Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Radość Roberta Lewandowskiego po strzelonym golu Getty Images / Lennart Preiss / Stringer / Radość Roberta Lewandowskiego po strzelonym golu

Robert Lewandowski przywrócił oddech

Mateusz Skwierawski
Mateusz Skwierawski
Wystarczyła godzina, żeby dwa kraje zamarły. Robert Lewandowski w czwartek złapał się za udo, przerwał trening. Drobny na szczęście uraz wywołał poruszenie w Niemczech i Polsce.

W takich sytuacjach dla kibica na dalszy plan schodzi spór o "tabletkę dzień po" czy informacja o dachowaniu radiowozu policyjnego w Kaliszu. - Upadł, trzymał się za nogę, zszedł z treningu przed czasem - prezenter TVN24 grobowym głosem czytał z promptera przebieg zdarzeń na jednym z boisk w Monachium. Tam podczas treningu drobnego urazu doznał kapitan reprezentacji Polski, Robert Lewandowski. Fakt, że nie dokończył zajęć wywołał panikę w mediach. Monachijski dziennik "TZ" alarmował: "Szok w Bayernie".

Roztrzęsionych dziennikarzy musiał uspokoić sam kapitan reprezentacji Polski. Swoim wpisem na Twitterze sprawił, że samochody znowu ruszyły, a ludzie zaczęli oddychać. "Wszystko jest dobrze, będę gotowy na mecz z Borussią" - zatrzymał lawinę spekulacji i powstających już artykułów, jak Bayern poradzi sobie z obroną tytułu i w rywalizacji z Realem Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Na szczęście było jak w filmie "Truman show" - na komendę "akcja" można było wrócić do starego, dobrze znanego i niezmiennego scenariusza.

Można mówić o tym z przymrużeniem oka, ale trudno sobie wyobrazić, co by się jednak w Polsce i Niemczech działo, gdyby Lewandowski faktycznie nabawił się poważnego urazu i nie mógł grać dłużej niż kilka dni. Troska o zdrowie piłkarza jak mało co potrafi scalić oba sąsiadujące kraje. Mówienie o groźniejszych kontuzjach to w jego przypadku w zasadzie abstrakcja, bo w trakcie poważnej kariery jeszcze się z takim nie zmagał. A meczów na najwyższym poziomie rozegrał przecież prawie pięćset. Przyjął mnóstwo ciosów, szkocki obrońca Gordon Greer prawie urwał mu nogę, a bramkarz Mitchell Langerak złamał Polakowi górną szczęką i nos, przez co napastnik występował w masce. Mimo to, że rywale robią sobie z jego ciała worek treningowy, to "Lewy" ostatni raz dłużej pauzował cztery lata temu. Opuścił wówczas dwa spotkania z rzędu.

ZOBACZ WIDEO Mateusz Skwierawski: Nie róbmy z Bońka Janusza Korwin-Mikkego

To fenomen, ale na pewno nie zawdzięcza tego szczęściu. Doktor kadry Jacek Jaroszewski tłumaczy, że piłkarz mistrza Niemiec z biegiem lat nauczył się omijać sytuacje, które mogą sprawić, iż wypadnie z gry na dłużej. Nie oznacza to jednak, że Polak odstawia nogę. Wręcz przeciwnie. Jaroszewski opowiada, że nasz kapitan jest jednym z najbardziej poobijanych zawodników po meczach reprezentacji i z uznaniem mówi o piłkarzu, że ten w zasadzie się nie męczy. Nieraz słyszał od niego, że kolejny mecz mógłby rozegrać już następnego dnia.

- To kwestia uwarunkowania genetycznego w połączeniu z dobrym prowadzeniem się. Robert jest też bardzo dobrze skoordynowany. Przy dobrym wytrenowaniu zawodnik przez cały sezon może grać dwa razy w tygodniu. To już balansowanie na granicy, maksimum - mówi Jaroszewski. Dlatego wszyscy dmuchają i chuchają na zdrowie naszego najlepszego piłkarza. Na ostatnim zgrupowaniu kadry Lewandowski trenował tylko dwa razy z drużyną, w pozostałe dni ćwiczył indywidualnie.

Napastnik nie ma sobie równych w Niemczech pod względem minut spędzonych na boisku. Przekłada się to na statystyki. 39 meczów we wszystkich rozgrywkach, 36 goli. W reprezentacji zdobywał bramki we wszystkich spotkaniach eliminacji MŚ. Dokładnie osiem w pięciu pojedynkach.

Z Lewandowskim na boisku jest trochę jak z mieszkaniem u mamy. W szafie wyprasowane ubrania, po godzinie 13 gotowy obiad na stole, a jak koledzy wpadną, to i zimne piwo znajdzie się w lodówce. Można być pewnym - nie zawiedzie. Jedyne, co trzeba dać w zamian, to docenić.

***

Najbliższe spotkanie Bayernu Monachium z Borussią Dortmund będzie można obejrzeć na żywo w Eurosporcie 2. Początek transmisji w sobotę (08.04) o godzinie 18.30.

Potrafisz wyobrazić sobie reprezentację Polski i Bayern Monachium bez Roberta Lewandowskiego?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (17):

  • Stevie Wonder Zgłoś
    Finezyjnego (niekoniecznie Teo) znaczy potrafiącego cokolwiek więcej niż kop, bo pod naszą szerokością geograficzną o finezyjnego gracza dość trudno (byłeś kiedy w dyskotece na
    Czytaj całość
    południu Europy? Tam to się wyprawia - jak w teledyskach) po prostu inny materiał genetyczny. Ale nie szuka się bo jest ON. Myślę że po odejściu Lewego (po krótkiej waszej żałobie) będziemy razem się cieszyli. Myślisz że gdyby nie Lewy to bramki dobite przez niego nie miały by miejsca? Może byłoby 2x więcej gdyby zmarnowane jego szanse wykorzystał bardziej rozgarnięty, mniej wylegujący sie na boisku piłkarz, przecież nie grali byśmy w 10. Smucę się i złoszczę jak "gra" Lewy bo widzę że prawie każde podanie do niego kończy się stratą lub kiksem w jego wykonaniu - jeżeli w ogóle dotknie piłkę (do niego piłka musi być pod nogę). Za Euro i Rosję jestem wdzięczny zupełnie innym zawodnikom.
    • Stevie Wonder Zgłoś
      "Potrafisz wyobrazić sobie reprezentację Polski i Bayern Monachium bez Roberta Lewandowskiego?" - pytanie oczywiście retoryczne i nie tendencyjne, dla ludzi pozbawionych wyobraźni.
      • Kamil Ochociński Zgłoś
        Muszę wiedzieć jakie skarpety nosi -jakiej firmy to sobie kupię,a i czy Ania lubi frytki.
        Wszystkie komentarze (17)

        Komentarze (17)

        ×
          Wszystkie komentarze (17)
          PRZEJDŹ NA WP.PL