Najnowsze Wyniki/Kalendarz
PAP / Marcin Bielecki / Na zdjęciu: koszykarz Kingów Szczecin Jakub Schenk (L) i Sebastian Kowalczyk (P) z Legii Warszawa

EBL: King lepszy w arcyważnym meczu. Sam Prewitt to za mało

Michał Żurawski
Michał Żurawski
King Szczecin wygrał bardzo istotny mecz w kontekście walki o awans do fazy play-off. Szczecinianie na własnym parkiecie pokonali, po dość zaciętym boju, Legię Warszawa 80:72.

Koszykarze ze Szczecina musieli ten pojedynek wygrać, jeśli nie chcieli sytuacji, w której jeden z ich bezpośrednich rywali w walce o grę w play-offach odskoczy im w tabeli. Od samego początku było widać w nich wielką determinację oraz świadomości wagi tego spotkania. To pozwoliło im pokonać Legię i sprawić, że ich sytuacja w tabeli jest wciąż nie najgorsza.

Goście z Warszawy nie rozgrywali jednak w niedzielne południe zbyt dobrego meczu. Jedyną jasną postacią był w ich szeregach Omar Prewitt. Amerykanin bardzo się starał, ale wyraźnie brakowało mu wsparcia w ofensywie ze strony kolegów. Nie najlepszy występ zaliczył także nowy nabytek Legii Filip Matczak. Rzucający, co prawda zapisał na swoim koncie 12 punktów, ale trafił zaledwie 4/15 rzutów z gry, a z linii rzutów wolnych mógł pochwalić się jedynie 43% skutecznością.

Kluczowa dla losów tego spotkania okazała się druga kwarta wygrana przez Kinga zaledwie 22:15. To tylko pokazuje, jak wyrównany był to mecz. Od tamtego momentu do samego końca meczu to właśnie gospodarze prowadzili. Legia potrafiła zbliżyć nawet na dwa punkty, ale nie umiała pójść za ciosem i objąć prowadzenia.

Co ciekawe szczecinianom udało się wygrać pomimo trafienia zaledwie 3 rzutów z dystansu, co jest bardzo słabym wynikiem, szczególnie we własnej hali. Legia w tej kwestii wypadła nieco lepiej - 8 trafionych trójek, ale i to nie wystarczyło do wywiezienia cennych dwóch punktów ze Szczecina.

Świetne zawody w barwach Kinga zagrał Litwin Tauras Jogela. Podkoszowy pomorskiej ekipy zapisał na swoim koncie 21 punktów, 4 zbiórki oraz 2 asysty, będąc główną opcją w ataku swojej drużyny. Dzielnie wspomagał go także lider zespołu Paweł Kikowski, autor 13 punktów. Dla Legii najwięcej oczek - 16 rzucił Omar Prewitt.

King Szczecin - Legia Warszawa 80:72 (18:19, 22:15, 19:20, 21:18)

King: Tauras Jogela 21, Paweł Kikowski 13, Jakub Schenk 12, Martynas Sajus 10, Łukasz Diduszko 9, Martynas Paliukenas 6, Mateusz Bartosz 6, Dominik Wilczek 3, Darrell Harris 0.

Legia: Omar Prewitt 16, Filip Matczak 12, Sebastian Kowalczyk 10, Michał Kołodziej 9, Adam Linowski 7, Rusłan Patiejew 5, Mo Soluade 5, Keanu Pinder 4, Patryk Nowerski 4, Mariusz Konopatzki 0, Roman Rubinsztejn 0.

ZOBACZ WIDEO Michael Ballack radzi Lewandowskiemu: Rób swoje!

Która drużyna zagra w fazie play-off Energa Basket Ligi?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (8):

  • JackoR Zgłoś
    Recenzja meczu jest niestety krzywdząca dla Kinga i podbijająca niepotrzebnie bębenek Legii. Ale wróćmy do pierwszego spotkania na Bemowie. Wtedy Legia zaczynała się rozpędzać, a
    Czytaj całość
    Trener Spasev dopinał zaskakująco agresywną obronę. Do tego Bemowo dzięki Kibicom Legii zamieniło się w kocioł, co mogło każdego zdeprymować. Naszego Kinga zdeprymowało i brawa dla Legii. Dzisiaj sytuacja się dokładnie odwróciła. Legia "nie rozgrywała dzisiaj zbyt dobrego meczu" jak pisze komentator SF /w tym przypadku sporo w komentarzu science fiction faktycznie/, bo gospodarze na to nie pozwolili. Wynik mógł być wyższy dla Kinga, zawiodła skuteczność rzutowa z obwodu, a obręcz wygrywała z piłką co najmniej 5-6 razy. King był drużyną lepszą, dominującą jeśli chodzi o wysokich i umiejętnie wyłączającą Prewitta i Matczaka. To, że komentarz SF pomija znakomitą grę Sajusa i jego bloki jest w zasadzie skandalem. Z całym szacunkiem, w tej fazie sezonu to Legia ma lekką zadyszkę i wychodzą braki w składzie, a King być może wreszcie znajdzie właściwy rytm i zacznie grać zgodnie z potencjałem składu. I nie chodzi tu o buńczuczne zapowiedzi medalowe, a o mocną pozycję w górnej połowie tabeli. Do której też blisko Legii Spaseva /szacun/.I na ostatek. Przestańcie gadać głupoty o frekwencji. Ta jest w Szczecinie na poziomie niższych stanów ligowej średniej i to nie dziwi, biorąc pod uwagę ilość propozycji jakie Szczecin ma dla kibiców, to, że koszykówka się powoli odradza w mieście itd. Przykro wyczytywać głupoty o 300 widzach w Netto Arenie i 3000 gdzieś tam. Dzisiaj w Szczecinie było 1130 widzów przy 1300 wczoraj na Spójni w Stargardzie. I tyle z takiego bezmyślnego gadania.
    • amare32 Zgłoś
      Jak tam , było dziś 3 tyś ludzi na hali ?
        Wszystkie komentarze (8)

        Komentarze (8)

        PRZEJDŹ NA WP.PL