Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Przemysław Frasunkiewicz Newspix / Piotr Matusewicz / Na zdjęciu: Przemysław Frasunkiewicz

EBL. Asseco Arka wykorzystała znaną broń. PGE Spójnia zmarnowała swoje szanse

Patryk Neumann
Patryk Neumann
Koszykarze Asseco Arki Gdynia mieli momenty dekoncentracji, ale nawet na moment nie stracili kontroli nad meczem. W 1. kolejce Energa Basket Ligi drużyna prowadzona przez trenera Przemysława Frasunkiewicza wygrała z PGE Spójnią Stargard 76:65.

- Spodziewaliśmy się oczywiście trudnego meczu. Świetna atmosfera w hali w Stargardzie. Jestem zadowolony. Mamy, jak prawie każdy w polskiej lidze, nowy zespół. Połowa z tych graczy jeszcze za dużo nie widziała w koszykówce, dlatego wiedzieliśmy, że będzie trochę nerwowo. Wystarczyło nam koncentracji na 25 minut, więc to musimy poprawić, ale jestem zadowolony z zaangażowania. Krok po kroku myślę, że będziemy grali coraz lepiej - mówi trener Asseco Arki Gdynia.

Jego zespół wyciągnął wnioski z zeszłorocznej inauguracji, gdzie musiał gonić Anwil Włocławek. Oczywiście przeciwnik był w sobotę dużo słabszy, ale gdynianie od początku starali się narzucić swoje warunki. Po kilku minutach przejęli oni kontrolę nad meczem i pomimo zrywów gospodarzy sukces ekipy z Trójmiasta nie był zagrożony.

Zobacz także: Mocne otwarcie Trefla. King Szczecin bez szans w Sopocie

- Tak czasami jest. W okresie, kiedy gra się w pucharach przy prowadzeniu prawie 20 punktów, koncentracja uciekła. Każdego dnia robimy postęp. W zeszłym roku zaczęliśmy dużo gorzej. Oczywiście był to mecz z Anwilem u siebie, ale w pierwszej połowie nie byliśmy w stanie udźwignąć obciążenia psychicznego i przegrywaliśmy 20 punktami. Na początku ligi wiele zespołów gra falami, ale to nie ma większego znaczenia. Ważne są dwa punkty - tłumaczy Przemysław Frasunkiewicz.

ZOBACZ WIDEO MŚ w koszykówce. Polacy zagrali świetny turniej! Czas na igrzyska olimpijskie? "To będzie piekielnie trudne zadanie"


Asseco Arka miała broń, z której chętnie korzystała w kluczowych momentach. Pomimo zmian w składzie zaskoczenia nie było. Brązowi medaliści Energa Basket Ligi trafili aż 15 prób trzypunktowych. Oddali oni 33 rzuty z dystansu przy zaledwie 17 PGE Spójni Stargard. Gospodarze rozkręcali się wraz z upływem czasu. Brakowało im skuteczności, ale w pierwszym kwadransie mieli też problem z kreowaniem pozycji rzutowych. Długie akcje w wolnym tempie nie mogły zaskoczyć obrony rywala.

- Gratulacje dla Asseco Arki za inauguracyjne zwycięstwo. Mogę tylko pogratulować naszym zawodnikom, że podjęli rękawicę z zespołem, który otwarcie mówi, że walczy o mistrza Polski - komentuje szkoleniowiec PGE Spójni Stargard.

- Było parę momentów, gdzie mogliśmy wrócić do meczu. Niestety to nie był nasz dzień, jeżeli chodzi o atak. Mamy, nad czym pracować. Skupiamy się teraz na następnym przeciwniku i będziemy chcieli się poprawiać - dodaje Kamil Piechucki. Rzeczywiście stargardzianie w drugiej połowie wypuścili kilka szans. Nie trafili czterech rzutów wolnych z rzędu, a gdy mogli zbliżyć się do rywala na niewielką odległość po dobrej defensywie, w łatwy sposób marnowali kontrataki.

Czytaj też: dwie dogrywki w Gliwicach. MKS wygrał z GTK

Czy Asseco Arka Gdynia zakończy rundę zasadniczą Energa Basket Ligi w czołowej trójce?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (0):

Komentarze (0)

×
PRZEJDŹ NA WP.PL