Najnowsze Wyniki/Kalendarz
PAP / PAP/Bartłomiej Zborowski

Mateusz Skwierawski: Wynik Legii jak piwo. Zaburza percepcję (komentarz)

Mateusz Skwierawski
Mateusz Skwierawski
Kilka składnych akcji, kilka goli, nieźle pograli etatowi rezerwowi, ale w sumie ma to niewielkie znaczenie. Większą intensywność piłkarze Legii mają pewnie podczas treningów.

Spotkanie mistrzów Polski z IFK Mariehamn przypominało rozmowę dziennikarza z bokserem. Zawodników tej dyscypliny nigdy nie trzeba specjalnie zachęcać, by powiedzieli coś ciekawego. Zawsze "palną" jakąś głupotę, sprowokują innego pięściarza, jego promotora, a bywa że kolegę, z którym trzymali od dziecka, nazwą "frajerem".

Takie wywiady w żargonie dziennikarskim określa się "samograjem". Bo wystarczy w zasadzie podstawić dyktafon i nacisnąć "record". Legioniści też musieli tylko wybiec na boisko. I to okazało się najtrudniejsze. Później była już zabawa - gospodarze celnie podawali, przesuwali się pod bramkę IFK, i oddawali strzały. Proste. A że dla rywali było to trudne, Legia strzeliła im sześć goli.

Wysokie zwycięstwo nad rywalem z Finlandii niewiele nam jednak mówi. To uczucie przypominające trochę te, po spożyciu kilku piw. Niby ma się kontakt z rzeczywistością, ale jest ona jakby bardziej przyjazna. Na problem szybko znajdzie się rozwiązanie, humor dopisuje, a zawsze złośliwy sąsiad okazuje się nagle równym gościem.

Dlatego po pogromie mistrzów Finlandii dalej nie wiemy, czy przegrane spotkania z Arką Gdynia w Superpucharze Polski (w rzutach karnych) i Górnikiem Zabrze w lidze (1:3), to efekt słabej formy legionistów, dekoncentracji, braku Vadisa Odjidji-Ofoe czy nastawienia w stylu: na początku odpuszczamy ekstraklasę, robimy awans do fazy grupowej europejskich pucharów i później, jak rok temu, gonimy rywali na swoim podwórku.

Trener Jacek Magiera zrobił kilka zmian w składzie. Wystąpił Radosław Cierzniak, etatowy rezerwowy, który ostatnio dwa mecze z rzędu w seniorskiej piłce rozegrał w Wiśle Kraków, w grudniu 2015 roku. Ale na jego bramkę rywale uderzyli groźnie raz, w zasadzie nie miał się nawet czym wykazać.  

Magiera postawił też w pierwszym składzie na Rafała Makowskiego, Sebastiana Szymańskiego czy Łukasza Monetę. Moneta był aktywny, ale dwie okazje konkretnie spartaczył. Szymański wypracował i strzelił gola, na pewno zasłużył na słowa pochwały. Podobnie jak Michał Kucharczyk. Zdobył ładną bramkę w pierwszej połowie, i podszedł do rzutu karnego w drugiej. Fajnie, że Magiera wpuścił na boisko Konrada Michalaka i że ten strzelił gola.

Ale nie zapominajmy, że obrona, w ustawieniu podstawowym, z Michałem Pazdanem i Arturem Jędrzejczykiem, popełniała niekiedy fatalne błędy. Niech po starciu z IFK cieszą tylko statystyki.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Ronaldinho w Czeczenii. Zaprosił go prezydent

Czy Legia awansuje w tym sezonie do fazy grupowej Ligi Mistrzów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (3):

  • Pietryga Zgłoś
    Mecz praktycznie do jednej bramki.
    • Henryk Zgłoś
      To była jednak "przygrywka do walca który nastąpi póżniej", czekamy.
      • czogori Zgłoś
        Wam dziennikarzom to nigdy nie dogodzi....piszecie byleby pisac. .to wasz zawód. ..wygrali z prawie amatorami 6-0 i zle...gdyby przegrali tez źle. ..To prawda że były błędy w obronie ale
        Czytaj całość
        taka jest nasza liga ..zawsze gramy słabo po przerwie letniej czy zimowej. ..ktokolwiek wybije się w polskim zespole zawsze odchodzi w jednym czy drugim okienku...przychodzą inni wiec normalne że ciężko poskładać zespół w dwa tygodnie..

        Komentarze (3)

        PRZEJDŹ NA WP.PL