WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Niedziela w Bundeslidze: Słynny trener poprowadzi HSV, najwyższa porażka Schalke (wideo)

Konrad Kostorz
Konrad Kostorz
Włodarze Hamburgera SV przekonali do podjęcia pracy na Imtech-Arena byłego selekcjonera reprezentacji Holandii. Borussia Dortmund ma problemy kadrowe przed meczem pucharowym z 1860 Monachium.

Słynny trener poprowadzi HSV

Jak zgodnie informują holenderskie i niemieckie media, Bert van Marwijk zgodził się objąć posadę trenera Hamburgera SV. 61-letni szkoleniowiec od 2008 do 2012 roku prowadził reprezentację Holandii, z którą dotarł aż do finału mistrzostw świata. Wcześniej, od 2004 do 2006 pracował już w Bundeslidze, trenując Borussię Dortmund.

- Zaraz po zwolnieniu Thorstena Finka hamburczycy skontaktowali się ze mną i w ciągu tygodnia prowadziliśmy rozmowy. Kontrakt będzie obowiązywał przez dwa lata z opcją przedłużenia na kolejny sezon - wyjawił van Marwijk, z którego zatrudnienia bardzo zadowolony jest reprezentant Pomarańczowych, Rafael van der Vaart.

Według niemieckich mediów asystentem van Marwijka w Hamburgu zostanie legenda niemieckiego futbolu, Andreas Moeller. 85-krotny reprezentant kraju największe sukcesy święcił jako zawodnik Borussii Dortmund w latach 1994-2000.

Najwyższa porażka Schalke

Jak informuje Bild, Schalke 04 Gelsenkirchen, ulegając Bayernowi Monachium aż 0:4, doznało najwyższej domowej porażki od czasu zbudowania w 2001 roku Veltins-Arena! Co ciekawe, w 2002 roku Koenigsblauen przegrali przed własną publicznością z... Wisłą Kraków aż 1:4.

Najwyższa domowa porażka Schalke w Bundeslidze na poprzednim obiekcie, Parkstadion miała miejsce w 1981 roku, gdy od klubu z Gelsenkirchen lepszy okazał się VfL Bochum (0:6). - Przeciwko Bayernowi zawsze gra się ciężko. Nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji, za to rywale byli bardzo skuteczni - tłumaczył po przegranej 0:4 Kevin-Prince Boateng.

Keller rozczarowany, Guardiola: Nie było perfekcyjnie

Jens Keller przyznał, że spodziewał się lepszej postawy swojej drużyny w hicie 6. kolejki. - Nie tak sobie to wyobrażaliśmy. Rozegraliśmy dobre 20 minut, a po stracie dwóch bramek przestaliśmy istnieć. Jesteśmy rozczarowani porażką i jej rozmiarami - kręcił głową szkoleniowiec Schalke 04.

Powody do zadowolenia miał Josep Guardiola, jednak Katalończyk nie popadł w hurraoptymizm. - Nie był to perfekcyjny występ mojego zespołu, ponieważ przydarzyło nam się kilka niepotrzebnych strat piłki. Generalnie nie mogę jednak narzekać, ponieważ wysoko pokonaliśmy jeden z najlepszych zespołów w Bundeslidze. Myślę, że to ważny krok naprzód - stwierdził.

Kłopoty kadrowe Borussii

W sobotnim meczu z FC NuernbergJuergen Klopp nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego Matsa Hummelsa, zaś Marco Reus i Marcel Schmelzer na skutek urazów po przerwie nie powrócili już na plac gry. Według najnowszych doniesień cała trójka ma szansę wykurować się na wtorkowy pojedynek 1/16 finału Pucharu Niemiec z 1860 Monachium.

- Jeśli chodzi o Marco i Marcela, nie wygląda to źle. Mats w sobotę już biegał i zobaczymy, jak szybko będzie wracał do formy - stwierdził Klopp, który był zadowolony z postawy Erika Durma oraz Marvina Duckscha w spotkaniu z FCN. - Obaj potwierdzili dyspozycję, którą pokazują na treningach. Są wszechstronni i nieprzywiązani do jednej pozycji - wyjaśnił trener BVB, zapowiadając, że nadal będzie stawiał na 21-latka i 19-latka.

Kruse wygryzie Sona?

Bohaterem Bayeru Leverkusen w spotkaniu z FSV Mainz został Robbie Kruse, który zdobył dwa gole i zaliczył asystę. Bild przyznał Australijczykowi, który na placu gry zastąpił rozczarowującego w ostatnich tygodniach Heung-Min Sona, notę "1".

Kruse, za którego Aptekarze przed sezonem zapłacili 1,5 mln euro, wystąpił po raz pierwszy w wyjściowej jedenastce i spisał się znakomicie. Nie jest wykluczone, że Sami Hyypia częściej będzie posyłał 24-latka na boisko od 1. minuty. - Ważne, że po porażce w Lidze Mistrzów odbudowaliśmy się i wysoko zwyciężyliśmy. Szybko zdobyliśmy bramki, a po przerwie nie pozwoliliśmy Mainz wrócić do gry - cieszył się Hyypia.

Olić w świetnej formie

Ivica Olić ma już 34 lata i prawdopodobnie rozgrywa swój ostatni sezon w Bundeslidze, ale kondycji mógłby mu pozazdrościć niejeden młodszy piłkarz. Chorwat z VfL Wolfsburg w sobotę zdobył dwa gole przeciwko 1899 Hoffenheim i zapewnił Wilkom cenne zwycięstwo, a nadto wykonał aż 40 sprintów! W całej kolejce równie okazały wynik osiągnął tylko Franck Ribery.

Olić ma w dorobku 4 trafienia w tym sezonie, a o jednego gola wyprzedzają go Pierre-Emerick Aubameyang, Anthony Modeste, Stefan Kiessling, Nicolai Mueller oraz Vedad Ibisević.

Jesteś kibicem piłki nożnej? Mamy dla Ciebie fanpage na Facebooku! Nie zwlekaj! Kliknij i polub nas.

Komentarze (0):

    PRZEJDŹ NA WP.PL