Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Keye van der Vuurst de Vries (z piłką) i Jakub Schenk PAP / Tytus Żmijewski / Na zdjęciu: Keye van der Vuurst de Vries (z piłką) i Jakub Schenk

BCL. Bez prezentu na pożegnanie. Młodzieniaszek załatwił Polski Cukier Toruń

Krzysztof Kaczmarczyk
Krzysztof Kaczmarczyk
Debiutancki sezon w Basketball Champions League Polski Cukier Toruń kończy z zaledwie dwoma zwycięstwami. W ostatnim występie podopieczni Sebastiana Machowskiego przegrali we własnej hali z Filou Oostende 70:75.

To kolejny mecz w tym sezonie Basketball Champions League, który "Twarde Pierniki" mogły wygrać. Tym razem na finiszu meczu "na nosie" zagrał im 19-letni Keye van der Vuurst de Vries.

W wyrównanej końcówce holenderski rozgrywający wykonał skuteczną akcję z faulem i na 30 sekund przed końcem tak naprawdę rozstrzygnął jego losy.

Torunianie mieli swoje dwie wielkie "armaty". Keith Hornsby zaliczył 21 punktów, a Damian Kulig do 20 "oczek" dołożył 10 zbiórek, 4 asysty, 3 bloki i dwa przechwyty.

ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: Miły gest koszykarza z NBA doprowadził małych fanów do łez

Zobacz także. Koszykówka. Maciej Zieliński ostro o prezesie związku. "Jestem wstrząśnięty"

Hornsby miał genialną pierwszą połowę. Zdobył w niej 17 punktów grając na niemal perfekcyjnej skuteczności - wykorzystał 6 z 7 rzutów z gry. Jego znakomita postawa na niewiele się jednak zdała, bowiem to goście schodzili do szatni prowadząc.

W wyrównanej drugiej połowie szalał z kolei Kulig. Ten miał przewagę pod koszem i swobodnie wykorzystywał podania kolegów. W końcówce to on trzymał torunian w grze o zwycięstwo.

Gościom objawił się jednak bohater, jakim był van der Vuurst de Vries. Holender czwartą kwartę zaczął od "trójki", potem swobodnie i mądrze rozgrywał, był też aktywny "na desce".

Decydującą akcja również należała do niego - po skutecznej penetracji poprawionej skutecznym rzutem wolnym Filou prowadziło 73:68. Torunianie mieli akcję "z deski", ale pomylił się Hornsby i było po wszystkim. Ekipa z Oostendy po raz drugi ograła Polski Cukier.

Tym razem trener Sebastian Machowski nie mógł skorzystać z Alade Aminu (uraz pachwiny) - pod jego nieobecność torunianie przegrali walkę o zbiórkę aż 30:45. Kontuzje i absencje były tak naprawdę wielką zmorą "Twardych Pierników" w BCL, którzy rozgrywki zakończyli z bilansem 2 zwycięstw i 12 porażek.

Zobacz także. BCL. Wielki mecz Jonesa i debiut Moore'a nie wystarczyły. AEK Ateny pewnie ograł Anwil Włocławek

Polski Cukier Toruń - Filou Ostenda 70:75 (26:22, 13:19, 19:18, 12:16)

Polski Cukier: Keith Hornsby 21, Damian Kulig 20 (10 zb), Jakub Schenk 6, Aaron Cel 5, Bartosz Diduszko 5, Karol Gruszecki 5, Chris Wright 4, Kyle Weaver 2, Aleksander Perka 2, Mikołaj Ratajczak 0.

Filou: MiKyle McIntosh 14 (10 zb), Keye van der Vuurst de Vries 13, Yannick Desiron 8, Braian Angola 7, Servaas Buysschaert 7, Amar Sylla 7 (11 zb), Olivier Troisfontaines 6, Loic Schwartz 4, Jean-Marc Mwema 4, Dusan Djordjević 3, Simon Buysse 2.

Basketball Champions League, grupa A (2019/2020)

#DrużynaMPkt.WP+-
1.Turk Telekom Ankara142511311731075
2.Dinamo Sassari142511311811088
3.Filou Ostenda14228610591085
4.BC Lietkabelis14217710791077
5.BAXI Manresa14217710951069
6.UNET Holon14206811641170
7.SIG Strasbourg141841010821155
8.Polski Cukier Toruń141621212311345

Czy gdyby nie kontuzje i absencje Polski Cukier Toruń powalczyłby o awans do fazy play-off?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (9):

  • Tańczący z łopatą Zgłoś
    "A to że np. Aminu grał z niezaleczonym urazem do końca, bo chciał pomóc drużynie w dwóch czy trzech meczach, to grał, oczywiście tylko że na 50 czy 60% swoich
    Czytaj całość
    możliwości," a skąd ta tez człowieku, który opiera się na faktrach a nie na tym co przeczyta w necie? Powiedział ci to klub? Usłyszałeś od lekarza klubowego? Było oficjalne stanowisko klubu lub rozmawiałeś z koszykarzem? Ty stronniczy hipokryto! Nie ma czegoś takiego jak "granie na własną rękę". Przez takie rzeczy dochodziło do tragedii, ze sportowiec sam sobie decydował o swoim zdrowiu a potem ludzie się łamali lub ginęli na torze lub bieżni. W dzisiejszych czasach takich rzeczy już nie ma. Albo lekarz stwierdził, że jest na tyle zdrowy, że może grać albo siada na ławie. Jeżeli nie mógł grać a grał to wali to kolejną machloją więc już nie kompromituj się bardziej.
    • Karol79 Zgłoś
      A kto niby ma zbierać doświadczenie? :) skoro w koszykówce czesto co roku skład się zmienia.A zwodnik 30 czy trzydziestoparoletni to doswiadczenie ma czy to z kadry czy innych
      Czytaj całość
      klubów.Chyba że doświadczenie działaczy na przyszłość pod względem organizacji, budowania drużyny etc
      • Karol79 Zgłoś
        Jeśli u kogoś postępuje choroba to raczej z Twojej strony.A kto mówi że gramy treningowo? Ktoś z zawodników? Trener? Chyba że jarasz się pseudo wypowiedziami ludzi którzy mają
        Czytaj całość
        jakieś wypaczone pojęcie, albo piszą od rzeczy.Tak samo tacy "mistrzowie" komentarzy są w Twoim mieście, których powinno się olać, a nie podejmować dyskusje.A to że np. Aminu grał z niezaleczonym urazem do końca, bo chciał pomóc drużynie w dwóch czy trzech meczach, to grał, oczywiście tylko że na 50 czy 60% swoich możliwości, dlatego tak się mówi, "był ale tak naprawdę go nie było" i dotyczy to różnych sportów, gdzie często zawodnik chcę zagrać na własną odpowiedzialność, niestety różnie to wychodzi, czasem lepiej a w innym wypadku wręcz odwrotnie.Zaraz mi wyskoczysz że klub nie powinien pozwolić na gre bla bla...tak robi wiele największych klubów że Ci kluczowi gracze zaciskaja zęby grają na blokadach etcAle widać nie każdy potrafi zastanowić się nad sytuacją w której znalazł się dany klub.
        Wszystkie komentarze (9)

        Komentarze (9)

        ×
        PRZEJDŹ NA WP.PL