Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Newspix / Artur Podlewski / Na zdjęciu: Thomas Kelati

Jego transfer był dużym zaskoczeniem. Thomas Kelati wraca po rocznej przerwie

Karol Wasiek
Karol Wasiek
- Być może w środę znów zobaczycie mnie na parkiecie - mówi nam Thomas Kelati, którego powrót do Stelmetu Enei BC był jednym z najbardziej zaskakujących transferów w Energa Basket Lidze. Koszykarz miał ponad roczną przerwę z koszykówką.

Jego ostatni występ datuje się na 7 kwietnia 2018 roku. Wtedy to Thomas Kelati podczas wyjazdowego meczu z Arged BM Slam Stalą nabawił się poważnej kontuzji kolana. Już wtedy zapowiadał jednak, że nie kończy kariery.

- Chcę to zrobić na własnych warunkach - mówił były reprezentanta Polski, który najpierw poddał się zabiegowi, a później przeszedł długą i żmudną rehabilitację.

Miał wrócić do gry na przełomie grudnia i stycznia, ale jego powrót opóźnił się z powodów osobistych. Ostatecznie Kelati podpisał kontrakt w ostatnim dniu okna transferowego w Energa Basket Lidze. Mocno chciała go Stal, ale koszykarz zdecydował się na ponowną grę w Stelmecie Enei BC.

ZOBACZ WIDEO "Druga połowa". Rasistowski skandal w Gdańsku! "Powinniśmy piętnować takie zachowanie a nie robimy kompletnie nic"


Ruch zielonogórskiego klubu był mocno zaskakujący. Co prawda trener Igor Jovović sporo mówił o wzmocnieniu polskiej części składu, ale wydawało się, że klub zakontraktuje zawodnika, który od razu wejdzie do gry. Tymczasem Kelati w momencie podpisywania umowy miał sporą nadwagę. Tego nawet sam nie ukrywał.

- Oj tak. Muszę stracić trochę kilogramów na wadze. Nawet moja żona powiedziała mi ostatnio, że muszę schudnąć, bo inaczej wkrótce stanę się zapaśnikiem sumo - mówił w rozmowie z naszym serwisem. (Całą rozmowę czytaj ->> TUTAJ).

Koszykarz przekonywał, że musi bardzo odpowiedzialnie podejść do całej sytuacji i wykonywać wszystko z głową, jeśli chce pomóc zespołowi w najważniejszej części sezonu.

Kelati bardzo rzetelnie podszedł do swoich obowiązków. Pracował na siłowni, realizował plany treningowe nakreślone przez trenera od przygotowania motorycznego. Z drużyną za często nie ćwiczył, bo to była głównie w rozjazdach (mecze w PLK i w VTB).

Jego powrót na boisko jest możliwy w środowym spotkaniu z Miastem Szkła Krosno. To ostatnie spotkanie Stelmetu Enei BC w rundzie zasadniczej. Zielonogórzanie nadal mają szansę na drugie miejsce w tabeli.

- Być może w środę znów zobaczycie mnie na parkiecie - mówi nam z uśmiechem na twarzy. A po chwili dodaje: Za dużo z zespołem nie trenowałem, ale jestem dobrej myśli. Na play-off będę gotowy.

Kelati zamierza walczyć ze Stelmetem o piąte mistrzostwo Polski w historii.

Zobacz także: Damian Kulig: Sędziowie pozwalają na znacznie więcej. I dobrze, bo liga jest ciekawsza i atrakcyjniejsza

Czy Thomas Kelati jest potrzebny Stelmetowi Enei BC?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (3):

  • ws21 Zgłoś
    Poświęciłem się i przeczytałem regulaminy. Po prostu publikowana tabela na oficjalnej stronie PLK jest do …..O kolejności miejsc decydują w kolejności: - punkty meczowe, przy
    Czytaj całość
    równych bezpośredni pojedynek. Ponieważ PC i Stelmet mają dziś tyle samo punktów meczowych , dlaczego PLK ustawia Stelmet przed PC, pojęcia nie mam. I obawiam się że w PLK też tego nie wiedzą. Nigdzie w regulaminie nie doczytałem że w trakcie sezonu zasady klasyfikacji są odmienne niż na końcu. Żeby było śmieszniej na tej stronie też jest dziwna tabela.
    • SlavicPride Zgłoś
      Może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego w tej chwili, przy takiej samej ilości punktów i takim samym stosunku wygranych i przegranych, Zastal jest wyżej od pierników w tabeli?Bo cały czas
      Czytaj całość
      żyłem w przekonaniu, że przy równej ilości punków, w pierwszej kolejności liczy się wynik meczów między obiema drużynami, a dopiero potem takie statystyki liczba koszy zdobytych i straconych...Skoro oba mecze z piernikami w tym sezonie przerżnęliśmy, to jak to jest że jesteśmy na 2 miejscu?
      • Maras27 Zgłoś
        Bardzo ciekawi mnie opinia tych, którzy zaznaczyli w sondzie opcję NIE :)

        Komentarze (3)

        PRZEJDŹ NA WP.PL