Najnowsze Wyniki/Kalendarz

LM: Barcelona ponownie górą w Manchesterze, Juventus nieznacznie lepszy od Borussii

Konrad Kostorz
Konrad Kostorz
Dzięki Luisowi Suarezowi FC Barcelona pokonała Manchester City i zbliżyła się do ćwierćfinału Champions League. Juventus Turyn skromnie wygrał z Borussią Dortmund i czeka go trudny rewanż.

Duma Katalonii w poprzednim sezonie pokonała Manchester City na jego terenie 2:0, by w rewanżu na Camp Nou przypieczętować awans (2:1). Tym razem faworyci również podbili Etihad Stadium, jakkolwiek wygrali w mniejszych rozmiarach. Po dosyć spokojnym początkowym kwadransie, w 16. minucie wynik otworzył Luis Suarez. Urugwajczyk wykorzystał pechową interwencję Vincenta Kompany'ego w polu karnym i nie dał szans Joe Hartowi. The Citizens nie potrafili przeciwstawić się dobrze grającej Barcelonie i w 26. minucie mogli przegrywać 0:2, ale tym razem nieuchwytny dla miejscowej defensywy Suarez przegrał pojedynek z bramkarzem.

Co się odwlecze, to nie uciecze - po półgodzinie gry Jordi Alba odnalazł w polu karnym napastnika Dumy Katalonii, który precyzyjnym uderzeniem z pierwszej piłki pokonał Harta. Drużyna Manuela Pellegriniego mogła być zadowolona, że przed przerwą nie straciła kolejnej bramki, bowiem Dani Alves przy próbie przelobowania golkipera trafił w poprzeczkę!

Po przerwie przebieg spotkania był zdecydowanie bardziej wyrównany, a mistrzowie Anglii wreszcie zaczęli zagrażać Markowi-Andre ter Stegenowi. W 50. minucie doskonałą okazję miał Edin Dzeko, jednak główkował wprost w Niemca. Bramkę kontaktową Manchesterowi udało się wreszcie zdobyć po uderzeniu Sergio Aguero. "Kun" otrzymał podanie od Davida Silvy, wyszedł sam na sam z bramkarzem i się nie pomylił.

Skrzydła odradzającym się Anglikom podcięła nieco czerwona kartką, którą arbiter pokazał Gaelowi Clichy'emu. Dzięki temu Barcelona uniknęła nerwowej końcówki, a za sprawą Lionela Messiego powinna nawet podwyższyć prowadzenie. W doliczonym czasie gry gwiazdor Blaugrany został sfaulowany przez Pablo Zabaletę i podszedł do piłki ustawionej na 11. metrze. Strzelił w lewy róg, gdzie rzucił się Hart, który popisał się skuteczną interwencją i wobec nieskutecznej dobitki Messiego uchronił zespół przed praktycznie pozbawiającą złudzeń porażką 1:3.

The Citizens zaprezentowali dwa oblicza - przed przerwą tylko statystowali, z kolei po zmianie stron sprawili spore kłopoty Katalończykom. Ostatecznie wygraną zespołu Luisa Enrique trzeba jednak uznać za zasłużoną.

Luis Suarez zaczyna się spłacać Dumie KataloniiLuis Suarez zaczyna się spłacać Dumie Katalonii
W kadrze meczowej BVB nieoczekiwanie nie znaleźli się Neven Subotić i Kevin Kampl, którzy w dniu zawodów zaczęli uskarżać się na problemy zdrowotne. Mimo to Juergen Klopp posadził wśród rezerwowych Shinjiego Kagawę oraz Jakuba Błaszczykowskiego, a od początku wystąpili Ciro Immobile, przed laty zawodnik Starej Damy, oraz słabo spisujący się w tym sezonie Henrich Mchitarjan.

Żółto-czarni odważnie ruszyli do przodu, ale już pierwsza groźna akcja Juventusu zakończyła się golem. W 13. minucie po kontrze Alvaro Morata mocno wstrzelił piłkę w pole karne, a po interwencji Romana Weidenfellera bez trudu do siatki skierował ją Carlos Tevez. Borussia błyskawicznie odpowiedziała na trafienie Argentyńczyka - z fatalnego błędu Giorgio Chielliniego, który poślizgnął się przed własnym polem karnym, skwapliwie skorzystał Marco Reus, wygrywając pojedynek z Gianluigim Buffonem.

Jeszcze w trakcie pierwszej połowy kontuzji doznali Łukasz Piszczek oraz Andrea Pirlo i musieli opuścić plac gry. Tę część rywalizacji znakomicie zakończyli podopieczni Massimiliano Allegriego. W 43. minucie przy biernej postawie obrońców Borussii Weidenfellera pokonał Morata, który miał mnóstwo miejsca i czasu w polu karnym po podaniu Paula Pogby.

Po zmianie stron kibice nie byli już świadkami goli, ale emocji nie brakowało. Trzeba przyznać, że Borussia choć starała się prowadzić grę, miała spore kłopoty z atakami Bianconerich. Juventus usilnie chciał zdobyć trzeciego gola, ale ta sztuka mu się nie powiodła. W 71. minucie bardzo niewiele do szczęścia zabrakło Tevezowi, którego strzał niemal otarł się o słupek. Kolejną próbę "Carlitosa" w świetnym stylu zatrzymał Roman Weidenfeller, a wreszcie w końcówce minimalnie chybił w dogodnej pozycji Roberto Pereyra.

Borussia poległa, lecz do awansu wystarczy jej zwycięstwo 1:0 na Signal-Iduna Park. Oceniając przebieg rywalizacji w Turynie, końcowy rezultat należy uznać za korzystny dla Niemców. Odnotujmy, że w 76. minucie na murawie pojawił się "Kuba". Jeśli reprezentant Polski uniknie dalszych kłopotów zdrowotnych, w rewanżu może wystąpić od pierwszego gwizdka.

Mecze rewanżowe w Barcelonie i Dortmundzie zaplanowano na 18 marca.

Manchester City - FC Barcelona1:2 (0:2)
0:1 - Suarez 16'
0:2 - Suarez 30'
1:2 - Aguero 69'

W doliczonym czasie gry Lionel Messi nie wykorzystał rzutu karnego (Joe Hart obronił).

Składy:

Man City: Hart - Zabaleta, Kompany, Demichelis, Clichy - Nasri (62' Fernandinho), Milner, Fernando, Silva (78' Sagna) - Dzeko (68' Bony), Aguero.

Barcelona: ter Stegen - Alves (75' Adriano), Pique, Mascherano, Alba - Rakitić (71' Mathieu), Busquets, Iniesta - Messi, Suarez, Neymar (80' Pedro).

Czerwona kartka: Clichy /74' za drugą żółtą/ (Man City).

Żółte kartki: Clichy, Fernando (Man City) oraz Rakitić, Alves, Adriano (Barcelona).

Sędzia: Felix Brych (Niemcy).

Juventus Turyn - Borussia Dortmund2:1 (2:1)
1:0 - Tevez 13'
1:1 - Reus 18'
2:1 - Morata 42'

Składy:

Juventus: Buffon - Lichtsteiner, Bonucci, Chiellini, Evra - Marchisio, Pirlo (37' Pereyra), Pogba - Vidal (87' Padoin) - Morata, Tevez (89' Coman).

Borussia: Weidenfeller - Piszczek (32' Ginter), Sokratis (46' Kirch), Hummels, Schmelzer - Sahin, Gundogan - Aubameyang, Mchitarjan, Reus - Immobile (76' Błaszczykowski).

Żółte kartki: Vidal, Pereyra (Juventus).

Sędzia: Mateu Lahoz (Hiszpania).

Wielkie emocje w 1/8 finału LM: "Galacticos" pokonani, szok na Old Trafford, spektakl w Londynie

Czy Borussia Dortmund odrobi stratę i awansuje do ćwierćfinału Ligi Mistrzów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (15):

  • LexoN Zgłoś
    Widzę, że napieprzyliście masę komentarzy w dyskusji na temat La Liga vs Premier League. A przecież wiadomo, że jedna strona drugiej nie przekona i odwrotnie. Obie ligi mają swoje wady i
    Czytaj całość
    zalety, obie są świetne i w obu grają znakomite zespoły i piłkarze. I na tym to się powinno skończyć.Paziów wyśmiewających którąś z lig tekstem "buhahahah" należy zwyczajnie olać, w społeczeństwie nie każdy niestety potrafi korzystać z zasobów mózgu.I jeszcze jedno o wczorajszym meczu: Pique, Rakitić i Messi byli kapitalni.
    • kurs Zgłoś
      Odnosząc się do komentarzy poniżej. Nie wiem co jeszcze kluby z Hiszpanii muszą zrobić żeby zaślepieni fani PL zrozumieli że drużyny z ich ukochanej ligi w ostatnich latach
      Czytaj całość
      kompromitują się w europejskich pucharach i daleko im do poziomu i kultury gry z La Liga. Mylicie pojęcia między efektowny, a efektywny... To że w PL jest największa kasa i największe zainteresowanie nie ma znaczenia dopóki nie przekłada się to na wyniki. Może w tym roku się to zmieni w LE, ale na to musimy poczekać. Nikt mi nie nie wmówi, że 5-te aktualnie w lidze Soton byłoby faworytem w starciu z Sevillą, albo 10-te Sociedad które u siebie ogrywało Barce która zmiażdżyła(nie wynikiem) mistrza Anglii, położyłoby się przed 10-tym Stoke itd...
      • kurs Zgłoś
        Futbol to gra błędów i tak można by podsumować starcie w Turynie. Dwie bramki z niczego z których jedna to dar losu dla Borussi, która z wielką trudnością konstruowała akcje i
        Czytaj całość
        tworzyła sobie dogodne okazje. Juve nie otworzyło się bardziej grając chyba ze zbyt dużym respectem i teraz może tylko żałować. Ten wynik przy wizycie na stadionie rywala wypełnionym fanatycznymi kibicami BVB będzie bardzo trudno utrzymać, mimo że stricte piłkarsko wydają się drużyną lepszą..Na taką Barcelonę patrzy się z przyjemnością. Kapitalny mecz w ich wykonaniu. Mogą sobie tylko pluć w brodę, że nie zachowali pełnej koncentracji i nie dobili śpiącego rywala. Teoretycznie City dzięki bramce Aguero i pudle Messiego zachowała jeszcze jakiś cień szansy na awans. Jeśli jednak powtórzą tak fatalny mecz na Camp Nou, a Barca dalej będzie w gazie, to z Hiszpanii wywiozą manite i to dopiero będzie katastrofa.
        Wszystkie komentarze (15)

        Komentarze (15)

          Wszystkie komentarze (15)
          PRZEJDŹ NA WP.PL