WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Rafał Sobierański / Na zdjęciu: Mathieu Wojciechowski

EBL. Hejt na Wojciechowskiego. Czy słusznie? Łatwo krytykować, trudniej zrozumieć

Karol Wasiek
Karol Wasiek
Ogromna fala hejtu spadła na Mathieu Wojciechowskiego za wybór nowego pracodawcy. Skrzydłowy podpisał umowę ze Śląskiem Wrocław, mimo że deklarował chęć gry w klubach TOP4. "Nieporozumienie" - to najdelikatniejszy komentarz pod jego adresem.

Świetny sezon za nim

26-letni Mathieu Wojciechowski ma za sobą świetny sezon w MKS-ie Dąbrowa Górnicza. Polak był wiodącą postacią w zespole Jacka Winnickiego.

Dał się poznać jako efektownie grający zawodnik, który lubi i umie fruwać nad koszami, walczy na tablicach. Nieźle prezentował się także w obronie.

W trakcie rozgrywek Wojciechowski był uznany najlepszym graczem stycznia, a trener Mike Taylor powołał go na zgrupowanie kadry przed meczami z Chorwacją i Holandią. - To moje najlepsze tygodnie w karierze - mówił z radością.

ZOBACZ WIDEO Niezwykle skromny człowiek. Wojciech Nowicki: Sodówka nie uderzyła mi do głowy [cała rozmowa]


Wywiad z Dejanem Mihevcem przeczytasz tutaj. Mówi o zakończeniu współpracy

Deklaracja

Na gali podsumowującej sezon Wojciechowski odebrał statuetkę w kategorii: "najbardziej energetyczny zawodnik Energa Basket Ligi". To właśnie wtedy udzielił głośnego wywiadu, w którym jasno zadeklarował, że chce w przyszłym sezonie zagrać w zespole z TOP4 i walczyć o medale.

- Nie mam 35 lat i nie muszę myśleć o pieniądzach. Moje najlepsze lata jeszcze nadejdą. Chcę grać o duże cele. Spoglądam w kierunku zespołów z TOP4. Gra o medal mnie ekscytuje - mówił w rozmowie z WP SportoweFakty.

Jeszcze w trakcie gali Wojciechowski odbył rozmowę w cztery oczy z Przemysławem Frasunkiewiczem, który bardzo pozytywnie wypowiadał się na temat jego umiejętności, gry i możliwego potencjału do wykorzystania. Podobnego zdania byli we Włocławku, w Toruniu, Zielonej Górze i Ostrowie Wielkopolskim, czyli w klubach z czołówki Energa Basket Ligi.

Zobacz także: EBL. Gdzie zagra Michał Sokołowski? Interesował się nim Emil Rajković

Słowa to jedno, oferty to drugie

Wojciechowski wysłał jasny sygnał do wszystkich: "czekam na ofertę, jestem chętny do negocjacji". Tylko jak to w życiu często bywa: słowa i chęci to jedno, a rzeczywistość to drugie. Przedstawmy fakty.

Anwil i Arka były zainteresowane Wojciechowskim, ale żadne konkretne propozycje nie padły z ich strony. Skończyło się jedynie na dobrych słowach i wstępnych przymiarkach.

Inaczej było w przypadku Polskiego Cukru. Tutaj faktycznie pojawiła się konkretna oferta (z tego co wiemy: dwuletnia umowa), ale zawodnik nie końca był przekonany do tej opcji. Na przeszkodzie m.in. stanął fakt, że toruński klub nadal nie wybrał trenera na następny sezon. Wojciechowskiemu bardzo zależało na rozmowie ze szkoleniowcem. Chciał wiedzieć, na co może liczyć (minuty i rola) w nowej drużynie.

Stelmet? Nie było oferty, ale koszykarz już wcześniej deklarował, że do Zielonej Góry nie pójdzie. Nie chciał być w zespole, który ma kłopoty z wypłacalnością. Ostatnio sam odczuł to na własnej skórze. MKS Dąbrowa Górnicza zalega mu sporo pieniędzy za zeszły sezon.

Mocno o Wojciechowskiego walczyli w Ostrowie Wielkopolskim. Sam prezes Paweł Matuszewski był zaangażowany w rozmowy, ale koszykarzowi nie do końca podobał się sposób negocjacji. Dlatego też wybrał propozycję dwuletniego kontraktu (1+1) ze Śląska Wrocław.

Wybór Śląska i hejt

Ogromna fala hejtu spadła na niego za wybór nowego pracodawcy. Kibice na Twitterze mocno go skrytykowali. "Nieporozumienie", "nie rozumiem tej decyzji", "to jest TOP4?" - to najdelikatniejsze komentarze pod jego adresem. "Chyba coś mu się pomyliło, Śląsk to beniaminek, a nie zespół z TOP4", "z deszczu pod rynnę" - brzmiały kolejne.

Czy Wojciechowski na taki hejt zasłużył? Nie. Chciał grać w zespole TOP4, ale życie go po prostu zweryfikowało. To dowód na to, że jego pozycja na rynku nie jest jeszcze na tyle mocna, że drużyny będą o niego zażarcie walczyły.

Koszykarz czytał te wszystkie komentarze i był mocno zdziwiony reakcją ludzi.

- No cóż. To kolejna porcja motywacji na kolejny sezon - powiedział krótko Wojciechowski, który w zespole prowadzonym przez Andrzeja Adamka ma być czołową postacią.

- Wojciechowski był numerem jeden na naszej liście. Wokół tego zawodnika chcemy budować zespół. Ma ogromny potencjał. Wierzymy, że ten rozwój nastąpi właśnie we Wrocławiu - powiedział prezes Michał Lizak w rozmowie z "Radiem Wrocław".

Zobacz także: Radosław Piesiewicz, prezes PZKosz: Odmowa gry w kadrze? Zawodników mogą czekać przykre konsekwencje

Czy Mathieu Wojciechowski zasłużył na tak mocną krytykę?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (12):

    Pokaż więcej komentarzy (9)
    PRZEJDŹ NA WP.PL