Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Kawhi Leonard (z lewej) oraz Danny GreenPAP/EPA / ETIENNE LAURENT / Na zdjęciu: Kawhi Leonard (z lewej) oraz Danny Green

NBA. Derby Los Angeles dla Clippers! Kawhi Leonard lepszy od LeBrona Jamesa

Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
Kapitalny mecz w Staples Center na otwarcie nowego sezonu w NBA. Kawhi Leonard poprowadził Los Angeles Clippers do triumfu nad LeBronem Jamsem i jego Los Angeles Lakers 112:102.

Intensywność, niczym w play-offach, walka o każde posiadanie, było też trochę trash talku - derby Hollywood lepsze, niż kiedykolwiek. Każdy chciał wypaść dobrze w premierowym spotkaniu, niezwykle zmotywowany był nawet sam LeBron James. Paul George śledził wszystko z perspektywy ławki rezerwowych, ubrany w elegancki czarny garnitur i muszkę. On na swój debiut musi jeszcze poczekać, ale jego koledzy zdecydowanie stanęli na wysokości zadania. 

"Jeziorowcy" na początku wypracowali sobie kilka punktów zaliczki (25:17), ale Clippers tylko to zmotywowało. Dużo przechwytów, udane kontrataki i po chwili podopieczni Doca Riversa odrobili wszystkie straty, a nawet wyszli na prowadzenie. Było 62:54 do przerwy, a Kawhi Leonard miał na swoim koncie już 20 punktów.

Trzecia kwarta zaczęła się równie dobrze dla Clippers. Patrick Beverley, który krył LeBrona Jamesa motywował kolegów, a jego drużyna miała 70:56. Trener Lakers Frank Vogel szybko zareagował i przerwał pasmo przeciwników. Kilka słów w przerwie musiało podziałać na purpurowo-złotych, bo wróciło ich zawzięcie i odpowiedzieli zrywem 10-2.

ZOBACZ WIDEO Stacja Tokio. Patrycja Wyciszkiewicz: Rywalka uderzyła mnie w bark. Przestraszyłam się, że zgubię pałeczkę

Danny Green trafił niesamowicie ważne rzuty za trzy i utrzymywał Lakers w kontakcie z rywalami. James zachwycał - wsad, blok, a następnie też wymuszony faul w ataku. Anthony Davis dodał coś od siebie, Dwight Howard dobił niecelny rzut i tak Lakers zanotowali serię 15-0! Kibice w Staples Center aż wstali z miejsc. Minęło 36 minut spotkania, a na tablicy wynik widniał remis po 85. 

Ten wieczór w Hollywood był niczym przejażdżka rollercoasterem. Końcówka partii numer trzy należała do "Jeziorowców", a czwarta odsłona od razu rozpoczęła się dobrze dla drużyny Riversa. Leonard atakował defensywę Lakers, po jednym z jego rozrzuceń Maurice Harkless przymierzył celnie zza łuku i błyskawicznie zrobiło się 92:85 dla umownych gospodarzy tego meczu. 

Montrezl Harrell dominował pod tablicami i nic nie robił sobie nawet z obecność Davisa. Danny Green w pewnym momencie trafił jeszcze za trzy i obie drużyny dzieliło siedem punktów (106:99), ale był to ostatni zryw purpurowo-złotych. Patrick Beverley zebrał piłkę w ataku po niecelnym osobistym Harrella, a ten po chwili znów trafił i ponownie był faulowany. Beverley i jego koledzy wręcz eksplodowali. Ich prowadzenie wynosiło wówczas 110:99, a finalnie wtorkowe spotkanie zakończyło się wynikiem 112:102. 

Aktualny mistrz NBA oraz MVP Finałów, Kawhi Leonard pokazał, co znaczy efektywna i efektowna koszykówka. 28-latek w 32 minuty zdobył 30 punktów (10/19 z gry), sześć zbiórek i pięć asyst w oficjalnym debiucie w barwach nowego klubu. 

- To było świetne uczucie, móc tu dziś wystąpić – zaczął Kawhi Leonard, pytany przez reporterkę TNT. - Towarzyszyło mi naprawdę wiele emocji. Ciężko tranowaliśmy przez cały tydzień, każdy starał się przekraczać swoje limity i dawać z siebie wszystko. To było widać w tym spotkaniu, pokazaliśmy charakter - zaznaczał skrzydłowy. - Ja ze swojej strony myślę tylko o każdej następnej akcji. To też fantastyczne uczucie wrócić do mojego rodzinnego miasta. Odnieśliśmy pierwszy triumf, ale przed nami cały czas bardzo dużo pracy - mówił Leonard. 

Montrezl Harrell dodał 17 "oczek" i siedem zbiórek, a Lou Williams miał 21 punktów. Patrick Beverley był nieoceniony w obronie, jego agresywne krycie liderów Lakers zasługuje na wielkie słowa uznania. Rozgrywający tego dnia zdobył tylko dwa punkty, ale zebrał również 10 piłek i zanotował sześć kluczowych podań.

"Jeziorowcy" zostali pokonani, chociaż w Clippers nie wystąpił jeszcze Paul George. To oczywiście nie oznacza jednak, że są na straconej pozycji. Przed nimi jeszcze chociażby trzy okazje w sezonie zasadniczy, aby się zrewanżować. Danny Green, mistrz z Toronto Raptors, a aktualnie zawodnik LA Lakers zanotował we wtorek 28 punktów, trafiając 7 na 9 rzutów zza łuku.

Słabo wypadł Anthony Davis, który wykorzystał zaledwie 8 na 21 oddanych rzutów z pola i 9 na 14 wolnych. Skrzydłowy w 37 minut miał też 10 zbiórek i pięć asyst, ale oczekiwania wobec niego w takich meczach są na pewno większe. LeBron James zapisał przy swoim nazwisku 18 "oczek", dziewięć zebranych piłek, osiem asyst i pięć strat.

Czytaj także: Bahamczyk przyszłością Sacramento Kings. Buddy Hield ma być All-Starem, może zarobić ponad 100 milionów

Wynik:

Los Angeles Clippers - Los Angeles Lakers 112:102 (22:25, 40:29, 23:31, 27:17)
(Leonard 30, Williams 21, Harrell 17 - Green 28, Davis 25, James 18)

Czytaj także: Jest decyzja ws. Jaylena Browna! Podpisze z Boston Celtics nowy kontrakt wart 115 milionów

Kto osiągnie więcej w tym sezonie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (1):

  • Katon el Gordo Zgłoś
    Karkołomnego zadania podjął się LeBron James idąc do LAL. Po zakończeniu kariery przez Kobe Bryant’a (a nawet jeszcze w ostatnich latach jego gry) Lakersi znaleźli się na RÓWNI
    Czytaj całość
    POCHYŁEJ. I dla jasności wciąż przemieszczają się po niej W DÓŁ... Teraz to tylko magia NAZWY i DAWNYCH SUKCESÓW. James, Davies i paru innych zawodników z niemałym już „przebiegiem” to to tylko rzypudrowanie starzejącej się "przechodzonej piękności". Głośne i wielomilionowe pojedyncze transfery nie załatwią sprawy, bo są tylko chwilową reanimacją. Kto tam będzie grać w najbliższych latach ??? skoro za Davis’a oddano cały tabun perspektywicznych, młodych graczy i plik wyborów w draftach na kilka najbliższych lat. Już kilka klubów wybrało taki scenariusz i teraz „tankują” w ogonie NBA.

    Komentarze (1)

    PRZEJDŹ NA WP.PL