Najnowsze Wyniki/Kalendarz

PP: Śląsk wygrał, ale nie awansował - relacja z meczu Śląsk Wrocław - Arka Gdynia

Artur Długosz
Artur Długosz
Piłkarze Śląska Wrocław nie zdołali odrobić strat z pierwszego meczu z Arką Gdynia. W środę na Stadionie Miejskim we Wrocławiu podopieczni Oresta Lenczyka pokonali gdynian 3:1, ale to nie wystarczyło do awansu do kolejnej rundy Pucharu Polski.

Tydzień temu piłkarze Śląska Wrocław do Gdyni pojechali w roli faworyta. Tam jednak zdecydowanie lepsza była Arka i to ona zwyciężyła 2:0. Przed spotkaniem rewanżowym zespół WKS-u czekało trudne zadanie. Wrocławianie zgodnie jednak podkreślali, że gdynian są w stanie ograć.

Od początku meczu obie drużyny ruszyły do ataku. Zdecydowanie częściej w obrębie pola karnego Arki przebywali jednak gospodarze, ale nie przekładało się to na dogodne sytuacje strzeleckie. W 14. minucie na trybunach Stadionie Miejskiego we Wrocławiu zapanowała konsternacja. Wtedy to gdynianie wyprowadzili wzorową kontrę. Czterech piłkarzy Arki miało naprzeciwko siebie dwóch zawodników Śląska. Charles Nwaogu podał w tempo do Tomasza Jarzębowskiego, a ten w sytuacji sam na sam bez problemu pokonał Mariana Kelemena. Odpowiedź Śląska była jednak błyskawiczna. Już 60 sekund później prawym skrzydłem świetny rajd przeprowadził Tadeusz Socha, który podał do Sebastiana Mili. Ten popisał się pewnym strzałem z kilkunastu metrów.

Wrocławianie nie podłamali się straconym golem i dalej śmiało atakowali. Świetnie prezentował się zwłaszcza Socha. W 25. minucie ten zawodnik dograł w pole karne, tam futbolówka trafiła do Cristiana Diaza, który umieścił ją w bramce. Ten sam zawodnik już 180 sekund później znów mógł wpisać się na listę strzelców, lecz po podaniu od Mili, w doskonałej sytuacji, trafił w obrońcę.

Po objęciu prowadzenia podopieczni Oresta Lenczyka niemal non stop atakowali, a Arkowcy na oślep wybijali piłkę z własnego pola karnego. Argentyński napastnik wicemistrzów Polski kolejną dobra okazję miał w 39. minucie meczu. Także i tej sytuacji nie zdołał on jednak wykorzystać. Ostatecznie pierwsza, bardzo emocjonująca część meczu, zakończyła się wynikiem 2:1 dla drużyny z T-Mobile Ekstraklasy.

Początek drugiej połowy był dość spokojny. Arkowcy zdecydowanie skupili się na defensywie, a gospodarze mieli problemy z wyprowadzeniem groźnego ataku.

Po niecałym kwadransie drugiej części gry piłkarze Śląska ruszyli jednak do zdecydowanego ataku. Arkowcy znów tylko wybijali piłkę. Na nic to się jednak zdało. Warto jeszcze odnotować sytuację gdynian w 57. minucie. Wtedy to, po podaniu od Marcina Radzewicza, niecelnie w dobrej sytuacji strzelał Jarzębowski.

Śląsk co prawda miał optyczną przewagę, atakował, ale za każdym razem piłkarzom z Wrocławia brakowało dokładności w ostatnim, otwierającym do bramki podaniu. Dlatego też mało było celnych i groźnych strzałów. Dopiero tuż przed końcem regulaminowego czasu celnym strzałem z rzutu wolnego z około 25 metrów popisał się Mila! Arbiter mecz przedłużył o pięć minut i w tym czasie zielono-biało-czerwoni myśleli tylko o ataku na bramkę Macieja Szlagi.

Pomimo starań podopiecznych Oresta Lenczyka do końca spotkania wynik meczu nie uległ już zmianie. Piłkarze Arki Gdynia sprawili więc ogromną niespodziankę i awansowali do półfinału Pucharu Polski. Wrocławianie mogą się teraz skupić na walce o mistrzostwo Polski.

Śląsk Wrocław - Arka Gdynia 3:1 (1:1)
0:1 - Jarzębowski 14'
1:1 - Mila 15'
2:1 - Diaz 25'
3:1 - Mila 89'

Składy:

Śląsk Wrocław: Kelemen - Socha (77' Łukasz Gikiewicz), Celeban, Pietrasiak, Pawelec (73' Mraz), Dudek, Kaźmierczak, Madej, Mila, Sobota, Diaz (81' Voskamp).

Arka Gdynia:
Szlaga - Jarzębowski, Benevente, Jarun, Radzewicz, Kowalski (87' Mazurkiewicz), Pruchnik, Kuklis (85' Niedziela), Krajanowski, Tomasik, Nwaogu (31' Kasperkiewicz).

Żółte kartki: Krajanowski, Pruchnik, Radzewicz, Kuklis, Kasperkiewicz (Arka) oraz Diaz, Madej (Śląsk).

Czerwona kartka: Pruchnik (Arka) /87' - za drugą żółtą/.

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa).

Wynik pierwszego meczu: 2:0 dla Arki Gdynia.

Awans: Arka Gdynia.

Komentarze (10):

  • Selekcjoner 69 Zgłoś
    Ten mecz to porażka polskiej piłki...Stronniczość sędziego i brutalność zawodników Śląska woła o pomstę do nieba. Borski pomagał Śląskowi jak mógł, bramka Diaza po spalonym,
    Czytaj całość
    wykartkowanie połowy Arki, a i tak cieniasy nie dali rady awansować. Pietrasik chciał połamać kręgosłup Kasperkiewiczowi i żółtko dostał Kuklis. Sędziowanie tego spotkania to farsa i tragedia, faule to tylko arkowców i głaskanie wrocławian..... żenada.
    • GrayWolf Zgłoś
      Śląsk już ma kryzys za sobą zaczyna walczyć jak jesienią
      • jerrypl Zgłoś
        Hm no tak prawdę mówiąc to zachowanie Pietrasiaka było kompletnie przypadkowe, z kolei Diaz odpowiedział chamstwem, ale na chamstwo kierownika Arki, który w bardzo brzydki sposób
        Czytaj całość
        wyrzucił mu piłkę. Piszę to jako kompletnie obojętny obserwator meczu, bo żadnej z drużyn nie kibicuję. Co do meczu, bardzo ciekawy, z dużą przewagą Śląska, no ale ten mecz pokazał jak dużą zaliczką jest 2:0. Arka za wiele nie ugra, odpadnie pewnie w półfinale, ale skoro byli w stanie wyeliminować Śląska, to powinni powalczyć o awans do ekstraklasy.
        Wszystkie komentarze (10)

        Komentarze (10)

        PRZEJDŹ NA WP.PL