Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Kevin Durant i Klay ThompsonGetty Images / Brian Rothmuller/Icon Sportswire / Na zdjęciu: Kevin Durant i Klay Thompson

NBA: Kevin Durant dominował, otwarcie dla Warriors! Rockets źli na sędziów

Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
Golden State Warriors rozpoczęli serię z Houston Rockets od triumfu 104:100, a świetnie spisywał się Kevin Durant. Wrzało na parkiecie, a Teksańczycy mieli wiele uwag do pracy sędziów.

Golden State Warriors dawali mu piłkę w kluczowych momentach, a Kevin Durant był nie do zatrzymania. Stephen Curry dodał kluczowy celny rzut za trzy na 24,4 sekundy przed końcem spotkania i obrońcy tytułu prowadzili wówczas 103:98. Mike D'Antoni poprosił o przerwę, a Houston Rockets zdołali szybko zdobyć dwa punkty i następnie przechwycić piłkę po time-oucie drużyny z Oakland. James Harden ku zaskoczeniu wszystkich, miał nawet sposobność, aby doprowadzić do wyrównania! Pomylił się zza łuku. Wpadł w niego Draymond Green, aczkolwiek sędziowie nie użyli gwizdka. 

Teksańczycy zebrali piłkę w ataku, ale ostatecznie nie zdołali nawet oddać rzutu, bo Eric Gordon był na aucie. Poirytowany Chris Paul otrzymał drugie przewinienie techniczne i został wyrzucony z parkietu. A Houston Rockets przez całe spotkanie irytowali się bardzo, bo i mieli powody. Gracze Warriors wielokrotnie wpadali na nich przy rzutach za trzy punkty, co w praktyce powinno kończyć się przewinieniami. Harden czy Paul kilkukrotnie opadali na boisko, a tam napotkali przeszkodzę w postaci ciała rywala i się przewracali. Słuszność ich tezy potwierdzali nawet na żywo komentatorzy i fachowcy. 

Ta seria wzbudza zainteresowanie świata i faktycznie, to dopiero początek wielkich wrażeń. W poprzednim roku te drużyny spotkały się w finale Zachodu, teraz doszło do ich konfrontacji szczebel niżej. Powinno być równie ciekawie co ostatnio, kiedy Rockets prowadzili nawet 3-2, a ostatecznie to Warriors triumfowali 4-3. Houston marzy o rewanżu. 

Czytaj także: Znamy szczegółowy terminarz ćwierćfinałów Energa Basket Ligi

Kevin Durant znów udowodnił, ile warta dla zespołu jest jego obecność. Skrzydłowy zdobył 35 punktów, trafił 11 na 25 oddanych rzutów z pola. KD popełnił też sześć na 20 strat drużyny, ale w końcówce wielokrotnie brał ciężar na siebie i sprostał zadaniu. Curry przez problemy z faulami spędził na parkiecie "tylko" 37 minut (Durant 43), a w tym czasie uzbierał 18 "oczek" oraz siedem kluczowych podań. Blisko triple-double był Draymond Green, autor 14 punktów, dziewięciu zebranych piłek i dziewięciu kluczowych podań.

- Prowadź mecz i używaj gwizdka sprawiedliwie, tak jak powinno to wyglądać i wtedy możemy przeżyć ten końcowy wynik - komentował na konferencji prasowej James Harden. "Brodacz" w pierwszym meczu rzucił 35 "oczek", choć trafił tylko 9 na 28 oddanych rzutów z gry, w tym 4 na 16 za trzy. Wykonywał 14 osobistych, z których wykorzystał 13. Chybił tylko raz, ale w dość ważnym momencie, ponieważ przy stanie 94:98. Szybko się zrehabilitował, bo w następnym posiadaniu trafił z faulem i doprowadził do wyniku 98:100.

Gościom nie wychodziły rzuty dystansowe, o czym świadczy niespełna 30-procentowa skuteczność w tym elemencie (14/47). Eric Gordon pomimo 27 zdobytych punktów wykorzystał zaledwie 4 na 13 prób zza łuku, P.J. Tucker chybił wszystkie trzy, a Danuel House Jr., Iman Shumpert oraz Gerald Green mieli po 1 na 4. 

Golden State Warriors oddali o 25 rzutów za trzy mniej, niż Houston Rockets. Wygrali walkę na zbiórkach 38-26, a ponadto mieli o 10 drużynowych asyst więcej. - Zadecydowała nasza defensywa. Ponadto trafiliśmy kilka trudnych prób i utrzymaliśmy koncentrację. Ja starałem się być agresywny, takie było założenie - mówił prosto z parkietu dla stacji ABC Kevin Durant. - Kiedy on gra w ten sposób, nie sądzę, że jest ktokolwiek w NBA, kto mógłby go zatrzymać - dodawał o Durancie w rozmowie z dziennikarzami jego klubowy kolega, Draymond Green.

Drugi mecz serii w nocy z wtorku na środę o godz. 4:30 czasu polskiego. 

Czytaj także: Energa Basket Liga. Stal przegrała, ale jest optymizm. "Mogliśmy spokojnie wygrać ten mecz"

Wynik:

Golden State Warriors - Houston Rockets 104:100 (28:19, 25:34, 30:23, 21:24)
(Durant 35, Curry 18, Green 14, Iguodala 14 - Harden 35, Gordon 27, Paul 17)

Stan serii: 1-0 dla Warriors

ZOBACZ WIDEO: "Druga połowa". Kosmiczny mecz w Lidze Mistrzów i kontrowersje przy użyciu VAR-u?

Jakim wynikiem zakończy się ta seria?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (5):

  • Atomic Zgłoś
    Widzę, że napisanie obiektywnego tekstu przekracza możliwości pożal się Boże "redaktorka"... Sędziowie fakt nie byli w dobrej formie, ale w żaden sposób nie wypaczyli wyniku bo mylili
    Czytaj całość
    się w obie strony. Nie gwizdali "wskakiwania" nie tylko Hardenowi, ale tak samo też Curry'emu czy Durantowi, więc nie ma się czym podniecać... Dla przykładu też tradycyjnie zagwizdali kilka abstrakcyjnych fauli na Hardenie, przy czym puścili kilka ewidentnych na Durancie. Wynik był na styku tylko dlatego, że GSW grało bardzo niechlujnie i nonszalancko, notując wiele niewymuszonych strat. Gdyby nie to, byłoby bardzo zdecydowane zwycięstwo Warriors i nie byłoby o czym pisać... Trochę więcej koncentracji i za chwilę najnudniej grający w NBA zespół (Rockets) będzie już na wakacjach...
    • Laroslaw Zgłoś
      2-3 sezony temu przepisy byly zbyt rygorystyczne jesli chodzi o pyskowanie, teraz jest odwrotnie. To sprawia ze sedzia ktory jest czlowiekiem widzi jak Paul wydziera jape na niego i w koncowce
      Czytaj całość
      kiedy Durant podchodzi pod zawodnika przy trojce, nie gwizdze faulu ktory byl na remis.
      • John James R Zgłoś
        Skończy sie jak zwykle. Paul i Harden dostaną karę finansową za krytykowanie sędziów w mediach i tyle. W NBA sędziowie to święte krowy co juz nie raz udowodnili podczas tego sezonu.
        Czytaj całość
        Nie jestem fanem Houston ani Hardena ale powinno być sprawiedliwie bo teraz to wygląda słabo
        Wszystkie komentarze (5)

        Komentarze (5)

        PRZEJDŹ NA WP.PL