Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Boli mnie porażka z Podbeskidziem - rozmowa z Kamilem Karczem, pomocnikiem Stali Stalowa Wola

Artur Długosz
Artur Długosz
Pomocnik Stali Stalowa Wola, Kamil Karcz bardzo przeżywa porażkę z zespołem z Bielska-Białej. Jego zdaniem Stalówka nie zasłużyła na tak surową karę. Młody piłkarz pochwalił poczynania piłkarzy Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów, którzy zjednoczyli się z kibicami, którzy nie mogli zobaczyć spotkań ligowych swoich zespołów.

Artur Długosz: Nie najlepiej wspomina pan 10. minutę meczu.

Kamil Karcz: Na początku chciałem zagrać do chłopaków, ale wydawało mi się, że są na pozycji spalonej. Próbowałem minąć obrońcę gości, ale zahaczyłem o niego i piłka mi odskoczyła.

W tym spotkaniu zabrakło wam chyba czegoś w ofensywie.

- Nie wydaje mi się, żebyśmy odstawali jakoś od Podbeskidzia. Mecz moim zdaniem był wyrównany. Szkoda tej mojej sytuacji z początku pojedynku, ponieważ cały mecz mógł potoczyć się wtedy zupełnie inaczej. Popełniliśmy proste błędy w obronie, ale nie ma co zwalać na kolegów. Jesteśmy zespołem. Trudno, takie mecze się czasami zdarzają. Przykro mi trochę, bo w tym spotkaniu zabrakło nam tylko i wyłącznie szczęścia.

No właśnie. Byliście równorzędnym rywalem dla gości z Bielska-Białej.

- Moim zdaniem remis byłby sprawiedliwszym wynikiem. Dopóki na tablicy widniał korzystny dla nas wynik, czyli 0:0, to graliśmy dobrą piłkę. Utrzymywaliśmy się przy piłce, konstruowaliśmy akcje. Potem dostaliśmy bramkę z niczego. To na pewno źle wpłynęło na zespół. Trochę się załamaliśmy. Staraliśmy się odrobić straty, co się udało. Później znowu straciliśmy głupiego gola. Bolą takie przegrane, bo człowiek robi co może, a potem przychodzi taki głupi błąd i traci się cały dorobek, na który pracowało się przez całe spotkanie.

Nie macie pretensji do Tomka Wietechy za te dwie puszczone bramki?

- Nie ma co zwalać na niego. Ostatnio Tomek zagrał bardzo dobry mecz. Dzięki niemu zdobyliśmy punkt. Nie ma co jego obarczać porażką. Na pewno on sam zdaje sobie sprawę, że mógł zachować się lepiej. My na pewno nie będzie zrzucać na niego winy, bo jesteśmy zespołem, czy wygrywamy, czy ponosimy porażki.

Dla was ważniejsza jest liga. Nie zamienilibyście zwycięstwa z PGE GKS Bełchatów na wygraną właśnie z Podbeskidziem?

- Ciężkie pytanie. Na pewno punkty są nam potrzebne. Ta wygrana pucharowa nie przyszła nam łatwo. Musieliśmy o nią zawalczyć. Fajnie zagraliśmy z Podbeskidziem, ale zabrakło nam czegoś. To moim zdaniem było szczęście.

W obu tych pojedynkach widzieliśmy różnego Kamila Karcza.

- Przede wszystkim zabrakło mi w meczu z Podbeskidziem sił. Przytkało mnie i nie mogłem tak biegać na prawej stronie jak w potyczce z Bełchatowem. Myślę jednak, że nie było aż tak najgorzej. Trener dał pograć chłopakom, którzy ostatnio chorowali, albo mieli drobne urazy. Ja nie mam pretensji do naszego szkoleniowca, że opuściłem wcześniej boisko.

Nie obawia się pan o miejsce w składzie?

- Nie. Rywalizacja o miejsce w składzie jeszcze nikomu na złe nie wyszła. Taka rywalizacja zmobilizuje nie tylko mnie do większej pracy na treningach.

Przed wami potyczka w Jastrzębiu z GKS-em. Wyjazdy to wasza słaba strona.

- Dokładnie. Wygraliśmy tylko w Kielcach z Koroną, dlatego złą passę trzeba jak najszybciej przerwać. Zrobimy wszystko, aby z Jastrzębia przywieźć jakieś punkty. Na pewno będzie to trudny mecz. Boli mnie porażka z Podbeskidziem. Pojedziemy na ten pojedynek i może tam będziemy mieć więcej szczęścia i uda się nam wygrać.

Liczycie na trzy punkty?

- Liczymy przede wszystkim na siebie. Zobaczymy jak to będzie. Nie wiem, czy ktoś, kto oglądał mecz z Podbeskidziem, dałby trzy punkty graczom z Bielska-Białej. A pan by im dał te oczka?

Zdecydowanie nie.

- No widzi pan. Taka jest piłka. Miejmy nadzieję, że następny mecz będzie rozstrzygnięty już na naszą korzyść.

Liczycie na swoich fanów?

- Zdecydowanie tak. Szkoda nam naszych kibiców, że musieli oglądać naszą porażkę w sobotnim pojedynku. Zebrali się w całkiem niezłej liczbie, dopingowali i pomagali nam mocno. Chcieliśmy im za to bardzo podziękować. Nie udało się teraz, sądzę, że uda się następnym razem. Mam nadzieję, że przyjadą do Jastrzębia i nie będzie takich ekscesów jak na Widzewie. Dobrze by było, gdyby weszli wszyscy, aby móc nam pomagać z całych sił gorącym dopingiem.

Ostatnio kibice byli na was lekko obrażeni.

- Szczerze powiedziawszy nie wiedziałem o co chodzi z tym transparentem.

Tak samo za Widzew, że nie zachowaliście się tak jak piłkarze Ruchu Chorzów.

- W Łodzi sprawa była trudna. My nie mogliśmy zbyt wiele zdziałać. Zresztą ja nie grałem od początku i ciężko mi powiedzieć, co się działo w szatni w przerwie. Gdyby chłopaki nie wyszli, to byłoby jakieś opóźnienie meczu i być może kara dla klubu. To nie jest nasza wina, że nie wpuszczono naszych fanów. My mamy grać w piłkę, która będzie cieszyła naszych kibiców.

Piłkarze Górnika Zabrze przed ostatnim meczem wyszli na rozgrzewkę w koszulach z napisem "Piłka nożna dla kibiców". Nie chcielibyście się tak pokazać swoim fanom?

- Jeśli ktoś by nam takie koszulki zorganizował, to myślę, że nikt nie miałby nic przeciwko temu, aby pojawić się w nich na murawie. Pomysł nie jest zły.

Komentarze (2):

Komentarze (2)

×
PRZEJDŹ NA WP.PL