Najnowsze Wyniki/Kalendarz
PAP / Bartłomiej Zborowski

Legia po fantastycznym meczu z Piastem jest już tylko krok od mistrzostwa Polski

Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
Magia stadionu przy Łazienkowskiej okazała się skuteczniejsza niż czary Radoslava Latala. Legia pokonała Piasta na własnym stadionie 4:0 i tytuł mistrzowski dla klubu z Warszawy jest już tylko formalnością.

To była niemal egzekucja zespołu z Gliwic przeprowadzona przez perfekcyjną momentami maszynę ze stolicy. 

W takich meczach jak ten z Piastem Gliwice testuje się najlepiej jakość drużyny. Legia Warszawa grywała ostatnio w kratkę. Tym razem sprawiła, że niemal 30 tysięcy fenomenalnie dopingujących kibiców, którzy przyszli na stadion przy Łazienkowskiej, mogło zapomnieć o wszystkich gorszych momentach.

Świetnie zorganizowana defensywa i jakość indywidualna z przodu sprawiły, że tytuł mistrzowski dla zespołu Stanisława Czerczesowa powinien być formalnością.  Symbolika zobowiązuje i na stulecie klubu drużyna jest bliska dubletu.

Po wymęczonym meczu o Puchar Polski, gdzie Legia i Lech zademonstrowały antyfutbol, teraz zobaczyliśmy pokaz szybkiej, momentami ultraofensywnej piłki.
Na pewno spora w tym zasługa gości.

Piast od początku rzucił się do ataku, bo jak mówią gliwiczanie, ich zespół inaczej grać nie potrafi. Magik z Ołomuńca, Radoslav Latal, zamieszał w składzie, jak to ma w zwyczaju i musiał wprowadzić rywali w konsternację. Ustrzelenie wyjściowej jedenastki drużyny z Gliwic było niewiele łatwiejsze niż trafienie szóstki w toto lotka.

Ale w ostatecznym rozrachunku niewiele to dało. Jest już właściwie przesądzone, że "polskie Leicester City" marzenia o tytule musi prawdopodobnie odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Legia przez pierwsze kilkanaście minut szukała odpowiedzi na ataki Piasta. Kilku zawodników mogło pokazać swoje "walory defensywne". Michał Pazdan i Igor Lewczuk interweniowali ze sporą ofiarnością, a agresywnie grał nawet Kasper Hamalainen, który w związku z kontuzją Aleksandara Prijovicia w końcu dostał prawdziwą szansę. I w 23.minucie w końcu stworzył zagrożenie pod bramką rywali, ale jego strzał z dystansu obronił Jakub Szmatuła.

Legia powoli opanowała sytuację. Z czasem indywidualne umiejętności piłkarzy z Warszawy zaczęły przeważać nad świetną organizacją gry i polotem gości. W końcu po stałym fragmencie gry i dośrodkowaniu Guilherme do piłki dopadli Jędrzejczyk z Lewczukiem. Pierwszy zatrzymał piłkę i oddał strzał, a drugi przedłużył lot piłki i wbił ją z bliska do bramki Piasta.

Zespół z Gliwic, najskuteczniejszy w tym sezonie w lidze w zdobywaniu goli ze stałych fragmentów gry, poległ od własnej broni.

Legia jeszcze przed przerwą postanowiła zminimalizować ryzyko i dzięki trafieniu Guilherme podwyższyła na 2:0. Atak wyprowadził Hamalainen, który dawał co chwila do zrozumienia Czerczesowowi, że ten zrobił słusznie, że mu zaufał.

Na początku drugiej połowy "Hama" próbował szczęścia dwa razy, ale jego strzały z dystansu dwukrotnie bronił Szmatuła. Fin, skoro nie mógł z daleka, strzelił z metra do pustej bramki. Nemanja Nikolić zagrał na skrzydło do Michała Kucharczyka, pomocnik Legii zagrał do Hamalainena, a ten podwyższył na 3:0.

Piast stracił wszelkie atuty. Legia odebrała mu nawet polot i fantazję. Przejęła je i zrobiła z nich zabójczy użytek. Przy sporym udziale znakomitego Hamalainena.

Przy kolejnej bramce znowu dał pokaz umiejętności. To on posłał znakomitą prostopadłą piłkę do Guilherme. Brazylijczyk był faulowany w polu karnym, a "jedenastkę" na czwartą bramkę zamienił Nikolić.

Gdyby "Niko" nie zabawił się kilka minut później i strzelił z bliska w banalnie prostej sytuacji, Fin miałby udział przy piątej bramce.

Piast na tronie nie zasiądzie, szanse ma już tylko teoretyczne, ale swój wielki sukces i tak odniósł. Po raz drugi w ciągu trzech lat awansował do europejskich pucharów. Już raz się na tym sparzył, ale nie znaczy to, że odpuści. Miasto, jako główny udziałowiec klubu, chce rywalizować z klubami z innych krajów i nie patrzy na cenę.

Legia Warszawa - Piast Gliwice  4:0 (2:0)

1:0 Lewczuk 28'
2:0 Guilherme 45'
3:0 Hamalainen 54'
4:0 Nikolić 70' z karnego

Legia: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Ariel Borysiuk, Tomasz Jodłowiec (77. Stojan Vranjes) - Guilherme (73. Michaił Aleksandrow) , Kasper Hamalainen, Michał Kucharczyk (81. Michał Masłowski) - Nemanja Nikolić.

Piast: Jakub Szmatuła - Bartosz Szeliga, Uros Korun, Hebert, Patrik Mraz - Mateusz Mak (73. Gerard Badia), Marcin Pietrowski, Kamil Vacek (79. Igor Sapała), Martin Bukata - Sasa Zivec, Martin Nespor

Żółte kartki: Kamil Vacek, Igor Sapała (Piast)

Sędziował: Szymon Marciniak

Widzów: 29 245

Marek Wawrzynowski

Komentarze (11):

  • Weronika Rak Zgłoś
    300tyś dla Łukasza to napewno nie jest gigantyczne odszkodowanie dla klubu z cała pewnością też nie są to jakieś mega pieniądze ot zwykłe mieszkanie, bez jaj żeby pisać że
    Czytaj całość
    gigantyczne, może dla zwykłych ludzi to są gigantyczne pieniądze ale dla Piszczka i Zagłębia na pewno nie
    • tomekBYDGOSZCZ Zgłoś
      Piłkarze Legi zasłużyli na mistrzostwo albo raczej najmniej w lidze nie zasłużyli, bo przy tym poziomie ligi to wszystkie 16 drużyn powinno spaść do II ligi :-).Niestety kibole znowu
      Czytaj całość
      dali plamę! Za każdą transparent nawołujący do przemocy i nienawiści jak i za każdą racę dawałbym 100 tys. zł kary, a przy recydywie (przedawnienie po 12 miesiącach) 500 tys. zł! Pieniądze przeznaczałbym na szkolenie młodzieży w wiejskich ośrodkach sportowych!
      • piotruspan661 Zgłoś
        Cała Polska w żałobie.
        Wszystkie komentarze (11)

        Komentarze (11)

          Wszystkie komentarze (11)
          PRZEJDŹ NA WP.PL