WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
AFP / Na zdjęciu: Draymond Green

Gwiazdy Warriors ukarane za krytykę sędziów po meczu z Timberwolves

Dawid Siemieniecki
Dawid Siemieniecki
Niedawna porażka z Minnesotą Timberwolves odbiła się czkawką trójce gwiazdorów Golden State Warriors, którzy nie odmówili obie skrytykowania arbitrów tego spotkania.

Wspomnianymi zawodnikami, ukaranymi przez władze ligi, są Stephen Curry, Kevin Durant i Draymond Green. Wyżej wymienieni byli bardzo aktywni podczas końcówki meczu Golden State Warriors w Minnesocie z Timberwolves, a także w swoich pomeczowych komentarzach. Mimo wszystko, choć wydaje się, że posunęli się w swoim zachowaniu nieco za daleko, to jednak trudno im się dziwić.

Decyzje sędziowskie z samej końcówki meczu były co najmniej dziwne. Na niecałe 6 sekund przed końcem Wojownicy przegrywali 127:130 i wznawiali grę zza linii bocznej. Piłka powędrowała do Duranta, który oddał celny rzut z dystansu, doprowadzając do remisu. Jego radość trwała jednak krótko, bowiem sędziowie orzekli, że był faulowany przed rzutem, więc znów nakazali wyrzut piłki z autu. Wtedy cios wyprowadził Curry, który idealnie przymierzył z narożnika na pół sekundy przed końcem.

Czytaj także: Rajon Rondo chce zostać w LA Lakers

Wracając w podskokach radości na własną połowę, najlepszy snajper w lidze wytykał palcem jednego z sędziów, jakoby sugerując, że jego plan odebrania Warriors zwycięstwa się nie powiódł. Ale to nie był koniec, bowiem jeszcze jedno posiadanie było przed gospodarzami. Anthony Tolliver szukał podaniem w strefę podkoszową Karla-Anthony'ego Townsa, ale piłka nie dotarła do celu, bowiem sędziowie uznali, że był on faulowany przez Duranta. "KAT" wykorzystał jeden rzut, drugi celowo przestrzelił, dzięki czemu zapewnił Wolves wygraną.

Oczywiście po meczu zarówno Curry, jak i Durant, nie odmówili sobie kąśliwych komentarzy. Pierwszy z nich nazwał sędziego MVP spotkania, natomiast KD dodał, że był on zdecydowanie najlepszym graczem, który biegał po parkiecie. - Nie rozumiem obu tych decyzji - stwierdził Steph. - Przy rzucie Kevina była akcja 3+1, z kolei na sam koniec nie było mowy o faulu, bo Towns nie miał szansy sięgnąć tej piłki - zaznaczył wyraźnie poirytowany Curry.

Ostatecznie za swoje komentarze obaj zostali ukarani karami grzywny. Łącznie na konto ligi przeleją 40 tysięcy dolarów. Najwięcej zapłaci jednak Green, który w inny sposób wyraził swoją złość, publikując dwa posty na Twitterze z inicjałami dwójki arbitrów - Tima Donaghy'ego oraz Marata Koguta. Jego konto uszczupli się za ten wybryk o 35 tysięcy dolarów.

ZOBACZ WIDEO "Druga połowa". Zwolnienie Nawałki odbyło się w pośpiechu. "To trochę żenujące"

Czy zgadzasz się z sędziowskimi decyzjami z końcówki meczu Wolves - GSW?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (4):

    Pokaż więcej komentarzy (1)
    PRZEJDŹ NA WP.PL