Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Thomas Helmer i jego "Phantom-Tor" z 1994 rGetty Images / Bongarts/Staff / Thomas Helmer i jego "Phantom-Tor" z 1994 r.

Puszka coli, suczka Ina i gole, których nie było. To przez to powtarzano piłkarskie mecze

Michał Fabian
Michał Fabian
Internauci walczą o powtórzenie meczu Barcelona - PSG. Petycję wystosowaną do UEFA podpisało w sieci ponad ćwierć miliona osób. Wniosek nie ma szans na powodzenie, ale w przeszłości dochodziło do powtórek meczów, m.in. z powodu błędów sędziów.

Na stronie change.org od kilku dni trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem dotyczącym rewanżowego spotkania 1/8 finału Ligi Mistrzów FC Barcelona - Paris Saint-Germain. Przypomnijmy, Katalończykom udało się to, co wydawało się nierealne - odrobili czterobramkową stratę z pierwszego meczu, pokonali paryżan na Camp Nou 6:1 i awansowali do ćwierćfinału. Nie sposób jednak nie zauważyć, że niemiecki sędzia Deniz Aytekin podjął kilka mocno kontrowersyjnych decyzji, na korzyść drużyny Luisa Enrique.

Internauci postanowili więc powalczyć o powtórzenie rewanżowego spotkania. Przygotowali petycję, którą zamierzają wystosować do UEFA. Wypunktowali decyzje Aytekina, które miały wpływ na przebieg spotkania. Liczą na zebranie 300 tys. podpisów i są już bardzo blisko celu (petycję podpisało, jak na razie, ok. 260 tys. osób).

O petycji mówi cały piłkarski świat, ale inicjatywa internautów nie ma szans na powodzenie. UEFA i FIFA stoją na stanowisku, że decyzje sędziów są ostateczne. Nie oznacza to jednak, że w futbolu nigdy nie zarządzano powtórek meczów. Ba, nawet Europejska Unia Piłkarska i Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej uczyniły wyjątek.

Karny na bis

ZOBACZ WIDEO Mateusz Klich: Chciałbym wrócić do reprezentacji, jestem na to gotowy

W kwietniu 2015 r. głośno było o sytuacji z meczu drużyn kobiecych. W rozgrywanych w Belfaście eliminacjach mistrzostw Europy do lat 19 reprezentantki Anglii mierzyły się z Norweżkami. Przy stanie 1:2 sędzia z Niemiec Marija Kurtes podyktowała rzut karny dla Anglii. W 96. minucie do piłki podeszła Leah Williamson, która pewnym uderzeniem pokonała bramkarkę. Gol nie został jednak uznany. Jedna z reprezentantek Anglii za szybko bowiem wbiegła w pole karne.

Według przepisów, rzut karny powinien zostać powtórzony. Williamson już ustawiała piłkę na "wapnie", gdy nagle usłyszała od sędzi, że drugiej próby nie będzie. Nie wiedzieć czemu, Niemka podyktowała rzut wolny pośredni dla Norweżek, które kilkanaście sekund później cieszyły się z wygranej. Taki wynik dawał im awans na ME.

Zobacz błędną decyzję sędzi z Niemiec

Niemiecka sędzia została odesłana do domu. Wydawało się, że krzywdy, którą wyrządziła Angielkom, nie będzie można naprawić. Niespodziewanie jednak UEFA podjęła bezprecedensową decyzję. Zarządziła powtórkę, ale... nie całego meczu, tylko końcowego fragmentu - od wspomnianego rzutu karnego. "Dogranych" miało zostać 18 sekund (tyle upłynęło od rzutu karnego do zakończenia spotkania na Seaview Stadium w Belfaście).

- 8 kwietnia Komisja Dyscyplinarna UEFA ogłosiła, że mecz Anglii z Norwegią, z 4 kwietnia, zostanie powtórzony począwszy od minuty, w której przyznano rzut karny dla Anglii - czytamy w oświadczeniu UEFA.

Zespoły miały wyjść na boisko 9 kwietnia. Leah Williamson, która była wyznaczona do rzutu karnego, przyznała, że był to dla niej wyjątkowo trudny czas. W noc poprzedzającą powtórkę nie mogła zmrużyć oka. - W ciągu ostatnich 24 godzin doświadczyłam chyba każdego rodzaju emocji. Gdy jednak usłyszałam gwizdek sędzi, poczułam się spokojna jak nigdy - mówiła już po wszystkim zawodniczka Arsenalu. Wytrzymała presję, uderzyła dokładnie tak jak pięć dni wcześniej - w swój lewy róg, nie do obrony. Od rzutu karnego do końcowego gwizdka upłynęło 65 sekund. Po remisie 2:2 angielskie piłkarki wygrały grupę eliminacyjną, ale Norweżki też miały powody do świętowania (awansowały na ME jako najlepszy zespół z drugich miejsc).

Zobacz 65-sekundową "powtórkę"

Także w rozgrywkach pod egidą FIFA doszło przed laty do powtórki, a powodem był błąd sędziowski. Identyczny jak we wspomnianych rozgrywkach pań. W 2005 r. w strefie azjatyckiej toczyła się walka w eliminacjach do mistrzostw świata 2006 w Niemczech. W barażu spotkały się Uzbekistan i Bahrajn.

Oskarżyli FIFA o kradzież

W pierwszym meczu, 3 września 2005 r, Uzbecy prowadzili 1:0, a w 38. minucie stanęli przed szansą na strzelenie drugiego gola. Sędzia Toshimitsu Yoshida z Japonii podyktował "jedenastkę". Została ona wykorzystana, ale arbiter dostrzegł, że jeden z Uzbeków za szybko wbiegł w pole karne i przyznał rzut wolny pośredni drużynie Bahrajnu. Powinien był zarządzić powtórkę karnego.

Mecz zakończył się wygraną Uzbekistanu 1:0. - Nasze zwycięstwo mogło być wyższe. Nie wiem, co zrobił sędzia - denerwował się trener Uzbekistanu Bobby Houghton. Federacja piłkarska tego kraju (UFF) złożyła protest w FIFA. Uzbecy zagrali ostro, domagali się zweryfikowania meczu jako walkower 3:0. Sprawę rozpatrywało 6 września 2005 roku Biuro FIFA, na czele którego stał Lennart Johansson, a w składzie gremium znaleźli się także: Julio Grondona, Chung Mong Joon i ówczesny sekretarz generalny FIFA Urs Linsi. Uznali oni, że sędzia z Japonii popełnił błąd techniczny.

Działacze FIFA niespodziewanie jednak zdecydowali, że należy powtórzyć całe spotkanie. Od pierwszej minuty. Biuro, biorąc pod uwagę, że sędzia faktycznie popełnił techniczny błąd, postanowiło w konsekwencji nakazać powtórzenie meczu. Protest Uzbekistanu, który domagał się wygranej walkowerem 3:0, został odrzucony. "Decyzja jest ostateczna i wiążąca" - czytamy.

NA DRUGIEJ STRONIE PRZECZYTASZ M.IN. O SKRZYWDZONYCH UZBEKACH ORAZ O MECZU, KTÓRY POWTÓRZONO Z POWODU RZUTU PUSZKĄ COCA COLI

Czy twoim zdaniem mecz Barcelona - PSG powinien zostać powtórzony?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (4):

Wszystkie komentarze (4)

Komentarze (4)

PRZEJDŹ NA WP.PL