Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Łukasz WiśniewskiNewspix / Piotr Kieplin / PressFocus / Na zdjęciu: Łukasz Wiśniewski

EBL. Kuriozalna sytuacja w finale. Nabawił się urazu przez... trenera!

Karol Wasiek
Karol Wasiek
Do kuriozalnej sytuacji doszło w trakcie pierwszego meczu finałowego, w którym Polski Cukier Toruń pokonał Anwil Włocławek (96:89). Łukasz Wiśniewski, kapitan gospodarzy, doznał kontuzji, spadając nieszczęśliwie na stopę swojego trenera!

- Stałem w złym miejscu. To był mój błąd. Przeprosiłem już Łukasza, ale chciałbym zrobić to jeszcze raz - mówił na konferencji prasowej Dejan Mihevc, trener Polskiego Cukru Toruń.

Czytaj relację z meczu --> TUTAJ

Do kuriozalnej sytuacji doszło w trakcie drugiej kwarty. Łukasz Wiśniewski miał ogromnego pecha, bo spadł na stopę swojego trenera. Kapitan Polskiego Cukru Toruń skręcił staw skokowy i już nie wrócił do gry.

Dobrą informacją jest fakt, że uraz nie jest poważny i nie wyeliminuje go z gry z dalszej części finału.

ZOBACZ WIDEO "Druga połowa". Robert Lewandowski zerwał z łatką nudziarza. "Zaczął bawić się swoim wizerunkiem"

- Łukasz to twardziel. Zgłaszał swoją gotowość do gry już w drugiej połowie. Nie ryzykowaliśmy, bo byliśmy w dobrym rytmie i inni zawodnicy udanie go zastąpili. Poza tym to długa seria i my go potrzebujemy w kolejnych meczach - dodał trener Mihevc.

Wiśniewskiego udanie zastąpili Diduszko i Gruszecki. Obaj łącznie zdobyli 34 punkty. Polski Cukier pokonał Anwil Włocławek 96:89. Mecz numer dwa finałowej serii zaplanowany jest na sobotę, 1 czerwca. Gospodarzem ponownie będzie Polski Cukier Toruń, a spotkanie rozpocznie się o godzinie 18:00.

Zobacz także: EBL. Marcel Ponitka opuścił Arkę i wyjechał do USA

Która drużyna wygra II mecz w finale EBL?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (1):

  • Iskra Jeden Zgłoś
    Zrobiłem kiedys to samo, ALE1 - o idącego za mną sędziego do stolika, ALE2 kontuzja byla o wiele powazniejsza, bo juz gralem ze skrecona druga kostka i dlatego caly ciezar ciala opieralem
    Czytaj całość
    na tej zdrowej. Ostatecznie z meczu wracalem swoim samochodem wykrzywiajac sie z bolu przy naciskaniu gazu i, o wiele bardziej, hamulca :) Kilka miesiecy przerwy...

    Komentarze (1)

    PRZEJDŹ NA WP.PL