WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
/ YouTube / Janusz Kusociński

Tragedia przy Noakowskiego 16 - jak aresztowano Janusza Kusocińskiego

Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
Kamienica przy Noakowskiego 16 w Warszawie, dziś chyba najbardziej znana w Polsce, za sprawą komisji reprywatyzacyjnej, ma swoje miejsce w tragicznej historii polskiego sportu. To właśnie tu aresztowano Janusza Kusocińskiego.

Na kilka minut przed godziną policyjną ten niewielki, ale silny mężczyzna wracał do domu przy Noakowskiego 16, gdzie mieszkał razem z matką i siostrą pod numerem 14. Mógł nie zauważyć, że pod domem zaparkowano dwa samochody. W bramie rzuciło się na niego dwóch funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Dokładnie wiedzieli, na kogo polują. Dozorca Władysław Urbański myślał, że ma do czynienia z napadem rabunkowym i rzucił się napadniętemu na pomoc z miotłą, ale jeden z napastników kopnął go z całej siły w brzuch. Dozorca stracił przytomność. Napadniętemu założono na ręce kajdanki i wrzucono do tzw. budy. To były samochody z uzbrojonymi gestapowcami.

Od zdarzenia minęła godzina. Oficerowie Gestapo weszli do domu i zapytali kobiet, gdzie jest pokój Janusza Kusocińskiego. Siostra zawodnika, Maria Gościcka, wspomina, że sprawiali wrażenie, jakby chcieli jedynie zobaczyć pamiątki sportowca, złotego medalisty igrzysk olimpijskich sprzed 8 lat, z Los Angeles, w biegu na 10 tysięcy metrów.

- A coście zrobili z moim synem? - zapytała matka zawodnika.

Jeden z Niemców odpowiedział jej przez tłumacza: - Był nie tylko dobrym sportowcem, ale też niebezpiecznym konspiratorem. Trzeba go będzie skrócić o głowę.

Gestapowcy zaplombowali pokój Kusocińskiego, a także zarekwirowali samochód. W garażu, podobnie jak w pokoju, niczego obciążającego nie znaleziono, choć z czasem okazało się, że "Kusy" miał schowaną broń i amunicję. Zdarzenie miało miejsce 28 marca 1940 roku. Było elementem większej operacji wymierzonej w Organizację Wojskową "Wilki".

W działalność konspiracyjną "Kusy" zaangażował się dość wcześnie. Jesienią 1939 roku dostał pracę kelnera w "Karczmie pod Kogutem", restauracji zatrudniającej sportowców. Oprócz Kusocińskiego swoje miejsce znaleźli tam również Maria Kwaśniewska, Aleksander Szejnach, Jadwiga Jędrzejowska czy Ignacy Tłoczyński. Była ona miejscem wymiany prasy podziemnej i punktem kontaktowym. W grudniu 1939 roku nasz wybitny biegacz został członkiem "Wilków". Kierował komórką wywiadu w komendzie okręgu warszawskiego. Na niespełna dwa miesiące przed aresztowaniem dorobił się stopnia kapitana. Jak czytamy w książce "Ostatnie okrążenie Kusego" Bogdana Tuszyńskiego, podczas trwającego trzy miesiące śledztwa był torturowany, ale nie puścił pary z ust.

Siostra zawodnika wielokrotnie próbowała się z nim skontaktować, nawiązała nawet kontakt z jednym z niemieckich oficerów o nazwisku Herman - biegaczem i przyjacielem Polaka. Jak pisze Tuszyński, miał on ją poinformować, że nie ma szansy na spotkanie, gdyż Janusz jest więźniem specjalnym. "Kusy" zdołał jedynie przesłać rodzinie informację, że nic mu nie jest.

Według relacji współwięźniów do końca starał się utrzymywać pogodę ducha, pocieszał innych, zapewniał, że na pewno to przeżyją

Antoni Szajnowicz, mówiący po niemiecku właściciel restauracji "Pod Kogutem", przyznał, że przypadkowo był świadkiem przesłuchania Kusocińskiego. Niemcy mieli dla Polaka wiele szacunku, doceniali go jako wybitnego sportowca. Próbowano go więc podejść z różnych stron, ale ten zapierał się, że nic nie wie.

To, że Szajnowicz mógł po latach opowiedzieć tę historię, jest najlepszym dowodem na to, że Kusociński milczał do końca, że nie jest to tylko piękna legenda.

Kusocińskiemu wybitne osiągnięcia nie pomogły przeżyć. Zginął, mając 33 lata. Został rozstrzelany w masowej egzekucji w Palmirach 21 czerwca tego samego roku. A więc dokładnie trzy miesiące przed planowanym startem igrzysk olimpijskich w Helsinkach, w których uchodził za jednego z faworytów. Igrzysk, które z oczywistych względów się nie odbyły.

W sumie podczas II Wojny Światowej, jak czytamy w książce "Sport i Wojna" Ryszarda Wryka, zginęło 65 polskich olimpijczyków (64 mężczyzn i jedna kobieta). 20 spośród nich w dniu wybuchu wojny wciąż uprawiało sport, zaś jeszcze 16 maja 1939 roku składali ślubowanie olimpijskie. Kusociński, jako najpopularniejszy polski sportowiec okresu międzywojennego, jest ich najwybitniejszym przedstawicielem.

ZOBACZ WIDEO: Gonzalo Higuain rozstrzygnął hit! Zobacz skrót meczu Napoli - Juventus [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]



Polecamy:
2018 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland - KUP BILETY >>>

Czy Janusz Kusociński jest wystarczająco obecny w masowej świadomości?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (0):