyników Spójni? Z bilansem 3:13 zajmujecie ostatnie miejsce w Energa Basket Lidze. Trudno szukać powodów do zadowolenia.

Sytuacja nie wygląda dobrze, czego dowodem są ostatnie zmiany w naszym zespole. Nie ma już Hickey'a, nie ma trenera Koziorowicza. Był to już dość spory przewrót w zespole, ale z takimi informacji trzeba sobie radzić. Koszykówka to jest biznes. Kiedy odetchnę? Mam nadzieję, że jak najszybciej. Czasu na rozmyślanie za dużo nie ma, bo już w niedzielę gramy bardzo ważny mecz z Treflem Sopot. Nie oczekujmy cudów po zmianie trenera, bo trzeba poprawić naprawdę sporo w naszej grzej, ale po cichu liczę, że zła karta się odwróci.

Jak dużą stratą dla zespołu było odejście Anthony'ego Hickey'a?

Straciliśmy lidera punktowego. Z perspektywy kilku dni i oceny całej sytuacji to trzeba sobie jasno powiedzieć, że z nim wygraliśmy zaledwie trzy spotkania i byliśmy na ostatnim miejscu w tabeli. Jestem zdania, że te korekty, mam na myśli Hickey'a, ale też trenera, mogą dać coś tylko dobrego. Nie oszukujmy się: jesteśmy na dnie tabeli Energa Basket Ligi. Po prostu gorzej być już nie może.

Czy Spójnia za czasów Hickey'a nie była zbyt jednowymiarową drużyną?

Była, mogliśmy się nawet nazwać: "Spójnia Hickey". W wielu meczach tak to właśnie wyglądało. Nie chcę zwalać całej winy na niego, bo Anthony był naszym liderem punktowym, ale nie ciągnął za sobą zespołu. Miał ogromne możliwości indywidualne, które wykorzystywał, ale nie za bardzo to przekładało się na resztę drużyny.

Frustracja się nawarstwiała?

Tak i to nie tylko u mnie. Kiedyś dokładnie analizowałem jeden z meczów i sprawdziłem, że przez dziesięć minut pobytu na parkiecie dostałem trzy razy piłkę w ataku. Trudno cokolwiek pozytywnego dać drużynie.

Jaką wiadomość na pierwszym spotkaniu przekazał trener Kamil Piechucki?

Na pierwszej rozmowie w obecności prezesów powiedział jasno: "wierzę w tę drużynę". Myślę, że trener wie, iż musi zmienić nasze podejście i mentalność. Ręce nam opadały i nie za bardzo wiedzieliśmy, gdzie je włożyć, żeby było lepiej. Zaszły pewne korekty w taktyce, są nieco inne zagrywki. Widać, że trener Piechucki ma pomysł na ten zespół.

Zobacz inne teksty autora

ZOBACZ WIDEO Czy Piątek zagra już w meczu z Napoli? Trener Milanu chwali Polaka

Czy Spójnia Stargard utrzyma się w Energa Basket Lidze?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (6):

  • Gabriel G Zgłoś
    Mnie, Panowie, nie chodzi o to, że Pamuła upomniał sie o swoje pieniądze. Jego sprawa. Mnie chodzi o zdanie, w którym mówi : "koszykarze są poniekąd temu winni". To już nie jego sprawa
    Czytaj całość
    co i jak robią w tej kwestii inni i nie On jest od ich oceniania. Moze nie chcieli, może nie mogli, może mieli inne kalkulacje. I takie zdanie - nie jego sprawa i nie On bedzie nas oceniał - usłyszałem od innego koszykarza, który dodatkowo mówił mi, że nie tylko On jest tego zdania. To wszystko. Uczciwie przyznam, że nie jestem do końca obiektywny w stosunku do p. Pamuły. Nie przepadam za nim a jego wypowiedzi i sposób bycia i rozumowania mnie drażnią. W tym samym wywiadzie wydziwia nad rolą Hickeya w Spójni a jeszcze przed chwilą był jego kolegą z parkietu i jakoś zapomina, że tylko dzieki Hickeyowi Spójnia wygrała to co wygrała. Słabe. Jak mawia mój kumpel, facet ma ego jak Himalaje a umiejętności to góra Bieszczady :) A dodatkowo dodam, że całkowicie zgadzam sie z wpisem "peruzzo" poniżej.
    • peruzzo Zgłoś
      Jeszcze jakbys Piotrze cos gral... Doslownie kilka dobrych meczow w 3 lata to za malo na moj szacunek. Ale kasa sie oczywiscie nalezy. Bierz i nie wracaj.
      • 41Raf Zgłoś
        Ziomuś trafiłeś w sedno sprawy. Ten kto się zgodził (czytaj prezesi Żak i Podgórski) płacić takiemu zawodnikowi takie pieniądze ponoszą za to odpowiedzialność albo i nie bo już po
        Czytaj całość
        dotacji z miasta spłacili Pamułę (zero inicjatywy w poszukiwaniu innych źródeł finansowania klubu). Doskonale wiedzieli co podpisują jakie kwoty i na ile czasu kontrakt, a P.P po podpisaniu umowy na 2 sezony bardzo spuścił z tonu pomimo tego iż jego kontrakt wzrósł ponad dwukrotnie. do tego mieszkanie i samochód z klubu za friko.Teraz znowu będzie susza w klubie, współczuję wszystkim pracującym w MKS D.G.
        Wszystkie komentarze (6)

        Komentarze (6)

        PRZEJDŹ NA WP.PL