Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Giannis Antetokounmpo (z piłką)Getty Images / Ronald Martinez / Na zdjęciu: Giannis Antetokounmpo (z piłką)

NBA. Poradzili sobie bez Doncicia. Dallas Mavericks przerwali serię 18. zwycięstw Milwaukee Bucks!

Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
Giannis Antetokounmpo zdobył świetne 48 punktów, ale to nie wystarczyło, aby pokonać w poniedziałek osłabionych Dallas Mavericks. Dla drużyny z Milwaukee to pierwsza porażka od 8 listopada.

Dallas Mavericks zatrzymali Milwaukee Bucks. Kto by się spodziewał, że ta sztuka uda im się nawet bez Luki Doncicia, który w ostatnim meczu skręcił kostkę i czeka go minimum dwutygodniowa przerwaKristaps Porzingis i Seth Curry wspięli się na wyżyny swoich możliwości, rzucili po 26 punktów, dzięki czemu drużyna z Teksasu dokonała czegoś, co nie udało się nikomu od 8 listopada. 

Milwaukee Bucks mieli na swoim koncie 18 zwycięstw z rzędu i tylko raz opuszczali własny parkiet na tarczy. Byli niezwykle blisko rekordu klubu, który w mistrzowskim sezonie 1970/1971 ustanowili m.in. Kareem Abdul-Jabbar i Oscar Robertson, wygrywając 20 kolejnych meczów. Wiemy jednak, że na razie obecnym Bucks nie uda się go pobić. 

Giannis Antetokounmpo starał się z całych sił, rzucił aż 48 punktów, miał 14 zbiórek i cztery asysty w 34 minuty spędzone na parkiecie, ale aktualny MVP nie otrzymał wsparcia od innych zawodników. Eric Bledsoe pauzował przez problemy zdrowotne, a Donte DiVincenzo, który zastąpił go w pierwszej piątce miał co prawda dziesięć zebranych piłek i dziewięć asyst, ale zdobył skromne pięć "oczek".

ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: skandal podczas biegu. Klepnął dziennikarkę w pośladki

Bardzo ważna dla losów spotkania okazała się pierwsza kwarta, która padła łupem Dallas Mavericks w stosunku 36:22. Gospodarzom udało się prawie zniwelować straty do przerwy (57:59), ale ale kosztowało ich to dużo wysiłku. Trzecia odsłona znów należała do podopiecznych Ricka Carlisle'a i tak przed rozpoczęciem czwartej, decydującej odsłony Milwaukee tracili do rywali 10 punktów (76:86). 

Finisz meczu był szalony. Giannis Antetokounmpo wierzył w zwycięstwo nawet przy wyniku 103:114 na niespełna 40 sekund przed końcem. Bucks po jego trafieniu z faulem zniwelowali straty do trzech "oczek" (116:119). Grek pomylił się z linii, ale piłkę w ataku na trzy sekundy przed końcem zebrał Sterling Brown. Gracz Milwaukee został zablokowany przez Porzingisa, a wynik spotkania na 120:116 ustalił Tim Hardaway Junior.

- Jestem dumny ze swoich zawodników za to, jak walczyli do ostatnich sekund. Znaleźli sposób, żeby mimo wszystko wrócić do meczu i ta ofensywa zbiórka w końcówce dała nam jeszcze szansę na doprowadzenie do dogrywki. Uważam, że to po prostu znak rozpoznawczy tej grupy ludzi - zawsze walczą do końca - mówił trener "Kozłów", Mike Budenholzer.

Khris Middleton zawiódł, bo zdobył tylko dziewięć punktów. To zdecydowanie za mało, jak na uczestnika ostatniego Meczu Gwiazd. Podstawowy środkowy, Brook Lopez miał trzy "oczka", a Wesley Matthews sześć. Gospodarze ze stanu Wisconsin trafili ponadto tylko 11 na 41 oddanych rzutów za trzy, a pięć z nich sam Kyle Korver. Dla Bucks to druga u siebie, a czwarta porażka w sezonie.

San Antonio Spurs w pewnym momencie meczu prowadzili z Houston Rockets nawet 69:44. Podopieczni Gregga Popovicha mieli aż 25 punktów przewagi, a Houston nigdy w historii swojego klubu w trakcie spotkania nie odrobili takich strat. Ale kiedyś musi być ten pierwszy raz.  

- Czasami musisz chcieć tego bardziej, niż inny zespół. To takie proste. Żadne akcje, żadne posiadania i żadne rzuty nie mogą zmienić tej zasady - mówił Russell Westbrook, zapytany przez dziennikarzy o klucz do zwycięstwa. A Rockets chcieli wygrać za wszelką cenę. 

James Harden miał słabszy dzień, starł się na początku meczu z Dejounte Murrayem, ale w czwartej kwarcie pokazał, jakim jest graczem. "Brodacz" zdobył w sumie 28 punktów, osiem zbiórek i siedem asyst, Russell Westbrook zaaplikował rywalom 31 "oczek", a środkowy Clint Capela uzbierał 15 punktów i 15 zbiórek.

Jeszcze dwie i pół minuty przed końcem meczu był remis, ale wtedy za trzy trafił P.J. Tucker i to wtedy szala przechyliła się na stronę Houston. San Antonio Spurs pudłowali w następnych posiadaniach, Harden wykorzystał dwa wolne, kiedy na zegarze pozostawało 16 sekund i jego Rockets zwyciężyli finalnie 109:107, odnosząc 18. triumf w sezonie. 

Ciekawie było też w Phoenix, gdzie Suns byli bliscy pokonania Portland Trail Blazers. Gospodarze z Arizony wyszli na prowadzenie 109:108 po celnym rzucie zza łuku Kelly'ego Oubre. Gracz Suns był przy tym faulowany przez Damiana Lillarda i trafił także rzut wolny, co dało wynik 110:108. 

Ostatnie słowo należało jednak do Trail Blazers i wspomnianego Lillarda. Lider drużyny z Portland wdarł się pod kosz, oddał celny rzut i jeszcze wymusił faul Arona Baynesa. Goście prowadzili w tych okolicznościach 111:110 na 26 sekund przed końcem i tak zakończyło się poniedziałkowe spotkanie, bo Ricky Rubio chybił rzut na zwycięstwo. 

Damian Lillard miał 27 punktów, a C.J. McCollum 30. Bardzo dobrze spisał się także Carmelo Anthony, autor 23 "oczek". Skrzydłowy trafił przy tym 8 na 16 oddanych rzutów z pola, w tym 4 na 6 za trzy. PTB odnieśli dopiero 11. sukces w sezonie. 

Czytaj także: Oglądał, jak jego syn wygrywa mecz, a następnego dnia on zrobił to samo. Genialny LeBron James

Wyniki:

Detroit Pistons - Washington Wizards 119:133 (31:43, 30:24, 30:29, 28:37)
(Morris 22, Rose 22, Brown 20, Kennard 14 - Beal 35, Thomas 23, Bertans 17)

Toronto Raptors - Cleveland Cavaliers 133:113 (37:29, 29:25, 38:30, 29:29)
(Siakam 33, Powell 26, Lowry 20 - Sexton 25, Gerland 20, Thompson 18)

Houston Rockets - San Antonio Spurs 109:107 (21:35, 32:37, 30:17, 26:18)
(Westbrook 31, Harden 28, McLemore 17 - Aldridge 19, Forbes 18, Murray 16, White 16)

Memphis Grizzlies - Miami Heat 118:111 (36:32, 37:26, 22:28, 23:25)
(Valanciunas 21, Morant 20, Melton 16 - Butler 25, Herro 22, Nunn 18)

Milwaukee Bucks - Dallas Mavericks 116:120 (22:36, 34:23, 20:27, 40:34)
(Antetokounmpo 48, Korver 17, Ilyasova 11 - Porzingis 26, Curry 26, Finney-Smith 15, Brunson 13, Wright 13)

Oklahoma City Thunder - Chicago Bulls 109:106 (16:37, 33:31, 33:22, 27:16)
(Paul 30, Gallinari 22, Schroder 18 - LaVine 39, Markkanen 13, Carter Jr. 12, Arcidiacono 12)

Phoenix Suns - Portland Trail Blazers 110:111 (33:25, 34:34, 21:31, 22:21)
(Oubre Jr. 24, Saric 17, Kaminsky 17, Johnson 13, Baynes 13 - McCollum 30, LIllard 27, Anthony 23)

Czytaj także: Kluby aktywne na rynku. Szykują się kolejne transfery!

Czy Giannis Antetokounmpo zostanie MVP sezonu 2019/2020?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (0):

Komentarze (0)

×
PRZEJDŹ NA WP.PL